piątek, 7 października 2016

O pożytecznych durniach i prawie do życia

        Daję słowo, że nie mam jakiejkolwiek satysfakcji z powtarzania tego po raz kolejny, ale faktem jest, że w momencie gdy najpierw wybory prezydenckie wygrał Andrzej Duda, a następnie Prawo i Sprawiedliwość uzyskało samodzielną przewagę w Parlamencie, wiedziałem, że jest już tylko kwestią tygodni, jak środowiska pro-life najpierw zaczną zbierać podpisy pod projektem zmian w ustawie o ochronie życia poczętego, następnie oczywiście odpowiednią ich liczbę zbiorą, w konsekwencji projekt trafi do Sejmu i w tym momencie rozpęta się chryja, jakiej świat nie widział, i niech Dobry Bóg nas broni, byśmy potrafili się jakoś spod niej wygrzebać. Kilkakrotnie już od początku III RP mieliśmy okazję oglądać skutki wprowadzania do debaty publicznej kwestii aborcji i one zawsze były takie same, a więc z jednej strony świat krzyczał, że katolicy chcą zabijać kobiety, a te, które jakimś cudem ocaleją, wsadzać do więzienia, po przeciwnej stronie stali obrońcy życia, trzymając w ręku plakaty ze zdjęciami rozerwanych na strzępy nienarodzonych dzieci, a na samym końcu tego wszystkiego nikt już nawet nie myślał ani o tych dzieciach, ani o tych matkach, tylko każdy rozglądał się za jakąś porządną strzelbą z pełnym magazynkiem.
        A dla mnie, który ma w pamięci tamte awantury, było oczywiste, że tym razem będzie jeszcze gorzej, a to z tego mianowicie powodu, że ponieważ przez te wszystkie lata udało nam się osiągnąć stan, gdzie liczba aborcji spadła do jakiegoś 1000 rocznie, z czego 999 to dzieci z zespołem Downa – a ów wyjątek to ta Marysia, która poszła do łóżka ze Staszkiem, tyle że potem, za namową rodziców, oboje zdecydowali, że to jednak był gwałt – obok tych zabijanych i wtrącanych do lochów matek pojawi się kwestia prostej eugeniki. My zatem nadal będziemy pokazywać te same zdjęcia zakrwawionych nóżek i rączek, a oni będą nam tłumaczyć, jak to ciężko jest żyć mając przed sobą jakiegoś ohydnego potworka. I powiem szczerze, że w pewnym momencie, mimo oczywistych obaw, miałem jakąś nadzieję, że właśnie przez to iż tym razem chodzi już tylko o te dzieci z Downem, uda nam się poprowadzić debatę w taki sposób, by publiczną uwagę skoncentrować właśnie na nich, a więc na tym co realne. Że tym razem będzie tak, że kiedy oni będą powtarzać te swoje dyrdymały na temat zgwałconych kobiet, kobiet z ciążą pozamaciczną, oraz kobiet wtrącanych do więzień, my będziemy się ujmować za dziećmi z zespołem Downa i w efekcie doprowadzimy do tego, że liczba aborcji w Polsce spadnie do praktycznego zera, i to w dodatku przy powszechnym społecznym poparciu. Nic z tego. Obrońcy życia najpierw przedstawili projekt, w którym faktyczny problem został przysłonięty przez zapis o „całkowitym zakazie”, dodatkowo wsparty przez słowo „więzienie” i od tego momentu kwestię ochrony życia poczętego szlag trafił. I oczywiście nie miało już znaczenia, że to nie był ani projekt rządowy, ani projekt PiS-u, ani też nie pomogło oświadczenie samego Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział, że on osobiście jest przeciwko nowemu projektowi; atak został skierowany w jedynym możliwym kierunku, a więc przeciwko obecnej władzy.  I w tym momencie stało się też oczywiste, że parlamentarna większość nie będzie miała żadnego wyjścia jak ów projekt odrzucić i zrobić to możliwie jak najszybciej, zanim ludzie zaczną rzucać kamieniami w policję i będziemy tu mieli normalny Paryż. A z tym to już sobie tak prosto jak Francuzi nie poradzimy.
       W jakiej zatem jesteśmy sytuacji dziś. Otóż, dzięki Bogu, w nie najgorszej. Oczywiście, straty są duże i należy się spodziewać, że przez jeszcze jakiś czas, z jednej strony, owo towarzystwo spod znaku „czarnego protestu” będzie próbowało grać informacją, że oto kobiety pokonały Prawo i Sprawiedliwość, a najbardziej zaczadzeni tak zwani „obrońcy życia” będą krzyczeć o zdradzie PiS-u, co może nawet wpłynąć na niedobry ruch w sondażach, ale najgorsze na szczęście już mamy za sobą. Dziś wiele zależy od tego, jak wobec tego kryzysu postąpi rząd. Już wczoraj bardzo dzielnie zachowała się premier Szydło, obiecując pomoc dla matek chcących urodzić dzieci z zespołem Downa, na co „czarny protest”, poza argumentami ściśle eugenicznymi, nie ma już nic, a to ich niemal z automatu ustawia w pozycji przegranej. Jednak następnym krokiem powinno być jak najszybsze przedłożenie przez rząd projektu ustawowego zakazu aborcji na dzieciach z zespołem Downa, czemu powinna towarzyszyć bardzo szeroka i najbardziej profesjonalnie przeprowadzona kampania informacyjna. I w ten sposób dojdziemy do upragnionego przez nas stanu, gdzie w Polsce aborcja będzie całkowicie zakazana, a ta banda ludożerców, wraz owym legionem pożytecznych idiotów, nawet tego nie zauważą.
      Jednocześnie też Terlikowski, Bosak i reszta opuszczą wreszcie tę scenę, no bo jakoś głupio tak stać i opowiadać jak to gdzieś ktoś zgwałcił dwunastoletnie dziecko, ono zaszło w ciążę, zjadło tabletkę na wrzody żołądka i, zamiast siedzieć w poprawczaku, bezkarnie chodzi po wolności.


Przypominam że moje książki, w tym ta najnowsza z listami od Zyty Gilowskiej, są jak zawsze do kupienia w księgarni pod adresem www.coryllus.pl. Polecam gorąco.

16 komentarzy:

  1. Widocznie mi potrzeba obuchem przez łeb... bo nie rozumiem.
    Nie ma problemu z zakazem mordowania 999 dzieci z Downem, a jest problem z zakazem karania śmiercią 1 dziecka, za czyn ojca?
    KTO ma większość w sejmie? Kto ma TERAZ (!!!) większość w sejmie??? Jakiż to niezwykle istotny powód każe czekać "na coś" / każe mordować kolejne 3 polskie dzieci dziennie? Kiedy ten niezwykle istotny powód ustanie i przestaniemy na jego ołtarzu składać te dzieci?
    WTF?

    Sławomir Kuglarz

    OdpowiedzUsuń
  2. @Unknown
    Zapewniam Cię, że w momencie gdy zostanie to jedno dziecko, ono też zostanie oszczędzone.
    No ale żeby to wiedzieć, trzeba używać rozumu.

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest prawda, ale prawdą także jest to, że na dziś nie ma problemu 1 dziecka, tylko 1000! I to właśnie dzięki owej mitycznej "sejmowej większości" - nikt inny tu nie jest winny. NIKT!
    Krew Ich na głosujących i popierających!

    SK

    OdpowiedzUsuń
  4. Mleko się rozlało. Projekt należało z poprawkami, mimo wrzasku satanistów (wiem co mówię, mijałem ten czarny tłum), przyjąć. Widać jednak komuś zależało wyłącznie na chryi i zadymie ulicznej. O tym świadczą głosy zawiedzionych dziennikarzy na prawicowych portalach, że nie było kontrmarszy i prawdziwej masakry.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Unknown
    Nie było żadnego problemu, żeby to uchwalić. Tyle że efektem tego byłoby to, że za trzy lata wybory by wygrali jacyś komuniści i ich pierwszym ruchem byłaby pełna legalizacja aborcji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo możliwe, ale tego nie wiemy na pewno. Myśli Pan, że tego nie zrobią tak, czy inaczej? Jestem pewien, że spróbują. Nikt nie wspomni o "kompromisie". Sprawa z rodzaju tych: czy mamy postąpić właściwie teraz, mniemając, że nasze postępowanie może przynieść złe konsekwencje, czy może mniemanie przedłożyć nad wybór dobra dla obrony mniejszego zła (Bóg jeden wie, czy nie z tym samym efektem). Decyzja oczywiście trudna (zwłaszcza dla odpowiedzialnego polityka), ale Pan Bóg będzie rozliczał nas z naszych osobistych czynów, a nie ewentualnych przyszłych decyzji innych ludzi (którzy, tak jak my, mają wolność wyboru - takie jest moje mniemanie:-)). Nasze rozumowe przewidywania mogą być bowiem nagle i w wieloraki sposób unieważnione.

    OdpowiedzUsuń
  7. @ Unknown & rac

    https://www.youtube.com/watch?v=aCJQAm_uKyg

    Dziękuje za obejrzenie klipu.
    Czy teraz zgodzicie się z Toyhem że działacze prolife położyli sprawę właśnie przez to że wątek dzieci z zespołem downa nie był odpowiednio wyeksponowany. Co więcej w dyspucie o mordowaniu bezbronnych używają języka drugiej strony. Dlaczego w tak ważnej kwestii nie rozmawiamy o istocie problemu czyli prawie do miłości? Zastanawiam się jakie wybiegi wtedy znajdą ale to już nie będzie dyskusja o genitaliach lecz o tym co kto ma w swym czarnym sercu.

    "...Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu,
    ta, która kocha syna swego łona?
    A nawet, gdyby ona zapomniała,
    Ja nie zapomnę o tobie!.
    Oto wyryłem cię na obu dłoniach..."

    To wyraz miłości Boga do każdego człowieka niezależnie od jego kondycji powodzenia na tym łez padole.

    ps Panowie skoro Pan Jezus nie przyszedł świata potępić tylko zbawić to idźmy po Jego śladach.

    OdpowiedzUsuń
  8. PiS miał rok na zgłoszenie i przeprowadzenie projektu ustawy zakazującego aborcji eugenicznej - jednak tego jakoś nie zrobił.
    Czekał na co? Skoro każdy wiedział, że Ordo Iuris zbierze te podpisy wcześniej czy później.
    Inaczej niż Toyah zakładam tu złą wolę i głupotę Kaczyńskiego w tej sprawie.

    OdpowiedzUsuń
  9. @bazyl nie mam wątpliwości, co do błędów prolajferów i droga wskazana przez Gospodarza byłaby jak najbardziej słuszna (pytanie czy prolajferzy mają odpowiednie kanały i są w stanie taką kampanię przeprowadzić, youtube to za mało), miałem na myśli konkretną sytuację po zgłoszeniu projektu i osobisty problem wyboru w tym momencie. Obrońcy życia zrobili, co zrobili (co mogli?), a w zamian? Zarzut - projekt podpisało 0,5 mln ludzi, gdzie byli w trakcie czarnego marszu? W domyśle - dlaczego nie przyszli i nie zrobili porządku? Taki był przekaz prawicowych tub. Zgroza. Ukłony.

    OdpowiedzUsuń
  10. A, i w kwestii wyborów, podobno poparcie dla zakazu aborcji w społeczeństwie (najwięcej wśród młodzieży) jest takie, że PiS mógłby pomarzyć o podobnym. Chyba, że to prolajferska propaganda...

    OdpowiedzUsuń
  11. @rac
    Nie wiemy na pewno, ale naszym obowiązkiem jest przewidywać. Co do tej drugiej kwestii, nie sądzę, żeby to mieli zrobić, z tego względu, że nie zdobędą odpowiedniej władzy.

    OdpowiedzUsuń
  12. @bazyl
    No właśnie. Wystarczyło puszczać tego typu klipy.

    OdpowiedzUsuń
  13. @karakuli
    Jasne. Na wszystko miał rok. Na ustawę o ochronie życia, ustawę o ochronie biednych, ustawę o ochronie frankowiczów, ustawę o ochronie osób starszych, ustawę o ochronie gimnazjalistów, ustawę o ochronie czekających w kolejce do lekarza, ustawę o ochronie osób poszkodowanych przez wymiar sprawiedliwości. No i jeszcze miał rozliczyć afery włącznie ze sprawą Smoleńska. I nie zrobił nic. Precz z nimi!

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo Panu dziękuję za ten tekst.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Toyah Na uchwalanie kolejnych ustaw o trybunale konstytucyjnym jakoś czas znalazł. No, ale rozumiem, że są priorytety.

    OdpowiedzUsuń