środa, 1 czerwca 2011

Paint It Black

Jak może część z czytelników tego bloga wie, po moim mieście poruszam się albo na piechotę, albo komunikacją miejską. Nie wiem, jak to się dzieje i jak to się stało dotychczas, ale kilka dobrych razy zdarzyło mi się napotkać pewną dziewczynkę, w wieku – czy ja wiem? – może 16, a może 17 lat, która zrobiła na mnie wrażenie niezwykłe. Otóż to co się, jak idzie o nią, rzuca w oczy, to przede wszystkim to, że ona swoją twarz ma przyozdobioną kilkunastoma kolczykami. Wszystkie z nich są czarne i oblepiają jej wargi, nos i uszy. Dziewczynka jest blondynką, a więc te kolczyki odbijają się na jej twarzy szczególnie wyraźnie. Jest wiecznie smutna. Czy jest brzydka, czy ładna? Trudno powiedzieć, ale raczej brzydka. Tyle że z kolei, bardzo możliwe, że gdyby ona zechciała się też nad tym zastanowić, to mogłoby się okazać, że jednak jest bardzo ładna. Ale najwyraźniej to akurat nie jest jej zmartwieniem. W dodatku, ona w taki sposób ustawiła sobie swój image, że jej włosy zakrywają jej oczy, co z kolei sprawia, że normalny człowiek – za którego wciąż się niekiedy uważam – zastanawia się już tylko, jak ona jest w stanie znieść tak ciężką niewygodę.
Jednak zastanawiam się jeszcze nad czymś oprócz tego. Otóż, ponieważ widziałem ją kilka razy, jednak zawsze pozbawioną jakiegokolwiek towarzystwa, chciałbym wiedzieć, czy ona jest samotna, czy nie? Czy jest szczęśliwa, czy ma mamę i tatę, czy ma brata i siostrę, czy chodzi do szkoły, czy ma przyjaciół.? Czy jej znajomi ja lubią, czy może uważają ja za dziwadło i idiotkę? A jeśli tak, to czy ona się tym martwi, czy nie? Czasem bawi się ona komórką, chociaż może się i nie bawi, tylko z kimś sobie wysyła esemesy? Nie mam pojęcia. Tak czy inaczej, to dziecko robi na mnie wrażenie jak najgorsze. Najgorsze w tym sensie, że ja mam bardzo głębokie przekonanie, że ono spada na łeb na szyję.
Spytałem o nią swoją najmłodszą córkę, która zna najróżniejsze typy snujące się po jednej czy drugiej okolicy, opisałem ją najlepiej jak umiałem, ale mi odpowiedziała krotko, że ona się z emo nie zadaje. No tak. Więc wyszło na to, że to dziecko, które mi tak bardzo ostatnio zawraca w głowie, to zwykłe emo. Czy więc nie ma o czym gadać? Otóż chyba jednak nie. Powodów do rozmowy jest przynajmniej kilka, a podstawowy z nich, to ten, o którym już wcześniej wspomniałem. Jaki pojedynczy los stoi za tego rodzaju upadkiem? Córka moja twierdzi, że to jest zwykła wieśniacka moda. A ja sobie myślę, że może i jest to zwykła wieśniacka moda, tyle że to wciąż nie załatwia sprawy do końca. Bo zawsze się można dalej zastanawiać, dlaczego taka akurat moda i dlaczego tych dziwnych mód, nastawionych na to, że człowiek ma wyglądać smutno, brzydko i tak okropnie samotnie, jest tak bardzo ostatnio dużo?
Kiedy tak się snuję po moim mieście, obok tej dziewczynki, mam okazję często widzieć inny typ dziecka. I to jest, jak podejrzewam, coś bardziej już popularnego, a wręcz nagminnego. Mam na myśli ubrane na czarno dziewczyny, wprawdzie bez powbijanych w swoje blade twarze kolczyków, ale za to z jakimiś tatuażami, i obwieszone wszelkiego rodzaju ‘metalową’ symboliką. One wszystkie, niemal bez wyjątku, są okropnie brzydkie, często bardzo grube, i znów – gdyby nie rzucały się tak bardzo w oczy – mogłyby się nagle okazać i ładne i sympatyczne i mądre i wesołe, tyle że one najwidoczniej mają taki właśnie cel. Wyglądać źle i ten swój fatalny wygląd możliwie starannie akcentować. A więc są takie jakie chcą być – grube, wstrętne, z tymi naciągniętymi na swoje ciężko otłuszczone nogi i pupy siatkowanymi rajstopami. Czasem na nie patrzę i myślę sobie dokładnie o tym samym, o czym myślałem przy okazji tamtej blondynki ze zmasakrowaną twarzą. Czy one mają rodziców, dom, brata, siostrę, czy chodzą do szkoły, i czy są w ogóle na tyle przytomne, by się w ogóle zastanawiać nad swoim szczęściem? I nieszczęściem.
Kiedy się nie ma samochodu, kiedy się jeździ tramwajami i autobusami, kiedy się wreszcie chodzi dużo ulicami, a na dodatek ma się ten charakter, który każe jednak zauważać ludzi, można zobaczyć naprawdę wiele. I to zarówno rzeczy pięknych, jak i ohydnych. Rzeczy świadczących o wielkości człowieka, ale tez o jego upadku. A jeśli na domiar wszystkiego ma się naturę chętną do refleksji – choćby tej najprostszej refleksji wiejskiego głupka – naprawdę nie jest łatwo machnąć na ten świat ręką i powiedzieć sobie, że jest jak jest i pora coś zjeść. Pomyślałem sobie o tym wszystkim wczoraj wieczorem, kiedy w telewizji – a jakże – pokazano reportaż, ogólnie rzecz biorąc o tak zwanych ludziach obłąkanych cywilizacyjnie, ale głównie w oparciu o przypadek księdza o nazwisku Piotr Natanek. Szczerze powiem, że tak się jakoś stało, że wcześniej o tym księdzu nie słyszałem, natomiast, jak się okazuje, słyszały o nim wszystkie moje dzieci. Gdzie? Oczywiście w Internecie. Co ksiądz Natanek robi w Internecie? Oczywiście prowadzi w Internecie swoje nauczanie, ale akurat jego popularność nie wynika z tego, co on robi na administrowanych przez siebie i swoich przyjaciół stronach, lecz z bardzo zmasowanego ataku, jaki jest na niego prowadzony właśnie w Internecie. Ksiądz Natanek, jak idzie o wymiar popularny naszego świata, stanowi rozwinięcie przypadku Radia Maryja w wersji hard. Skala kpin skierowana pod adresem księdza Natanka przekracza wszelkie dotychczas nam znane standardy. Ksiądz Natanek to śmiech i szyderstwo Polski nowoczesnej i wykształconej, na miarę niejakiego Konowicza. Wczoraj, księdzu Natankowi telewizja TVN24 poświęciła swój program.
Kim jest ksiądz Piotr Natanek? Otóż, jak można przeczytać w wikipedii, jest to urodzony w 1960 roku Makowie Podhalańskim kapłan, kaznodzieja i rekolekcjonista, były wykładowca Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Jest autorem kilkunastu książek i rozpraw naukowych o charakterze teologicznym. Kiedy na polu kapłańskim i naukowym ksiądz Natanek osiągnął to co osiągnął, uruchomił ośrodek rekolekcyjny o nazwie Pustelnia Niepokalanów, w którym młodzi ludzie pod opieką kapłana i animatorów spędzają czas na modlitwie, katechezie, pracy i wypoczynku. Przy domu rekolekcyjnym cały rok funkcjonuje grupa modlitewna i tak zwane Bractwo Dusz Czyśćcowych. Przy pomocy norweskiej – swoją drogą, to bardzo ciekawe, że ta fundacja ma swoją siedzibę akurat w Norwegii – fundacji pod nazwą Społeczny Ruch Zapotrzebowania Wiary, której filią stała się Pustelnia Niepokalanów w Grzechyni, uruchomił internetową telewizję CHRISTUS VINCIT-TV, w której oprócz transmisji nabożeństw z pustelni nadawane są nagrania z rekolekcji i katechez wygłoszonych przez Księdza. Wraz z młodzieżowym chórem, nagrał też ksiądz Natanek dwie autorskie płyty. Działalność księdza Piotra Natanka została przez Kościół potępiona, a on sam został poproszony o zamknięcie swojej duszpasterskiej działalności prowadzonej w Pustelni Niepokalanów, oraz zaprzestanie publicznych wystąpień i rozpowszechniania w jakiejkolwiek formie swoich nowych i archiwalnych wystąpień.
Pomimo tego, ksiądz Natanek nadal prowadzi swoją działalność duszpasterską, tyle że teraz poszerzoną jeszcze o krytykę komisji teologicznych.
Tego akurat w notce na wikipedii nie znalazłem, podobnie jak nie padło na ten temat słowo we wczorajszym programie w telewizji TVN24, niemniej mam bardzo mocne przekonanie, że gdyby ksiądz Natanek jeździł ze mną autobusem przez moje miasto i nagle spotkał tę dziewczynkę z czarnymi kolczykami powbijanymi w twarz, powiedziałby, że ona jest opętana przez Szatana. Czemu tak sądzę? Otóż świadczyć o tym może to, że, z tego co słyszę, ksiądz Natanek uważa najprawdopodobniej, że ta dziewczynka po raz pierwszy spotkała na swojej drodze Szatana w momencie nawet nie, gdy umieściła sobie w wardze pierwszy kolczyk, ale jeszcze wcześniej – kiedy pomalowała sobie paznokcie na jaskrawo czerwony kolor. Bo tak właśnie przedstawia się przesłanie księdza Natanka. Kiedy dziecko maluje swoje paznokcie na jaskrawe kolory, staje się dzieckiem Szatana. I to jest właśnie przedmiot kpin z tego co ksiądz Natanek robi, co mówi, i kim jest. Ksiądz Natanek wierzy, że kiedy dziecko sięga po książkę o przygodach Harrego Pottera, w tym momencie obok niego staje Szatan. I dlatego z księdza Natanka świat się śmieje.
Otóż ja się z księdza Natanka ani nie śmieję, ani śmiać nie zamierzam. I to wcale nie dlatego, że to co on robi i w co wierzy, i to jak on postępuje, uważam za słuszne. Mowy nie ma. Ja uważam, że ksiądz Natanek jest w bardzo ciężkim błędzie. Uważam, ze typ aktywności, jaki on przedstawia i proponuje, jest w znacznej mierze niemądry, a może nawet i szkodliwy. Jednocześnie jednak uważam, że ksiądz Natanek znalazł się w miejscu, w którym znalazło się bardzo wielu z nas, a mam tu na myśli sytuację, którą po angielsku – tak już mam z tym angielskim – określa się przy pomocy wyrażenia ‘cross-over’. A więc ksiądz Natanek przekroczył pewną granicę, i znalazł się tam, gdzie akurat obca myśl nie jest w stanie sięgnąć. A z tego akurat śmiać się nie wolno.
Ale nie śmieję się z księdza Natanka jeszcze z innego powodu. Otóż uważam, że takich księży jak Piotr Natanek, ale nie tylko księży, bo i osób świeckich, jest na całym świecie całe mnóstwo, i ich poglądy i aktywność są przez ten świat z wyrozumiałością zaakceptowane. Szczególnie choćby w amerykańskich kościołach protestanckich. Księży, którzy uważają, że wyzywające stroje u młodych dziewcząt, moda na tatuaże, zaczytywanie się w przygodach Harrego Pottera, słuchanie muzyki rockowej, świętowanie Hallowe’en, włóczenie się po centrach handlowych, czy nawet oglądanie telewizji – to wszystko oznacza służenie Szatanowi. Dlaczego? Nie wiem dlaczego, ale sądzę, że to jest reakcja na jakieś ciemne procesy, jakie zachodzą nie w ich mózgach, lecz jak najbardziej ciemne procesy zachodzące w otaczającym ich świecie. Ludzie ci widzą, że świat zmierza ku ruinie, i wyciągają z tego takie wnioski a nie inne. I mają do tego prawo. A my nie mamy prawa się z nich śmiać.
Jest jednak jeszcze jeden powód, dlaczego nie śmieję się z księdza Natanka, natomiast mam jak najgorsze zdanie o tych, którzy znajdują rozkosz w układaniu na jego temat najróżniejszych kpin i żartów. W tym samym programie, w którym zaprezentowano nam osobę, działalność i poglądy księdza Natanka i umieszczono je w kontekście nowego cywilizacyjnego obłędu, oddano na chwilę głos niejakiemu Adamowi Darskiemu. Kto to jest Adam Darski? Otóż jest to, jak mówią, zdolny polski muzyk i gitarzysta, szef black metalowego zespołu o nazwie Behemoth – co jak wiemy stanowi jedno z imion Szatana – niekiedy występujący pod pseudonimem Nergal – co z kolei, czego już możemy nie wiedzieć, stanowi imię sumeryjskiego boga zarazy. Adam Darski stał się ostatnio bardzo popularny z trzech powodów. Pierwszy to taki, że jego zespól zrobił autentyczna międzynarodową karierę, drugi to ten, że on sam na pewien czas został chłopakiem popularnej piosenkarki Dody, a powód trzeci to taki, że jakiś czas temu zachorował na białaczkę i szczęśliwie wyzdrowiał. Jest jednak jeszcze jeden powód, dlaczego ów Darski jest osobą tak popularną. Otóż on, kiedy występuje poza sceną, robi niezwykle dobre wrażenie. Jest miły, elokwentny, i w pewien sposób inteligentny. Kiedy ogląda się Darskiego w sytuacji prywatnej, trudno uwierzyć, że to jest ten sam człowiek, który w swojej pracy zawodowej osiąga poziom najbardziej przerażającego dna. Że to jest ten sam człowiek, który, kiedy zarabia na życie, prezentuje poziom obłędu, przy którym to co robi ksiądz Natanek, kiedy wznosi kropidło nad głowami dzieci z jaskrawo-czerwonymi paznokciami, jest zaledwie nudną mżawką.
Ale jest jeszcze coś, jeśli idzie o Darskiego. Ów Darski, kiedy występuje jako ten miły, uprzejmy i inteligentny człowiek i opowiada o tak swojej drugiej twarzy, nigdy nie mówi, że tamto to jest tylko zabawa i kreacja na użytek czegoś, co się popularnie nazywa sztuką. O nie! To co Darski robi jako Nergal jest czymś jak najbardziej poważnym, i to własnie tam on się realizuje jako człowiek. On zresztą co do tego ma swoje bardzo poważne i pogmatwane teorie, w które nie mamy tu czasu, by wnikać, ale które sprowadzają się do jednego zdania „Bóg przegrał”. A więc, kiedy oglądamy Adama Darskiego w akcji, otrzymujemy jednocześnie bardzo poważną propozycję, o bardzo poważnym przekazie. A jeśli do tego weźmiemy pod uwagę fakt, że ten przekaz nie ma nic wspólnego z tym, co współczesny świat – zresztą bardzo niemądrze – uznał za obowiązujące, a więc umiar i racjonalizm, to trzeba uznać, że Adam Darski jest zwyczajnie osobą obłąkaną. Kimś mniej więcej tak samo sprawnym umysłowo, jak owi przywódcy sekt, które to tu to tam wysłały siebie i swoich wyznawców w kosmos.
I oto, wczoraj w telewizji oglądam, jak w programie, którego podstawowym celem jest wskazanie na raptowny wzrost znaczenia tak zwanych sekt i opętań, negatywnym bohaterem tej relacji staje się ksiądz Natanek i… ależ nie! Nie Adam Darski. On tam jest przedstawiony jako ekspert i ofiara prześladowań ze strony sekt. A jego naczelnym prześladowcą jest drugi obok Natanka wariat i obłąkaniec, niejaki Nowak, któremu nie podoba się, że Darski potargał Pismo Święte. Darski w tej relacji stoi przed kamerą ze spokojnym uśmiechem i prosi wyłącznie o tolerancję i zrozumienie. A my wiemy też, że on, jako ktoś kto ledwo co, dzięki swojej wytrwałości, wierze i nadziei, wyrwał się z rąk śmierci, ma szczególne prawo do tego, by od ludzi oczekiwać przynajmniej pewnej łagodności. A telewizja TVN24 przyłącza się do tego apelu, tyle że przyznaje jednocześnie niestety, że na kogo jak na kogo, ale na Natanka i Nowaka liczyć to nie będzie można. Bo oni są zwyczajnie opętani. A ja już wiem, że jeśli będzie do tego potrzebna jakaś teoretyczna podstawa, z pewnością jej dostarczy albo ksiądz Sowa, albo, jeśli Ksiądz będzie zajęty, Szymon Hołownia.
A więc niech mnie piekło pochłonie, jeśli kiedykolwiek będę się śmiał z księdza Natanka i z jego niemądrych uwag na temat czerwonych paznokci. Świat bowiem, który któregoś dnia księdzu Natankowi runął na głowę, zrobił naprawdę wiele, żeby już tylko budzić podejrzenia. I to podejrzenia rozmaite, od ziemi do nieba, od wschodu do zachodu słońca. A jeśli ktoś jedzie sobie tramwajem i nagle widzi to tak strasznie poturbowane dziecko, którego twarz jest tak straszliwie zdemolowana tymi czarnymi kolczykami, i którego oczy są tak kompletnie zasłonięte przed światłem dnia grzywką jasnych jak piasek włosów, z tym smutnym telefonem komórkowym w dłoni, i myśli że nic się nie stało, jest bezużytecznym głupcem, który nie ma żadnego powodu, żeby dłużej zabierać powietrze innym. I to niezależnie od tego, co ksiądz Natanek powie w swoim kolejnym kazaniu.

73 komentarze:

  1. To nie jest taki wpis, gdzie można prosto, od ręki skomentować.
    To mądry i głęboki kawałek.
    I to trzeba przemyśleć.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. To było już tak dawno, że mogę się mylić, lecz dzieciom wtedy tłumaczono, że

    własne ciało jest świątynią duszy nieśmiertelnej i należy je szanować tak, jak świątynię.

    Sporo się zmieniło. Po co komu pusta świątynia?

    Zwłaszcza, gdy zezwierzęcenie tak rajcuje.

    Zwłaszcza, gdy postęp polega na odzieraniu z człowieczeństwa. Z duszy.

    No to włóczą się te porzucone świątynie.

    OdpowiedzUsuń
  3. @jazgdyni
    Też mi się podoba. Oczywiście przy całej mojej skromności.

    OdpowiedzUsuń
  4. @orjan
    Nie mylisz się. Tak to kiedyś dzieciom tłumaczono. Nawet Cazale w Pieskim popołudniu to wiedział.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobry tekst. Ostatnio prosiłeś by dać znak, że tu jesteśmy.

    Przy okazji ostatnich tekstów, to zobacz jakie jaja:

    „Premier przeprasza dziennikarkę Polskiego Radia
    - Może nie było to najmądrzejsze, ale niegroźne - powiedział premier, komentując swoje własne słowa. Dodał, że jeśli ktoś czuje się urażony, to przeprasza.

    Chodzi o wypowiedź Donalda Tuska, która padła na wtorkowej konferencji prasowej. Premier zapytany przez dziennikarkę Polskiego Radia o to, czy polska prezydencja jest zapięta na ostatni guzik zmieszał się i po chwili odpowiedział:

    Guziki wszystkie zapięte, na pewno. Patrzę na letni strój pani redaktor. I dlatego nie kojarzy mi się z tym... Z dopięciem wszystkiego na ostatni guzik.”

    OdpowiedzUsuń
  6. @JSW
    Tak się złożyło, ze ja miałem okazję słyszeć tego Tuska w oryginale. I, powiem szczerze, że nawet ja byłem zszokowany. I to nie dlatego, ze on powiedział to co powiedział. Idiotyzm tego typu można przekazać na sto różnych sposobów, ale zawsze jakoś w standardzie. Tu jednak poszło o to, jak on się przy tym zachowywał. Jemu autentycznie z ryja leciała ślina.
    A zatem dziś nie ma już najmniejszego znaczenia, co on powie. To co on wczoraj odstawił, świadczy o nim w sposób ostateczny.

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę? Szkoda, że chłopakom z TVNu nigdy nie przyszło do głowy zrobić nagrania ukrytą kamerą w szatni po meczu Tuska z kumplami. Co do kultury tego osobnika, świadczy fakt, że on nie spotkał się z Martą Kaczyńską po Smoleńsku. No chyba, ze coś pomyliłem? To już jest zombi nie człowiek. Ten jeden fakt mi wystarcza.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czerń wyszczupla. Rajstopy kabaretki też. Pragmatyka, czysta pragmatyka - dziewczyny chcą się podobać, co oczywiście już samo w sobie pozwala z optymizmem spoglądać w przyszłość.

    :-))

    A serio - nie słyszałam wcześniej o tym księdzu, ale trwa wojna, my tę wojnę toczymy no i jak to na wojnie ponosimy straty także we własnych szeregach.

    Ps. Włosy jasne jak piasek

    - przepiękne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Toyahu,
    zło działające otwarcie nie jest najgorsze. Cóż zrobić, czuję nawet pewną sympatię do TYCH piosenek. ("Sympathy for the devil" ha,ha!).
    Diabeł, czy jak kto woli, zło, ujawniający się, prostolinijny, to taki głupi Rokita (proszę bez skojarzeń z pewnym byłym politykiem), którego zwykły chłop, czy wiejska baba potrafi bez trudu oszukać (polecam zbiór bajek białoruskich/?/"Diabelskie skrzypce", czytałem w młodości, ładnych paaarę lat temu.)
    Pamiętasz, że Związek Sowiecki/Radziecki walczył cały czas o pokój, wolność i demokrację. Z miłości do człowieka.
    Prawdziwy kłopot mam z takimi piosneczkami jak np. IMAGINE J.Lennona. Melodia wspaniała, słowa jeszcze lepsze: pokój, przyjaźń, nie ma granic, religii, szczęśliwi ludzie żyją teraźniejszością, jednym słowem "buzidupci".
    Aha, jeszcze nie ma własności, ale o ile się orientuję autor (piosenki, nie bloga) nie rozdał swojego majątku :-)
    Gdybym był Belzebubem czy innym lucyferem, to właśnie działał bym w ten sposób. Np. za pomocą takich piosenek jak przytoczona "Imagine" Johna L., a nie choćby wspomniana "Sympatia dla Diabła" Rolling Stonesów, nawiązująca do "Mistrza i Małgorzaty" M.Bułhakowa.(Diabeł w porównaniu z ludźmi nie jest taki zły, ha,ha!)
    Tak więc Nergal to Cienki Bolek, a wspomniany przez Ciebie ksiądz to nie wiem kto, ale jak mówi mądre przysłowie: "dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło"
    Pozdr.
    ag62

    OdpowiedzUsuń
  10. Toyahu,

    zanim skomentuję Twój tekst,bo rzeczywiście trudno tak ad hoc, proszę o wyjaśnienie co takiego to emo ? Jestem wybitnie niedzisiejsza.

    OdpowiedzUsuń
  11. Włacha, ja też nie wiem co to emo, choć temat usiłowałem zgłębić jusz jakiś czas temu, ale się zniechęciłem, więc może ktoś biegły opowie, co wie na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Toyah

    Jak ja bym chciał, żeby ten wpis przeczytał ten typ z TVN-u co przygotowywał ten program i wymyślił sobie, że przeciwstawi Nergala księdzu Natankowi. I żeby on napisał, co on myśli w takim razie. Bo zestawiłeś tutaj te dwie postacie, no co tu wymyślać, genialnie. To bardzo dobry wpis i wybacz, że komentarz tak krótki i marny - ale nie możemy nadużywać cierpliwości pani Kozikowej, która nie ma specjalnego przekonania do mojego przywiązania do tego bloga a ja właśnie przyjechałem do domu po dwóch dniach nieobecności.

    No i, naturalnie, dam artykuł do przeczytania córce - u niej w gimnazjum z księdza Natanka "kręci się bekę na maksa" - porównanie z Kononowiczem też, jak najbardziej, na miejscu.

    Ukłony i dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  13. @james

    http://www.youtube.com/watch?v=7a4DCxAi020&feature=related


    http://muzyka.wp.pl/gosipId,620175,title,Dramat-gwiazdy-Starzeje-sie-i-nie-mam-dzieci,plotka.html?ticaid=1c68f

    Where do the children play?

    OdpowiedzUsuń
  14. @latinitas
    To te idiotki najpierw żrą hamburgery, popijają je piwem, a później zostają metalówami, żeby wyglądać wiotko i szczupło?
    CO do tych włosów - to Ty co myślałaś? Z ja nie umiem napisać porządnego haiku?
    Dziękuję Ci za to, że tu wciąż jesteś.

    OdpowiedzUsuń
  15. @james
    Uważam, że Imagine to syf od początku do końca. Natomiast Nergal, to w żaden sposób nie jest cienki bolek. O nie! On nie jest cienkim bolkiem.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Agnieszka Moitrot
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Emo_(slang)

    OdpowiedzUsuń
  17. @don esteban
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Emo_(slang)

    OdpowiedzUsuń
  18. @Kozik
    O! To dokładnie tak samo jak pani Toyahowa. Na szczęście, on pojechała na szkolną wycieczkę do Kolonii i mogę sobie robić, co chcę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Toyahu, ja takich dziewcząt widuję sporo. Oblepionych kolczykami,i w tych kabaretkach,najczęściej podartych. I rzeczywiście ,wszystkie mają zasłonięte włosami twarze. Ale jak już odsłonią mimochodem i pokażą,to widzisz tylko pustkę. I to jest najstraszniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Agnieszka Moitrot
    No i proszę. A jak ksiądz Natanek powiedział, że one są opętane, przyprowadzili mu Nergala, żeby go upomniał.

    OdpowiedzUsuń
  21. @don esteban
    No problemos, Amigo.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jasne, że jestem. I jeszcze haiku!

    Ilekroć słyszę o tym inteligentnym i wrażliwym Adasiu, co go tvn trzyma w swej zagrodzie i zeń korzysta, zaraz przypomina mi się, że on się kiedyś Holocausto nazywał (wiki! wiki!), ale zmienił ksywkę, bo jako pojętny młodzieniec w lot zrozumiał, że nie nada. Jacie nie mogę, już o niczym innym nie umiem wtedy myśleć, tylko o tym.

    :-)))))))))))

    Panie i Panowie - Mister Holocausto!

    OdpowiedzUsuń
  23. @Toyah
    tak,bo taką pustkę może wywołać tylko szatan. Te młode dziewczyny o tym naturalnie nie wiedzą. I dlatego żal ściska serce,kiedy się na nie patrzy.

    OdpowiedzUsuń
  24. @latinitas
    Niektórzy mówią, że to tylko biznes. Ale ja w to nie wierzę. Nawet jeśli to faktycznie biznes, to on i tak jest opętany.

    OdpowiedzUsuń
  25. @Agnieszka Moitrot
    A więc czemu oni się czepiają tego księdza? Ja nie mówię o TVN-ie, ale o Kurii.

    OdpowiedzUsuń
  26. jasne, że nie chodzi o biznes, biznes to lizak w nagrodę. Chodzi o wojnę.

    Gute nacht, idę spać.

    OdpowiedzUsuń
  27. @All

    "No ja nie wiem dzieci, czy się dobrze bawicie".
    Zawsze tak było i będzie.
    Kiedyś pisaliśmy o pląsających dziewczętach z ruchu oazowego. I jak dobrze pamiętam, też nam się nie podobało.
    Czy my już może zgredy jesteśmy?
    Mają te swoje subkultury, które spełniają potrzebę przynależności i wyróżnienia.
    Nie każdy od razu chce być harcerzem i łazić w śmiesznej czapeczce, długiej, szarej spódnicy i zgrzebnych kolanówkach.

    Z dwojga złego te emo wydają mi się czystsze od takich wypindzonych blachar (jak Doda), które dla fury, komóry i co tam jeszcze, zrobią wszystko. Dosłownie wszystko.
    To są właśnie wysłannice szatana.

    OdpowiedzUsuń
  28. ps. Nie wiem czy blachary są w wikipedii

    OdpowiedzUsuń
  29. Toyahu, nie wiedziałam o tym księdzu. Słyszę od Ciebie. Poczytam jutro.

    OdpowiedzUsuń
  30. @toyah
    sprawiłeś mi ogromną trudność tym tekstem. Parę razy się za niego zabierałem, Przerywałem, wracałem i tak kilka razy. Odsłuchałem Stonesów, nie tylko "Paint it black" ale i tych innych.
    A potem orjan podesłał link do Cat'a Stevensa "Where do the children play?"...

    Te dziewczyny ubrane na czarno, samooszpecone.
    Pustka. Pustka? Tak po prostu pustka!
    Tam gdzie szatan harcuje jest pustka.
    A za oknem burza, gniew niebios?

    OdpowiedzUsuń
  31. @raven59

    http://www.youtube.com/watch?v=b_ah-E4DlYg&feature=related

    OdpowiedzUsuń
  32. Myslę, że Pan jest zbyt niesprawiedliwy wobec Hołowni. Gdzies tam na marginesie tego wstrząsającego wpisu pada jego nazwisko w raczej niekorzystnym swietle.

    A Darski? Uważam, że to pokłosie tych wszystkich Osbornów odgryzających głowy nietoperzom i Judasów Priestów. Nie przejmowałbym się nim tak. Dla mnie bardziej bulwersujące od darcia Biblii jest to, że ta Biblia jest(oczywiscie nie mam dowodów w postaci badań statystycznych) czytana przez 5% katolików. I to jest tragedia.

    Podobały mi się słowa Licy a propos Darskiego w wywiadzie, który chyba nawet Pan komentował. Lica po prostu nie podjął tematu,obrócił to w żart. Zacytował Steva Harrisa z Iron Maiden, który powiedział, że największym satanistą jakiego zna jest jego księgowy.

    Wrócę jeszcze do Hołowni. Dlaczego Pan jest wobec niego taki uszczypliwy?

    OdpowiedzUsuń
  33. Kiedyś tam punkowałem i jak pojawiło się coś co umownie określimy emo, to wydawało mi się że to taki neo punki z tym że z ciuchami z 5 alei (ostatnio modne określenie ).

    Ale po bliższym zbadaniu sprawy zobaczyłem tam kilka specyficznych nurtów.
    Przede wszystkim aseksualność rozumiana jako negacja płci. Chłopcy i dziewczęta jednakie, w fryzurze ubiorze i posturze. Ale głównym problemem jest obsesyjna namiętność do samobójstwa jako tzw
    idealnego wyjścia. Muzyka i ubiór to już czysty pop i marketing.

    Mamy niejako nowy etap
    Bo o ile sataniści zasadniczo uważają że Bóg przegrał, to kultura emo dodaje do tego że wraz z Bogiem przegrało jego Stworzenie.

    w sumie cholera wie może ci emo to zwykli romantycy na nasze czasy. Zagubieni i opuszczeni.

    Jeszcze jedna luźna uwaga 95% tych dzieciaków ma jakieś - takie czy inne - "bagno" w rodzinie (rodzicach)(niekompletna, dysfunkcyjna, nieobecna). - spostrzeżenia z "natury pracy".

    OdpowiedzUsuń
  34. Tak sie sklada ze od wielu lat jestem w temacie okultyzmu, przeczytalam wiele czolowego polskiego demaskatora zagrozen duchowych ks. A. Posackiego, jezuity, kilka ksiazek ks. G. Amortha glownego egzorcysty Watykanu i to co mowi w tym temacie ks Natanek jest prawda. To co wymienia on jako wplyw szatana jest w ksiazce Posackiego "Encyklopedia zagrozen duchowych" dwa tomy. Te slowa o zelu, kolczykach w roznych miejscach ciala, czarnym lub czerwonym lakierze do poznokci sa najbardziej wysmiewane ale zle zrozumiane - ks Natanek mowi wyraznie ze jezeli twoje dziecko uzywa zelu, robi sobie irokezy, maluje paznokcie na czarno lub czerwono - to znak ze cos sie dzieje. Nie ze juz jest opetany/opetana.

    OdpowiedzUsuń
  35. Sądzę, że Ksiądz Natanek ma rację. Słuchałem i oglądałem go dużo. Ze złem nie można iść na kompromis. Nasza cywilizacja upada. I to wcale nie nagle, lecz po woli z pokolenia na pokolenie przesuwając granice tolerancji na zło. Wciska nam się do głów truciznę w sposób wyrafinowany, po woli. W normalnych warunkach dawka śmiertelna zostałaby już downu przekroczona.
    Natanek mówi po prostu: "nie". Ani kroku dalej. Jak stoisz obok szamba w białej sukience nie mów, że kilka kropel fekaliów na niej nic nie znaczą. Ona już jest skalana. To kolejny etap ewolucji politycznej poprawności czyli marksizmu kulturowego. Zmuszanie nas do dialogu ze złem i tolerancji na zło. Dzięki temu coraz bardziej zapadamy się jako cywilizacja w dole z fekaliami. Potrzebny nam jest tego rodzaju bierny ruch oporu, a każdy nowy ruch potrzebuje męczenników. Sądzę, że Ksiądz Natanek przyjąłby i to brzemię na swoje barki. Cierpienie uszlachetnia.

    Ja zamiast RS Paint it black, pod tym postem umieściłby Eleanor Rigby Beatlesów:
    "Popatrz na tych samotnych ludzi
    Skąd się oni wzięli?
    Ci wszyscy samotni ludzie
    Zapomnieli skąd się wywodzą."

    OdpowiedzUsuń
  36. @jazgdyni
    Przepraszam Cię bardzo, ale ja pisząc o dzieciach z oaz, śpiewających głupkowate piosenki, nie zajmowałem się upadkiem tych dzieci, lecz upadkiem sztuki sakralnej, a dokładnie sakralnej muzyki.
    Dzieci z oaz mogą być głupie, podobnie jak, jeśli komuś tak pasuje, głupi może być ksiądz Natanek. Natomiast ani one ani on nie są od Złego. Od Złego są ci, co się z nich śmieją z powodu ich wiary.

    OdpowiedzUsuń
  37. @raven59
    No właśnie tego się boję. Że te teksty, zupełnie jakby poza mną, stały się z czasem dla wielu zbyt zagmatwane. Ja ich tak nie widzę. Moim zdaniem, one są napisane starannie i prosto. Ale, kto wie? Kto wie?
    Niestety, ja już tego nie zmienię, bo bym musiał pisać wbrew sobie. Musisz się jakoś przystosować. Przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
  38. @orjan
    Przepraszam. Jakimś dziwnym przypadkiem przegapiłem Twój komentarz z linkami. Dopiero teraz raven mi na niego zwrócił uwagę. Okropne to z tą Blondie. Jakoś się przejąłem.
    A Stevens? On jest tak wielki, że ja mu wybaczam wszystko.
    Inna sprawa, że ciekawe, czy on nie poszedł tą drogą którą poszedł na j zasadzie, którą ja tu nazwałem 'crossing over'?

    OdpowiedzUsuń
  39. Jest to jeden z najlepszych, największych tekstów, jakie napisałeś. A czytam Twój blog prawie od początku.
    Boże! Człowiek z takim talentem nie wydaje książek! Nie stoją pod jego drzwiami redaktorzy i właściciele najlepszych wydawnictw.

    OdpowiedzUsuń
  40. @Anorektyczny Japończyk
    Już tłumaczę. Najpierw Nergal. Ja oczywiście biorę pod uwagę taką ewentualność, że ten Darski jest tylko zwykłym ateistą, który dojrzał w tym interes i na nim jedzie. Oczywiście, moja wiara każe mi przypuszczać, że w momencie gdy on się zaczął bawić tą całą symboliką, za jego duszę wziął się Szatan. Ale jak mówię, to jest kwestia mojej wiary.
    On jednak znalazł się w moim tekście nie dlatego, że jest satanistą, ale dlatego, że on w swojej działalności publicznej, robi rzeczy - z mojego punktu widzenia - znacznie bardziej chore, głupie i tandetne, niż ten ksiądz, a opinia publiczna stawia go naprzeciwko tego księdza jako w pewnym sensie jego ofiarę. Oburza mnie to, że mimo że to raczej ten ksiądz reprezentuje pewien radykalny, ale jednak dość klasyczny w świecie odłam religijnego zaangażowania, podczas gdy Nergal stanowi czystą patologię, Nergal jest przez popularną opinię hołubiony, a ksiądz wyszydzany i faktycznie zwalczany. Niebezpieczny nie jest ksiądz. Niebezpieczny jest Nergal. A mimo to - Nergala traktujemy z pełną wyrozumiałością.
    Ale załóżmy nawet, że ksiądz jest szkodnikiem. Jego Kościół natychmiast się za niego wziął. Nergal wyłącznie spija miód. Jemu włos z głowy nie spadnie.
    A zatem, to czy on jest satanistą, czy się tylko tak bawi, przy okazji tej dyskusji, nie ma najmniejszego znaczenia. Podobnie jak nie miałoby żadnego znaczenia pytanie, czy ksiądz Natanek traktuje swoją działalność jako misję, czy tylko jako sztukę.
    No i teraz Hołownia. Hołownię tępię dlatego że uważam go za uzurpatora. Mówiliśmy o biznesie. Otóż jestem przekonany, że Hołownia nie jest żadnym katolikiem. Katolikiem jest ewentualnie jego księgowy. I niech by oni sobie byli tym kim są, gdyby nie prowadzili działalności misyjnej. Ale prowadzą. I w ten sposób są równie szkodliwi jak Nergal.
    Dziękuję za komentarz i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  41. @Cmentarny Dech
    Słyszałeś o tym dziecku, które się urodziło w Kanadzie i rodzice postanowili, ze do czasu aż ono samo będzie mogło wybierać, pozostanie bezpłciowe? I ono samo zdecyduje, czy chce być chłopcem, czy dziewczynką. A to wszystko w ramach walki o wolność wyboru.
    I teraz ja mam ochotę twierdzić, że za tym stoi Szatan. Czy mój Kościół zakaże mi w związku z tym prowadzić tego bloga?

    OdpowiedzUsuń
  42. @angela
    Ależ oczywiście! Problem jest zawsze ten sam. Oni biorą jedno zdanie z bardzo głębokiej i niełatwej analizy i tym zdaniem chcą opisać problem.
    Inna sprawa, że moim zdaniem, ksiądz Natanek - przynajmniej w tych wypowiedziach, które znam - fatalnie rozkłada akcenty.

    OdpowiedzUsuń
  43. @Andrzej
    Mnie się lepiej podoba Paint It Black. Zwłaszcza że w Eleonor Rigby jednak nie ma słowa o tym, że oni zapomnieli skąd się wywodzą. Aż tak głębokie to jednak nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  44. To był mój własny szybki przekład. Masz rację. Ale coś jest na rzeczy. Jeśli z mojej wypowiedzi zainteresował Cię tylko ostatni akapit, to przykro mi.

    OdpowiedzUsuń
  45. @Jan
    Dziękuję. Miło mi to słyszeć. Zwłaszcza że, jak już sam wspomniałem, na mnie ten tekst też robi wrażenie.
    Nie zrozum mnie źle. To jest coś takiego, jak dziecko zbuduje karmik dla ptaków, spojrzy na niego i powie: "Fajnie mi wyszedł". Nic ponadto.

    OdpowiedzUsuń
  46. @Andrzej.
    Nie. Z Twojego komentarza zainteresowało mnie bardziej to co było wcześniej. Natomiast z odpowiadaniem na komentarze tak już jest, że pisze się to, co jako pierwsze przychodzi do głowy. Myślę że przez to rozmowa staje się bardziej naturalna. A przez to ciekawsza.

    OdpowiedzUsuń
  47. orjan
    Yusuf Islam jest wielki. Oglądałem niedawno na YT jego koncert sprzed kilku lat. Był w wyśmienitej formie. Dobrze się prowadzi, islam dobrze mu służy.
    ON wypełnił swoją pustkę ISLAMEM.
    No właśnie, gdzie są dzieci?
    Coraz bardziej zaczynam rozumieć atrakcyjność wiary i cywilizacji muzułmańskiej. Czy to naprawdę jest schyłek naszej cywilizacji?
    pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  48. toyah
    Moim zdaniem to właśnie wpomniany w dyskusji pod Twoim postem Hołownia jest gorszy od Nergala. Tem drugi to, powtórzę, cienki bolek, idol raczej dla siusiumajtek, z tego można wyrosnąć. Natomiast ten pierwszy i jemu podobni robią prawdziwą destrukcję.
    pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  49. @james
    Jeśli przyjąć, że Darski jest opętany - a ja takie założenie przyjmuję - to z tego wyrosnąć nie jest łatwo.

    OdpowiedzUsuń
  50. @james

    według mnie, Cat znalazł sobie "wyjście poprzez Yusufa". Akurat trafił na Islam i tam znalazł to, czego szukał.

    W ten sposób obronił się, bo według ówczesnych relacji, wtedy przekroczył już był próg stoczenia się.
    Będąc wielkim, Cat staczał się z większym hukiem, niż jakaś nieznana, oszpecająca się dziewoja. Ale chyba istota staczania była ta sama.

    Różne są skutki, bo jednak jest inne zorientowanie się i inna wydolność działania kogoś na poziomie (także sukcesu) jak Cat, a inna u jakiejś nielubiącej siebie dziewczyny o psychicznej predylekcji w kierunku pozycji i strategii ślimaka.

    Cat/Yusuf był/jest wielki jako artysta. To jednak nie znaczy, że poza tym miał/ma chociaż ze dwie klepki w porządku. Całkiem zresztą jak artyści pomniejsi.
    Niemniej, wydaje się pogodzony ze światem więc - wygląda na to - sam dla siebie wygrał.

    No, ale on nie był/nie jest ubogą, nieatrakcyjną dziewczyną, co mogło mieć niebłahe znaczenie dla powodzenia akurat jego wyboru.
    Można chyba powiedzieć, że źródłem problemów Cat'a była jego personalna niezdolność do sprostania personalistycznej wizji człowieka:
    być kimś, a jednocześnie czuć się nikim wobec pustki własnej aksjologii.

    No, ale chyba najpierw jakąś aksjologię odrzucił. Gdyby więc akurat spotkał wtedy ks. Natanka, to może wzbogaciłby polską scenę muzyczną. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  51. @james

    PS:
    Po to, aby godnie żyć na pustyni trzeba być bogatym.

    Każdy Beduin Ci to potwierdzi.

    Na pustyni biedny nie ma żadnej szansy.

    Dlaczego pustynie powiększają się wszerz i w głąb? Kto za to odpowiada?

    OdpowiedzUsuń
  52. @orjan

    Pustynie powiększają się wszerz i w głąb, ponieważ z jednej strony zwolennicy ogrodu nie mają siły/nie mają ochoty/nie mają środków/nie widzą powodu - by zjawisku pustynnienia się przeciwstawić, a z drugiej strony wrogowie ogrodu robią wszystko, by "naturalny" (naturalny po grzechu Adama I Ewy) proces jałowienia przyspieszyć i zintensyfikować.
    I to jest niestety, niewiele wnoszący banał.

    Ciekawe jest to, że godnie(?) na pustyni żyje człowiek bogaty: jest nim albo prorok (bogaty wewnętrznie), albo kozioł ofiarny (bogaty w grzechy, których ludzie się wypierają składając je na jego głowę i za którymi jednocześnie tęsknią).

    Bywa, że prorok na pustyni popada w szaleństwo (ks. Natanek?) i wtedy nie ma dla niego żadnego współczucia. Kozioł ofiarny natomiast - w przypadku gdy pustynia nie odbierze mu jego nędznego życia - staje się obiektem podziwu i zazdrości, ponieważ wszystko mu wolno. I nawet jeśli popadnie w szaleństwo, jest to szleństwo wzniosłe, bo artystczne.

    OdpowiedzUsuń
  53. @Don Paddington
    Przypominam Księdzu o obiecanym tekście.

    OdpowiedzUsuń
  54. @Don Paddington

    Rzeczywiście, zastanawiając się nad doświadczeniem Beduinów, sawsiem zapomniałem o szansie bogatych duchem i wiarą.
    Kompromitacja, gdy chodzi o moje zwykłe wymądrzanie się!

    Z tym kozłem ofiarnym, to jakaś figura teologiczna? Nie znam, a ów kojarzy mi się z pewną metodyką zbiorowego rozgrzeszania się w starożytnej tradycji judaistycznej. Ale tamtego, dla spełnienia funkcji, zabijano. Więc frajdę może i miał, ale krótko.

    Z tym ks. Natankiem, to zbyt mało (właściwie nic!) wiem, a jakoś ostatnio brak mi czasu, żeby poszperać.

    Ostatnimi czasy nie mam pewności, czy stanowiska niektórych biskupów rzeczywiście otarły się o Ducha Świętego. Gdy tacy są spoza mojej diecezji, to chyba obowiązek mojego posłuszeństwa jest wątpliwy.

    Czy zdaniem księdza, byłby jakiś sens i pożytek poznawczy w przeprowadzeniu jakiegoś, choćby zgrubnego porównania z ks. Piotrem Skargą? Także na tle porównania potrzeb obu epok.

    OdpowiedzUsuń
  55. @orjan

    Tak. To figura teologiczna. I był zbijany (wraz ze złożonymi nań grzechami) przez zwolenników - przynajmniej deklaratywnych - ogrodu.
    Dziś kozioł przeżywa (i stąd dłuższa jego frajda), ponieważ zwolennicy ogrodu w irenizm popadając, boją się własnego cienia. A jeśli któryś pokaże, że ma między nogami to co potrzeba, to zaraz jest okrzyknięty szleńcem lub faszystą.

    Cała nadzieja w Tym, który jest Kozłem (Barankiem) Ofiarnym nie w sensie figuratywnym, lecz rzeczywiście.

    Ks. Natanek i ks. Skarga? Hm... Czy za ks. Natankiem stoi jakiś Zygmunt Waza?

    OdpowiedzUsuń
  56. @Don Paddington

    Za nim? Jakiś Waza? Chyba takiego nawet nie ma w znaczeniu, aby ktoś u obecnej władzy choćby się ciut-ciut troszczył o wiarę (o naród też nie).

    Chyba też ks. Natanek nie ustawia się za wazą w znaczeniu za michą. Od tego są inni ambitni.

    No, ale skoro teraz jest ciężej po stronie civitas terrena, to wcale nie ustają podobieństwa czasu. Np. ówczesna moda na znieważanie Najśw. Sakramentu a dziś ... każdy widzi co się dzieje.

    Co do podobieństw pracy, to trudno o te tzw. ceterisy paribusy, bo tam całe bogate życie w służbie i kaznodziejstwie, a tu na razie początki i nie wiadomo jak się ks. Natanek rozwinie. Ale można szukać analogii zamiarów do dokonań poprzednika.

    Wreszcie, z tego co słyszę, ks. Natanek chciałby intronizacji Chrystusa Króla. Ja też, choć nie potrafię na to spojrzeć z pozycji kapłana, ani teologii.

    OdpowiedzUsuń
  57. No tak co i raz potykam sie w sieci w roznych tekstach na tego Darskiego.
    I w koncu trafilo tutaj tez.
    On kiedys mial pseudo Holocausto.Ale widocznie srodowiska zydowskie wyjasnily mu co i jak ,pogrozily zakonczeniem kariery,no i pozostal teraz przy wlasnym nazwisku plus ten jakis bozek Negral,czy jakos tak.
    To jest w ogole zgorszenie przestrzeni publicznej ,on i ta jego narzeczona.
    Ale nie to mnie poruszylo,tylko te dzieciaki,ktore tak niebywale kalecza sie.Bo jak inaczej to odebrac takie ponakluwane cialo w roznyc miejscach,i do tego tatuaze,co jak czytalam takze wiaze sie i z bolem i z okaleczeniem,bo nie zawsze wszystko sie goi tak jak nalezy.
    Wiec dlaczego oni sa tak samookaleczaja.??Czy ktos zna odpowiedz? Co jest w tych dzieciakach,ze tak siebie nie lubia.Bo przeciez to chyba nie wynika z milosci do siebie,jakiegos podstawowego szacunku.Wyobrazam sobie ze ich domy sa pelne jakichs okropnych problemow,gdzie szacunek dla dziecka nie jest na pierwszym miejscu.Nie wiem jak mozna z siebi robic potwora.Czy naprawde uwazaja,ze to jest piekne.?No i ktos taki sposob bycia ,ubierania sie i samookaleczania musi wprowadzic do przestrzeni publicznej,jakos to rozpropagowac ,wcisnac,ze to jest cooool,ze tak jest dobrze...
    Pewne jest,ze te dzieciaki nie sa szczesliwe,i ze nie ma wokol nich nikogo kto by mogl im naprawde pomoc.Jakis dobry czlowiek...

    OdpowiedzUsuń
  58. @Wiktoria
    U nas na wsi zawsze się wierzyło, że jeśli człowiek zaczyna się zachowywać jak opętany, prawdopodobnie jest opętany. Oczywiście istnieje też teoria, że Szatana nie ma. Ale ja jej nie przyjmuję. A więc tu trzymałbym raczej sztamę z księdzem Natankiem.

    OdpowiedzUsuń
  59. @Toyah

    Tak słyszałem o tym dziecku z Kanady, ostatnio też był przypadek 14-latki z Holandii która chce opłynąć samotnie świat jachtem.

    Jakaś taka parszywa kurwa chwila gdy dzieci dzieciństwa nie mają, a dorośli w dzieciństwie się pławią...

    Wracając jeszcze do ks. Natanka, to znamienne jest to, że kuria nie reagowała jak chrzcił nienarodzone dzieci, ale jak wyborcza zagięła na niego parol. To jest w tym najsmutniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  60. Orjan
    Niestety, personalna niezdolność do sprostania personalistycznej wizji człowieka oraz całokształt implikacji wynikłych z założonej a priori aksjologii człowieka, jako bytu skazanego na samotność, negującego epistemologiczną potrzebę prawdy, z jego autodestrukcyjnymi predylekcjami
    nie są udowodnione empirycznie poziomem IQ, talentem, grubością portfela, atrakcyjnością, czy też przystojnością osobnika homo sapiens. :-)

    Coś mi się zdaje, że o tej PUSTYNI i BEDUINACH gdzieś czytałem (?)

    A teraz lecę szukać na YT x.Natanka. Muszę przyznać, że pierwszy raz o nim usłyszałem wczoraj na tym blogu!

    Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  61. Autorze a co Pan na niedawno rozpoczętą na NE akcję ostrzału A. Macierewicza i jego współpracownika Bączka, do której dołączył dziś oficjalnie Dukaczewski(Nangar Khel)? Bo mi się to jakoś łączy z najnowszą deklaracją Tuska nt przyspieszenia raportu ws smoleńska(wyprzedzające ośmieszenie autora kontrraportu). Mówiąc serio te wszystkie natanki szatanki to chyba wrzutka pod prawdziwe machinacje. Temat wydaje się godny mistrzowskiego pióra, no chyba że go właśnie spaliłem. Czuje się dobrze i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  62. @Toyah & All

    Nieraz już na tym blogu padły gorzkie słowa pod adresem hierarchii Kościoła Katolickiego w Polsce. Mam wrażenie, że Toyahowi i nam, komentatorom przychodziło to z pewnym trudem ale milczeć już się nie dało. Próbując dowiedzieć się czegoś o księdzu Piotrze Natanku, trafiłem przede wszystkim na stronę www.piotrnatanek.pl a tam można przeczytać kazanie ks. Eugeniusza Miłosia, zatytułowane po prostu: Dziś już szatan wdarł się na najwyższe stanowiska świeckie i kościelne i kieruje biegiem wydarzeń.
    Coś się dzieje... Pewnie nikt z nas jak tu jesteśmy nie chciałby kolejnego rozłamu ale to wszystko właśnie rozłamem pachnie.


    @James

    Wspomniałeś tu Lennona. Jak ja bym chciał, żeby ktoś z talentem jak Toyah (czy po protu Toyah) opisał typa. Mi to raczej zwyczajnie przykro i wstyd, że kiedyś zachwycałem się bełkotami typu "Imagine". To uczucie tożsame z tym, że byłem też niegdyś młody, wykształcony i z dużego miasta.

    OdpowiedzUsuń
  63. @toyah
    Pamiętam. Słowo się rzekło. Tyle tylko, że jestem obecnie w sytuacji, którą jeden z moich kolegów opisał następująco: "Robimy co możemy. A ponieważ możemy niewiele, to niewiele robimy."
    Mam nadzieję, że wkrótce coś będzie.

    @orjan
    Ks. Skarga uchodził za sumienie ówczesnej klasy politycznej. Pomijając fakt, że ks. Natanek jest mniej znany od słynnego jezuity, można zauważyć, że podhalański kapłan też stara się być sumieniem dla naszych włodarzy. Tyle tylko, że w XVI w. ze Skargi nikt się nie śmiał (bo jak tu sie śmiać z sumienia, choćby niewygodnego), a dzisiaj - gdy sumienie zostało zastąpione procedurami - drwiny z sumienia (i jego propagatorów) są czymś na porządku dziennym. A gdy jeszcze ów propagator gada coś o jakichś królach i intronizacjach, to jest to dla niektórych jazda ma maxa bez trzymanki, że tylko boki zrywać.

    OdpowiedzUsuń
  64. @Cmentarny Dech
    Ja mam naprawdę silną wiarę w to, że Kościół w Polsce się podniesie. Oni tylko na chwilę stracili serce. Na chwilę.

    OdpowiedzUsuń
  65. @james
    Ja też o nim pierwszy raz usłyszałem chwilę przed napisaniem tego tekstu. Swoją drogą, to ciekawa sprawa, że on zyskał taką popularność, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  66. @piotrgiz
    A jednak chyba uzależnienie. Bardzo mi przyjemnie.
    Wydawało mi się, że ja już tu o Nowym Ekranie napisałem wystarczająco dużo. Czy nie?
    Można o coś spytać? Jak Ci się spodobał mój tekst?

    OdpowiedzUsuń
  67. @Kozik
    A bramy piekielne Go nie przemogą.
    Co do Lennona, dla Ciebie wszystko. Muszę tylko się spiąć.

    OdpowiedzUsuń
  68. @Don Paddington]
    Daję słowo, że jeśli się nie pochoruję, to przyjadę do Księdza na wizytę w wakacje. Mogę?

    OdpowiedzUsuń
  69. @Don Paddington

    Ta charakterystyka porównawcza: samo sedno. Celnie i zwięźle jak u Lakedemończyków.

    Szapoba, jak to się tera chyba mówi.

    OdpowiedzUsuń
  70. @Kozik
    Właśnie, też się wstydzę! Kiedyś uważałem Lennona za nr 1 w Beatlesach, ale teraz widzę że piosenki McCartneya lepiej przetrwały próbę czasu. Mam na myśli muzykę, bo teksty J.L. od zawsze, kiedy tylko jako tako zacząłem władać j.angielskim, budziły u mnie mieszane odczucia. /nie mówiąc o Yoko i itd./.
    Podobnie, kiedyś dla mnie nr1 w Pink Floydach był Waters, ale wystarczy posłuchać dojrzałego Gilmoura (jest naprawdę jak wino, im starszy, tym lepszy), żeby zmienić zdanie.
    Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  71. @james

    :D

    Co nie zmienia starej, empirycznie osiąganej prawdy, że bogatemu to i diabeł dziecko kołysze.

    OdpowiedzUsuń