wtorek, 16 października 2012

I ty zostaniesz spawaczem

Głupio się przyznawać, ale jakoś przegapiłem niedawną wypowiedź Donalda Tuska, w której to zachęcał on młodych ludzi, by jeśli chodzą im po głowie jakieś ambitne plany zawodowe, i gdzieś tam szumi im myśl o robieniu kariery, porzucali te dyrdymały i brali się za co popadnie, zwłaszcza że podobno akurat jest zapotrzebowanie na spawaczy. Gdybym chciał z Donaldem Tuskiem wejść w debatę, powiedziałbym mu pewnie, że z tego co wiem, rynek spawania jest już dość szczelnie obłożony, natomiast podobno w Coventry poszukują operatorów wózków widłowych, no i w Warszawie niedługo ma się zwolnić stanowisko premiera, ale, jak idzie akurat o niego, to jedyne na co mam ochotę, to kiedy będzie schodził po schodach, zwyczajnie mu podstawić nogę, i liczyć na pomyślny rozwój wypadków, a poza tym ten akurat temat jest tak smutny, że nawet ta noga nie gwarantuje choćby minimalnej satysfakcji.
No ale owszem, w końcu dowiedziałem się, że Donald Tusk każe moim obu córkom i synowi brać się za spawanie. Co więcej, okazuje się, że jemu ten pomyśl strzelił do głowy nie na zasadzie wypadku, ale on go najwidoczniej teraz będzie się lansował regularnie. Ostatnio powtórzył go w „Kropce nad i” u Olejnikowej. I to wrażenie było tak mocne, że ja praktycznie do dziś nie potrafię się z tego wygrzebać. Otóż proszę sobie wyobrazić, że mamy tę Polskę, te Europę, mamy ten rząd, mamy tę minister Kudrycką, która dba o rozwój tak zwanego szkolnictwa wyższego, mamy w tej chwili już chyba tysiące wyższych uczelni, na których studiują grube miliony maturzystów, mamy te najróżniejsze kierunki studiów, których liczba i różnorodność zwiększa się w postępie geometrycznym, mamy wreszcie tę naszą dumę, że Polska staje się krajem ludzi wykształconych, a na to przychodzi ten piłkarz i mówi: „A spawać już umiecie?”
Mało tego. Oto przed nami stoi magister historii bez minimalnej choćby zawodowej praktyki, typowy przedstawiciel tak zwanej klasy pasożytniczej, a więc ktoś kto w normalnej sytuacji mógłby faktycznie już tylko aplikować na stanowisko spawacza gdzieś u niemieckiego bauera, i poucza tych wszystkich naiwnie jeszcze liczących na to, że ta nasza Polska podniesie się z tego błota, że on akurat wie najlepiej, jak to jest i być bez pracy i pracować, no bo i był nauczycielem, i wykładowcą na uczelni, a spawaczem jak najbardziej też. I on szczerze ten typ kariery wszystkim poleca. W końcu mamy kurwa kryzys, nie?
To co mnie jednak w tym wszystkim porusza najbardziej to fakt, że namawiając moje dzieci do tego, by spróbowały się przekwalifikować i zapisać na kurs spawacza, on ma jak najbardziej właściwy ogląd sytuacji. Tak się bowiem składa, że ja w ostatnich tygodniach i miesiącach odbyłem na temat tak zwanych perspektyw z moimi dziećmi bardzo dużo rozmów i powiedziałem im mniej więcej to samo. Że prawdopodobnie przyjdzie im w końcu machnąć ręką na te swoje ambicje i marzenia, wsiąść w samolot i wiać stąd gdzie pieprz rośnie, i liczyć na to, że ktoś gdzieś ich zechce zatrudnić jak człowieka, płacąc przy okazji tyle, by gdy przyjdzie weekend mogli sobie gdzieś pójść i pospędzać czas. Tyle że moje gadanie i ich lęki to są nasze osobiste sprawy, do których mamy prawo, i na które możemy sobie pozwolić. Jeśli jednak pojawia się człowiek, który – właśnie przez to, że nie nadawał się do żadnej pracy, a którego wykształcenie też nie bardzo dawało mu jakikolwiek wybór, a miał w sobie wystarczająco dużo bezwzględności – postanowił swego czasu zostać premierem rządu i w ten sposób wziął na siebie nie byle jaką odpowiedzialność, i dziś informuje ludzi, że nie ma już nic – to znaczy, ze mamy do czynienia z bezczelnością wręcz kosmiczną. A bezczelność ta jest tym większa, że ten tak zwany premier przedstawia swój raport wręcz z szyderstwem w głosie skierowanym wobec tych, którzy nie chcą zrozumieć, że odpowiedzialne życie wymaga elastyczności. I żeby, jak o to idzie, brać przykład właśnie z niego, który, kiedy było ciężko, się nie opierdalał.
Czytam to tu to tam, że Donald Tusk jest w stanie bliskim obłędu. Że on jest już na krawędzi. A ja się zastanawiam, co dalej? I jedyne co mi przychodzi do głowy, to to, że on już niedługo ogłosi, że z punktu widzenia interesów Polski i Europy te 10 procent Polaków mający jakiś tam fach w ręku tak naprawdę całkowicie wystarczą. Reszcie wystarczyć powinna umiejętność rachowania i czytania. I w ten sposób jakiś wariat w końcu nie wytrzyma i mu zrobi jakąś krzywdę, a Angela Merkel, w dowód tradycyjnej niemieckiej wdzięczności, odznaczy go pośmiertnym medalem za zasługi dla polityki Rzeszy w stosunku do Państwa i Narodu Polskiego.

Niezmiennie proszę o wspieranie tego bloga. Czy to przez kupowanie obu książek, czy też przez bezpośrednie wpłaty na podany obok numer konta. Pozostaję z wdzięcznością.

23 komentarze:

  1. Zawodówki polikwidowali, na technikum nikt nie zwraca uwagi, żadnej promocji, tylko te studia, które to są coraz większą fikcją. Sprzątaczki czy kasjerki po studiach, to rzeczywiście coś nie tak. Wpadliśmy w drugą skrajność, dewaluacji wykształcenia. Ja wiem, że są siły, które najchętniej widziałyby Polaków jako niewykształconych parobków do zapierdalania za grosze, ale społeczeństwo marnych magistrów, to nic lepszego. Nie każdy na te studia się nadaje, a dzisiaj porobiło się tak, że jak nie masz papierka to jesteś nikim. Dlatego ludzie jak barany walą na te marne uczelnie, marne kierunki, nie zastanawiając się co im to da, czy jest po tym praca, czy się w ogóle nadają. Później dziwią się, że rynek pracy nie ma dla nich ofert. Każdy jest kowalem własnego losu. Jeśli wiem, sprawdziłem wcześniej, rozeznałem się, że po danym kierunku nie ma tutaj roboty, to logiczne, że na niego nie idę, lecz tam gdzie jest jakaś przyszłość. Może zamiast tego marnego bezrobotnego politologa/socjologa/psychologa/pedagoga czy kogo tam jeszcze, byłby nie najgorzej zarabiający spawacz czy lakiernik, lub jeszcze lepiej np. informatyk. Państwo jedyne co może zrobić, to to aby przyciągnąć jak najwięcej przedsiębiorców i pracodawców, którzy powiększą rynek pracy, no ale to nie za tej ekipy. No i powinno się przywrócić zawodówki.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Ulver
    Otóż nie całkiem tak i nie do końca. Papierek nic nie daje. Ani brak papierka, ani papierek. Żeby dostać pracę, musisz mieć kogoś kto cię wprowadzi. To jest podstawa i reguła. I oczywiście nie jesteśmy już kowalski własnego losu. W najlepszym wypadku, jak idzie o los, możemy liczyć na jego uprzejmy uśmiech. A gadanie o tych politologiach i socjologiach to zwykła ściema. Nie ma kierunków, które cokolwiek gwarantują.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Ulver
    No i najważniejsze. Na budowach też nie ma pracy. Najwyżej za darmo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś czytałem artykuł o rzemieślnikach, którzy nie maja komu przekazać zawodu. Młodzi się nie garna bo to ciężka praca i duża kasa w niektórych zawodach np. cieśla od więźby dachowej ogranicza pracę bo chce pobyć z rodziną a klienci czekają w kolejce.
    Ponoć jest w Polce cała wieś, która żyje z wyrobu siodeł.
    Za komuny pchało się dzieci na studia bo to gwarantowało lekką i dobrze płatną pracę.
    Praca ręczna, rzemiosło było niedoceniane słabo opłacane.
    Miałem na maturę garnitur szyty na miarę bo taka usługa w spółdzielni krawieckiej nie była droga.
    Teraz nie wiem czy w moim mieście jest krawiec, który szyje na miarę i ile to kosztuje ale wiem, że na zachodzie "praca rąk ludzkich" jest droga i ceniona. Buty, odzież szyte na miarę drogo kosztują.

    Zastanawiam się, czy nie pokierować syna w stronę rzemiosła. Ma zdolności manualne i mam jeszcze kilka lat na decyzję.

    OdpowiedzUsuń
  5. @birofil
    Słuchaj, to może ten Tusk ostatecznie dobrze powiedział?

    OdpowiedzUsuń
  6. To złożony temat.
    Ciekawe czy ktoś z Was ostatnio remontował mieszkanie za pomocą wynajętych fachowców?
    Przynajmniej we Wrocławiu jest to koszmar.
    Ludzie są niesłowni albo są pijakami.
    Ciężko znaleźć normalnych pracowników którzy by przynajmniej robili jak mówili.
    Podobno oni mają taki zabobon że nie wolno odmawiać zleceń bo się potem nie dostanie żadnych.
    Bo główny problem jest taki że oni się umawiają a potem ich nie ma i tak robią nawet niby poważne firmy.

    To jest dziwne wszystko.
    Może to wynika z jakiegoś rodzaju pogardy dla pracy fizycznej i przez to do tej dziedziny szli najgorsi z najgorszych.

    A z tym spawaniem to nic prostszego jak pójść do UP i zobaczyć za ile i ile jest takich ofert i w jakich miejscach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak sobie pomyslalem- jak (oby najszybciej!) zmieni sie powietrze a naszym kraju, poupadaja te nadmuchane firmy i gazety, ktore zatrudniaja jakichs politologow-"dziennikarzy", jak juz powyrzucaja z nowopowstalych uczelni o wyszukanych nazwach rozne dziwne persony, to czy pan Donald pomoze zalatwic kurs szybkiej obslugi spawarki dla swego syna i np kurs fryzjerski dla corki?

    OdpowiedzUsuń
  8. Plecy, to jedyne co sie liczy Na rynku pracy. Lub usmiech losu, jak piszesz. W Polsce. Sama tego doswiadczylam. Usmiechu losu! W 2000 r. Bylo gorzej niz teraz, bo Nie bylo hipermarketow jak teraz wiec i o pracy na kaste (czytaj: praca Na umowe) byla marzeniem.Plecy nadal jak sie chce pracy na umowe. Przepraszam za literowki, pisze z ipada.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Toyah

    Tusk nie ma racji.
    Kolega jest po kursie spawacza, certyfikaty międzynarodowe. Kilka lat pracował w Volvo, ma doświadczenie i od kilku lat nie może znaleźć pracy w zawodzie.
    Niby są oferty pracy dla spawaczy ale twierdzi, że za tak małe pieniądze, iż nie jest zainteresowany. Chyba, że jest inny powód bo zauważyłem, że za dużo popija ale też narzeka na bóle pleców.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czyli w moim kraju już ma być tak, że nie można mieć pasji?Jeśli moje dziecko będzie chciało na przykład leczyć zwierzęta, zostać weterynarzem, to g....no z tego? Ma być spawaczem i już?! Jeśli ktoś sobie zamarzy o..archeologii, to ...paszoł won? Ja oczywiście zawsze swoim dzieciom mówię,że będę szczęśliwa, gdy one np pokochają układanie kafelków i zechcą być glazurnikami. Nie ma sprawy! Ale jeśli one inaczej widzą swoje życie?
    Cóż, trzeba liczyć, że jednak ktoś niebawem tę nogę podstawi komu trzeba i będzie wielkie bum!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie nie denerwuje to, że Tusk powiedział to co powiedział, ale JAK to powiedział i z JAKIEJ POZYCJI przemawiał.
    Dawanie dobrych rad przez premiera, z wykształceniem historyka, za którego synem praca się ugania (zgadnij koteczku dlaczego?) ludziom, którzy często z wielkim wysiłkiem finansowym swoich rodzin poszli na studia by zdobyć wykształcenie, który mówi choć nie wprost - jesteście głupi, trzeba było zostać spawaczem jest moim zdaniem szyderstwem wobec nich wszystkich.
    Rację ma Toyah pisząc, że do otrzymania dobrze płatnej pracy trzeba mieć albo kogoś, kto cię wprowadzi, albo cholerne szczęście.
    Czy "Józef Bąk" dostał pracę na lotnisku w Gdańsku, bo jest takim świetnym fachowcem, czy może dlatego, że jest synem premiera? Pan premier nie musiał mu tej pracy załatwiać. Ona się załatwiła sama. Ale czy gdyby "Józef Bąk" nie nazywał się Tusk - to by tę pracę dostał? Ejże!
    A mimo to uważam, że trzeba realizować marzenia, trzeba mieć pasję i za nią podążać. Bo jeżeli się tę pasję ma, jeżeli się człowiek nie poddaje, to wcześniej czy później to swoje marzenie zrealizuje.
    I o tym powinny pamiętać wszyscy politologowie tego świata.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Jan

    Ktoś kiedyś powiedział:
    "Rób to co kochasz a nigdy nie będziesz musiał pracować".

    OdpowiedzUsuń
  13. Eliza, pal sześć jak już jest akurat z tym konkretnym spawaniem, potraktujmy to jako ten symbol rzekomo nieźle płatnej i dostępnej pracy fizycznej/rzemieślniczej, bo rozumiem, że to miał na myśli Tusk. Myślę, że kierował te słowa do ludzi raczej bez pasji i aspiracji, bez pomysłu na przyszłość, średnio zdolnych intelektualnie a mówiąc konkretnie, takich którzy na normalne studia nie mogli/mogą się dostać, i walą na jakieś marne prywatne uczelnie czy kierunki, a później zostają bezrobotnymi magistrami z pretensjami do całego świata, tylko nie do siebie. Podczas gdy mogli przecież pójść inną, lepszą dla nich drogą. I jak nienawidzę tej rudej k****, tak nie uważam tej rady za złą. Sam mam taki pogląd od dawna. Tak przecież było kiedyś i tak jest na zachodzie i to jest normalne. Jedni ludzie nadają się do tego inni do tamtego. Tym czasem na studia idą przeciętniaki którzy zostają bezrobotnymi magistrami (jednak coś mi się wydaje, że nawet jakby ta praca była, to nic konstruktywnego by nie napracowali :)), a w pracy rzemieślniczej nie ma już prawdziwych fachowców. Dziś ci 50-60 latkowie nie mają sobie równych następców. Tak właśnie m.in. przez likwidację zawodówek, nachalnej promocji "studiów dla wszystkich" załatwiliśmy się na dwóch frontach. Do tego zamykanie zakładów i fabryk, ściąganie zagranicznych firm, i tak właśnie postępuje rozbiór Polski.
    Co do pasji, niestety nigdzie nie ma tak, nigdy nie było i pewnie nie będzie, że po każdej szkole jest ogrom pracy i to za wielkie tysiące. Jedne dziedziny mają się lepiej, inne gorzej, jeszcze inne całkiem nie funkcjonują. Niestety nie wszytko można zwalić na nierządy kacapów. Dlatego wybieramy czy idziemy za pieniądzem bez satysfakcji zawodowej czy odwrotnie. Jeśli to są świadome wybory (niezależnie od wariantu), to można mieć później pretensję tylko do siebie. Jeśli nieświadome, to również, bo jest to wtedy czysta nieodpowiedzialność.
    Wydaje mi się też, że mądry człowiek już dawno nauczył się, że nie należy się oglądać na państwo, tylko na ile się da i co się da brać w swoje ręce, tym bardziej w IIIRP sprzedawczyków i złodziei, i tym bardziej za piłkarzyka.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Eliza
    No właśnie w tym rzecz. Że premier polskiego rządu właśnie zakomunikował, że z ambicjami już mamy koniec. Teraz polskie państwo oczekuje od obywateli, by realizowali zadania. Dziś pytanie: "Kim chciałbyś być w przyszłości?" nie na najmniejszego sensu, bo odpowiedz jest tylko jedna: "Kim bądź".

    OdpowiedzUsuń
  15. @Remo
    Ci co są pijakami najczęściej pracę mają. W końcu za coś tę wódę kupują, nie? Co do wycieczki do urzędu pracy, zapraszam. Idź i zobacz.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Mark M.
    Jak idzie o fryzjera, z tym kłopotów nie będzie. Minister Mucha ma kontakty w branży, to z pewnością coś jej znajdzie.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Jan
    Ja sobie myślę, że wyjątkowo bezczelne z jego strony było to wyciągnięcie politologii akurat. Równie dobrze mógł tym wszystkim tak zwanym politologom, powiedzieć, że jak chcą mieć dobrą fuchę, niech idą na historię. Tak jak on, czy jego kumpel Komorowski.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Ulver
    Odwrotnie. On te słowa kierował do ludzi z pasją i aspiracjami. I w tym jest rzecz.

    OdpowiedzUsuń
  19. @Toyah
    To wygląda zupełnie tak, jakby Tusk chciał rozjuszyć ludzi, szczególnie tych swoich dotychczasowych młodych wielbicieli. Czyli albo uważa swoją sytuację za tak beznadziejną, że mu wszystko jedno i mówi to, co naprawdę myśli, albo odurzył się czymś i mu odbiło.
    Wszystko to jak zły sen. Tyle straconych lat.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Marylka
    No wreszcie!!!
    Jak ochłonę, to napiszę coś więcej.

    OdpowiedzUsuń
  21. @Marylka
    Moim zdaniem on nie chciał ich rozjuszyć. Tak po prostu ostatnio ma.

    OdpowiedzUsuń
  22. @Toyah
    No wiesz, aż godzina na ochłonięcie? Jestem zaszczycona.

    OdpowiedzUsuń
  23. @Marylka
    Ja dochodziłem do siebie znacznie dłużej, ale nie chcąc byś sobie coś jeszcze pomyślała, po godzinie się doprowadziłem do porządku.

    OdpowiedzUsuń