środa, 16 kwietnia 2014

Skąd Paweł Graś ma numer telefonu Kasi Tusk?

Wydawało mi się zawsze, że sprawa jest całkowicie jasna i nie wymagająca nawet osobnej rozmowy, tymczasem po raz kolejny już okazuje się, że nie ma takiej oczywistości, która, nie dość że potrzebuje specjalnych wyjaśnień, to jeszcze na niektórych spada jak grom z jasnego nieba. I to, powiem uczciwie, jest dla mnie wiadomością dość przerażającą. Co mam na myśli? Otóż, jestem pewien, że wielu z nas musiało zauważyć pewne bardzo szczególne zjawisko, które pojawia się w naszej przestrzeni publicznej już od wielu, wielu lat, a sprowadza się do tego, że któryś z ważnych polityków, od zwykłego posła po premiera, czy nawet któryś ze znanych artystów, dziennikarzy, czy literatów staje przed mikrofonem i ni mniej ni więcej ogłasza, że ostatnio otrzymał mnóstwo esemesów lub maili od prostych ludzi, którzy coś mu tam chcieli zakomunikować.
Ja tego typu informacje zawsze przyjmowałem z potężnym ziewnięciem, i to wcale nie dlatego, że one są siłą rzeczy wyjątkowo nieciekawe, ale głównie przez to, że kłamstwo, które za nią stoi jest tak niewyobrażalnie bezczelne i głupie, że, jeśli się nad nim choć przez chwilę zastanowimy, możemy od niego dostać wyłącznie jakiegoś porażenia. Co więcej, zawsze wierzyłem, że ta bezczelność i ta głupota są tak dojmujące również przez to, że nie ma na świecie człowieka tak naiwnego, który byłby gotów ich nie zauważyć. Tymczasem nagle okazuje się, że nic takiego się nie dzieje. Okazuje się nagle, że te wszystkie gwiazdy, czy to polityki, czy estrady, doskonale wiedzą, co robią i świetnie się orientują w reakcjach, jakie to ich paplanie wywołuje.
Czemu ja się tak denerwuję? Otóż chodzi o to, że nie ma takiej możliwości, by ktokolwiek z nas, jeśli nie jest bezpośrednio związany z tym światem, miał dostęp do prywatnych telefonów posłów, ministrów, premierów i wszelkich innych celebrytów, o ile nie uzyska ich od nich osobiście. Jeśli idzie o moje relacje z tak zwanymi osobami publicznymi, ja obecnie mam w swojej komórce numer telefonu do Janka Pospieszalskiego, który dostałem od niego osobiście. Kiedyś też miałem telefon do Anny Walentynowicz, który również ona sama mi przekazała, bym do niej zadzwonił, i telefon do Przemka Gintrowskiego, również otrzymany od niego osobiście. I ja sobie nie wyobrażam, żebym którykolwiek z tych numerów podał komukolwiek bez zgody zainteresowanego. Dostałem też kiedyś numer telefonu od posła Błaszczaka z prośbą bym do niego zadzwonił, jak będę coś do niego miał, ale ponieważ nigdy nie odebrał, myślę, że to nie był jego numer. Kiedyś prosiłem o telefon do Migalskiego, ale mi go nie dał. Kiedyś chciałem też od wspólnego znajomego dostać numer telefonu do Kuchcińskiego, który jest moim dawnym kolegą, ale go nie dostałem. I to jest koniec tych przygód.
I uważam, że to jest coś tak oczywistego, że nawet moja żona, która jak najbardziej ma w swojej komórce numer telefonu do minister Kluzik, która, tak się składa, jest jej szkolną przyjaciółką, nie byłaby w stanie od owej Kluzik wydębić numeru telefonu do premiera Tuska, czy tym bardziej do jego córki. Dlaczego? Bo Kluzik mojej żonie go nie da.
No ale załóżmy, że jednak mi bardzo zależy, żeby napisać do Kasi Tusk obelżywy esemes, proszę więc moją żonę o numer do Kluzik, ona mi go daje, ja dzwonię do niej, pytam, czy ona nie zna kogoś, kto zna numer telefonu Kasi Tusk, ona mówi, że owszem, zna Tuska i ze zaraz mi oddzwoni. Ja chwilę czekam, Kluzik oddzwania, przekazuje mi ten numer, a ja natychmiast wysyłam do Kasi Tusk esemesa, w której w najbardziej obelżywy sposób obrażam ją, jej ojca i jej przyszłe dzieci i grożę im wszystkim okrutną śmiercią. I co? Ja mam uwierzyć, że wtedy Donald Tusk występuje na konferencji prasowej i informuje, że on musiał wzmocnić ochronę dla swojego dziecka, bo jacyś pisowscy bandyci grożą śmiercią jego córce, a i on się też czuje zagrożony, a ja sobie siedzę przy komputerze i zacieram ręce z satysfakcji? Przepraszam bardzo, ale są tu jacyś idioci, którzy uważają, że to jest obraz choć minimalnie realistyczny? Tak? To proszę już sobie stąd pójść.
Ktoś powie, że to ja jestem idiotą, bo wszyscy wiemy, że świat, a Polska już z całą pewnością i to wyjątkowo ściśle, trwa w sieci działań takich służb, dla których nie jest najmniejszym problemem nie tylko wywęszyć numer telefonu do Kasi Tusk, ale także numer jej biustonosza i najnowsze wyniki poziomu cholesterolu we krwi, oraz krwi w moczu. No i to jest oczywiście święta prawda, tyle że ja nie widzę takiej możliwości, żeby ktokolwiek z ludzi związanymi z owymi służbami miał w ogóle ochotę – a przede wszystkim interes – by wysyłać do tej biednej dziewczyny setki esemesów o treści takiej, jaką zacytował wczoraj na swojej konferencji Premier.
Swoją drogą, ja bym bardzo był ciekawy usłyszeć opinię któregoś z niezależnych od władz językoznawców na temat odczytanych przez premiera Tuska obelżywości. No bo proszę popatrzeć na ten język: „Twoje bękarty zdechną, a ty zostaniesz zabita… rozszarpana na strzępy wraz z całą rodziną… jesteście parszywym pomiotem smoleńskiego mordercy… przekaż ryżemu kundlowi, że zostanie zabity za mord smoleński.. ty, bezrobotna dziwko, też zostaniesz zabita, i cała wasza rodzina, bo ścierwo ryżego kundla musi być wytępione do pięciu pokoleń”.
Przepraszam bardzo, ale muszę coś jeszcze powiedzieć o sobie. Ja swego czasu, zanim jeszcze na swoim blogu toyah.pl włączyłem moderowanie komentarzy, otrzymywałem najróżniejszego rodzaju uwagi, które, jeśli chodzi o poziom emocji, były zbliżone do tego, co wyżej, jednak z którejkolwiek by strony na nie patrzeć, one przynajmniej robiły wrażenie pisanych przez żywych ludzi. To co mamy powyżej to jest zwykła literatura. Za tym nie stoi jakakolwiek emocja, jakakolwiek złość, jakakolwiek nawet furia. To jest z wyrachowaniem napisane wpracowanie pod tytułem: „Podła pisobolszewia wysyła groźby do córki premiera Tuska”. Jak mówię, tu z całą pewnością przydałaby się ekspertyza ze strony jakiegoś solidnego językoznawcy, choćby i we współpracy z psychologiem. A ja już dziś jestem pewien wyników tych badań. Bo to co nam odczytał Donald Tusk to jest, jak to lubią mówić dzieci, zwykły fejk.
No ale to i tak jest bez znaczenia, bo, jak już wspomniałem wcześniej, rzecz polega na tym, że nawet gdyby jakiś kompletnie poharatany psychicznie i emocjonalnie człowiek, choćby i wierny uczestnik marszów w obronie Telewizji Trwam, Gazety Polskiej i pamięci ofiar Smoleńska, faktycznie dostał takiego rozstroju nerwowego, a jednocześnie kompletnie zatracił instynkt samozachowawczy, i zapragnął słać tego typu esemesy do Kasi Tusk, nie wiedziałby jak to zrobić, bo zwyczajnie ani nie zna jej numeru telefonu, ani też nie zna nikogo, kto mógłby mu go dać. Jest tylko jedna możliwość, żeby jakimś niebywałym przypadkiem odczytane przez Premiera wczoraj esemesy nie powstały w jego kancelarii w ramach politycznej walki z PiS-em i faktycznie pochodziły z telefonu tej nieszczęsnej kobiety. Wśród jej bliskich znajomych jest ktoś, kto jest autentycznie psychicznie chory i z jakiegoś powodu jej bardzo nie lubi. Ponieważ ona, również z jakiegoś nieznanego nam powodu, czuje do tego człowieka sympatię, dała mu kiedyś swój numer, a on teraz do niej wydzwania i śle te chore teksty. Tyle że ja już naprawdę nie widzę sposobu, by nas to cokolwiek mogło obchodzić.
I rzeczywiście nie obchodzi. Nie obchodzi do tego stopnia, że ten tekst nawet nie miałby szans powstać, gdyby nie fakt – i wrócę tu do początku tej notki – że najwidoczniej wielu moich znajomych, i tu na blogu i poza tą przestrzenią, wciąż się zastanawia, kto to taki napisał do Kasi Tusk? Nie, skąd miał jej numer, ale kto? I po co? Ponieważ nie chciałbym tych pytań pozostawić zawieszonych w próżni odpowiem najlepiej jak umiem. To był minister Paweł Graś. To on je napisał na polecenie Premiera. I to jest, zapewniam, odpowiedź zdecydowanie bardziej wiarygodna, niż ta, że tam w ogóle jakiekolwiek tego typu esemesy kiedykolwiek istniały.

Przypominam wszystkim, że trwa promocja na moje dwie pierwsze książki, wydane jeszcze pod imieniem Toyah. Każda z nich kosztuje 15 złotych i jest do kupienia w księgarni pod adresem coryllus.pl. To jest już końcówka nakładu, więc proszę nie zwlekać. Dodruk nie jest planowany.
Proszę również wszystkich czytelników tego bloga, którzy wciąz nie stracili wiary w to, że warto go wspierać, o pomoc na podany obok numer konta, lub adres w paypalu. Oczywiście dziękuję wszystkim, którzy o nas nie zapomnieli

8 komentarzy:

  1. No tak. A ja dzisiaj widziałem w telewizorze jak Jarosław Gowin mówił, ze dostaje setki podziękowań od młodych notariuszy czy innych prawników, za to, ze swymi szlachetnymi reformami otworzył im drogę do kariery zawodowej. Tu, na szczęście obyło się bez cytatów.

    Oni jednak mają o nas bardzo niskie mniemanie,

    OdpowiedzUsuń
  2. @Kozik
    To jest to o czym ja piszę, tyle że w wersji turbo. Z jednej strony masz tę jego komórkę, a z drugiej prawników, którzy siedzą i piszą te esemesy. Do Gowina!

    OdpowiedzUsuń
  3. Z 15 lat temu natrafiłem w internecie na stronę kogoś z Ligi Republikańskiej, publikował tam skany listów jakie dostają. Strony dawno nie ma, styl podobny styl tylko o wiele bardziej kwiecisty bo to jednak pisało pokolenie starsze.

    "Liga Republikańska = Luje Rebeliantów a to się = Wojciech Polaczek = pomiot zrodzony z kurwy hitlerowskiej = faszysta = Krzaklewski = gnida Republikańska = 100% kurestwo i gnój bydląt = własnie Liga Republikańska = zajebańcy polityczni i swinie gorsze od tych z chlewa To godni tylko litosci psychole granda i banda ćpunów opłaconych przez klechów a faszystów to chore pomioty, bandycka grupa pijanych zaćpanych gnoji oto jest Liga co ćpunami fryga Litosci dla zaćpanych synalków urodzonych przez zacpane matki Uwazaj Polaczek bo ci zasram kobraczek"

    "Ty faszystowski i z kurwy pomiocie z Ligi kretynów ty zasrany Ligowcu urodzony na gnoju zerowym Liga to świnie Jesteś pomiot z kurwy - Ligi Co za matka kurwa cię urodziła i wychowała??? Liga to stara kurwa i zdzira. Twoj przywódca Polaczek wysraczek powstał z gnoju tyś urodzony z wyklętej matki wychowanej u Hitlera Nie wychodz wieczorem bo zesrasz się z bólu, a komunistów pocałuj w dupę ale przez papierek bo byś mi dupę zabrudził ty smrodliwy faszysto - Hitlerowcu My komunisci z takich gnid smiejemy się i robimy swoje Komunista to brzmi dumnie"

    OdpowiedzUsuń
  4. @Przemko
    A skąd wiesz, kto to pisał?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ano nie wiem kto to pisał, podpisane "Komunista".

    OdpowiedzUsuń
  6. @Przemko
    I dlatego pomyślałeś, że to musi być starsze pokolenie?

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, wtedy nie przyszło mi do głowy że to może być ktoś z młodszego albo równego pokolenia. A teraz powtórzyłem nie zastanawiając się, po namyśle przyznaję rację, nie wiem kto to był.

    OdpowiedzUsuń

  8. "Myślę, że , jak wszyscy ostatnio , na temat Jana Pawła II . Dziś przez niedawnego pobytu w szpitalu ,Ojciec Święty nie pojawi się w uroczystości Środy Popielcowej . Środa popiół przypomina nam, katolikom , że pewnego dnia opuścić ten świat , my wzrosły z pyłu i kurzu wrócimy . kościół wzywa nas do odnowienia życia duchowego Nasz opt niektóre małe przyjemności i rezygnacja z Bogiem , co najmniej do wiosny i Wielkanocy
    Przewlekła choroba Papieża jako część długiego pożegnania , która prowadzinajważniejsze. Więc dzisiaj chcę powiedzieć trochę o tym, jak niektórzy z nas starają się zrozumieć sens i sam miałem okazję zobaczyć Jana Pawła II około 18 miesięcy temu . " Odnowa życia duchowego jestkoniecznością dla każdego z nas , myślę pozytywnie i osoby zainteresowane znajdą Państwo własne szczęście.hopy

    OdpowiedzUsuń