sobota, 20 października 2018

George Ezra w Warszawie


       Dzięki cierpliwej przyjaźni naszego kolegi Lemminga, jedziemy za chwilę z Toyahową do Warszawy na koncert George’a Ezry, a zatem do poniedziałku! A tymczasem zostawiam Was z dwiema przepięknymi piosenkami, kto wie, czy nie najpiękniejszymi w tym stuleciu. No i ten głos. Ten głos.







        A na wybory zdążymy. Spokojna głowa.

12 komentarzy:

  1. To będzie coś.
    To też jeden z lepszych tego artysty:
    Barcelona

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie się słucha i ogląda tych młodych, którzy dźwigają świat do przodu wbrew cwaniakom, którzy lansując tandetę wmawiają wszystkim, że lepiej się nie da. Albo, że lepiej już było.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę, zobaczyłem człowieka, nie znając go, w telewizji, z utworem bodaj "Shotgun" i uznałem ze zdziwieniem, że ani tekstu, ani muzyki, ani teledysku w tym nie ma - a wydawało mi się że ten topowy pop jakieś parametry minimalne jednak trzyma.

    Czyżbym akurat źle trafił?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Aember
      Możesz się odnieść do piosenek które zaproponowałem? Zwłaszcza że ten "Shotgun" to jak sam piszesz "bodaj".

      Usuń
    2. Powyższe zdecydowanie inna liga. Do tego budżetu nawet na Gandalfa wystarczyło :D

      Pytanie czemu akurat tym nieszczęsnym szotganem trują na okrągło...

      Usuń
  4. @Aember
    Mnie się ten Shotgun też nie podoba. Ale to jest nowa płyta i ludzie uznali ten kawałek za główny hit. On go wczoraj śpiewał jako ostatni. Przy najwyższym entuzjazmie.
    Z hitami tak się niestety często dzieje. Cztery najgorsze piosenki (i chyba jedyne kompletnie do bani) Beatlesów to jednoczesnie ich największe hity: Yellowe Submarine, Obla-di Obla-da, Hey Jude i Let It Be.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za tekst, byłem w delegacji i podczas śniadania słuchałem Shotgun, do dziś nie mogłem skojarzyć co to za piosenka;)

      Usuń
    2. Coś w tym jest...

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.