środa, 27 lutego 2019

Sześć krótkich kawałków na ciepłe przedwiosenne dni


Jak już wspominałem, „Polska Niepodległa” przyjęła formułę miesięcznika, a zatem i tu moje wesołe kawałki będą się tu pojawiać nie co dwa tygodnie, ale co miesiąc, no ale pojawiać się, owszem, będą, więc nie załamujmy rąk. Będzie dobrze. Przed nami zestaw najnowszy.



Na początek wiadomość bardzo niedobra. Wygląda na to, że Robert Biedroń, wielka nadzieja polskiej zjednoczonej prawicy, po dość udanym debiucie na ogólnopolskiej scenie politycznej nagle walnął łbem o szklany sufit i potoczył się do poziomu swojego ukochanego Słupska. A zatem wygląda na to, że pomoc, na jaką mogliśmy liczyć ze strony tego ciekawego człowieka i jego wyborców może nigdy nie nadejść i znów sami będziemy musieli sobie poradzić z tą czarną ośmiornicą, już w najbliższym czasie, podczas wyborów europejskich. W czym rzecz? Otóż wspomniany Biedroń, po tym jak Prawo i Sprawiedliwość ogłosiło swoje jedynki i dwójki na listach do Parlamentu Europejskiego, zamieścił na Twitterze następujący żart:
Myślałem że dinozaury wyginęły. Parlament Europejski to nie dom spokojnej starości! Leśne dziadki na płatnych wczasach. Mówię nie! Skończmy z dziadostwem w polskiej polityce”.
Ja nie mam najmniejszego zamiaru kpić z tak zwanej „orientacji” Biedronia, ale obawiam się, że jemu erotyczne sukcesy, w które nie wątpię, tak uderzyły do głowy, że zapomniał, że z pewnego punktu widzenia 42 lata to wiek, szczególnie w towarzystwie, w którym on się obraca, wyjątkowo mało atrakcyjny. Ja na przykład do dziś mam w pamięci historię człowieka od Biedronia niewiele starszego, który z błyskiem w oku zapytał pewną dwudziestolatkę o to, czy ta ma chłopaka, a ona mu na to odpowiedziała: „Niech pan sobie wyobrazi że nie mam i jestem już tak zdesperowana, że gotowa jestem pójść choćby za kogoś starego. Niech on ma nawet 30 lat”.

***

Skoro wspomniałem o tak zwanych „kręgach słupskich”, wydarzyło się coś, co sprawiło, że nawet Internet, który jak wiemy jest w stanie znieść wszystko, a żeby zmusić go choćby do lekkiego wzruszenia, trzeba się bardzo, ale to bardzo natrudzić, niebezpiecznie zadrżał. Któż to taki, czyje słowa, czyj gest spowodował taką reakcję? Otóż proszę sobie wyobrazić, że z wizytą do Watykanu udali się przedstawiciele grupy o szyderczej nazwie „Nie lękajcie się” z posłanką Joanną Scheuring-Wielgus, zasadzili się gdzieś w korytarzu, gdzie ktoś im powiedział mają szansę spotkać Papieża i kiedy ten się pojawił, wręczyli mu mapę Polski, na której zaznaczyli przypadki pedofilii wsród księży. Jak widzimy na zamieszczonych zdjęciach, Scheuring-Wielgus w trakcie spotkania ma na sobie czerwoną marynarkę i jeansy. A ja sobie myślę, że jeśli pani poseł ma zamiar się rozwijać w dotychczasowym tempie, to przy kolejnej okazji powinna zaatakować Papieża topless, w czerwonych stringami. Jest szansa, że wówczas może napiszą o niej nawet w „Jerusalem Post”.

***
Skoro mowa o izraelskich mediach i o sukcesach odnoszonych przez naszych rodaków, należy zwrócić uwagę na najnowsze osiągnięcie Adama „Nergala” Darskiego, lidera satanistycznej grupy muzycznej o nazwie Behemoth. Ten z kolei, przebywając akurat z zespołem w Izraelu i  korzystając z antypolskiej histerii, dał się namówić przez lokalny portal internetowy na rozmowę, jednak zamiast rozmawiać o muzyce, czy choćby o Lucyferze, wygłosił poważną deklarację polityczną, gdzie powiedział:
Nie jestem fanem naszych polityków. Gdziekolwiek się nie pojawią, tworzą nam wrogów. Rosjanie, wszyscy nasi sąsiedzi, Niemcy, a teraz wy. Artyści muszą jeździć po całym świecie i naprawiać wizerunkowe szkody, jakie wyrządzili Polsce politycy. [...]
Trudno powiedzieć jaka jest skala antysemityzmu w Polsce. Jedyne co mogę powiedzieć, to to, że obecny rząd jest bardzo konserwatywny i hermetyczny i wspiera ruch nacjonalistyczny w Polsce. To nigdy nie było nic zdrowego. Jako osoba, która uwielbia poznawać ludzi z całego świata i się z nimi zaprzyjaźniać, widzę, że oni mają dokładnie odwrotny cel - żyć w izolacji”.
Pewnie niektórzy z nas wciąż pamiętają, jak ów Nergal zachorował pewnego dnia na białaczkę i jego ówczesna dziewczyna, również artystka o scenicznej ksywie Doda zorganizowała ogólnopolską zbiórkę na ratowanie życia Nergala. Po pewnym czasie Nergal wyzdrowiał i Dodę porzucił, a ja sobie myślę, że on musiał dostać cynk od samego Szefa, że to iż on żyje, to wcale nie jest zasługa Dody, ale pewnej umowy sprzed lat. A jeśli mam rację, to uważam, że on dziś już, cokolwiek robi czy mówi, wyłącznie wypełnia warunki tamtej umowy.

***

Swoją drogą, istnienie podobnych kontraktów można podejrzewać nie tylko w przypadku jawnych satanistów, ale również osób prostych, wręcz prymitywnych, co swoją drogą dziwi, biorąc pod uwagę szacunek jakim Lucyfer darzy osoby oświecone. No ale spójrzmy choćby na takiego prezydenta Wałęsę. On już od wielu lat nas zaskakuje, i to z każdą chwilą coraz bardziej, jednak to co oblepiło jego biedną głowę w ostatnich dniach, do tego stopnia przekracza wszelkie nasze dotychczasowe wyobrażenia, że przynajmniej ja osobiście zaczynam się zastanawiać, czy w tym nie biorą udziału owi „inni szatani”. Oto ledwie zakończyły się pogrzebowe uroczystości śp. premiera Jana Olszewskiego i po wszystkich stronach politycznej awantury zapanowała niezręczna cisza związana z faktem zbojkotowania przez opozycję owych uroczystości, a ten nieboraczek, z najwyższą satysfakcją, jak gdyby nigdy nic, ogłosił ową czarną listę ludzi podłych i występnych, przedstawiając ją jako listę chwały. Pisze pan Bolesław „Ciszej nad tą postacią”, a dalej już tylko wymienia kolejne nazwiska:
Premierzy: Suchocka, Bielecki, Buzek, Pawlak, Miller, Marcinkiewicz, Belka, Tusk, Kopacz
Prezydenci: Kwaśniewski, Komorowski, Wałęsa
Marszałkowie Sejmu:  Borowski, Cimoszewicz, Dorn, Kidawa-Błońska, Schetyna, Sikorski
„...I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom...”. Wedle życzenia, Messer. Wedle życzenia.

***

Swoją drogą, jeśli wolno mi się jeszcze przez chwilę zatrzymać przy tym ciekawym człowieku, na tym samym facebookowym profilu, on, ni z gruszki ni z pietruszki, przytoczył cytat z Szewacha Weissa na temat polskiego bohaterstwa w czasie II Wojny Światowej:
Ja chciałbym, by młodym Żydom opowiedziano prawdę, że w wielu państwach były rządy kolaborujące z Niemcami: Francja, Norwegia, Słowacja, Węgry, Chrowacja, ale nie było polskiego państwa kolaborującego z Hitlerem! To Polska była chwalebnym wyjątkiem w Europie. Nigdy nie było żadnych polskich obozów zagłady, żadnych”.
Co jeszcze ciekawsze, owe słowa puścił Wałęsa bez żadnego komentarza. A mógł napisać, że w całej historii świata nie było nikogo, kto by tak jak on nie kolaborował z Hitlerem, albo że Weiss kłamie, bo on osobiście widział, jak z Hitlerem kolaborowali Kaczyńscy, Cenckiewicz i Chojna-Duch. Tymczasem cisza. Ani jednego marnego słowa. A ja sobie myślę, że może niech Bolesław trochę uważa, żeby przypadkiem Żydzi nie uznali, że on na starość ponownie stał się antysemitą.

***

No nic, zobaczymy jak się sytuacja rozwinie, dziś już natomiast wiemy, że wieją dobre wiatry, które, miejmy nadzieję, już niedługo nie tylko pozbawią pewne osoby pieniędzy i stanowisk, które dają im władzę, ale przede wszystkim oczyszczą nasz świat z różnych brudnych ideologii i nie mam najmniejszych wątpliwości, że antysemityzm nie będzie z nich tą najważniejszą. Oto w jednym z niedawnych wywiadów jeden z najsłynniejszych dziś światowych aktorów, laureat Oscara, Gary Oldman, wziął w obronę okrutnie tępionego od wielu lat przez liberalne środowiska kolegę aktora, Mela Gibsona:
Nie znam zbyt dobrze Mela. Wiem, że się kiedyś upił i powiedział do policjanta o kilka słów za dużo, ale przecież każdemu z nas się to zdarzało. Pieprzeni hipokryci! A czy może ten policjant, co go aresztował nigdy nie użył słowa ‘czarnuch’, lub nawet ‘pieprzony Żyd’? Pewnie że jestem tu brutalnie szczery, ale ta hipokryzja doprowadza mnie do szału. [...]
Mel Gibson mieszka w mieście rządzonym przez Żydów i uważam, że popełnił błąd, kąsając rękę, która go karmiła i dziś za to jest traktowany jak wyrzutek, lub jakiś trędowaty. Ale czy nie zdarzyło się tak, że gdzieś w swoim biurze jakiś ważny Żyd nie rzucił czegoś w stylu ‘ten pieprzony szkop’, czy ‘pieprzyć szwabów’?  Tymczasem my wszyscy chowamy się po kątach, próbując zachować polityczną poprawność i to mnie doprowadza do cholery, ta nasza hipokryzja”.
I tym wyjątkowo przyjemnym akcentem kończymy dzisiejsze wydanie „Wezwanych” i do zobaczenia za miesiąc, w jeszcze lepszych nastrojach.


3 komentarze:

  1. A tak przy okazji - gdzie płacą? Tam gdzie ja piszę nie płacą

    OdpowiedzUsuń
  2. @Elżbieta Połomska
    Ja miałem dotychczas szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta lista chwały, te wszystkie nazwiska znowu razem... nie ma Pan litości.

    OdpowiedzUsuń