piątek, 11 kwietnia 2014

Mars zaatakował forum Agory?

Minęła wczoraj czwarta rocznica zbrodni w Smoleńsku, a ja, jak oczywiście wielu czytelników tego bloga zauważyło, nawet słowem się na ten temat nie zająknąłem, że już nie wspomnę o poświęcaniu temu wydarzeniu osobnej notki. No, może akurat nie do końca jest to prawda, bo z pewnego punktu widzenia, wczorajszy tekst o tym, jak to polskie środowiska artystyczne skupione wokół między innymi idei symbolizowanej przez pamięć o Smoleńsku, walczą o to, by prezydent Komorowski z małżonką pozwolili im zorganizować koncert ku czci III RP i odrobinę na nim zarobić, stanowił jakąś tam odpowiedź na te cztery lata, które właśnie minęły. No ale fakt pozostaje faktem: na temat samej Katastrofy nie padło ani jedno słowo.
Czemu tak. Otóż mam wrażenie, że ja już trochę na ten temat pisałem, a wszystko sprowadza się do tego, że ma moim zdaniem świętą rację Coryllus, kiedy mówi, że w momencie gdy w roku 2010, przy jak najbardziej aktywnej pomocy Kościoła, usunięto z Krakowskiego Przedmieścia modlących się ludzi, to co mogło jedynie skutecznie chronić pamięć o Smoleńsku w kształcie nieskażonym zostało bardzo skutecznie zniszczone. Od czasu gdy najpierw poszli stamtąd księża, następnie zniknął Krzyż, a na samym końcu odeszli też ludzie z różańcami, owa pamięć została całkowicie spacyfikowana do przestrzeni kontrolowanych medialnie i propagandowo miesięcznic i telewizyjnych transmisji z posiedzeń Zespołu Parlamentarnego, które tym samym, siłą rzeczy, stały się niczym innym, jak częścią propagandowej fikcji. A w tej sytuacji, przepraszam bardzo, ale o czym tu pisać, o czym rozmawiać, co nowego powiedzieć? Że to nie była zwykła katastrofa, ale zamach, czy może powinienem od razu walić z grubej rury i pisać, że Waldemar Kuczyński to ruska swołocz?
No więc, to jest jeden powód, dla którego nawet nie bardzo mam ochotę wydawać w formie książkowej swoich posmoleńskich felietonów, i to już niezależnie od tego, że Coryllus, który jest, jak wiemy, moim wydawcą, i tak już bardzo się temu sprzeciwia. Ale jest tu jeszcze coś więcej, i bardzo możliwe, że to jest podstawowy powód mojej niechęci do zajmowania się Smoleńskiem. Otóż ja nie wiem oczywiście do końca, jakie czarne intencje za tym stoją, ale nie ulega dla mnie wątpliwości, że ludziom naprawdę złym – i nie mam tu na myśli różnego rodzaju naiwnych bałwanów, takich jak choćby część moich kolegów blogerów – bardzo zależy na tym, żebyśmy temat Smoleńska wciąż na okrągło wałkowali, i to na maksymalnie dużym poziomie emocji. A skoro tak, to chyba jest jasne, że ja się w realizację tego planu wpisywać ani nie muszę, ani nie będę.
Jak wygląda dokładnie ten plan, miałem okazję zaobserwować wczoraj, zachęcony przez jednego z blogerów do zapuszczenia się na forum dyskusyjne gazety.pl. Otóż pod informacją na temat listu, jaki do Jarosława Kaczyńskiego wystosował ojciec poległego w Smoleńsku Sebastiana Karpiniuka, który to fakt już sam w sobie mógłby nas zachęcać do tego, żeby natychmiast uciekać do domu i zamykać drzwi na trzy spusty, w gazecie.pl rozwinęła się debata, podczas której przez parę godzin mogliśmy czytać dziesiątki komentarzy, pisanych jeśli nawet nie tą samą ręką, to pochodzących z całą pewnością z jednej szkoły, z takim oto mniej więcej przesłaniem (cytat oczywiście oryginalny): „kiedy wreszcie zdechniesz żoliborski podwórku uczynił nam te łaskę,proszę cię o to”. Naprawdę. Nic nie koloryzuję.
Jak mówię, w ten sposób napisanych komentarzy, o tym samym poziomie agresji i identycznej stylistyce, było kilkadziesiąt jeden po drugim, bez choćby jednej skromnej przerwy na zaczerpnięcie oddechu, i nagle one się skończyły jak ręką odjął, i w jednej chwili zostały zastąpione przez inne, reprezentujące już drugą stronę debaty, tyle że wciąż w sposób oczywisty pisane przez tę sama osobę, ewentualnie stanowiące część tego samego projektu. Proszę, oto próbka, też, ma się rozumieć, z zachowaniem oryginalnego kształtu:
Opcja ruska,ktora Putin zgwalcil-tak mozna powiedziec o PO i jej faryzeuszach.Mam nadzieje ze nie zatarl im zaworow,bo ropy u nich mnogo.Dzis dupa i lep peka wiec zmienili wajche nie moga zapomniec gwaltu na zywca.Oto PO w pelnej krasi
.Ja nie mam zamiaru przeklejać linku do tej wymiany, jednak proszę mi uwierzyć na słowo: tu też mamy kilkadziesiąt identycznych bluzgów, jeden po drugim, bez chwili przerwy na oddech. Najpierw więc ten zalew najbardziej ohydnego, nie cofającego się przed niczym gówna wylewanego na głowę Jarosława Kaczyńskiego, a potem to samo dokładnie gówno, tyle że już wrzucane na głowy Donalda Tuska i jego szajki. W jednym i drugim wypadku, z tego samego kibla i z tym samym zaangażowaniem. I jeszcze raz: tam nie ma innych rąk. Przygotowując się do pisania tej notki przejrzałem niemal każdy z zamieszczonych tam od wczoraj komentarzy i nie znalazłem ani jednego, który byłby napisany przez osobę przypadkową. Ja bym się nie zdziwił, gdyby się kiedyś okazało, że to forum dyskusyjne nawet nie należy do Agory, ale jest outsourcingowane z jakiegoś Kazachstanu.
Wspomniałem wcześniej, że nie znam planu, jaki za tym wszystkim stoi, ale to jedno wiem na pewno: im bardzo zależy, żeby temat Smoleńska nie schodził z porządku każdego kolejnego dnia. I to możliwie w wydaniu hard-core. Tak więc wczoraj mieliśmy tego biednego Karpiniuka, a dziś – tak, tak – egzorcyzmy, które, jak słyszę, wczoraj na Krakowskim Przedmieściu odprawiał ksiądz Małkowski, następnie sprawę szerokiej publiczności, już za pośrednictwem TVN24, objaśniał poseł Błaszczak, a teraz, kiedy piszę te słowa, czego już nie sprawdzałem, ale jestem pewien, że odgaduję prawidłowo, na portalu gazeta.pl już za chwilę nastąpi zmiana warty i ci, co pisali, że „Ten Karpiniuk to pamiętam, był zakapior, coś na kształt Palikota. Widać że niedaleko pada jabłko od jabłoni. Like father, like son”, pójdą zajarać, a na ich miejsce wejdzie ktoś, kto zapyta, dajmy na to: „czy oddzialy SS (sekty smolenskiej) pod wodza Maciereqicza juz zajely jakies budynki rzadowe tak jak to ropia ruscy w doniecku?
Proszę więc mnie zrozumieć. Ja nie mogę w tym brać udziału, choćbym nawet miał do powiedzenia coś niezwykle głębokiego i oryginalnego. Nie mogę, bo tu nawet nie chodzi o poziom. Ja nie sądzę bowiem, że tam, gdzie ta dyskusja ma swoje początki, zalecenie jest takie by pisać dużo i głupio. Nie. To jest takie głupie, bo, choć owszem, tego ma być dużo, wszystko ma się dziać przede wszystkim szybko, a, nie oszukujmy się, do tej roboty garnie się najgorszy element. No i ma się dziać. Od czasu gdy miejsce, gdzie przez pewien czas na Krakowskim Przedmieściu stał ów krzyż, opuściła ostatnia osoba z różańcem, a zamiast biskupów pojawił się ksiądz Małkowski ze swoimi egzorcyzmami, pozostało już tylko to paplanie plus oczywiście Szatan, którego to wszystko zapewne bardzo, ale to bardzo bawi.
Przepraszam więc, ale nic z tego. Jednak gdyby ktoś planował tu przyjść i zapytać mnie, jak to ostatecznie jest? Czy ja ostatecznie uważam, że prezydent Kaczyński w Smoleńsku poległ w walce, czy że zginął w wypadku komunikacyjnym, to, acz robię to bardzo niechętnie, odpowiem już teraz. Poległ. Podobnie jak Sebastian Karpiniuk zresztą. I żeby to wiedzieć, nie muszę ani nikogo prosić o dowody, ani się nimi z nikim dzielić.

Ja wiem, że niełatwo jest w to uwierzyć, proszę jednak sobie wyobrazić, że zbliżają się Święta i mamy bardzo wyraźną szansę, że zwyczajnie nie będziemy mieli za co ich urządzić. Po raz pierwszy od wielu lat. Przepraszam, ale stoimy pod ścianą. Mamy tuż obok ten nieszczęsny numer konta i jesli tylko ktoś może sobie pozwolić, proszę o pomoc. Dziękuję.




2 komentarze:

  1. @Toyah

    Ja właśnie za to tak bardzo sobie cenię Twój blog. Za to, że jest tak osobisty i za to niezwykle świeże i trzeźwe spojrzenie na naszą rzeczywistość.

    A to wszystko, o czym piszesz jakoś udało mi sie ominąć, choć nie aż tak żebym nie wiedział o czym piszesz. Mam wszak to konto na fejsie i stąd wiem o tym liście "ojca poległego w Smolensku". Ale nie pofatygowalem sie by czytać, ja dokładnie zdaję sobie sprawę jaki tam kociokwik jest pod tym artykułem. I wcale nie tylko pod tym, weźmy choćby Salon, tam tez marsjańska inwazja daje sie mocno we znaki.

    Ja juz czytam tylko Ciebie. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Kozik
    No właśnie o to chodzi. Uważam, że nie powinnismy się w ogóle angażować w jakąkolwiek dyskusję z tą magmą.

    OdpowiedzUsuń