niedziela, 24 lutego 2019

Obywatel Leociak, czyli dalej jest noc


       Ponieważ wczoraj Prawo i Sprawiedliwość, jak ktoś to ładnie określił, strzeliło gola do szatni przeciwnika, nie pozostaje mi nic innego, jak przede wszystkim wyrazić swoje uznanie dla politycznych talentów Jarosława Kaczyńskiego, zadeklarować swoje niezmienne poparcie dla Dobrej Zmiany i oświadczyć, że nie mam nic przeciwko temu, by PiS sprawował w Polsce rządy tak długo aż na scenie pojawi się ktoś lepszy – na co swoją drogą bardzo liczę, i w co jednocześnie słabo wierzę. Tym bardziej jestem przekonany o słuszności swoich emocji, że wczoraj jak grom z jasnego nieba spadł na mnie tekst Coryllusa, w którym ten – nawet dla samego siebie niespodziewanie – przyznał, że z tego co ostatnio obserwuje, dochodzi do przekonania, że Prawo i Sprawiedliwość zachowa władzę przynajmniej do śmierci swojego prezesa, a kto wie, czy nie dłużej.
       To wszystko jednak sprawia, że nie będę dziś powtarzał tego wszystkiego, co już wielokrotnie miałem okazję mówić, a więc, że Jarosław Kaczyński jest najwybitniejszym polskim politykiem w ogóle, a za to wyciągnę swój tłusty palec w stronę czegoś co mnie od pewnego czasu wręcz doprowadza do białej gorączki, czyli do tak zwanego wspierania przez państwo przeróżnych inicjatyw jego obywateli. I tu też, wbrew temu, co można by było podejrzewać, nie będę się znęcał nad polskimi filmowcami, niedzielnymi artystami, bandą darmozjadów z Uniwersytetu Warszawskiego i ich antypolskimi projektami, ale zejdę do poziomu jak najbardziej lokalnego i opowiem o tym, co się dzieje na mojej ulicy.
      Otóż proszę sobie wyobrazić, że tuż obok znajduje się skromny adres, gdzie pod nazwą Centrum Organizacji Pozarządowych zarejestrowanych jest – słownie – trzydzieści siedem fundacji. Proszę się trzymać krzeseł:
- Stowarzyszenie Niezależna Grupa Popularyzatorów Nauki „Eksperymentatorzy”;
- Stowarzyszenie Absuradalny Kabaret;
- Stowarzyszenie Medycyny Komplementarnej i Alternatywnej „Cztery Pory Życia”;
- Bułgarsko-Polskie Stowarzyszenie Kulturalne Imienia Christo Botewa na Śląsku;
- Związek Stowarzyszeń Śląska Sieć 3 Sektora;
- Stowarzyszenie U Study Abroad;
- Terenowy Komitet Ochrony Praw Dziecka;
- Fundacja Aliter (próbowałem się dowiedzieć, co to takiego. Zero informacji. Żadnych adresów, nic)
- Śląsko-Walijskie Stowarzyszenie Red Dragon;
- Fundacja Centrum Rozwoju NoDrama;
- Stowarzyszenie Madiatorów Consensus (właśnie tak: „madiatorów”);
- Fundacja Dialogu i Narracji;
- Fundacja GoodNetwork;
- Fundacja Obywatel Sztuki;
- Pracownia Edukacji Żywej;
- Europejskie Centrum Coachów Psychologów;
- Szlakiem Kobiet;
- Stowarzyszenie Klub Sportowy Chilli.
       To jest, jak widzimy, zaledwie fragment tego, co się zorganizowało pod jednym adresem tuż pod moim okiem. Biorąc pod uwagę, że tego jest niemal czterdzieści, nie chciało mi się nawet sprawdzać, z kim mamy do czynienia. Znalazłem jednak w sobie siłę by rzucić okiem na ów sportowy klub „Chilli” i proszę zobaczyć, co mi się pokazało:
Siatkówka, taniec i wiele więcej! Chillli Katowice to drużyna LGBT skupiająca pozytywnie zakręcone osoby na punkcie sportu, w tym przede wszystkim siatkówki, ale obecnie również tenisa i tańca. Ciągle się rozrastamy, a z każdą nową osobą w naszej drużynie pojawiają się świeży zapał i oryginalne pomysły. Katowice - Gay-Lesbian-Trans-Bisexual-Hetero-Friendly”.
      A zatem, jak widzimy, przed nami jeszcze bardzo długa droga. Bo nie oszukujmy się – tu nie chodzi tylko o Katowice i o ten jeden adres. Nie chodzi też o tego kogoś, kto zamówił tabliczkę z napisem Aliter, machnął nią przed nosem jakiemuś urzędnikowi i otrzymał co chciał, ale o całą kupę wszelkiego autoramentu cwaniaków, którzy uznali, że zajdą gdzie trzeba i znajdą odpowiednie drzwi. W końcu państwo wspiera obywatelskie inicjatywy, prawda?








11 komentarzy:

  1. Przez czas pewien uczestniczyłem w działaniach prezydenckiej komosji przyznając pieniądze na działalność organizacji pozarządowych. Jest tragicznie niż Pan sądzi, i jest sobie w stanie wyobrazić. W każdej polskiej gminie funkcjonują te procedury, a kasa z podatków wypracowanych przez proletów transferowa a jest do przedstawicieli marksowskiej kontrkultury i socjalizmu wszelkiej maści z troską pochylającego się nad społecznym wykluczeniem, pomocą psychologiczną inwertykom i tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Maciej Marek Byczkowski

      Co więcej, są i takie organizacje pożytku publicznego (OPP), które właściwie wg własnych preferencji zajmują się tylko dystrybucją środków kasy z podatków; żyją z tego.

      W ten sposób dochodzi tam do szczególnego, najczęściej ideologicznego sprywatyzowania społecznej funkcji budżetu państwa.

      Usuń
  2. @Maciej Marek Byczkowski
    Ja nie rozumiem, czemu tak zwane "nasze" media, zamiast zajmować się "zdradą Franciszka", nie zainicjują powszechnej debaty na tym rabunkiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. @toyah

    A co konkretnie znaczy: "tuż obok"? Mam bowiem wrażenie, że znaczy to tak blisko, iż oprócz szyldów zauważalne są także jakieś zewnętrzne oznaki aktywności.
    Nie żeby się wcierać w to, co oni tam robią, albo nie robią, jednak pod danym adresem jakiś ruch powinien się odbywać.

    Zgoda, nie wszyscy spośród minimum 7 członków konkretnego stowarzyszenia muszą mieć potrzebę bywania tam. Z kolei fundacje w ogóle nie mają członków (to majątek, a nie członkowie). Jednak z różnych względów prawnych i "piniędzotwórczych" oba takie byty muszą posiadać zarząd oraz jakiś rodzaj komisji rewizyjnej, czy nadzorczej. Nawet WOŚP tak musi mieć.

    Można więc przyjąć, że wokół każdego z tych szyldów "tuż obok" powinien odbywać się stały ruch, powiedzmy, 5 osób x szyld. Chyba, że nie ma potrzeby pilnowania pieniędzy z tych grantów, czy skąd tam i władzy nad nimi.

    Po przemnożeniu przez 37 szyldów otrzymujemy liczbę 185 osób, więc w bramie danej posesji taka liczba powinna już rzucać się w oczy, choćby rozłożyć ją na cały tydzień, czy nawet miesiąc.

    W oczy tym bardziej powinna się liczba rzucać, że wg doświadczenia życiowego, przynajmniej zauważalną część takiej liczby powinni stanowić aktywiści łatwo rozpoznawalni po ich osobistym stylu tzw. "noszenia się". W czasach hipisowskich odpowiedni styl określało się jako "freak". Obecnego określenia, jeśli takie jest, nie znam, bo kontaktów nie posiadam.

    W każdym razie, jeśli to nie są tzw. "przewały na wizytówkę", to codzienny ruch aktywistów powinien być zauważalny.

    Dlatego właśnie ze swej wsi spokojnej, wsi wesołej pytam, czy "tuż obok" widujesz taki ruch?

    OdpowiedzUsuń
  4. @orjan
    To jest zwykła kamienica z lokatorami, tyle że na wysokości chodnika jest salka, w której czasem odbywają się jakieś pogadanki dla parunastu osób. To jest cały ruch.

    OdpowiedzUsuń
  5. @toyah

    To mielibyśmy więc pierwsze istotne ustalenie, Watsonie. Rzeczywista działalność organizacyjna tych "szyldów" odbywa się gdzie indziej. Tutaj mamy tylko coś na wzór siedziby wirtualnej (skrzynka adresowa, itd.) i jakąś śluzę kontaktową.

    OK. Niech im będzie. Jednak na czym polega tam i kto wykonuje kontrolę doboru współlokatorów, aby wśród tych 37 nie zagnieździł się jakiś 38-my, dajmy na to faschysoski, albo, uchowaj, jeszcze gorszy, szyld prolajfoski. Od czegoś takiego wysychają przecież strumienie zaufania sorośnego i podobnego.

    Ktoś więc musi dostępu pilnować. Ale właśnie dlatego całość musi być jakoś i czymś powiązana. Jak i czym? Strach pomyśleć. Ale też, czy kto rozsądny uwierzy, że to właśnie naukowcy arabscy wymyślili organizacje amorficzne?

    OdpowiedzUsuń
  6. Słuchałem ostatnio jakiejś audycji, gdzie wypowiadali się ludzie, którzy zamieszkali w Górach Izerskich. I okazało się, że takich osób jest całkiem dużo. Kupują stary dom do remontu, odnawiają go i mieszkają w jakimś ładnym miejscu. Okazało się, że akurat to małżeństwo nie miało wystarczających pieniędzy, więc jak bez krępacji przyznali, założyli fundację artystyczną.
    Okazuje się, że uczciwa praca jest najwyraźniej tylko dla frajerów, bo cwaniaki potrafią nawet dom sobie kupić i odnowić za cudze.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Andres Krzysztowski

    A da się coś takiego wykombinować manifestując propisowskie sympatie?

    Teoretycznie, od trzech lat nie powinno to przeszkadzać. Ciekawe jednak byłoby wysłać ankietera pod te 37 szyldów i zapytać o preferencje. Follow the money?

    OdpowiedzUsuń
  8. Katowice - Gay-Lesbian-Trans-Bisexual-Hetero-Friendly

    Proszę zwrócić jeszcze uwagę, że Hetero jest na końcu.

    Myślę, że tego typu organizacje są dużo groźniejsze niż tylko z racji wyłudzania pieniędzy od państwa czy też naiwnych ludzi. Zajrzałem na ich stronę oraz profil FB i oni prężnie działają w świecie amatorskiego sportu i rekreacji, czyli zajęcia z pływania, tenisa, siatkówki. Oczywiście wszystko nacechowane duchem "homo".

    To jest wprost narzędzie deprawacji dzieci i młodzieży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @marcin d.
      Moim zdaniem ten sport to przykrywka.

      Usuń
    2. Sport tak. Ale uczenie dzieci, że homo niewiadomo też jest fajne i normalne już nie. Do tego za nasze pieniądze, czyli prawdziwa polityka ktoś by powiedział, koszty ponosi ofiara.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.