środa, 21 stycznia 2015

Franciszek vs. Króliki - nokaut w 12 sekundzie

Już kilka dni po tym, jak nowym papieżem został kardynał Bergoglio przyjmując imię Franciszka, stanęliśmy wobec zjawiska raczej dość oryginalnego. Oto wszelkiej maści ateiści, agnostycy, antyklerykałowie, osoby tak zwane „wierzące, ale niepraktykujące”, czy wreszcie ci wszyscy, którzy w stosunku do spraw wiary zachowywali dotychczas zimną obojętność, nagle podnieśli głowy i oświadczyli, że jest im bardzo miło widzieć, że papieżem został jeden z nich. Ale wobec owego szaleństwa – bo to z czym mieliśmy do czynienia należy nazwać szaleństwem – nawet, jeśli była w nim dość perfidna metoda – a w sposób dość jednoznaczny była – zamiast solidarnego protestu osób pobożnych i pozornie wiernych Kościołowi przeciwko temu kłamstwu, mogliśmy zaobserwować coś wręcz przeciwnego, a mianowicie swego rodzaju przyjazne sprzężenie zwrotne. Im bardziej strona, że tak ją nazwiemy, bezbożna ogłaszała papieża Franciszka swoim sprzymierzeńcem, tym bardziej ludzie z Bogiem w sercu i medalikiem z Matką Boską na szyi, owszem, głosili sprzeciw, tyle że nie w stosunku do owych kłamców, ale jak najbardziej w stosunku do Ojca Świętego.
O co chodziło? Jakiego rodzaju pretensje do Franciszka kierowano. Otóż dokładnie te same, które bezbożne kłamstwo, propagowało, tyle że w formie laudacji. Mechanizm od początku był prosty i jest prosty wciąż: bezbożnicy ogłaszają, że Papież jest ich duchowym przywódcą, bo wsparł związki homoseksualne i wypowiedział się za dopuszczalnością aborcji, na co lud pobożny w jednej chwili, jak za panią matką, deklaruje swój wrogość wobec papieża – duszpasterza ludzi złych i podłych. Co im każe za każdym razem akceptować te kłamstwa? Jak to możliwe, że choćby ów bardzo wyraźny i jednoznaczny przekaż Franciszka, że ten kto się nie modli do Boga, ten się modli do Diabła nie jest już dla nich tak ważny, jak oczywiste plotki rozpuszczane przez media i osoby z mediów czerpiące całą swoją wiedzę o świecie? Otóż doszło do tego dlatego, że tak naprawdę zarówno jedna strona jak i druga, grzeszy najbardziej grzeszną gnuśnością, gdzie nie liczy się nic, jak tylko to, co człowiekowi podpowiedzą jego emocje i kompleksy. Ani jedni ani drudzy od samego początku choćby na jeden moment nie uznali za stosowne się nad swoim grzechem zadumać i zwyczajnie opamiętać. Od początku, niemal dzień za dniem mieliśmy do czynienia z zachowaniem typu bodziec – reakcja. Jak u małpy w ruskim laboratorium.
Kiedy przedwczoraj jeszcze, portal wpolityce.pl przedstawił wiadomość zatytułowaną „Śmiać się czy płakać. Papież: ‘To nieprawda, że dobrzy katolicy muszą być jak króliki i mieć dużo dzieci’. Najważniejsza jest odpowiedzialność”, a pod spodem, podany za PAP-em tekst informujący o tym, że papież Franciszek skrytykował rodziny wielodzietne i wezwał do posiadania nie więcej, niż trojga dzieci, pomyślałem sobie, że tym razem ja już do nich nie mam siły. Uznałem, że to jest stan, na który ja już ani nie mam rady, ani rady mieć nie chcę. I machnąłem na to opętanie ręką.
I oto dziś widzę, że redakcja portalu dokonała odpowiedniej autocenzury i z owego tytułu zostawiła tylko cytat z Franciszka i uwagę o odpowiedzialności. Ów szyderczy dylemat: „śmiać się, czy płakać” wyleciał w kosmos. Mało tego. Redakcja postanowiła do swoich szyderstw sprzed zaledwie 24 godzin wprowadzić podwójne uzupełnienie, najpierw w postaci napomnienia: „kilka zdań uzupełnienia zanim ulegniemy manipulacji”, a następnie bezpośredniego już ataku na „lewicowych” kłamców i ich „manipulacje i sztuczki interpretacyjne”.
O co poszło? O to co zawsze, a więc o fakt, że jak można się było od początku domyśleć, słowa papieża zostały od początku do końca wyrwane z kontekstu i zafałszowane, a część z nas – jak zawsze – zanurzona w swej gnuśności i kompleksach, owe kłamstwo dała sobie bez jednego protestu wdrukować w umysły i serca.
Oto faktyczne słowa papieża, będące zresztą odpowiedzią na pytanie dziennikarza dotyczące dramatycznej biedy, w jakiej żyją dzieci na Filipinach:
Myślę, że liczba trojga dzieci w rodzinie, o której pan wspomniał – to mnie zabolało – to liczba, o której eksperci mówią, że jest ważna dla utrzymania populacji. Troje dzieci na jedną parę. Gdy ta liczba spada, wpadamy w inną skrajność, jak to się dzieje we Włoszech. Słyszałem – nie wiem, czy to prawda – że w 2024 r. nie będzie pieniędzy, aby wypłacać emerytury z powodu spadku populacji. Dlatego słowem kluczowym w odpowiedzi na tę kwestię, słowem, którego Kościół używa cały czas, i ja też, jest odpowiedzialne rodzicielstwo. Jak je osiągnąć? W dialogu. Każda osoba ze swym duszpasterzem poszukuje tego, co oznacza odpowiedzialne rodzicielstwo.
Wspominałem o kobiecie, która spodziewała się ósmego dziecka, mając już siedmioro, urodzonych przez cesarskie cięcie. To jest nieodpowiedzialność. Ta kobieta mogłaby odpowiedzieć: ‘Nie, ja ufam Bogu’. Ale, patrzcie, Bóg daje nam środki, by być odpowiedzialnymi. Niektórzy uważają, że – przepraszam za język – że aby być dobrymi katolikami, musimy być jak króliki. Nie. Rodzicielstwo odpowiedzialne. To jest jasne i dlatego w Kościele są grupy wsparcia dla małżeństw, są eksperci, są duszpasterze, do których można się zwrócić i jest wiele sposobów, które są dozwolone i które są pomocne. Dobrze, że pan o to spytał.
Inną ciekawą rzeczą w związku z tym jest to, że dla większości ludzi biednych dziecko jest skarbem. Prawdą jest, że także w tej kwestii trzeba być roztropnym, ale dla nich dziecko jest skarbem. Niektórzy mogliby powiedzieć, że ‘Pan Bóg wie, jak im pomóc’i być może niektórzy z nich nie byliby roztropni, to prawda. Ojcostwo (ma być) odpowiedzialne, ale trzeba też dostrzec hojność tego ojca i matki, którzy widzą skarb w każdym dziecku”.
Słowa te zostały najpierw przez światowe media pocięte na kawałki i poprzekręcane, ów przekręt został nam następnie powtórzony przez PAP, na co natychmiast odezwał się prawicowy portal wpolityce.pl, wykrzykując „śmiać się czy płakać?”, a po nim na Twitterze oczywiście wystąpił czołowy katolik III RP Tomasz Terlikowski i zagrzmiał:
Jest mi zwyczajnie przykro, po tym, co usłyszałem od papieża Franciszka. Jeśli, jego zdaniem, jestem królikiem, a optymalną liczbą dzieci jest trójka, to może niech Franciszek wskaże, które z moich dzieci jest nieoptymalne, a może niepotrzebnych, i które uważa za mnożenie się jak króliki. Smutne jest, że z ust tego, który jest moim ojcem słyszę słowa zwyczajnie raniące i wpisujące się w logikę świata, a nie Ewangelii. W‘Ojcze nasz’ nie mówię:‘bądź wola Twoja, ale do trójki dzieci’, ale zwyczajnie ‘bądź wola Twoja’. Nie rozumiem słów papieża. I nie rozumiem, że można mówić o współuczestnictwie w stworzeniu jako o robieniu dzieci”.
Oto człowiek, który nie rozumie słów papieża, których ani nie zna, ani znać nawet nie potrzebuje, bo na tego akurat papieża ma już od dawna oko, i się tym bez cienia wstydu chwali publicznie. Oto gnuśność. Gnuśność jako grzech, wstyd i hańba.
Dziś już zostało wszystko wyjaśnione i kiedy można by się było spodziewać, że ci najlepsi z najlepszych powiedzą, co mają do powiedzenia, a następnie położą uszy po sobie i się choć raz w życiu zamkną choć na chwilę, w dalszym ciągu nas pouczają, pouczają i pouczają. Terlikowski zachęca papieża, żeby był może bardziej precyzyjny, bo on na przykład czasami jego słów zwyczajnie nie rozumie, dziennikarka portalu wpolityce.pl i tygodnika „W Sieci” Marzena Nykiel ostrzega nas, byśmy nie wierzyli lewicowym manipulatorom, natomiast sam szef tego interesu wspina się już na wyżyny hipokryzji i uderza w ton, który ma nam zamknąć rozum ostatecznie: „Sytuacja nie jest więc prosta – ani z perspektywy naszej, ani z lewicowego punktu widzenia. By ją rozeznać stawajmy jednak w prawdzie, a nie udawajmy, że odpowiednią interpretacją słów zmienimy ich sens, intencję i zamierzony skutek. Bo zaczyna to wyglądać jak obrona papieża przed… Franciszkiem”.
Jak czytelnicy tego bloga pewnie pamiętają, są chwilę, kiedy moja bezradność wobec pewnego rodzaju hucpy zmusza mnie do tego, by już się tylko odwołać do Psalmisty. Dotychczas wspomniana bezradność napadała mnie wyłącznie kiedy pisałem o tamtych, stojących u wrót piekieł. Dziś zaczynam się obawiać, że powoli przychodzi czas na tych, co nam od rana do wieczora pukają do okien. Lepiej żeby on jednak nie nadszedł.

Przypominam, że w księgarni pod adresem www.coryllus.pl można kupic moja najnowsza książkę zatytułowaną „Palimy licho, czyli o TymKtóryNiePrzepuszczaŻadnejOkazji”. Uczciwie polecam, choćby jako amulet.

11 komentarzy:

  1. Perfidia kłamstwa nt. Franciszka jest potwornie irytująca. Będąc rok temu w Danii spotkałem tam jak najbardziej naszą swojską, rodzinę z Polski. Sprotestantyzowaną żeby nie było wątpliwości. I owi dziwaczni ludzi przekonywali mnie, że już tylko chwila dzieli mnie i mój Kościół od totalnej zagłady, ponieważ oni widzieli ZDJĘCIE, a na tym zdjęciu... sam papież Francesco z szalikiem LGBT! Nie muszę chyba dodawać, że zostałem poinformowany iż za nie dalej jak pół roku mój Kościół zalegalizuję śluby par homoseksualnych, a następnie zostanie spalony ogniem piekielnym. Protestanci. Kościół Ewangelicko-Luterański Danii.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Paweł
    Daję słowo, że nie umiem wymyślić nic madrzejszego, jak: Niech spieprzają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za tą wspaniałą pracę nad wypowiedzią papieża. Będę to jak najszerzej rozpowszechniać

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję Panu za ten tekst, rewelacyjny tekst. Rozesłałem po rodzinie. Tym bardziej, że jakieś 2-3 lata temu czytałem też to co Terlik pisał, myśląc, że warto ... ale akurat wchodzę chyba w życiowy etap dekonspiracji fałszywych proroków. Pana blog mi w tym pomaga. Proszę pisać dalej.
    Co ciekawe, mój Wujek, podczas rozmowy w temacie, jakiś czas temu powiedział, że już dobre kilka lat wstecz miła miejsce taka sytuacja: podsuwano Terlika ks. Rydzykowi jako 'naszego' i on się od niego zdystansował, nie przyjął pod swoje skrzydła. Słusznie wyczuwając już wtedy swąd fałszu.

    OdpowiedzUsuń
  5. @el
    I ja dziękuję i przesyłam pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Janosik
    Polecam dyskusję pod tym tekstem na osiejuk@salon24.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze zaglądam na dyskusje na salonie pod tekstami, jest tam kilka osób piszących wartościowe uwagi. A ta dyskusja jest wyjątkowo ciekawa o czy świadczy ilość komentarzy, dochodzi do 200 :).

    OdpowiedzUsuń
  8. @Janosik
    Jest coś jeszcze. Czasem się bowiem zdarza, że komentarzy jest dużo, bo trafi się jakiś troll, który doprwadzi do awantury na jeden temat. Niedawno zdarzyło się to Coryllusowi, kiedy to nagle wszyscy zaczęli dyskutować o motylach. Kompetnie poza tematem tekstu.
    No ale to prawda - tym razem było naprawdę ciekawie. Wciąż jest.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze dwa miesiące i rok mi minie na blogach Toyaha i Coryllusa, także ja nawet przy takiej ilości komentarzy trolli nie czytam. No chyba, że napiszą coś wyjątkowo śmiesznego i trafię. Rozpoznaję po nickach ludzi, których warto czytać i wyrywkowo lecę. Ten motyw z motylem właśnie jest dobrym przykładem trollo bełkotu. Ale co mną jeszcze poruszyło to gdzieś tam mimochodem wrzucony namiar na książkę "Zamach na Arcybiskupa. Kulisy Wielkiej Mistyfikacji" to jest kolejny wstrząsający element układanki, w którym wzięli udział 'nasi'. Teraz zabierają się za poprawianie Papieża na podstawie zmanipulowanych cytatów to już szczyt bezczelności.

    A w temacie Luteran i protestantów polecam fantastyczny wykład ks. Tadeusza Guza, trochę długi ale warto dotrwać do samego końca https://www.youtube.com/watch?v=Ms8q90eTQGY - Luter to czysty satanizm, że zacytuję. Jeszcze ciekawiej się robi jak człowiek jest po lekturze "Świętego Królestwa" no i Baśni ...

    OdpowiedzUsuń
  10. @Janosik
    To za dwa miesiące otworzymy flaszkę.
    A tak na marginesie, zwróć uwagę, że komentarze są tu moderowane i trochę czasu musi upłynąć zanim się pokażą. A zatem nie trzeba ich dublować.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak wiem, że są moderowane. Daje mi to pewność, że jak się z czymś wygłupię to jest szansa na zablokowanie :). Przepraszam za podwójny komentarz. Piszę je z pracy i po napisaniu komentarza, muszę się logować przez konto google. Czasami nie wiem czy komentarz poszedł i ile razy kliknąłem.
    Za dwa miesiące będę miał już przeczytane "O siedmiokilogramowym liściu" i "Otymktóry..." więc flaszka jak najbardziej wskazana :). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.