poniedziałek, 29 października 2012

Uwaga: Fundacja Umysł zrobi nam dobroczynność

Stosunkowo niedawno miałem okazję najuczciwiej jak tylko potrafię wytłumaczyć się z zaciętości z jaką, zamiast kłuć ostrzem satyry Donalda Tuska, Bronisława Komorowskiego i Janinę Paradowską, spędzam czas na znęcaniu się nad Rafałem Ziemkiewiczem i innymi bohaterami naszej wspólnej walki o wolną Polskę. Krótko mówiąc, chodziło mi o to, by zasugerować tym wszystkim z nas, którzy zainteresowani są odsunięciem od władzy Systemu i jego ekspozytury w postaci Platformy Obywatelskiej, że w życiu tak to już najczęściej jest, że wszyscy kompromitujemy się sami. A więc że tak samo jak wszystkie nasze propagandowe wysiłki skierowane na pokazywanie zła palcem, okazały się niczym wobec tego, co to właśnie zło pokazało światu i bez naszego udziału, tak też do tego, by Polacy uznali, że prawica to banda durniów bez serc i bez ducha, nie trzeba aż Paradowskiej. Wystarczy Ziemkiewicz z Warzechą. A ponieważ, sam się zaliczam do tak zwanej prawicy i bardzo źle się czuję, gdy moja reputacja wystawiana jest na szwank, skupiam się nie na szarpaniu Paradowskiej za ten rozsypujący się kok, lecz na kopaniu Ziemkiewicza w jego tłusty tyłek. Bo to on – Polak pełną gębą –najbardziej mi szkodzi, a nie ta Żydówka.
I oto dziś mój kolega Gabriel Maciejewski zwrócił mi uwagę na jedną z notek człowieka podpisującego się „Józef Moneta”. Ów Moneta nie jest Polakiem i patriotą. Z tego co, jak idzie o niego, zdążyłem się zorientować, jest to – mówiąc krótko i symbolicznie – politycznie jeden z tych, co słysząc, że 10 kwietnia w Smoleńsku spadł samolot z prezydentem Kaczyńskim i jego żoną, i obaj zginęli, pierwsze co zrobili, to skoczyli do sklepu na rogu po flaszkę, natomiast filozoficznie ktoś kto się ogranicza do przekonania, że tych wszystkich, którzy płacą podatki poniżej pewnego minimum należy wytępić jak robactwo. A zatem, jak widzimy, ów Józef Moneta to wróg – wróg nasz, Rafała Ziemkiewicza i Łukasza Warzechy, no i jak najbardziej mój.
I proszę sobie wyobrazić, że dziś na blogu Monety odbywa się zakrapiana impreza, bo czy on sam, czy któryś z jego znajomych, odkryli że w tym tygodniu w Warszawie szykuje się wielki bal przez organizatorów zwany „Nocą Wolności”, i cały pomysł tego balu, skład jego uczestników, sposób jego organizacji, ale też tak zwana warstwa ideowa, kompromitują polską prawicę w sposób wręcz modelowy. Oczywiście sam Józef Moneta i zaprzyjaźnieni z nim komentatorzy to banda idiotów, którzy muszą przegrać z kimś nawet tak kiepskim jak Ziemkiewicz z Warzechą, więc tym co można było wręcz fantastycznie wykorzystać, oni się zwyczajnie zachłysnęli i, jak to się mówi, zmarnowali temat. Nie zmienia to jednak faktu, że sprawa istnieje, jest aktualna, i co gorsza została pokazana palcem przez nikogo innego jak przez nich. Nie przez nas. Przez nich.
A zatem ja skorzystam z tej darowanej mi okazji, i załatwię sprawę do końca w taki sposób, bym mógł zawsze powiedzieć, że my nie potrzebujemy obcych, by nam u nas robili porządki. Sprzątamy sami. Skutecznie. Otóż proszę sobie wyobrazić, że to na czym się skupił Józef Moneta w swoim – pewnie skutkiem zwykłego lenistwa, mikroskopijnym – tekście, to rzecz ciekawa uwagi, niemniej wcale nie najważniejsza. Bo owszem, te dwie sale, Sala A, i sala B, jedna za dwie i pół stówy od łba, druga za dwie, ten ekran na którym ci co siedzą w Sali B mogą oglądać to co się dzieje w Sali A, te 30 miejsc stojących dla prawicowych pariasów, no i z drugiej strony – miejsce przy stoliku obok Warzechy i Ziemkiewicza za czterysta zet – to wszystko robi wrażenie, natomiast ja zadałem sobie trud i wszedłem najpierw na stronę organizatora tego balu, a jednocześnie jego głównego beneficjenta, czyli organizacji pod nazwą dobroczynność.com.
Otóż jak się okazuje, zysk z owej Nocy Wolności ma w całości zasilić konto tych jakichś „dobroczynnych”. A jeśli ktoś sądzi, że ta akurat dobroczynność skierowana jest w stronę jakichś chorych dzieci, czy ludzi pozbawionych pracy lub środków do życia, czy może sportowców bez nóg, jest w głębokim błędzie. Dobroczynność.com to firma organizująca klasyczny, wielokrotnie tu już wspominany coaching, gdzieniegdzie funkcjonujący pod bardziej rodzinną nazwą „archipelagów polskości”, a jeśli ktoś nie wie o czym mówię, zapraszam. Oto zaledwie jeden z uczestników projektu dobroczynność.pl, „Fundacja Umysł”. Posłuchajmy:
„Fundacja UMYSŁ im. Alfreda Buttsa zajmuje się krzewieniem szeroko rozumianej kultury umysłowej. We współczesnym świecie obserwujemy kult sportu rozumianego jako rywalizacja mięśni i sprawności fizycznej idący w parze z oferowaniem rozrywek „kulturalnych” w których odbiorca jest biernym, statycznym uczestnikiem. Chcemy to zmienić, tak aby rozwój człowieka, zarówno w wieku dziecięcym jak i dojrzałym, był równomierny. Sprawny umysł pozwala nam cieszyć się pełnią życia do późnej starości. Organizujemy działania o charakterze edukacyjnym, rekreacyjnym i prozdrowotnym. Naszym patronem jest Alfred Butts – architekt -twórca idei gry scrabble. Człowiek nie tylko genialny ale również wytrwały i niepoddający się niepowodzeniom”.
A więc tak to wygląda. W przeddzień wielkiego Marszu Niepodległości, „w pięknych wnętrzach zabytkowego budynku Warszawskiego Domu Technika NOT, przy ul. Czackiego 3/5” odbędzie się impreza, której podstawowy pomysł polega na tym, że na centralnym miejscu posadzi się Rafała Ziemkiewicza i Łukasza Warzechę, następnie rozpocznie się sprzedaż biletów, których cena będzie uzależniona od tego jak blisko obu panów dany zwolennik polskiej prawicy ma życzenie siedzieć, a dalej to już jak wypadnie. Kto będzie chciał potańczyć – potańczy, kto będzie chciał sobie coś zjeść – zje, a i pewnie jakieś wino też się trafi. No i oczywiście będzie wielki ekran, na którym ci co będą siedzieć dalej, będą mieli możliwość zobaczyć, jak się bawią ci co zapłacili. No i wszystko to oczywiście odbędzie się dla dobra polskiej prawicy i myśli patriotycznej. Choćby w osobie towarzystwa edukacyjnego pod nazwą „Fundacja Umysł im. Alfreda Buttsa” i na rzecz rozwoju kultury umysłowej.
Myślę, że każdy kto ma choć odrobinę oleju w głowie wie jak straszne rzeczy się dzieją tuż pod naszym nosem, ale jeśli komuś za mało, to pozwolę sobie jeszcze jeden cytat tu dorzucić. Otóż w zaproszeniu na ową Noc Wolności czytamy co następuje:
Zaproszenie na bal nad bale. Na dzień przed Marszem Niepodległości, zapraszamy wolnych Polaków na zabawę w salach Warszawskiego Domu Technika NOT! Zapraszamy Polaków dumnych ze swego kraju, nie mających kompleksów wobec nikogo. Polaków, którzy nie są synami brzydkiej panny na wydaniu, tylko pięknej, choć zniewolonej damy!
A ja już się zastanawiam tylko nad jednym. Co to takiego owa „piękna, zniewolona dama”? Rozumiem, że to z całą pewnością nie jest „brzydka panna na wydaniu”. No bo jest przede wszystkim piękna, no i skoro zniewolona, to wydana już w jakiś tam sposób została? Bardzo mnie to interesuje. Polska, jako „piękna, zniewolona dama”. To jest naprawdę fantastyczne. I jakież intrygujące. Rozumiem, ze dobroczynność.pl mi na to pytanie nie odpowie, bo oni teraz są pewnie bardzo zajęci. Natomiast może uda się czegoś dowiedzieć od tak zwanych „partnerów” tej imprezy, czyli Marszu Niepodległości, Polityce.pl, Radia Wnet, Fundacji Republikańskiej i portalu rebelya.PL. Oni powinni coś na ten temat wiedzieć. W końcu inaczej chyba by się aż tak nie angażowali?
I już na sam koniec apeluje do wszystkich oburzonych. Ja tylko jestem listonoszem. Proszę na mnie nie wypuszczać psów.

Przy okazji informuję, że książki moje i Gabriela Maciejewskiego można już kupować i zamawiać w każdej księgarni w Polsce. No a poza tym tuż obok na blogu i na stronie www.coryllus.pl. Również przypominam o umieszczonym tu numerze konta, na które bardzo proszę wysyłać wszelkie "luźne" sumy. Bez tego zwyczajnie nie funkcjonuję. Dziękuję.

6 komentarzy:

  1. Przepraszam a ile miejsc jest przy stoliku panów Rafała Z. i Łukasza W. ?
    Bo jak krzesło kosztuje tylko 400 PLN to się wszyscy nie zmieszczą.
    A najważniejsze w tym wszystkim jest to magiczne sformułowanie "zysk z balu zostanie przekazany.."
    lub czasami zamiennie używane "dochód z imprezy będzie w całości przekazany.."
    Grunt to mieć głowę do interesu.
    Ciekawe czy przyniosą ze sobą jakieś swoje książki w celach dyskretnej promocji oczywiście:)
    Partnerzy akcji....żeby tylko nie było tak jak z napisami końcowymi po filmie które niektórzy określają mianem "za udział wzięli"
    Mam nadzieję, że sam Marsz Niepodległości jest już bez podtekstów bo się wybieram i nie chciałbym razem z rodziną firmować swoim udziałem czegoś nieodpowiedniego.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Ifa
    Przy każdym stoliku jest dwanaście miejsc, ale podejrzewam, że jak idzie o Stolik, większość miejsc jest już zajęta nie tylko przez Ziemkiewicza i Warzechę, ale też przez inne gwiazdy prawicowej publicystyki. Nie zdziwię się jak sie okaże, że u koników krzesło idzie za dwa tysiące.
    Z Marszem Niepodległości problem jest taki, że organizacja o tej samej nazwie jest jednym ze sponsorów partnerem tego balu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze ten sam problem. Którzy nasi to są nasi?
    Żeby nie było jak w tym powiedzeniu "Z Mieciem albo zmieciem."
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. 14 lat temu spotkałem się z dawnymi przyjaciółmi z NZS- u w Poznaniu w przeddzień 11 Listopada, żeby pogadać, co robimy, jak żyjemy. było, jak było. Pomysł z jakimś płatnym balem, z do tego z jakimiś super opłatami za siedzenie przy stoliku z publicystą jest szurnięty, tak czy inaczej. Gdyby to była uroczysta kolacja z wykładem, wybitnego historyka, z której dochód zostałby przeznaczony na odrestaurowanie, na przykład grobów tych, którzy polegli w walce o Lwów, 1920, etc., to zakładam, że mielibyśmy zbliżone zdanie. RAZ i Warzecha ośmieszają się, godząc się na taki spektakl.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. @ifa
    Nasi jesteśmy my. Poza tym, naszych nie ma. Trochę szkoda, ale tak to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  6. @grzechg
    Żeby tylko ośmieszali siebie, jakoś byśmy sobie poradzili. Gorzej, że oni ośmieszają nas.

    OdpowiedzUsuń