poniedziałek, 10 stycznia 2011

Uwaga! Polują.

Kilka dni temu, wśród wielu różnych informacji, jakie stale otrzymuję od znanych mi i nieznanych osob, znalazła się i taka, że pojawiła się oto spekulacja, że śmierć byłego wiceministra w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, Eugeniusza Wróbla będzie wymagała znacznie poważniejszych wyjaśnień, niż to iż z niepewnych powodów zabił go jego niepoczytalny syn. A zatem – jak słyszę – nawet jeśli nie teraz, to być może za kilka kolejnych lat, i to nieszczęście będzie trzeba ponownie badać w ramach prac jakiejś komisji parlamentarnej, czy innego specjalnie na tę okazję powołanego ciała. Mniej więcej tak samo, jak to dziś się dzieje ze sprawą zamordowanego przed wieloma laty Krzysztofa Olewnika.
W pierwszym odruchu, oczywiście zainteresowałem się tym co usłyszałem, jednak – jak w wielu innych tego typu przypadkach, z którymi mamy do czynienia w dzisiejszej politycznej sytuacji Polski – moja główna reakcja była taka, że może i tak, a może i nie. Czasy bowiem mamy takie, że skoro wszystko jest możliwe – a jak się okazuje, wszystko możliwe jak najbardziej jest – możliwe są też najróżniejsze fantastyczne ludzkie domysły. W świecie, w którym System wziął ludzi gruntownie za pysk, pozostawiając ich w przekonaniu, że cokolwiek ich spotka, mają przyjąć bez najmniejszego skrzywienia, nie można się dziwić, że część ofiar takiego traktowania, zwłaszcza ta bardziej myśląca, musi wychodzić z założenia, że lepiej nie wierzyć w nic, niż się z tragicznym opóźnieniem ciężko zdziwić, że po raz kolejny daliśmy się wystrychnąć na dudka.
Pomyślałem więc sobie, że może być i tak, że syn ministra Wróbla faktycznie zwariował, zatłukł swojego ojca, pociął go tą piłą na kawałki, następnie wywiózł go nad ten zalew i te nieszczęsne szczątki utopił, a dziś nic z tego nawet nie pamięta bo mu szaleństwo zjadło mózg. Ale też dlaczego niby nie może być sensowna taka wersja, że ponieważ Eugeniusz Wróbel był wybitnym specjalistą od lotnictwa, miał bardzo wiele do powiedzenia na temat katastrofy Smoleńskiej i chciał się tą swoją wiedzą podzielić, został z tej okazji zamordowany przez System, a ten jego syn i jego możliwe szaleństwo zostało tylko do tego odpowiednio wykorzystane? Czemu nie może być tak? A to niby czemu taka wersja zdarzeń ma być wykluczona? Czyżby pojawiły się jakieś nowe informacje na temat ludzi, którzy od kilku lat zajmują się Polską? Nic mi na ten temat nie wiadomo.
No ale, jak mówię, przyjąłem te nowe fakty z pełną otwartością, a jednocześnie z pełną rezerwą, czekając albo na ewentualne dodatkowe dane, lub na wiadomość, że sprawa jest jednak definitywnie zakończona. I oto przy okazji sytuacji towarzyskiej, jaka wiąże się z dniami zamykającymi każdy rok, spotkałem się z moim bardzo bliskim, choć jakiś czas już nie widzianym kumplem, który – jak się dowiaduję – był dobrym znajomym rodziny Eugeniusza Wróbla i jego osobiście. Na tyle dobrym, że z nimi wszystkimi był, jak to się mówi, na ty. I okazało się, że on do sprawy ma stosunek bardzo podobny do mojego. A więc – może tak, a może nie. Z tą tylko różnicą, że w jego wypadku za wersją ‘tak’ przemawia nie tylko przekonanie, że ludzie, których ostatnio tak często mamy w naszych złych myślach, są zdolni do wszystkiego, ale wiele bardzo konkretnych szczegółów. Otóż kolega mnie informuje, ze od rzekomej awantury między młodym Wróblem i jego ojcem, a zatopieniem poćwiartowanych zwłok, minęły zaledwie trzy godziny. Każdy z nas wie, jak to trzy godziny to jest mało czasu, jeśli mamy do wykonania coś ważnego i pracochłonnego. Każdy z nas wie, jak czas szybko biegnie, jeśli mamy na coś zaledwie trzy godziny, a tej pracy jest naprawdę dużo. Nie wiem, jak inni, ale ja czasami nawet mam koszmary, że muszę cos zrobić, a tego zrobić już nie zdążę, bo z jednej strony czas nie pozwala, a z drugiej wszystko idzie jakoś wolniej, niż iść miało.
Młody Wróbel w ciągu tych trzech godzin najpierw zabił więc swego ojca, następnie pociął piłą zwłoki na drobne kawałki, następnie wyniósł je w workach do samochodu, następnie skutecznie posprzątał mieszkanie, wycierając krew na tyle dokładnie, że po powrocie do domu rodzina nie zauważyła nic podejrzanego, wreszcie wywiózł te worki nad Zalew i tam dopiero, po tych trzech godzinach, zadzwoniono do niego, pytając, co z ojcem. Ani ja, ani nikt z nas prawdopodobnie, nie wie ile czasu zajmuje ćwiartowanie ludzkich zwłok piłą mechaniczną. Nie wiemy też, czy tego typu czynność można prowadzić metodycznie, spokojnie odliczając czas. Osobiście na przykład wiem, ile czasu zajmuje posprzątanie mieszkania z większego bałaganu. Wiem też – i proszę mi wybaczyć to zestawienie – ile czasu zajmuje posprzątanie łazienki po zabiciu paru karpi. Wiem też, ile czasu zajmuje zabicie tych karpi.
A z synem Eugeniusza Wróbla problem był jeszcze taki, że on podobno działał pod wpływem skrajnego wzburzenia, czy wręcz i obłąkania. I tu znów nie umiem ocenić sytuacji, ale wydaje mi się, że stan takiego szaleństwa, gdzie bez jakichkolwiek przyczyn, poza opętańczą furią, nie bardzo ułatwia planowania i metodycznego działania. Wydaje mi się, że jeśli ktoś jest aż tak obłąkany – to bez względu na to, czy się spieszy, czy działa jak w zwolnionym tempie – nie ma szans zdążyć.
I jest jeszcze coś. Mój kolega, który znał tych ludzi bardzo dobrze, twierdzi, że Eugeniusz Wróbel był potężnie zbudowanym, silnym, wysportowanym mężczyzną, podczas gdy jego syn – absolutnie i uderzająco – wręcz przeciwnie. On mi mówi, że syn Wróblów, postawiony przy swoim ojcu, to było niepozorne chuchro. I on nie umie uwierzyć, że ten chłopak był w stanie skutecznie pozbawić przytomności kogokolwiek, a co dopiero swojego ojca.
Ale to już wszystko. Oczywiście, wiadomo – co już zostało przypomniane – że Eugeniusz Wróbel był wybitnym specjalistą lotniczym. To podobno głównie dzięki niemu, w ogóle istnieje lotnisko w Pyrzowicach koło Katowic. Wiadomo, że on na temat wszelkich możliwych tajemnic związanych z katastrofą w Smoleńsku mógł wiedzieć naprawdę dużo. Ale co wiedział, i czy to co wiedział mogło by nas jakkolwiek posunąć do przodu? I czy to co wiedział, to wiedział tylko on, czy może takich osób w Polsce jest więcej, tyle, że akurat niefortunnie wypadło na niego, że to on wystąpi jako przykład dla wszystkich, którym jakieś niebezpieczne mysli snują się po głowach? Tego nie wiem ani ja, ani też mój kolega, znajomy rodziny państwa Wróbel.
O wiele więcej natomiast możemy powiedzieć na doraźne tematy polityczne. Na przykład ledwo co wywiadu telewizji TVP Info udzielił prezydent Bronisław Komorowski i oświadczył, że sprawa smoleńska w ogóle nie powinna być tematem naszych rozważań. Przyczyna katastrofy jest jedna, a mianowicie podjęta przez polskich pilotów próba lądowania w złych warunkach. Według tego co czytam, Komorowski stwierdził ni mniej ni więcej, jak tylko że: „radziłbym nie szukać jakiś ekstra nadzwyczajnych wytłumaczeń, bo niestety - w moim przekonaniu - sprawa jest w sposób arcybolesny prosta”. A więc to jest to co nasz prezydent „by nam radził”. Żebyśmy przestali grzebać, gdzie nie trzeba. To jest rada, jaką ma dla nas nasz prezydent. Domyślam się też, że on nam to radzi, jak to się kiedyś mówiło, po dobroci. Dziś. Następnym razem, jeśli nie skorzystamy z tej rady, niewykluczone, że jego ludzie, będą musieli podjąć działania bardziej przemawiające do rozumu. Jakie? A skąd to my szaraczki mamy wiedzieć?
To jest zatem zły glina. A co słychać u gliny dobrego? Otóż glina dobry też zabrał głos. Kiedy go spytano, jakie on ma życzenia na przyszły rok, okazało się, że życzenia są dwa. Chodzi mu o to, żeby swojego wnuka nauczyć grać w piłkę, a następnie pójść z nim pierwszy raz w życiu na mecz. Skomentowałem już tę szczerą niezwykłą wypowiedź Donalda Tuska – bo, jak już się wszyscy słusznie domyślamy, to on jest tym dobrym policjantem – w komentarzu na blogu. Przyszło mi bowiem do głowy, że jemu już naprawdę niewiele zostało. Póki sił i zdrowia starczy, można biegać za piłką. A cała reszta już naprawdę nie od niego zależy. Reszta to już czysta geopolityka. Jak słyszę, Jan Pietrzak, artysta kabaretowy, zażartował ostatnio, ze w ramach klasycznych powrotów historii w formie farsy, mamy znów sytuację opisywaną jako podział „Wasz prezydent, nasz premier”, tyle że to już jest układ, jak mówię geopolityczny, a nie nasz przaśny, polski. Gdyby ktoś chciał znać moje zdanie w tej kwestii, mam poczucie, że tak czy inaczej, w tak sformułowanym układzie, Donald Tusk stoi na pozycji przegranej. I niech lepiej uważa, bo z całą pewnością jego dobry kumpel Komorowski wciąż uwielbia zapach sosenek o świcie.

Powyższy tekst, w wersji niemal identycznej, ukazał się wcześniej w Warszawskiej Gazecie.

32 komentarze:

  1. Zostaw umarłym zajmowanie się ich zmarłymi a Ty zajmij się żywymi a więc i sobą jeśli pragniesz swego szczęścia i unikniecia losu zmarłych.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Toyah

    Toyahu, ja wciąż jestem, czytam. Ostatnio nie miałam dostępu do internetu, więc teraz nadrabiam zaległości. Ale już tęskiniłam do tej niepowtarzalnej atmosfery Twojego bloga, gdzie jest skrawek wolnej Polski (ja w ,,Boże coś Polskę" wciąż śpiewam: ,,racz nam zwrócić Panie"). Dziękuję Ci za odwagę stania po stronie Prawdy i zaangażowanie w jej obronę. Dużo sił i błogosławieństwa bożego w Nowym Roku dla Ciebie i Twoich.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Toyah
    No proszę, już dostałeś radę bardziej dobitnie wyrażoną. Ruski buc to jednak nie taki sobie zwykły ruski buc.

    OdpowiedzUsuń
  4. Toyahu


    Sprawa zabójstwa Wróbla - dziwna i to bardzo.

    Odnośnie dwóch pozostałych Panów - to chyba Komorowski szykuje się na polowanie życia.


    Pozdr.
    -------------------
    GW nie kupuję.
    TVN nie oglądam.
    TOK FM nie słucham.
    Na Rysiów, Zbysiów i Mira nie głosuję

    OdpowiedzUsuń
  5. @ Marylka,
    @ Syneloi
    mniemam, że to jedynie przyjacielska rada, z takich jakiej udzielił np. Vytautas Landsbergis Marcie Kochanowskiej, a nie groźba ?!

    OdpowiedzUsuń
  6. @Syneloi
    A ja, ponieważ mam głębokie przekonanie, że jesteś obłąkany, proszę Cię, żebyś tu nie komentował. Przy okazji przekaż tę wiadomość temu drugiemu... jak mu tam? Mikołaj coś tam.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Gemma
    I wszystkiego dobrego dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Marylka
    Trochę głupio, nie? W każdym razie, jeśli coś mi się stanie, będziesz wiedziała, gdzie szukać.

    OdpowiedzUsuń
  9. @toyah

    Załączenie obowiązkowej weryfikacji (moderacji) komentarzy daje możliwość by je hurtem "puszczać" - nie wiąże więc Gospodarza Bloga na 24/7 do peceta czy ajfona, nie utrudnia dyskusji na blogu - niemniej otwiera, i pozostawia stale otwartą furtkę do późniejszego wykasowania komentarzy durnowatych, rozbijackich, obłąkanych, sylogistycznie skundlonych, zaśmiecających ogród skupienia.

    Tzn. obowiązkowa moderacja ORAZ automatyczna weryfikacja nie spowalnia publikacji komentarza przez Gościa, a jedynie załącza (dla Gospodarza Bloga) kasownik komentarzy.

    Tak twierdzą praktycy blogspota. Podobno jest to schowane gdzieś w ustawieniach, bo Google nie życzy sobie akcji czyszczących w rodzaju s24, uruchamianych pod byle pretekstem, ale dla chcącego mieć porzundek dostępne jest takie właśnie ustawienie w jakimś zakamarku blogerskiego pulpitu.

    Aby trolle się nie lęgły.

    OdpowiedzUsuń
  10. @YBK
    Skoro to jest schowane tak, że nawet Ty nie wiesz gdzie, to nawet nie mam co szukać.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Gemma

    A już miałem się pytać: co z Tobą?

    OdpowiedzUsuń
  12. @toyah

    ok, otworzę testowy blożek, i poszukam.

    Widzę że ten S. zarejestrował pięć instancji w dwa dni, wszystkie w tym roku.
    Napełnił je adresami blogów, które "obserwuje". Szkoda, że nie mam możliwości jakie nieoceniony Simon Travaglia przewiduje jako standard na wypadek kontaktu z namolnym komentatorem, a co opisuje ze smakiem w dowolnym odcinku swojego bloga o sposobach na trolle, i inne szkodniki komputerowe, tu:

    http://www.theregister.co.uk/odds/bofh/


    Hej, czy to możliwe?! Simon T. ma już własny wpis w Wikipedii. To ja go już od 18 lat w prawie każdy piątek podczytuję? Jak ten czas leci.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Bastard_Operator_From_Hell

    OdpowiedzUsuń
  13. Toyahu,

    dlatego Tusk pojechał na "urlaub". Póki może...

    OdpowiedzUsuń
  14. @Agnieszka Moitrot
    Zauważyłaś że on jest właściwie, wliczając te przedłużone weekendy, cały czas na urlopie? Nawet ten komunista Śpiewak to przyznaję. Że Tusk jest nieustannie umęczony. Mazurek go pyta, czemu w takim razie on tym wszystkim nie pieprznie. Chodzi o władzę. To pragnienie władzy jest ważniejsze od wszystkiego. Pewnie biedak niedługo nam umrze.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Yagotta B. Kidding
    Jeżeli mogę: otwarłem pierwszą lepszą książkę w subskrybowanej bibliotece i piszą nt. moderacji komentarzy (Google Blogger) w ten sposób:

    "To configure comment moderation settings, follow these steps:

    1. Click the Settings link on your Blogger dashboard.

    The Settings window opens with the Basic settings window displayed by default.

    2. Select the Comments tab in the navigation bar near the top of your screen.

    The Comments window opens

    3. Scroll to the Comment Moderation section of the Comments window

    4. Select the radio button next to Always, Only on Posts Older Than # Days, or Never to configure which comments you want to hold for review before they publish on your blog.

    Selecting Always means all comments are held for moderation. Selecting Only on Posts Older Than # Days means comments left on posts older than the number of days you enter in the box are held for moderation. Selecting Never means that no comments are held for moderation. Tip
    When comments are held for moderation, a link appears on your Blogger dashboard when comments are in the moderation queue for you to review.


    5. If you select Always or Only on Posts Older Than # Days in the Comment Moderation section, an E-mail Address box automatically appears. Type your e-mail address in this box if you want to be notified via e-mail when a comment is left on your blog and is in the moderation queue.

    An e-mail is sent to the address entered in this box each time a new comment is held for moderation.
    "

    Wynika stąd, że nie można wyciąć kogoś na stałe, można powstrzymać, opóźniając jednocześnie dyskusję.

    OdpowiedzUsuń
  16. Toyahu,

    dzisiaj Jarosław Kaczyński był bardzo optymistyczny. Moim zdaniem wyraźnie dał do zrozumienia, że w coś się w ostatnim miesiącu wydarzyło,(jakieś informacje, które upubliczni w odpowiednim czasie?...)
    On się ostatnio mało odzywa,jakby czekał, sama nie wiem, ale mówił,że przeciwnicy prawdy słabną. Zobaczymy. W każdym razie Tusk jest przerażony. To widać. Mam nadzieję, że to jego ostatni urlop.
    Jak już odejdzie , zrobię sobie koszulkę z napisem" Nie płaczę po Tusku". Mam nadzieję, że doczekam.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Agnieszka Moitrot
    Jak już będziesz sobie te koszulkę kupowała, to weź jedną dla mnie. Albo od razu pięć. Dla Toyahowej i dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  18. @orjan

    To miło, że miałeś pytać, ale nie martw się, czuwam ,,w obwodzie". Ja pewniej czuję się w sprawach duchowych niż w prowadzeniu dyskusji na tematy bieżące czy różne inne, na których się po prostu nie znam. Ale, gdyby, nie daj Bóg, poziom wiary w nas zaczął spadać za bardzo - stawię się by dać świadectwo.
    Przy okazji wiele dobra dla Ciebie i Pani Orjanowej w Nowym Roku. Niech dobry Bóg hojnie wynagradza Was za wierną postawę obywatelską.

    OdpowiedzUsuń
  19. @2,718…

    Subskrybujesz to? Wiley czesze szmalec tymi publikacjami dla głupków ("for dummies") nie oferując w zamian nic wartościowego. Także i w tym wypadku pani Susan Gunelius przekopiowała coś z ekranu, a wydawnictwo dodało okładki, gustowny ISBN 978-0-470-40742-4 i jeszcze cenę, której wcale nie warto płacić. Fahgeddabaodit.

    Nie, ja raczej myślałem o wskazówkach, jakie udziela na swoim blogu niezawodny Chuck, tutaj:
    http://blogging.nitecruzr.net/2009/10/remove-offensive-comments-completely.html

    OdpowiedzUsuń
  20. @toyah

    Wspomniany wyżej Chuck prowadzi blog-monstrum, gdzie publikuje regularnie wartościowe wskazówki dla blogujących, i jest przy tym często szybszy niż Google w dokumentacji oprogramowania sieciowego. W rzeczy samej gdy raz pytałem się o coś kumpla, który wtedy pracował w Mountain View, o jakiś techniczny szczegół, to odesłał mnie on wprost do niego, czyli tutaj:

    The real Blogger Status
    (what Google Blogger won't tell you)

    OdpowiedzUsuń
  21. @all

    To właśnie Chuck wyśledził jak usuwać bez reszty zawadzające komentarze, jak ustanowić przekierowanie z domeny na bloga (np. przekierowanie z TLD "pl" na toyah1.blogspot.com), jak logować się automatycznie jako autor, jako użytkownik, jak wysyłać mailem każdą notkę ulubionego autora na swój własny adres, itp.

    Akurat w ostatnim tygodniu Chuck opublikował notki w których daje on bezpośrednio, lub linkuje strony dające odpowiedzi na te wszystkie pytania. Na przykład tu:
    http://blogging.nitecruzr.net/2011/01/comment-filtering-hampers-commenting.html
    http://blogging.nitecruzr.net/2011/01/learn-to-appreciate-your-visitors.html
    http://blogging.nitecruzr.net/2011/01/technical-sophistication-of-your-blogs.html

    OdpowiedzUsuń
  22. @Yagotta B. Kidding
    Subskrybuję books24x7, akurat Willey'a wyrzuciło na początku wyników wyszukiwania.

    OdpowiedzUsuń
  23. @2.718

    OK. Wróćmy w takim razie do tematu notki Gospodarza Bloga. Ilustracja:

    Film nagrany w Katowicach dnia 27.09.2010, podczas posiedzenia inauguracyjnego Rady Konsultacyjnej Regionalnej Izby Gospodarczej. Film, na prośbę rodziny Eugeniusza Wróbla, udostępnił Adam Turula. Zapraszamy na stronę
    http://www.eugeniuszwrobel.pl/

    Spojrzałem na tę stronę internetową i na kanał youtube, jaki założyła rodzina dra Egeniusza Wróbla, która się nie poddaje. Przekazuję wszystkim wyrazy szacunku i poparcia. Toyah uświadamia nam ile śmierci czai się za tą smoleńską hekatombą.

    Pozdrawiam Cię,
    YBK

    OdpowiedzUsuń
  24. toyahu,

    Ile niewyjaśnionych tragedii. Ile zastraszeń musiało stać się udziałem tych, którzy wiedzieli mniej, lub mogli przeszkodzić mniej. Tych, którzy nie byli ani tacy szczerzy, ani tacy szybcy w formułowaniu sądów. Wystarczyło ich zastraszyć.

    Za to ci zakazujący, i ci nakazujący ("informujący o konsekwencjach") działają sobie do dziś w najlepsze, za pieniądze społeczne, i na koszt społeczeństwa. Trudno będzie prawdzie przez ten las matactw, przez te zapory nakazów administracyjnych, nieuzasadnionych utajnień i pospolitych fałszerstw się przedrzeć. FYM napisał właśnie z właściwą sobie mocą o koniecznych ekshumacjach Smoleńczyków, ale od napisania na blogu do postanowienia sądowego droga daleka.

    PS

    Komentarze dłuższe niż kilka linijek lądują w niebycie. Ukazują się w oknie, tu:
    https://www.blogger.com/comment.g?blogID=6786012636532654222&postID=4801418765894240911&page=1
    ale na Twoim blogu już nie. Czy masz może nowy i szczególnie ostry filtr antyspamowy?

    Pzdr,
    YBK

    OdpowiedzUsuń
  25. @YBK
    Dobrze że tak dbasz o czystość tego bloga, ale jeśli chcesz żebym ja coś z tego rozumiał, musisz mi to przedstawić w postaci dużego kolorowego zdjęcia i jednego krótkiego zdania.

    OdpowiedzUsuń
  26. @YBK
    Dziękuję Ci za przypomnienie o tym spamie. Ja niestety nie mam na to wpływu. To się dzieje automatycznie. Już wszystko naprawiłem.

    OdpowiedzUsuń
  27. @ Toyah
    Makiem zasiane. Prosze Cię Toyahu nawet się nie zniżaj żeby to komentować.

    OdpowiedzUsuń
  28. @All
    Dopiero dziś przeczytałam sylwestrowy wpis Toyaha i Don Paddingtona wraz z komentarzami i mimo poślizgu czasowego wzruszyłam się głęboko czytając począwszy od wieszcza przywołanego przez Agnieszkę Moitrot po ,,Gdzie są kwiaty" i błogosławieństwo Don Paddnigtona tuż przed północą. To naprawdę zaszczyt być Tu i w tym Towarzystwie, pewnie, że lepiej zgubić się z Wami niż z Nimi cokolwiek. Dla Wszystkich - życzenia wszystkiego co Najlepsze w tym ,,nadziei doczekania dla Ojczyzny lepszych dni".

    No, ale rzeczywistość przywołuje do porządku i jak na razie skrzeczy. Dziś skandaliczny raport MAK-u na temat Katastrofy. Właściwie myśmy wiedzieli, że taki mniej więcej będzie, nie ma niespodzianki. Nie podejmuję się pisać więcej, inni ubiorą w słowa lepiej. Ja CZEKAM na PRZEŁOM.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ważny specjalista od spraw lotnictwa, prawdopodobnie mocno zaangażowany w wyjaśnianie przyczyn katastrofy (czyt. zamachu), ginie na trzy dni przed ogłoszeniem pierwszego raportu MAK. Ciało zostaje porąbane i wrzucone do zalewu.

    Czy może być bardziej jasno wyrażone ostrzeżenie?? - Nie podważaj naszej wersji, bo skończysz podobnie. Mało tego! My zrobimy to tak, że zniszczymy również twoją rodzinę..

    Przecież każdy z nas odczytał tę zbrodnie właśnie tak. Nie wierzę, że można było inaczej. Nie wierzę Toyahu, że pomyślałeś: A może to jednak ten zwariowany syn. Pomyślałeś właściwie. I chwała ci za to, ze jednak piszesz to, co powyżej. Późno, ale jednak. Że nie przestraszyłeś się.

    I zdajmy sobie wszyscy sprawę, że System pójdzie dalej. Następnym razem zostanie zabity ktoś z blogerów. Bez obaw, bloger istota wrażliwa, obejdzie się bez krajania. Może tylko będzie pobicie, parę złamanych kości, na początek. Wszyscy zrozumieją. Przecież chodzi tylko o to, by zastraszać. Wszystkich zabić nie mogą. Trzeba to wszystko wiedzieć, przespać się z tym kilka nocy, wyobrazić, zabezpieczyć jak się da - szczególnie bliskich. Aby w chwili mordu nie przestraszyć się i pisać dalej.

    Pozdrawiam wszystkich tu.
    asso

    OdpowiedzUsuń
  30. @Bendix
    Nie będę. Ja tylko o Mężydle. Antonim Mężydle. Zapraszam.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.