wtorek, 2 października 2018

O emocjonalnych odległościach w trójkącie Toyah - Coryllus - Świat


      Jacek Jarecki napisał tekst, w którym wyraził swój estetyczny ból z powodu oferty jaką publiczna telewizja ma mu do przekazania, a ja obiecałem mu zdanie odrębne w formie osobnej notki. Ponieważ upływ czasu osłabił moje ambicje polemiczne, ostatecznie przedstawiłem swoje stanowisko w zaledwie 600 z drobnym hakiem słowach, z czego temat Wiadomości TVP – a ich głównie dotyczył tekst Jareckiego – zajął mniej niż połowę. Na ową skromną refleksję zareagował wczoraj Coryllus sążnistą polemiką, czym oczywiście zmusił mnie do reakcji.
      W pierwszej chwili – ponieważ temat propagandowej strategii prezesa Kurskiego interesuje mnie jedynie od czasu do czasu – planowałem Coryllusowi odpowiedzieć na jego blogu, ponieważ jednak sam słabo znoszę komentarze przekraczające swoją długością kilka zdań, uznałem, że trzeba będzie napisać osobny, niezbyt długi, ale jednak osobny tekst. Proszę więc posłuchać.
      Na samym początku swojej notki pisze Coryllus, że on „pozwoli sobie mieć inne zdanie w powyższej kwestii”, a ja tu chciałbym powiedzieć, że ponieważ obaj piszemy niemal równocześnie, i na ogół bardzo zgodnie, od mniej wiecej 10 już lat, zarówno ja znam jego zdanie w niemal każdej kwestii, jaki o on zna zdanie moje. 10 lat to jest bowiem czas, który całkowicie wystarczy zarówno na zapoznanie się ze stanowiskami, jak i określenie punktów spornych. A więc jest trochę bez sensu traktować się wzajemnie jak idiotów.
      A zatem, powtarzam to – głównie z myślą o moim koledze Coryllusie – po raz kolejny. Ja nie traktuję tego co nam ma do zaoferowania Jacek Kurski jako oferty dla siebie, podobnie zresztą jak w niedzielne poranki nie oglądam telewizji Polsat. Dlatego też, kiedy ktoś mi zaczyna narzekać na piosenki Sławomira i na  śliskie uśmiechy prezenterów Wiadomości TVP, ja grzecznie, a więc bardzo dyskretnie ziewam.
       Co więc moim zdaniem jest ważne? Otóż nie ulega dla mnie najmniejszej wątpliwości, że osiem lat władzy Platformy Obywatelskiej, a tak naprawdę też wcześniejszy dwuletnie okres rządów Prawa i Sprawiedliwości, orazi ich okrutny upadek i przegrane wybory w roku 2007, były wynikiem tylko i wyłącznie najbardziej brutalnej propagandy, która obięła zarówno media, jak i całą kulturę popularną. Gdyby nie publiczna telewizja wspierana przez szereg stacji prywatnych, gdyby nie program „Szkło Kontaktowe”, media papierowe, internet, kabarety, gdyby wreszcie nie ta nienawiść, która opanowała całą przestrzeń publiczną i podzieliła Polaków na pokolenia, po tym antypolskim projekcie pod nazwą Platforma Obywatelska nie zostałby dziś cuchnący pył. I tu żadnego znaczenia nie miało to, że polska polityka zagraniczna lekceważyła kierunek amerykański, na rzecz rosyjskiego i niemieckiego. I dziś podobnie, jeśli wszystko wskazuje na to, że Prawo i Sprawiedliwość będzie rządziło tak długo jak żyje Jarosław Kaczyński, to nie głównie ze względu na jego polityczne talenty, ani tym bardziej przez demonstrowaną przez Donalda Trumpa sympatię do Polski, ale dlatego, że udało się skutecznie odebrać Systemowi przestrzeń pop i dać ludziom poczucie przynależności. I tu trzeba oddać sprawiedliwość temu cwaniakowi Kurskiemu.
     Pisałem tu wielokrotnie o tym, że propaganda, której symbolem był sukces Platformy Obywatelskiej, a jej faktycznym źródłem była powstała w roku 1990 religia III RP, była niemal dokładnym powtórzeniem propagandy PRL-u, tyle że prezentowana na niebieskim tle przez ludzi wedle powszechnie przyjętych standardów uważanych za fizycznie i intelektualnie atrakcyjnych. Telewizja TVN24, oraz ów senans nienawiści, którym pod nazwą „Szkło Kontaktowe”, dzień w dzień przez ponad 10 lat, zatruwano emocje Polaków, to był czysty PRL, tyle że z przeznaczeniem dla tak zwanej „inteligencji”, oraz dla tych co do owej „inteligencji” aspirowali. I oto dziś mamy dokładnie to samo, tyle że intelektualnie znacznie bardziej uniwersalne, z uzwględnieniem potrzeb spektrum znacznie, znacznie szerszego, no i na wesoło. Właśnie tak. Na wesoło. Zamiast tamtej pogardy, zaciśniętych zębów i nieustannego szyderstwa, Polacy dostali 500+ oraz „Roztańczone PGE”, i świadomość, że gdy udają się do lokalnej galerii handlowej w sobotnie popołudnie, mogą bez obawy zamiast koszulki z karykaturą kaczki, założyć koszulkę z napisem „Śmierć Zdrajcom Ojczyzny”.
      Celem Prawa i Sprawiedliwości, tak jak to bywa w polityce od wieków, jest utrzymanie oraz poszerzenie władzy. W tym celu ci którzy aspirują do rządzenia składają nam różnego rodzaju oferty, a my albo je przyjmujemy, albo odrzucamy, albo pozostajemy niezainteresowani i zajmujemy się wyłącznie naszym domem, obejściem i zarabianiem na utrzymanie jednego i drugiego. Gdy chodzi o mnie, ja mam życzenie, by władzę w Polsce sprawowało Prawo i Sprawiedliwość. Czemu? Bo z moich wyliczeń wychodzi mi na to, że w ten sposób moje życie będzie bardziej komfortowe niż w każdym innym wypadku. I to jest całe moje zainteresowanie, któremu daję wyraz w swoich tekstach. I tu muszę nawiązać do fragmentu tekstu Coryllusa, który uważam za nadzwyczaj celny:
      Ponieważ ja nie jestem tak zdystansowany do rzeczywistości jak toyah i większość docierających do mnie informacji, zjawisk i zmian biorę sobie do serca, a także reaguję na nie żywo, nie mogę zrozumieć dlaczego nasz kolega broni tej zidiociałej telewizji, która jest przecież częścią szerszego obszaru propagandy Dobrej Zmiany”.   
      Otóż to jest w rzeczy samej czysta prawda: ja jestem mocno wobec rzeczywistości zdystansowany, a Coryllus, jako człowiek tego dystansu pozbawiony,  nie może tego zrozumieć. Śpieszę więc z pomocą. Otóż ja właśnie skończyłem 63 rok życia, mam wnuczkę, która umie już powiedzieć „dziadzio”, dwoje kolejnych wnuków w drodze, fantastycznego zięcia i równie fantastyczną synową, oraz pewne bardzo konkretne widoki na wygodną starość i ostatnią rzeczą jaka mnie zajmuje, jest wpływ polityki zagranicznej rządu Dobrej Zmiany na wynik kolejnych wyborów i to co na ten temat mają do powiedzenia redaktor Michał Rachoń i piosenkarz Zenek Martyniuk. A jeśli przyjdzie mi do głowy, by się odchamić, to zajrzę na portal prawygornyrog.pl i wysłucham rozmowy Gabriela Maciejewskiego z prof. Grzegorzem Kucharczykiem w pięknych wnętrzach zamku w Karpnikach.
     Byłbym zapomniał. Będzie mi też miło, jeśli uda mi się sprzedać ostatnie egzemplarze książek, jakie wydałem w Klinice Języka i w ten sposób umierając będę mógł powiedzieć, że gdy chodzi o rzeczy mniej istotne, też coś mi się w życiu udało.

Gdyby ktoś coś ode mnie potrzebował, proszę pisać na adres: k.osiejuk@gmail.com
     
      
     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz