niedziela, 23 stycznia 2011

Gdy System założył kastet

Właśnie dotarły do mnie, jedna po drugiej, dwie powiązane ze sobą informacje – mimo naszych wydawałoby się i tak za dużych doświadczeń – niezwykle poruszające. Przede wszystkim, jak się okazuje, Agnieszka i Urszula Radwańskie, polskie tenisistki o pewnej pozycji w światowym rankingu, na swojej stronie internetowej zamieściły link do filmu Marii Dłużewskiej i Joanny Lichockiej ‘Mgła’. Obok linku, siostry zamieściły oświadczenie, w którym, krótko mówiąc, potępiają moskiewski raport na temat przyczyn katastrofy i apelują do polskiego rządu o skuteczne działanie. Piszą Radwańskie tak:
Oświadczamy, że rzucanie niepopartych dowodami insynuacji wobec osób zmarłych jest niezgodne z zasadami cywilizacji zachodniej, do której należymy. Potępiamy brak szybkiej i adekwatnej reakcji władz polskich na hańbiące potwarze wobec żołnierzy Wojska Polskiego, rzucone bez dowodów przez MAK w ostatecznym Raporcie dotyczącym katastrofy samolotu Tu-154M ‘101’."
I to jest pierwsza ze wspomnianych informacji, które mnie tak bardzo poruszyły. Druga natomiast to taka, że postępek teistek spotkał się z natychmiastową reakcją Systemu na wszystkich możliwych poziomach. Otóż najpierw, jak się zdaje, zareagował Internet. Na portalu o nazwie Pardon, na który przypadkiem wszedłem w poszukiwaniu dokładniejszych informacji, a który, z tego co widzę, stanowi jedną z delegatur Systemu w Sieci, opublikowano zdjęcie jednej z tenisistek w jakimś nieudanym zagraniu i podpis informujący, że Radwańska to ślamazara. Dziś nareszcie odezwała się Gazeta Wyborcza i ustami Wojciecha Fibaka ogłosiła, że Radwańskie to wieśniary. Jak znam życie i to towarzystwo, mogę się spodziewać, ze jutro konsekwentnie dowiemy się oficjalnie, że one były zawsze brzydkie i głupie.
Oczywiście, wydarzenie to, z pewnego punktu widzenia, jest w ogóle nieistotne. Oczywiście, same Radwańskie powinny się przygotować na najgorsze, lub ewentualnie posypać głowy popiołem i wyznać, że one nie wiedziały jaka jest sytuacja i czego owa sytuacja wymaga od wszystkich, a już zwłaszcza od osób mających ambicje, by być na świeczniku. Natomiast ludzie doświadczeni i pamiętliwi, a więc tacy jak choćby my tutaj, świetnie wiedzą, co grozi w Polsce rządzonej przez bezwzględnych terrorystów każdemu, kto zaryzykuje własne zdanie. Nawet tu, na tym naszym blogu, wielokrotnie pokazywaliśmy, jak niewiele trzeba, by zostać gwiazdą i jak jeszcze mniej trzeba, by zostać przez System sprowadzonym do pozycji zwykłego śmiecia. Nawet tu, na tym blogu, wielokrotnie wręcz dokumentowaliśmy mechanizm, jaki sprawia, że karzące ramię Systemu, jak idzie o wyłapywanie najmniejszej nieprawomyślności, jest wręcz sterowane komputerowo. A więc, należy się spodziewać, że wielu z nas, słysząc informację o tym, co się przytrafiło siostrom Radwańskim, jedynie wzruszy ramionami i pożyczy im wytrwałości na nowej drodze życia.
Bo oto właśnie przed nimi rozpoczyna się autentycznie nowa droga ich życia. System jest w stanie wybaczyć nam, przedstawicielom motłochu, to co na co dzień wyprawiamy, i jeśli gdziekolwiek nam coś grozi – czy to nieprzyjemności w środowisku, czy choćby utrata pracy – tu akurat odpowiednie narzędzia przekazuje się w ręce ludu. Nasi współpracownicy, klienci, sąsiedzi, co trzeba załatwią. Może na łaskawość Systemu liczyć również ktoś bardziej popularny, jak na przykład bokser Adamek, który jednak – właśnie jako bokser, a więc przedstawiciel sztuki plebejskiej – ma większe pole manewru. Reszta, albo przyjmuje warunki, albo jest systematycznie wykańczana., czy to przez medialny czy już bardziej instytucjonalny bojkot. Niedawno na przykład słyszałem, że taka Antonina Krzysztoń, przez sam fakt poparcia w wyborach Jarosława Kaczyńskiego, z dnia na dzień straciła 80% swoich dochodów.
Radwańskie mają jednak znacznie gorzej. One wprawdzie są zawodowcami, finansowo w ogromnym stopniu niezależnymi i zabezpieczonymi, natomiast przez fakt, że operują w domenie, którą ludzie Sytemu częstokrotnie traktują jako swój teren i swoje źródło codziennej przyjemności, mają wobec Systemu pewne niepisane i często nawet nieuświadomione zobowiązania. Więc, mimo że ta banda gangsterów pozornie nie ma do nich bezpośredniego dostępu, i jedyne co może robić, to je brutalnie w swoich telewizjach, gazetach i na salonach obrażać, jest coś jeszcze, o czym należy pamiętać, a co oni są zawsze chętni, by wykorzystać. A zatem, mogę sobie świetnie wyobrazić, że poza robieniem wspomnianych uwag o tym, że one są brzydkie, System może wydelegować takiego Wojciecha Fibaka – który tak nawiasem już wcześniej nie raz udowodnił, że swoje obowiązki traktuje jak najbardziej poważnie – by powiedział swoim kumplom w tenisowym świecie, że Radwańskie to na przykład znane antysemitki. A on to wie, bo coś tam kiedyś słyszał, a poza tym i tak wszyscy o tym wiedzą. I one wtedy zobaczą, jak to jest, gdy nagle zaczną tracić przyjaciół. Na przykład.
Albo sama Gazeta Wyborcza przez swoje międzynarodowe kontakty poinformuje francuskich, czy szwedzkich, czy cholera wie jakich dziennikarzy, że one nie tylko są antysemitkami, ale również znanymi faszystkami. Albo że ich ojciec to znany aferzysta. Albo że one noszą futra z zamordowanych wcześniej zwierząt. Albo wszystko jedno co, byleby tylko zrobić wokół niech odpowiednią atmosferę, a w efekcie tak zniszczyć ich towarzyską reputację, b y się nie pozbierały. Przecież oni wiedzą świetnie, jak się to robi. Dla niech to szczegół. W końcu mają wieloletnią praktykę.
A więc to wszystko my tu każdego dnia od rana do wieczora wiemy doskonale. Nas już nic nie zaskoczy. Natomiast, jak się okazuje, Agnieszka i Urszula Radwańskie albo tego nie wiedziały, albo zwyczajnie ten fakt zlekceważyły. Mają więc jeszcze czas się wycofać, co oczywiście przyjmę z bólem, ale i z pełnym zrozumieniem. W końcu tu nie chodzi o naszą satysfakcję, choćby nie wiadomo jak zasłużoną, ale o życie. Poza tym wszystko to co one już zrobiły i cokolwiek jeszcze im się przydarzy, i tak już będzie nam służyło jako cenne świadectwo. Natomiast, mimo że jesteśmy tak strasznie mądrzy i świadomi, chciałbym prosić, żebyśmy jednak i przy tej okazji, zapamiętali jedno. Kiedy wreszcie przyjdzie czas rozliczeń, nie wolno się będzie wahać. Ani wahać, ani bać, ani litować, ani wdawać w jakiekolwiek dyskusje. Będziemy stali wobec tego kłębiącego się strachu z podniesionym czołem, ślepi i głusi na wszelkie argumenty. A więc dokładnie tacy sami, jak oni widzą nas dziś. Tyle że wtedy dopiero zobaczą, jak bardzo się mylili. I jak wielkimi byli optymistami.

57 komentarzy:

  1. @Toyah
    Ale historia! Ja często tak sobie marzyłem jak małe dziecko, że ja jestem Polakiem ale zarazem takim Messim i mówię tym zakłamanym lokalnym piłkarzykom, żeby już się wynieśli i nie robili obory.

    Wyobrażałem sobie jak Tusk mnie zaprasza na spotkanie, a ja mówię że owszem jako człowieka go szanuje, ale zasadniczo z trampkarzami to się nie spotykam... więc przepraszam ...

    Jak piszę to była czysta dziecięca fantazją taka przed snem i na dobry sen... A tu siostry Radwańskie - btw... To też Kraków... a propos Guzików i krakowskich dzieci

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobne świadectwo piłkarzy ręcznych oddających hołd na Krakowskim Przedmieściu ( 8 godzin w dresie reprezentacyjnym w zimnie i deszczu)nie zostal na - szczęście?- przezSystem zauważony.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Cmentarny Dech
    Fakt. W tych dniach Kraków robi wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  4. @kryska
    To był inny czas. Wtedy przez te parę dni wolno było znacznie więcej. Niewykluczone, że w niektórych środowiskach nawet wypadało tam zajść.
    Co oczywiście nie umniejsza gestu piłkarzy. Których akurat bardzo lubimy. Zwłaszcza teraz, jak leją Serbów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Toyahu

    Pamiętam, jak kilka lat temu ukazał się we "Wprost" artykuł poświęcony młodym Polakom bez kompleksów, czujących się obywatelami świata i patrzących w przyszłość bez obciążeń, którymi obarczeni byli ich rodzice i dziadkowie. Jako czołowa postać tego pokolenia na okładce znalazła się Agnieszka Radwańska.
    Można powiedzieć, że rodzina Radwańskich zrobiła wszystkim zwolennikom tezy o kosmopolitycznych tendencjach młodych Polaków niezłego psikusa.

    Chociaż nie lubię tenisa w wykonaniu Agnieszki (z wszystkimi minami, rzucaniem rakietą i miotanymi przekleństwami), to tym razem mam do niej szacunek, bo rzeczywiście wystawiła się na ciosy. Myślę, że nie będzie aż tak ostro, jak piszesz. System na polskim, a nawet na europejskim podwórku może zniszczyć każdego, ale do światowego sportu jeszcze jego macki nie sięgają.
    Oczywiście jeżeli nie uda się Agnieszce wejść do półfinału Australian Open, to sobie będą na niej i całej rodzinie używać (szczególnie na ojcu - trenerze, który jest sprawcą tego patriotycznego wychowania).
    Ale poza drobnymi połajankami System może im skoczyć, bo zawsze mogą zamieszkać i trenować w Stanach.

    Swoją drogą, do czego to doszło, że sportowcy muszą bronić honoru naszego kraju i narodu!

    OdpowiedzUsuń
  6. @Ginewra
    Prawdę mówiąc, też mam nadzieję, że one sobie poradzą. Ale też nie zdziwię się, jak zaraz się dowiemy, ze jednak je złamali. W końcu, oni świetnie wiedzą, jak się niszczy ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzielne dziewczyny. Przykre, że w demoratycznym formalnie państwie, takie, naturalne w istocie, gesty są obiektem donosów i pouczęń.

    Kiedy połowę komitetu wyborzeczgo Pierwszego Piłkarza stanowili sportowcy, ich mieszanie się w politykę było chwalebne. A tu masz ci klops. Kiedy robił to półimbecyl Boruc, też godne pochwały. Ale takie coś!
    Nie interesowałem się Masłowską, ale ta też poznała siłę systemu, już po pierwszych, nieśmiałych, samodzielnych, rzczowych, ale odbiegających od emainstreamu wypowiedziach.

    Maski ciągle opadają. To co mówili ostatnio Migalski, Marcinkiewcz, Miller i reszta tych powyciąganych z niebytu gnojków, przekracza wszelkie normy.

    A ja patrzę na obecne szefostwo PiSi myślę - ile tam królików do wyciągnięcia z kapelusza siedzi.

    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  8. @Traube
    Bo mieszanie się w politykę jest chwalebne. Tyle że mieszanie zdrowe.

    OdpowiedzUsuń
  9. Toyahu,

    jednak dzisiaj dostaliśmy solidny zastrzyk nadziei. Mariusz Kamiński powrócił i oni boją się tego jak cholera !

    OdpowiedzUsuń
  10. @Agnieszka Moitrot
    Pewnie że się boją. I z każdym dniem bardziej. Jeszcze nam pokażą, jak wygląda prawdziwe zaszczucie. Ale wytrzymamy.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Toyah
    zaraz po ukazaniu się informacji o zawartości strony internetowej sióstr Radwańskich można się było spodziewać ataku ze strony SYSTEMU. Po zawartości strony widać że ich zainteresowania nie są przypadkowe i wynikają dobrze ukształtowanego charakteru i wychowania. Mogą być przykładem dla młodych, że można osiągnąć sukces - wkładając w to wytężoną pracę - i mieć zdrowe poglądy, poglądy gdzie szacunek dla przeszłości Polski nie są obciążeniem (tak jak dla niektórych polityków).

    Odsłaniając swoje poglądy pokazały, że nie tylko sukces sportowy czy finansowy jest dla nich najważniejszy.

    Obecni władcy i ich psia sfora im tego nie daruje, tak jak nie odpuszcza tym, którzy na co dzień przeżywając swoje szare życie ale trzymają głowę wysoko i nie zgadzają się zakłamanie i fałsz, które jest nam codziennie serwowana.

    Ten będzie dla nas wzmocnieniem i tym bardziej powinniśmy kibicować takim: siostrom Radwańskim, Tomkowi Adamkowi, wszystkim którzy nie boją się pokazać że mają przede wszystkim honor....

    Na koniec: to takie optymistyczne, że z Krakowa, tego samego w którym kilka dni temu "uhonorowano" piewczynię Stalina, najwyższym do tej pory orderem Polski, doszła tak dobra dobra wiadomość, że są tam "takie siostry"!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. @Traube
    "Dzielne dziewczyny. Przykre, że w demoratycznym formalnie państwie, takie, naturalne w istocie, gesty są obiektem donosów i pouczęń."

    Z tą demokracją to tak średnio. Najnowszy wskaźnik demokratyzacji:

    http://graphics.eiu.com/PDF/Democracy_Index_2010_web.pdf

    http://en.wikipedia.org/wiki/Democracy_Index

    Jesteśmy na 48 miejscu i kwalifikujemy się na "Flawed democracy".

    Pada też tam coś takiego:

    "The trend has not bypassed central Europe, either. For example, in Poland, the government
    has made efforts to subjugate public broadcasters directly to the minister of finance and to limit
    their market share for the benefit of government-friendly private media corporations. There have
    been controversial court decisions infringing on the freedom of expression as well as ongoing
    harassment of investigative journalists by the Internal Security Agency."

    Dla porównania index 2006/2007 roku:
    http://www.economist.com/media/pdf/DEMOCRACY_INDEX_2007_v3.pdf

    OdpowiedzUsuń
  13. Toyahu

    Pojęcie o zakresie wpływu systemu na zwykłych ludzi, nie tylko celebrytów, zyskałem dopiero całkiem niedawno.

    Jak już pisałem, po 30 latach zatrudnienia za granicą, ponownie zdarzył mi się epizod pracy w Polsce.
    Konkretnie, w jedynej dochodowej stoczni gdańskiej. Ja, poprzez taki styl życia jaki mam, jestem cokolwiek oderwany od normalnych, codziennych realiów polskich.


    No więc tak, moje kontakty ze stoczniowcami sprowadzały się głównie do kadry kierowniczej (w większości młodzi inżynierowie), ale również przeprowadzając inspekcje miałem kontakt z robotnikami.
    W tym swoim psychicznym trwaniu w realiach festiwalu Solidarności, często rzucałem grubym mięchem na brygadę Tuska, gdy pojawiały się różnego rodzaju trudności.
    Szybko zauważyłem, że moja postawa powodowała panikę u rozmówców. Nikt nie podejmował tematu i wszyscy się wycofywali.
    Aż pewnego razu jeden z młodych inżynierów, wziął mnie na bok i szeptem oznajmił - panie Januszu, tu nie wolno tak mówić.
    Młody człowiek jak najbardziej popierał PiS i JK, ale czynił to w sposób przypominający najczarniejsze godziny stanu wojennego. Pełna konspira. Rozmowy w cztery oczy, przekazywanie sobie gazetek (legalnych!) w pustym pokoju i ten szept, gdy tylko mówi się coś pochlebnego o PiSie.
    Dalsza obserwacja pokazała, że takiego skrępowania nie ma gdy o rządzie mówi się dobrze, a źle o opozycji.

    Oczywiście, po pewnym czasie spytałem, czemu tak się zachowują.
    Odpowiedź była prosta i trywialna.
    Otóż wszyscy pracownicy stoczni podpisują oświadczenie, że w pracy nie będą się zajmować polityką, w tym - dyskutować na tematy polityczne!
    Władze stoczni, nauczone przykrym doświadczeniem lat ubiegłych, postanowiły, choćby na terenie stoczni, ubezwłasnowolnić politycznie pracowników. A, że praca dobra, to szybko wszyscy się dostosowali.

    Proste? Jak drut!

    Ale jakoś można swobodnie dobrze gadać o Tusku, ale źle - nie lzja.

    OdpowiedzUsuń
  14. @jazgdyni
    To wszystko jest znacznie bardziej skomplikowane. Ja już tu o tym pisałem, ale Tobie powiem raz jeszcze.
    Ta presja odbywa się często na poziomie nie dość że nieoficjalnym, to wręcz niewidocznym. Weźmy mój przypadek. Ja na kursach, które mi odebrano, jednym słowem nie wspominałem o polityce. Nawet jeśli któryś z uczniów chciał mnie sprowokować, milczałem jak grób. W jedną i w drugą stronę. Słowa na temat polityki i wszystkiego, co mogłoby w jakikolwiek sposób kogoś zdenerwować.
    Straciłem pracę nie przez to, że w pracy rozmawiałem o polityce, ale przez to, że paru uczniów dowiedziało się o moich poglądach 'na mieście'.
    O polityce rozmawiać wolno. Nawet należy. Metodyk w szkole w której wciąż mam tę jedną ostatnia grupę, wręcz mnie namawiał, żebym bardziej zachęcał uczniów do dyskusji, wrzucając bardziej ciekawe społeczne tematy, "takie jak na przykład ten krzyż".
    Moja córka chodzi na angielski do jednej ze szkół w mieście. W zeszłym roku, jej nauczycielka, chciała rozmawiać niemal wyłącznie o tym, jak to "tego idiotę" trzeba usunąć z Wawelu. Bez żadnych ceregieli. Bez żadnych konsekwencji.
    Tu w ogóle nie ma o czym gadać. To jest wyłącznie atak kulturowy. Nie ma sposobu by go w jakikolwiek sposób kontrolować. W końcu nie możesz ludziom zamknąć ust. Najwyżej niektórych możesz zwolnic z pracy. Na wyraźne życzenie klienta.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Toyah

    Ja byłem zszokowany atmosferą i następnym wyjaśnieniem, że oficjalnie zabroniono stoczniowcom myslec w pracy o polityce.
    I do tego ta asymetria. Spontaniczne i dosyć swobodne wypowiedzi popierające władze i strach przed pro-pisowskim rozpoznaniem.

    To trochę jak u ciebie, nie mniej, dla mnie, znanego kiedyś "pistoleta" to był szok.

    Czarne chmury i mrok średniowiecza.

    Nigdy się tego nie spodziewałem po 1989 roku.

    OdpowiedzUsuń
  16. jazgdyni: 150 mln złotych pomocy publicznej to nie w kij dmuchał.Mogłabym Ci dużo opowiedzieć o rozjaśnić Twoje spojrzenie. Jak chcesz, pisz na priw.

    OdpowiedzUsuń
  17. Przepraszam, ze troche nie na temat: polecam film pokazujący, jakie możliwości ma Tu-154. Ruskie gadanie, że decyzja o odejsciu bna drugi krag, podjeta na wysokosci 100 m, byl za pozna to zwykle brednie:


    http://www.youtube.com/watch?v=8w7pbHrLP60

    OdpowiedzUsuń
  18. 150 mln pomocy mówisz?
    Zaraz poszukam jak przejśc na priv.

    OdpowiedzUsuń
  19. Toyahu

    Epilogiem Twojego wpisu jest dzisiejszy wywiad Radwańskiej w Rzepie, w którym całkowicie odcina się od oświadczenia ojca. Mówi, że to było niepotrzebne i że nie powinno się mieszać sportu z polityką.
    A więc jednak nowoczesna obywatelka świata!

    OdpowiedzUsuń
  20. @ginewra

    Coś mi sie zdaje ze mógł zadzwonić do niej gruby rysio i postraszyć brakiem zaproszenia na prokom open, ale pewnie wyręczył go w tym walendziak. Od jakiegoś czasu zresztą obserwuje sobie wzmożone zabiegi marketingowe ojca- menedżera sióstr- więc może po prostu chciał się podpiąć pod chwilową atmosferę, tyle ze zrobił to za późno, jak już układ pozamiatał wszystkie emocje.

    OdpowiedzUsuń
  21. @Kwiecia

    Myślę, że to oświadczenie było samodzielną inicjatywą ojca, który podobno służył w "czerwonych beretach" i wkurzyło go to pomiatanie honorem polskiego żołnierza.
    Natomiast Agnieszka przeczytała parę ostrych komentarzy na stronie i się przestraszyła. Dlatego postanowiła się zawczasu odciąć.

    OdpowiedzUsuń
  22. @ginerwa
    zapoznałem się z artykułem w "Rzepie" i trudno mi znaleźć odcięcie się sióstr od tekstów zamieszczonych na ich stronie.
    Jest co prawda wypowiedź Mieczysława Bieńka, który jest przyjacielem ojca Radwańskich, że Pan Radwański sympatyzuje raczej z PiSem a Bieniek jest bliskim współpracownikiem Bogdana Klicha. Bieniek jest "nieco zdziwiony" oświadczeniem rodziny Radwańskich: "...Gdy się spotykamy nie rozmawiamy o polityce - twierdzi - Moim zdaniem sport i polityka to nie jest najszczęśliwszy mariaż..." itd.

    Podkreślam jest to wypowiedź Bieńka a nie nikogo z Radwańskich.
    Nic więcej na ten temat w "Rzepie" nie znalazłem - może źle szukałem.

    OdpowiedzUsuń
  23. "...młode zawodniczki zapewniają, że biorą udział w uzgadnianiu, co umieścić na swojej stronie internetowej..."

    cytat z artykułu w Rzepie

    OdpowiedzUsuń
  24. @Ginewra
    Podtrzymuję to co napisałem:
    "Mają więc jeszcze czas się wycofać, co oczywiście przyjmę z bólem, ale i z pełnym zrozumieniem. W końcu tu nie chodzi o naszą satysfakcję, choćby nie wiadomo jak zasłużoną, ale o życie".

    OdpowiedzUsuń
  25. muszę jednak przyznać, że dopiero teraz zajrzałem na stronę internetową Rzepy:

    i jest tam taki tekst:

    "Na pani stronie internetowej opublikowano oświadczenie na temat walki o prawdę o katastrofie smoleńskiej. Jest pani zajęta grą, ale czy dochodzą do pani słuchy o tym, że w Polsce jest duże poruszenie z powodu tego oświadczenia?

    Tata niepotrzebnie takie rzeczy robi, ja staram się nie mieszać sportu z polityką. Skupiam się na tenisie, niestety tata jest innego zdania i ma zupełnie inny pogląd na różne rzeczy. Troszkę nie jest to fajne, że na stronie poświęconej sportowi pojawiają się takie rzeczy. Mam tacie za złe, że miesza politykę ze sportem. Nigdy nie trzymam żadnej strony w sporach politycznych. Miałam przeróżne propozycje z różnych partii politycznych, ale w ogóle się w to nie mieszam, zupełnie się tym nie interesuję i pewnie tak jest lepiej dla mnie. "

    no cóż .....

    OdpowiedzUsuń
  26. @ginerwa
    zwracam honor,

    no chyba, że okaże się, że wywiad był nie autoryzowany... itd

    OdpowiedzUsuń
  27. @raven59
    Oczywiście, tak jest lepiej dla niej. Szkoda tylko, że ona nie zauważyła wcześniej, co jej tato robi na jej stronie. No ale widocznie, wcześniej System był bardziej tolerancyjny.

    OdpowiedzUsuń
  28. Toyahu,

    ja jeszcze dodam coś do tego co wcześniej napisałam, bo o Radwańskich powiedziano tu już bardzo wiele.
    Do Super Mario Kamińskiego dochodzi Kurski i jeśli on będzie głównym macherem w kampanii wyborczej, to ciężkie noce czekają Donalda Tuska. Nie będzie już hippisów i posłań do Rosji i tym podobnych mdłości. A to jest rzecz, która mnie bardzo cieszy. Wiem,że Ciebie też.

    Toyahowa zdrowa? Serdeczności od całej rodziny Moitrotów

    OdpowiedzUsuń
  29. @Agnieszka Moitrot
    Zdrowa. Poza dyskopatią, tylko lekki katar. W końcu ktoś musi pracować, prawda?
    Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  30. @toyah

    Czyli kolejny raz młode pokolenie już bez przeszłości a za chwilę i bez przyszłości wybiera tuskowe "tu i teraz" to przykre i tragiczne. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić ogromu wstydu jeśli kiedyś staniemy twarzą w twarz z pokoleniem które oddało dla naszej lepszej przyszłości życie. Ale pewnie nigdy nie staniemy tam z nimi w jednym szeregu.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ktoś powiedzmy zadzwonił do mlle Radwańskiej i życzliwie poradził, żeby odcieła się od Papy, bo tak będzie lepiej i po co jej to wszystko.

    To odcięcie od ojca podkreślane w tej wypowiedzi wywołuje u mnie jakiś szczególny dreszcz. Upadlanie ludzi wychodzi sowietom najlepiej, są mistrzami świata na tym polu, trafiają w samo sedno.

    Odetnij się od Ojca, reszta już pójdzie jak z płatka.

    Ps. Nie wierzę w "System".

    No, musiałam to powiedzieć.

    Pozdro serdeczne. I wszelkiego dobra w nowym roku.

    OdpowiedzUsuń
  32. Moim zdaniem to sprawa z Radwańskimi ucichnie, jako że odnoszą kolejne sukcesy, media się skoncentrują na tym, a nie na ich deklaracji i nie sądzę, żeby prócz pojedynczych artykułów w długim terminie wpłynęło to jakoś na ich karierę.

    O tym co myślę o tzw. "Systemie" już nie raz mówiłem - bardzo wygodnie jest tłumaczyć wszystko co idzie nie po naszej myśli działaniem czegoś wielkiego i trudnego do zdefiniowania. A takie proste rozwiązanie Kaczyński oferuje swoim wyborcom, ludziom prostym, którym często się w życiu nie powiodło - to jest dla nich wygodne, bo winą za swoje własne niepowodzenia życiowe można na coś zrzucić. Pan też przecież wini "System" za to, że nie ma Pan innych źródeł dochodów poza tym blogiem.

    Natomiast prawdą jest, że są w Polsce różne grupy interesów i można je konkretnie zdefiniować, wskazać osoby do nich należące, np. dziś TVP Info opublikowała artykuł o tzw. niezależnych ekspertach od OFE. Kolejnym przykładem jest Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych, która rzekomo troszczy się o interesy emerytów, a w rzeczywistości kłamie, bo ich nie interesuje wysokość naszych emerytur, czy ich bezpieczeństwo, ale przychody i zyski PTE, które zmniejszą się w wyniku zmian. Zamiast pisać o jakimś nieuchwytnym Systemie można pisać o namacalnych grupach interesów i tu jest pole do popisu.

    iedy wreszcie przyjdzie czas rozliczeń, nie wolno się będzie wahać. Ani wahać, ani bać, ani litować, ani wdawać w jakiekolwiek dyskusje. Będziemy stali wobec tego kłębiącego się strachu z podniesionym czołem, ślepi i głusi na wszelkie argumenty. A więc dokładnie tacy sami, jak oni widzą nas dziś. Tyle że wtedy dopiero zobaczą, jak bardzo się mylili. I jak wielkimi byli optymistami.

    Będzie Pan łaskaw rozwinąć co Pan miał na myśli?

    OdpowiedzUsuń
  33. Studencie nieprosty, wyrafinowany. Więcej wyrafinowania.

    Bo nad taką powalającą diagnozą:

    A takie proste rozwiązanie Kaczyński oferuje swoim wyborcom, ludziom prostym, którym często się w życiu nie powiodło - to jest dla nich wygodne, bo winą za swoje własne niepowodzenia życiowe można na coś zrzucić.

    - tylko jakiś święty, mistrz miłosierdzia i to jeszcze gentleman, zechciałby się pochylić.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ps. Napisałam powalającą? Miało być oślepiającą.

    OdpowiedzUsuń
  35. @toyahu,

    No to pacz, jam się pojawił, laitinitas zaras potem, LEMMING w mjędzyczasie (choć wiem, iż w iego przypadku una rondine non fa primavera), ba! Giemba nas zaszczycił.

    Bo ja wiem, to ani chybi ta wjesna.

    OdpowiedzUsuń
  36. @latinitas
    Akurat jak idzie o takie Radwańskie, to ja je rozumiem. Miałem okazję uczyć sportowców na poziomie olimpijskim. To jest inny typ człowieka. Oni żyją z napięciu jakiego my nie znamy. I tak samo te tenisistki, mogą jednocześnie kochać i szanować swojego ojca i go nagle traktować jak wroga. Taka szajba.
    One musiały się zgadzać na ten kształt strony. Z tego co widzę, sprawa katastrofy to nie był żaden wybryk. Zaatakował je System i one się wściekły. I tak zareagowały.

    OdpowiedzUsuń
  37. @Student SGH
    "ludziom prostym, którym często się w życiu nie powiodło - to jest dla nich wygodne, bo winą za swoje własne niepowodzenia życiowe można na coś zrzucić. Pan też przecież wini "System" za to, że nie ma Pan innych źródeł dochodów poza tym blogiem."
    Panie Studencie? czy u Pana wszystko w porządku? Bo, przy całym szacunku, ten fragment może świadczyć tylko o jednym. Szedł Pan na spacer i upadł na głowę, czy może za dużo się Pan uczył i coś się Panu w mózgu na chwilę przesunęło? Jeśli nie, i to co Pan pisze, to efekt Pańskich świadomych przemyśleń, niech Pan uważa, bo zaczyna Pan niebezpiecznie skręcać. A tego byśmy obaj nie chcieli, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  38. @don esteban
    No... Pojawienie się Latinitas to wyjątkowy sukces. I wyobraź sobie, że nawet do niej nie dzwoniłem. Przyszła sama z siebie.
    Pozostali dwaj nie wymagają komentarza. Sprawa z obu wypadkach jasna jak słońce.

    OdpowiedzUsuń
  39. @toyah
    To ja mam chyba inne wiadomości.
    Tzn. co do Mr. Gemby to się mogę w zasadzie domyślać, czemu dałem wyraz dzieś indziej, natomiast co do Kol. LEMMINGA sprawa nie jet dla mnie jasna, w każdym razie nie tak jak nasza gwiazda dzienna. No, chyba, że ów nasz Kolega wszystko był napisał i wyjaśnił na tym blogu. Ale coś mi nie wygląda, żeby to była cała prawda. Czuję zapach skarmelizowanego roztworu 50% saletry potasowej (KNO3) i 50% sacharozy, rozsnutego przez tego wielce tajemniczego Kolegę.



    Cóż, o don estebanie znów ani słowa. Widać taki karmnik.

    OdpowiedzUsuń
  40. @Toyah

    Wybacz studentowi bo młody jest, zapewne na dokładkę jeszcze nie pracował a jeżeli nawet pracował to - przy jego poglądach - nie natknął się jeszcze na tzw. ostracyzm środowiskowy.
    Biorąc pod uwagę na jakiej uczelni studiuje, jakich ma profesorów i wykładowców to z tym na studiach w zasadzie nie ma szansy się spotykać.
    Ale jeszcze trochę, zacznie pracować - czego mu życzę, że znajdzie pracę, która będzie mu odpowiadała i jego kwalifikacjom. Będzie dobrym, może nawet znakomitym pracownikiem, sumiennie wypełniającym swoje obowiązki, zacznie awansować i trafi na przełożonych czy współpracowników, którym nagle z jakiegoś niewiadomego powodu jego poglądy lub kwalifikacje, czy nie małe a nawet wybitne osiągnięcia, nie będą odpowiadały lub nawet przeszkadzały i wtedy, nie wiedząc nawet dlaczego, straci pracę. A u kolejnego potencjalnego pracodawcy okaże się, że w zasadzie to jego kompetencje są tak dobre, że oczywiście przyjęlibyśmy go z otwartymi ramionami, ale rozumie pan odpowiemy panu w przyszłym tygodniu i tak szlifując klamki i kolejnych potencjalnych pracodawców będzie się zastanawiał dlaczego?
    I wtedy zrozumie co to jest System....
    Ale może pójdzie inną drogą, założy własną firmę. Firma będzie się rozrastać i osiągać znakomite wyniki.
    I nagle z jakiegoś niewiadomego powodu zacznie tracić kontrahentów, mimo że produkty czy usługi, które firma oferuje będą konkurencyjne na rynku tak jakościowo czy cenowo. Rozmawiając ze swoimi dotychczasowymi odbiorcami dóbr czy klientami usłyszy, że w zasadzie to oczywiście jego produkty są znakomite a i atrakcyjne cenowo ale... I nawet się nie obejrzy, że firma upadnie a on zostanie bankrutem. I będzie się zastanawiał dlaczego?
    I wtedy zrozumie co to jest System....
    Nie ważne jakie posiadasz, kwalifikacje, kompetencje, czy jak dobra wytwarzasz - jeżeli System zagnie na ciebie parol to cię zniszczy...
    Daj Boże żeby jego to nie spotkało - Studenta SGH...

    OdpowiedzUsuń
  41. @don esteban
    No nie wiem, jak to jest z tym naszym LEMMINGIEM. Nie komentuje, ale z nami jest. Tobie też się chyba ten stan parę razy przydarzył, prawda?
    Co do Twojej skargi, informuję, że wczoraj, pod notką o Gintrowskim, o godzinie 22.34 było o Tobie. Bardzo jednoznacznie. Czytaj uważnie.

    OdpowiedzUsuń
  42. @toyah
    Cóż, wczoraj tam pojawiły się dwa wpisy, don estebana i Kol. Przemo1 o 21:10 i nic więcej.

    Czytam nieuważnie?

    OdpowiedzUsuń
  43. @don esteban
    Ty czytasz nieuważnie, a ja informuje nieuważnie. 22.34 dzień wcześniej. Ta sama notka, ale dzień wcześniej - 22 stycznia.

    OdpowiedzUsuń
  44. Wiem o tym niesamowitym napięciu u wyczynowych sportowców.Przed dużym występem musi zagrać wszystko: tata, mama, babcia, dziadek, przyjaciele,trener.Świństwo zrobił dziennikarza Rzepy i to chyba celowo, bo ten wywiad mógł być po AO.Ale nie .To do Studenta.To jest właśnie System.Powiedział"GURU",że jest prowincjonalną tenisistką to my to udowodnimy.Musiałaby wygrać,żeby temu zaprzeczyć,a Ona wie,że to na razie niedościgłe marzenie.Czekajmy więc na CUD i módlmy się o niego.Bo raczej Pan jest po Ich stronie ( na razie).

    OdpowiedzUsuń
  45. @toyah

    To co napisałem miłe nie było. Ale proszę tylko powiedzieć, czy zachowałem się po prostu nieładnie, czy również minąłem się z prawdą.

    Szkoda że mimo podejrzeń o upadek na głowę nie odniósł się do pozostałych akapitów mojego komentarza.

    Pozdrawiam.

    @raven59
    Pracę znalazłem, zaczynam za 2 tygodnie, co mnie tam spotka spodziewam się, bo pracowałem tam już wcześniej, teraz po skończeniu studiów wracam. Trochę zobaczyłem, więcej pewnie nie zobaczyłem i wielu rzeczy nie jestem jeszcze swiadomy, ale to o czym piszesz akurat jest mi znane (na szczęście nie z autopsji).

    W pierwszym przypadku ktoś zwyczajnie się boi lepszych od siebie, bo go mogą wygryźć, bo będą przez nich przyćmieni, bo będa mieli lepsze pomysły itd., dlatego zdarza się, że osoby bardzo zdolne i z wysokimi kwalifikacjami i osiągnięciami tracą pracę, a potem nie mogą jej znaleźć. Słyszałem sporo takich historii, sam raz czegoś takiego szukając pracy doświadczyłem. Świadczy to moim zdaniem źle o ludziach, którzy boją się lepszych od siebie, ujawnia ich słabość lub nawet kompleksy.

    W przypadku firmy - różnie na rynku bywa, różne są nieformalne relacje między firmami i wiem, że to co opisujesz też się zdarza.

    Tylko że w obydwu przypadkach to nie System, ale działanie pojedynczych ludzi lub grupek interesu. A cały czas nie widzę jakieś wielkiej, wszechmocnej niewidzialnej siły, nazywanej "Systemem". Po prostu ci pojedynczy ludzie (czasami mogą być to grupy wewnątrz firmy) i grupki interesu o których piszę nie są połączeni jakąś wielką siecią, ale działają niezależnie. A że są silne grupy interesu, organizacje lobbyingowe, które zaciekle bronią swoich interesów i ludzie, którzy również im w tym pomagają (vide post Pana Toyaha pt. "Co Balcerowicz ma w kieszeni"), to inna sprawa.

    A tak poza tym to gdyby mnie nawet podobna sytuacja spotkała, to moim pierwszym odruchem byłoby szukanie co sam zrobiłem źle. A Wy?

    OdpowiedzUsuń
  46. @Student SGH
    To co Pan napisał nie było ani miłe, ani niemiłe. Natomiast było porażająco głupie. Przynajmniej w części, którą mi się chciało przeczytać. To że Pan uważa, że wyborcy PiS-u to ludzie, "którym często się w życiu nie powiodło", pokazuje, że Pan jest zatruty propagandą w stopniu jeszcze większym, niż to się wydawało możliwe.
    Poza nami, tu na blogu, nie zna Pan w ogóle wyborców PiS-u, a wszystkiego co Pan o nich wie, dowiedział się Pan z telewizji i z gazety. A w swojej przenikliwości powinien Pan już dawno zauważyć, że wśród nas nie ma ludzi, którym w życiu się nie powiodło. A na pewno nie mniej niż Panu.
    Co do mnie, System wysłał na mnie pełnych nienawiści ludzi, żeby mi odebrali pracę dopiero bardzo niedawno. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Pan uznał, że jednak nie ma to jak Waltz i Komorowski. Kiedy stałem się najpierw wyborcą PC, a później PiS-u, i przez wiele kolejnych lat wspierałem braci Kaczyńskich, powodziło mi się tak, że nie jest Pan sobie nawet w stanie tego wyobrazić, a zadowolony byłem tak jak Pan nigdy nie będzie. I to wbrew temu, co Pańscy polityczni wybrańcy nam wszystkim przez te wszystkie lata szykowali.
    Jeszcze raz. Jeśli Pański komentarz jest dla mnie niemiły, to wyłącznie tak, jak niemiłe jest obcowanie z głupstwem, które zaskakuje.

    OdpowiedzUsuń
  47. Poza nami, tu na blogu, nie zna Pan w ogóle wyborców PiS-u, a wszystkiego co Pan o nich wie, dowiedział się Pan z telewizji i z gazety.

    Ku Pana zaskoczeniu, trzy czwarte mojej rodziny, zarówno ze strony ojca jak i matki to wyborcy PiS, równie gorliwi jak Pan i komentatorzy. I widzę wyraźną różnicę w podchodzeniu do życia u nich i u pozostałej jednej czwartej, której lepiej się wiedzie. Być może błąd polegał na tym, że nie dodałem, że nie powiodło im się głównie w sensie finansowym.

    Podobne podziały obserwuję w okolicy, w której mieszkam. Inaczej świat postrzegają ludzie, którzy żyją tu od dawna, nie pracują i utrzymują się z topniejących oszczędności jakie mają ze sprzedaży ziemi, gdy okolica stała się modna, a inaczej ludzie którzy sprowadzili się tu 5 - 15 lat temu i ciężko na te domy zapracowali (do 2005 roku nieruchomości były sporo tańsze, a kredyty hipoteczne droższe i mniej dostępne), często kosztem odmawiania sobie wielu przyjemności, jak moi rodzice.

    A z drugiej strony, uwaga czytelnicy, na uczelni mam znajomych, studentki i studentów SGH, którzy bez żenady przyznają, że głosują na PiS, z tym że ich głównym argumentem jest, że ta partia to najmniejsze zło i że jest w sumie bliska ich poglądom, czyli głosują na nią na takiej zasadzie, na jakiej zasadzie większość ludzie głosuje na PO. No i nie można powiedzieć, że im się źle wiedzie.

    Przykro mi bardzo, jeśli Pana rozczaruję, ale wnioski wyciągnąłem patrząc na otaczających mnie ludzi.

    Bardzo mi miło, że się Panu tak dobrze powodziło. Szkoda trochę, że nie znam całej sprawy od kulis, bo może by mnie oświeciło. Ale żeby było jasne, nie chcę poznawać, bo to co Pana spotkało to zwyczajnie nie moja sprawa.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  48. @Student SGH
    Przyznaję ze wstydem, że mnie Pan zaskoczył.
    Reszta pozostaje bez zmian. Mówienie, że wyborcy PiS-u to ludzie, którym w życiu się nie powiodło jest czystym, niczym nie zmąconym głupstwem. Przede wszystkim dlatego, że to nieprawda, Tak się bowiem składa, że PiS pokrywa dokładnie całą mapę społeczną Polski. A więc zarówno wieśniaków, jak i ludzi z miasta. Ludzi pobożnych, jak i ateistów. Ludzi biednych jak i bogatych. Młodych jak i starych. Powiem więcej - mądrych, ale też i zwykłych głupców. Program PiS-u to program dla każdego, pod warunkiem, że jest to ktoś, komu zależy na Polsce i to zależy w sposób świadomy, a nie na zasadzie reklamowego hasła.
    To po pierwsze. Po drugie, taka ocena ma w sobie bardzo wyraźny odcień pogardy w stosunku do ludzi, którym się nie udało. Oczywiście Pan się do tego nie przyzna, bo to jest fakt wstydliwy, ale tak jest. Nawet w Pańskim oryginalnym wpisie, napisał Pan jednoznacznie, że owi ludzie głosują na PiS, bo jest im wygodnie za swoje niepowodzenia zwalić winę na kogoś innego. A więc zarzucił Pan im niskie intencje. Oskarżył Pan ludzi biednych i w kłopotach o to, że to w co wierzą i co kochają, to nie ich świadomy wybór, ale psychologiczna determinacja.
    Bardzo Pana proszę, niech Pan z tym walczy, bo taki typ myślenia nie przystoi człowiekowi, który się uważa za cywilizowanego, i przynosi mu tylko wstyd.

    OdpowiedzUsuń
  49. @Student SGH

    Całkowicie się Pan zapętlił w obronie lansowanej przez media tezy, że wyborcami PiS-u są ludzie, którym się w życiu nie powiodło pod względem finansowym.
    W moim otoczeniu jest akurat tak, że to zwolennikom PiS-u się najbardziej powiodło. Natomiast wyborcy PO to albo nowobogaccy na kredytach, albo nauczyciele, albo ludzie, którym się nie powiodło i ledwo wiążą koniec z końcem. Głosowanie na PO daje szczególnie tym ostatnim poczucie satysfakcji (jedynej, jaką mają w życiu), że należą do tej "lepszej", "mądrzejszej" części społeczeństwa. Dlatego tak mocno nienawidzą PiS-u, bo gdyby mieli zweryfikować swoje preferencje, to nic by im nie pozostało, żaden powód do satysfakcji. I będą się, niestety, tej nienawiści trzymać mocno.

    OdpowiedzUsuń
  50. @Toyah

    Akurat nie rozumiem z czego wynika Pana wstyd. Podobnie jak Pan, sam też nie obracam się w hermetycznym środowisku.

    Szkoda że reszta mojego pierwszego komentarza pozostaje przemilczana, ale trudno.

    @ginewra

    To kwestia statystyki, ale ta mówi, że są różnice w wieku, wykształceniu, miejscu zamieszkania między wyborcami obu partii, jest też mnóstwo wyjątków potwierdzających regułę.

    Co do nowobogackich kredyciarzy to się zgodzę.

    Natomiast wyborcy PO to albo nowobogaccy na kredytach, albo nauczyciele, albo ludzie, którym się nie powiodło i ledwo wiążą koniec z końcem. Głosowanie na PO daje szczególnie tym ostatnim poczucie satysfakcji (jedynej, jaką mają w życiu), że należą do tej "lepszej", "mądrzejszej" części społeczeństwa. Dlatego tak mocno nienawidzą PiS-u, bo gdyby mieli zweryfikować swoje preferencje, to nic by im nie pozostało, żaden powód do satysfakcji. I będą się, niestety, tej nienawiści trzymać mocno.

    lub z drugiej strony

    A ponieważ wyborcy PiS, to, statystycznie rzecz biorąc, wyborcy gorzej wykształceni, gorzej sytuowani niż wyborcy PO, odczuwający rodzaj marginalizacji i kompleks niższości, Kaczyński dał im psychologiczną kompensatę. My - mówii do nich - jesteśmy lepszymi Polakami, patriotami, ludźmi może i biednymi, ale uczciwymi, kochającymi Polskę i niezdradząjącymi jej. Oni - rozszarpują ją, sprzedają obcym, w brudny sposób dorabiają się pieniędzy i wpływów. Ale kiedy dojdziemy do władzy, to ich rozliczymy.

    Te dyskusje kto ma nad kim poczucie jakiej wyższości można by toczyć w nieskończoność.

    OdpowiedzUsuń
  51. @Student

    Pan mówi o statystykach i medialnej rzeczywistości, a ja mówię o realu, w którym żyję.
    To, że wyborcy PiS-u są nastawieni patriotycznie i pragną uczciwości w życiu publicznym, to prawda. Czy czerpią z tego poczucie wyższości? Nie wiem.
    Ja przede wszystkim odczuwam ogromny smutek, że ponad połowa moich rodaków w imię walki z PiS-em gotowa jest dawać przyzwolenie na kłamstwa w sprawie najtragiczniejszej katastrofy w dziejach powojennej Polski, lekceważenie i nieustające kopniaki ze strony Rosji oraz doprowadzenie państwa do rozkładu na wszystkich poziomach.

    OdpowiedzUsuń
  52. @Student SGH
    Niech się Pan, Panie Studencie, już nie mądrzy. W końcu to Pan tu wyskoczył z tą tępą propagandą i stał się powodem naszej dyskusji. Na Pańskim miejscu powiedziałbym: "Przepraszam. Poniosło mnie." I się trochę nad sobą zadumał.
    Niech Pan zrobi ten wysiłek, a ja w rewanżu przeczytam resztę tego Pańskiego nieszczęśliwego komentarza. I się do niej odniosę.

    OdpowiedzUsuń
  53. Cały ten wyskok to była prowokacja, oprócz jednego akapitu o lobbystach w sprawie OFE, ten był zupełnie serio. A prowokacja była powodowana zwykłą ciekawością, co jak Pan i inni będą dyskutowali o przytaczanych przeze mnie twierdzeniach. Być może nie było to rozsądne, albo na miejscu, ale mimo wszystko uważam, że taki kolec w całym ciągu pochwalnych komentarzy nie jest niczym złym.

    OdpowiedzUsuń
  54. @Student SGH

    Wie Pan, ja osobiście to jestem trochę niemądry, na niezbyt wielu po prostu rzeczach się znam, ale to mi nie przeszkadza mieć wielkich oczekiwań. Oczywiście wobec siebie też, ale, jako się rzekło, nie mam zbyt wielkich możliwości umysłowych, ale przede wszystkim od pozostałych komentatorów.

    Nie wiem dlaczego mam takie oczekiwania, w końcu impreza nie jest biletowana, ale ja wymagam profesjonalizmu i wysokiej klasy. Trzeba oczywiście powiedzieć, że jedyną sankcją jest utrata zainteresowania tym blogiem. Po prostu, jeśli zaczną być tutaj zbyt często promowane rzeczy średnie, lub zaczną się nachalnie lansować jacyś lamerzy z rozbuchanym ego, to ja stąd znikam.

    Nie twierdzę absolutnie, że Pan jest takim lamerem, co to, to nie. Ale - mówiąc krótko, tutaj trzeba się znacznie bardziej postarać. Z dwojga złego lepiej pociągnąć za mocno niż nieciekawie. Więc lepiej potem ewentualnie przepraszać, niż tłumaczyć dowcip.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  55. @Student SGH
    Jasna sprawa. Pan to zrobił w ramach intelektualnej prowokacji.
    Dobra. Niech Panu będzie. Zaraz przeczytam ten dalszy fragment Pańskiego komentarza.

    OdpowiedzUsuń
  56. @Student SGH
    Przeczytałem. I zgadzam się z Panem. W Polsce są różne grupy interesów. Tyle że one działają na poziomie bardzo doraźnym. Na przykład Balcerowicz atakuje rząd z pozycji swoich bieżących rachunków. Swoje pretensje do Tuska zgłasza Olechowski czy Piskorski też na poziomie bieżącej taktyki.
    Natomiast nie ulega wątpliwości, że jest pewien obszar, na którym oni wszyscy stanowią monolit. I ja ten poziom nazywam Systemem.
    Co do Pańskiego dylematu, co mam na myśli, mówiąc o tym nieroztropnym optymizmie, informuje Pana, że my jesteśmy znacznie gorsi, niż niektorzy o nas myślą.

    OdpowiedzUsuń
  57. @wszyscy
    A jednak "Siostry Radwańskie pokazały "salonowi", gdzie go głęboko mają!!!"


    http://lukas.nowyekran.pl/post/10337,siostry-radwanskie-pokazaly-salonowi-gdzie-go-gleboko-maja

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.