niedziela, 4 czerwca 2017

Gazownia reaktywuje Wałęsę

Tyle się ostatnio dzieje, że wiele naprawdę ciekawych wydarzeń nam wynika, o ostatnio, przy okazji wspominanych tu ostatnio ekshumacji, czy dziś, kolejnym atakiem w Londynie, że w ogóle nie jest łatwo zająć się czymkolwiek innym. Tymczasem, o czym zapewne zaledwie nieliczni z nas wiedzą, portal gazeta.pl opublikował niedawno tekst, który przedstawił jako „rozmowę z Lechem Wałęsą”, a następnie zrobił wszystko, by po tym czymś w Internecie nie został choćby cień cienia. Przeczytałem fragmenty wspomnianego „wywiadu”, pomyślałem sobie, że będę musiał się jakoś do tego odnieść i kiedy wreszcie przyszedł odpowiedni moment, okazało się, że to coś przestało fizycznie istnieć. Jakkolwiek bym próbował odnaleźć w Internecie choćby maleńki ślad owej „rozmowy”, wszystko na próżno. Nie ma nic. Jakby jej nigdy nie było. Ponieważ jednak w odpowiednim czasie udało mi się zapisać drobne fragmenty owego niezwykłego „wywiadu”, mogę się dziś podzielić paroma w tej kwestii refleksjami.
Ktoś mnie być może spyta, czemu się uparłem, by owo słowo „wywiad”, czy „rozmowa” umieszczać w cudzysłowie. Otóż chodzi o to, że wystarczy przeczytać dowolny, choćby najmniejszy fragment tego czegoś, by wiedzieć, że to nie mówi Lech Wałęsa. To jest oczywisty, stworzony z nieznanych nam przyczyn przez Agorę fejk. Dla każdego, kto ma choćby podstawowe pojęcie na temat tego, kim jest Wałęsa i w jaki sposób on się komunikuje ze światem, jest oczywiste, że tekst zamieszczony na portalu gazeta.pl stanowi wyłącznie twórczość jakichś niezidentyfikowanych redaktorów. Każdy kto zna Lecha Wałęsę takiego jakim on jest dziś, wie doskonale, że ów tekst powstał w taki sposób, że gdzieś na Czerskiej zapadła decyzja, by zrobić „rozmowę z Wałęsą”, następnie któryś z młodych redaktorów siadł do laptopa i wszystko co trzeba ładnie napisał, potem gotowy tekst przesłano Wałęsie, ten powiedział, że wprawdzie on nic z tego nie rozumie, ale brzmi mądrze, więc może tak zostać, no a my dostaliśmy choćby to co poniżej, Mówi zatem Lech Wałęsa:
Wiem, że mogło być inaczej. Zastanawiam się, co Pan Bóg chciał mi powiedzieć przez śmierć dziecka. Jednak nie zatracam rozumu i nie rwę włosów z głowy, bo to przecież nic nie da i niczego już nie zmieni. Takie jest przesłanie życia i śmierci: dziś tu jesteśmy, a jutro nas nie ma.
Tęsknię do tego nowego wymiaru. Ale boję się przejścia. Boję się własnego umierania. Tutaj wszystko mnie już nudzi. Wszystko już znam. Ten nasz świat jest ładny, ale wiem, że już niedługo muszę z niego zejść. Zastanawiam się: co potem? Jak Bóg sobie tam radzi? W Biblii jest napisane, że mieszkań w niebie jest wiele, a wszyscy są równi. To jak dostanę takie duże, to wciąż będę sprzątał”.
Jak mówię, nie udało mi się dziś znaleźć w sieci choćby śladu owej niby rozmowy, a to mi każe myśleć, że doszło do bardzo ciekawego zdarzenia. Otóż, jak mówię, z nie do końca wyjaśnionych powodów, Agora postanowiła jeszcze raz nadmuchać Lecha Wałęsę, jednak robotę tę zlecono jakiemuś durniowi, który doprowadził do tego, że wszystko w jednej chwili trafił szlag, więc trzeba było ją ukryć na samym dnie codziennego kłamstwa. Zostaliśmy więc w efekcie z niejasnym wspomnieniem owej tandetnej literatury o mieszkaniu w niebie, które będziemy musieli być może po całych dniach sprzątać i już tylko się zastanawiamy, co oni mieli na myśli. Co, czemu i wedle jakiego planu?
Otóż odpowiedzi na to już chyba nie znajdziemy. Wystarczy zaobserwować to co się wokół nas ostatnio dzieje, by wiedzieć, że po tamtej stronie jest już tylko siarka i ogień. Oczywiście, my mamy swoje dylematy, wątpliwości i zmartwienia, ale proszę sobie wyobrazić, co oni muszą mieć w głowach każdego dnia, choćby po obejrzeniu kolejnego wydania „Wiadomości TVP”. Przecież to musi być coś, czego normalny człowiek wytrzymać nie jest w stanie. Z jednej strony owa niepewność, a z drugiej najzwyklejsze szyderstwo i świadomość ostatecznej przegranej.
W tej sytuacji, można dojść do wniosku, że tak naprawdę nie ma się czemu dziwić. Skoro oni są już tak rozbici, to co im szkodzi wpaść na pomysł, by się ratować, robiąc z Lecha Wałęsy myśliciela. Może w ten sposób uda się obalić rząd Beaty Szydło? Wygląda na to, że dziś nawet oni wiedzą, że jednak nie.


Zapraszam wszystkich do księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl, gdzie można znaleźć moje książki. Naprawdę dalej już nie trzeba szukać.








10 komentarzy:

  1. Zająłby się LW czymś pożytecznym na emeryturze. Ma chyba dom własny - z działką. Jeszcze jest czas - dosłownie ostatni - na wsadzenie sadzonek pomidorów, cukinii itp., co tam oferują na bazarkach.
    Potem trochę dbać o rosliny, opielić... i przestanie się nudzić. A warzywa może mieć własne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przecież to oczywiste- po to zatrudnia się copywriterów.
    Po tamtej stronie jest mobilizacja i trzeba być czujnym, a nie zachowywać się jak pętak, przepraszam Piętak.

    OdpowiedzUsuń
  3. A sprawdzałeś w archiwum internetu http://web.archive.org/ ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @SilentiumUniversi
      Bez przesady. Aż tak mnie to nie zajmuje.

      Usuń
  4. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,21835545,lech-walesa-co-pan-bog-chcial-mi-powiedziec-przez-smierc-dziecka.html
    to może to?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @biwaq
      Dziękuję. Normalnie, przez wyszukiwarkę, nie dałem rady.

      Usuń
  5. Po pierwszym zdaniu już wiadomo, że tego nie powiedział Wałęsa. I dobre podsumowanie jego prawdopodobnej reakcji :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W sumie nawet dobrze, że Pan dzisiaj o Wałęsie napisał, bo mamy akurat kolejną rocznicę "nocnej zmiany". Właśnie leci film na tvp info i tak sobie na niego patrzę kolejny raz i myślę, że wiedząc to co wiemy teraz to na tym filmie każdy już pokazuje kim jest. I pierwsza (tłumacząca się i natychmiast wycofana) a potem kolejne (już naprostowane przez Wachowskiego, który mu ciagle wisi nad głową) reakcje Wałęsy, i emocje Kuronia który się pluje do mikrofonu, i typowa dupowatość Mazowieckiego, przerażenie Pawlaka ale i też nadzieja na nowe skarpetki, i wielkie uczące się oczy młodego Tuska czy też Lisa, i mądrzenie się Rokity i oklaski na to Gieremka. Itd itd... Jedynie może Niesiołowski albo grał inną rolę albo potem oszalał.

    Patrząc przy nich wszystkich na Kaczyńskiego czy Olszewskiego, to jakby byli z innej planety. Myślę, że nad prawie całą resztę padł blady strach, że co przecież się dogadaliśmy a teraz mamy nie dostać naszego kawałeczka tortu? I polecieli na skargę do starszych i mądrzejszych. A rezultatem tego było odwołanie rządu i Gieremek ze swoją fajką, w końcu spokojny i uśmiechnięty na nowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @marcin d.
      Ja to wszystko oglądałem na żywo i, jakby to było wczoraj, pamiętam tamto przemówienie Olszewskiego, kiedy on mówi, że za chwilę wyjdzie na ulicę i ma tylko jedno marzenie, by mógł spojrzeć ludziom w oczy. Aż się dziś rumienię, kiedy sobie przypominam, jak słuchałem tych słów i miałem nadzieję, że oni wszyscy się zreflektują. Nikt. Ani jeden.

      Usuń
    2. Tak, też to mnie uderzyło co powiedział. I że nie będzie musiał chodzić z ochroniarzami. I życzy, żeby każdy na sali mógł się jutro dobrze z tym czuć co dzisiaj zrobi. Aż przykro patrzeć na taką kroplę poczciwości w oceanie grzechu.

      Usuń