sobota, 14 lutego 2015

Jakie interesy prowadzą bracia Karnowscy z Kubą Wojewódzkim?

Ja zdaję sobie sprawę z tego, że popełniam grzech ciężki, i to w dodatku podwójny. Znów bowiem będzie o portalu wpolityce.pl, a jakby tego było mało, to jeszcze o Kubie Wojewódzkim. Sumienie jednak nie pozwala mi milczeć, bo oto wczoraj na portalu wpolityce.pl najpierw trafiłem na tytuł „Wojewódzki wygwizdany na konferencji TVN. Showman uciekł ze sceny z opuszczoną głową”, a następnie przeczytałem cały tekst i mimo, że swoje doświadczenia już mam, a wraz z nimi skórę twardą jak jasna cholera, oniemiałem. Co się mianowicie okazuje? Otóż TVN zorganizował imprezę, podczas której miał przedstawić tak zwaną ramówkę na kolejny rok, no i w pewnym punkcie jakiejś niby konferencji prasowej, wspomniany Kuba Wojewódzki poczuł się źle, dyskretnie i bez słowa wyszedł, zgromadzona publiczność, jak donosi portal, go wygwizdała, i to sprawiło że prawicowa opinia publiczna aż zawyła z uciechy. Dlaczego? A to dlatego mianowicie, że podobno Wojewódzki miał spuszczoną głowę, kiedy wychodził, i to jest zdaniem owej opinii fantastyczny argument przeciwko wrogom Polski. Trzeba go tylko trochę podrasować uwagami na temat tego, jak to „’Król TVN’ po raz kolejny udowodnił, że ma w nosie dziennikarzy, fotoreporterów i publiczność. Wygląda na to, że lekceważy też stację, która mu płaci i go promuje”. A to już w ramach troski o standardy.
Otóż ja nie wiem, jak ta impreza była zorganizowana i wedle jakiego scenariusza, nie mam bladego pojęcia, kto, po co i na jakiej zasadzie na nią przyszedł, no i oczywiście nie wiem, dlaczego tych wszystkich fanów telewizji TVN tak bardzo oburzyło wyjście Kuby Wojewódzkiego, wiem natomiast, że prawicowy portal wpolityce.pl, kłamie jak zawsze, tyle że, mam wrażenie, ostatnio coraz bardziej i coraz bezczelniej. Jak pewnie już zauważyliśmy, tytuł owego sensacyjnego, jak rozumiem, newsa przekazanego nam przez portal braci Karnowskich sugeruje, że podczas ogłaszania owej ramówki doszło do jakiegoś skandalu, którego bohaterem był Wojewódzki, publiczność go wygwizdała, no jemu nie pozostało już nic innego, jak tylko „z opuszczoną głową” i przy akompaniamencie gwizdów się z sali „ulotnić”. Tymczasem z dalszej części artykułu dowiadujemy się, że przede wszystkim kolejność była odwrotna, a więc Wojewódzki najpierw wyszedł, rzekome gwizdy były później, a jakby tego było mało, stacja nie ma do niego pretensji, bo jak się okazuje Wojewódzki był zwyczajnie chory i nie miał siły ani tam siedzieć, ani gadać. I tyle. To wszystko. I w efekcie z tego wszystkiego nie wiemy już nic, nawet tego, czy rzeczywiście tam były jakieś protesty, czy może one były zaledwie pobożnym życzeniem – lub, jak nas ostatnio nauczył, Łukasz Warzecha, „wishful thinking – redaktorów patriotycznego portalu. A więc, powtarzam: nie mamy nic. Prawie.
Napisałem „prawie”, bo faktycznie, jeśli się nad tym, co się tu wyprawia zastanowić, coś tam jednak mamy, a mianowicie świadomość, że rodzaj kłamstwa wciskany nam przez Karnowskich i ich drużynę zaczyna powoli przeganiać to, z czym mieliśmy do czynienia przez minione 25 lat ze strony najczęściej reżimowych mediów. Tego było naprawdę wiele, włącznie z ostatnią hucpą związaną z narciarską aktywnością Andrzeja Dudy, ale ja pamiętam dwa starsze przypadki, moim zdaniem naprawdę poruszające. Pierwszy z nich dotyczył tytułu w „Gazecie Wyborczej” głoszącego, że Prymas Polski trafił do więzienia, podczas gdy, jak się okazało, on tam zaszedł tylko ze świątecznym błogosławieństwem, a drugi kiedy ta sama „Wyborcza” poinformowała, że Jarosław Kaczyński oświadczył, że dla niego polityka to tylko okazja do zarabiania pieniędzy, podczas gdy on powiedział jedynie, że jeśli polityka ma się sprowadzać tylko do pobierania poselskiej diety, to on za taką politykę dziękuję.
Otóż ja dziś mam wrażenie, że tak zwani „nasi” przebili wszystkie owe poziomy już dawno i teraz już tylko pikują w dół. Piszę o tym od pewnego już czasu, napominam, przestrzegam, biję na alarm, niekiedy wręcz wpadam w nastrój, który niektórzy z nas określają, jako chamstwo – wszystko na nic. I ja już naprawdę się nie dziwię, gdy mnie ktoś pyta, po ciężką cholerę, ja wciąż o nich piszę. No ale ja nie jestem w stanie tego co się dzieje lekceważyć z jednego prostego powodu: ja chcę wiedzieć, czemu oni to robią. Dlaczego „nasi” kłamią, jak bure suki? Jedno wiemy na pewno, a mianowicie to, że oni wiedzą, że kłamią. Oni wiedzą, że Wojewódzki wyszedł z tefauenowskiej imprezy, bo się źle czuł i że prawdopodobnie nikt go nie wygwizdał, natomiast z jakiegoś powodu potrzebują nas okłamywać. Pojawia się więc kwestia, że skoro kłamią i wiedzą, że kłamią, to czemu to robią, no i tu możliwości są dwie: kłamią, bo uważają nas za durniów, którzy kupią wszystko, a im bardzo zależy, żeby nas wciąż karmić tą informacją, że Wojewódzki to kretyn, którego już nawet inni kretyni nie znoszą, albo kłamią, żeby wszyscy ci, którzy Wojewódzkiego bardzo lubią, a nienawidzą Polski, wiedzieli, że nie ma nic gorszego, jak polska prawica i polski patriotyzm, że nie ma nic ważniejszego, jak tę Polskę tępić do końca, a przy okazji zbliżających się wyborów, głosować nawet na tego nieszczęsnego Komorowskiego, bo kiedy wygra Duda, za nim przyjdą Karnowscy i wtedy będzie najgorzej.
A więc powtarzam: Karnowscy i spółka kłamią świadomie i celowo, a nam już tylko pozostaje się dowiedzieć, czy oni są tak głupi, czy tak cwani. Ponieważ z natury jestem człowiekiem życzliwym i wyrozumiałym, a nigdy nie potrafiłem się do końca zorientować, czym tak naprawdę jest owa mityczna głupota, jedno i drugie skreślam, natomiast obstawiam gnuśność. Jak zawsze zresztą.

Wszystkich stałych i przypadkowych czytelników tego bloga zachęcam do odwiedzania naszej księgarni pod adresem www.coryllus.pl, gdzie są do kupienia wszystkie moje książki, w tym dwie pierwsze, wydane pod imieniem Toyah, już niemal na wyczerpaniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz