poniedziałek, 3 lutego 2014

Weselmy się i radujmy! Niemcy sprzedają taniej.

Jak mogłoby być powszechnie wiadomo, ale z całą pewnością nie jest, jeśli idzie o produkcję i sprzedaż energii elektrycznej w Polsce, a więc dostarczanie prądu do mieszkań i wszędzie, gdzie on jest używany ów interes kontrolowany jest przez cztery potężne firmy, które podzieliły sobie kraj na cztery, mniej więcej równe, części. Polska północno-zachodnia obsługiwana jest przez dwie wielkie firmy: Enea i Energa, Polska wschodnia i centralna przez Polską Grupę Energetyczna, południe natomiast, od Wrocławia po Tarnów, przez Tauron.
I oto, proszę sobie wyobrazić, że, obok owych czterech gigantów, działa sobie też niemiecki koncern o nazwie RWE, którego ambicje dotychczas nie sięgały poza granice Warszawy, i to nie Warszawy, jako całego rejonu, ale wyłącznie miasta z najbliższymi przyległościami, takimi jak Piaseczno, Zielonka, czy Sulejówek. Już taki choćby Grodzisk Mazowiecki, czy Wołomin, płacą Polskiej Grupie Energetycznej, i RWE ich, podobnie zresztą, jak całej Polski, w ogóle nie dotyczy.
Ja wiem, że kiedy się to opowiada, sprawa nie robi może takiego wrażenia, ale proszę sobie wyobrazić mapę Polski, podzieloną na cztery wielkie obszary, gdzie nagle, w samym środku jednego z nich mamy małą różową plamkę, i to jest Warszawa, i okazuje się, że, właśnie jeśli chodzi o Warszawę, to tam nie dotarł ani Tauron, ani Enea, ani Energa, ani cała ta Polska Grupa Energetyczna, bo Warszawę mają Niemcy z RWE. I daję słowo, że kiedy to zobaczyłem, dreszcz mi przeszedł po plecach.
Ponieważ na pewien czas, moje obowiązki zawodowe rzuciły mnie w okolice związane z energetyką, i to okolice tego choćby rodzaju, że miałem tam właśnie miałem okazję widzieć zobaczyć wyżej opisaną mapę, i z osobami odpowiednio kompetentnymi udało mi się troszkę porozmawiać na temat tego przedziwnego RWE. Przy pierwszej więc okazji, zapytałem jednego z moich uczniów, jak to jest, że tu nie nastąpiło coś, co wydaje się stanowić wręcz standard w tak zwanej gospodarce rynkowej, zwłaszcza gdy chodzi nie o symbole, ale o realne pieniądze: przychodzi duży, bierze małego za kark, i małego w jednej chwili nie ma. Przecież tu by wystarczył jeden szybki ruch i do widzenia się z państwem. A tu tymczasem mamy tę potężną PGE z prawej, Eneę z Energą z góry i z boku, a stolica jak gdyby nigdy nic sobie sama przysłowiową rzepkę skrobie.
Odpowiedział mi uczeń, że, owszem, oni by bardzo chcieli tę Warszawę mieć dla siebie, choćby po to, żeby ta mapa tak głupio nie wyglądała, ale się nie da. Były podejmowane najróżniejsze próby, i każda z nich odbijała się od RWE, jak piłka od ściany. RWE ma Warszawę i to im wystarczy. Zwłaszcza że oni wcale nie są tacy mali. To jest wielka niemiecka firma, i oni swoje interesy prowadzą w skali o wiele szerszej, niż wyznaczanej przez szosę prowadzącą od Legionowa do Piaseczna. Dalej już nie rozmawialiśmy, bo i ja wiedziałem, że niczego się nie dowiem, a on sam, na moje pytanie, dlaczego, odpowiedział krótko „Polityka, panie Krzysztofie. Polityka”.
I oto, proszę sobie wyobrazić, że kiedy ja już tylko czekałem aż coś się jednak stanie i Warszawa zostanie odbita, do naszych drzwi zapukał bardzo miły człowiek z zawieszonym na szyi identyfikatorem z nazwiskiem i zdjęciem, przedstawił się, że on jest z firmy energetycznej RWE i ma dla nas niezwykle interesującą ofertę. Otóż oni właśnie podpisali z polskim rządem umowę, która im pozwala przejmować od innych firm sprzedaż energii, a ponieważ oni dają cenę niższą, mają nadzieję, że niedługo przejmą całą sprzedaż, innym pozostawiając produkcję i ewentualnie remonty sieci.
Jak się pewnie domyślamy, ja nie mogłem go nie zapytać, jak to się stało, że RWE, które dotychczas obstawiało tylko Warszawę, i robiło wrażenie kogoś, kto raczej powinien dbać o to, by go polscy partnerzy nie wystrzelili w kosmos, nagle próbuje, i to najwyraźniej całkiem skutecznie, przejmować całą sprzedaż. No ale tu też się niewiele dowiedziałem, poza tym, że oni – co już wspomniałem – właśnie podpisali tę umowę z rządem i mogą działać, jak działają.
Stało się jednak coś jeszcze. Otóż jego bardzo zainteresowało, skąd ja znam tę mapę. Z tego bowiem, co on wie, ta mapa nie jest jakoś szczególnie szeroko publikowana. Powiedziałem mu więc, zgodnie z prawdą, że to przy okazji tych lekcji ją zauważyłem, no a on się bardzo ucieszył i powiedział mi, że jego dziewczyna dostała pracę, jako specjalistka od zaparzania kawy i takich tam, w pewnym, mieszczącym się akurat w Katowicach, klubie, który nie ma ani adresu, ani szyldu, ani oficjalnej nazwy, ale za to o wyjątkowej, z uwagi na towarzystwo, które się tam spotyka, pozycji. Tam się dużo mówi po angielsku, no i ona ostatnio szuka jakichś dobrych lekcji.
Ponieważ ja temu RWE podałem swój numer telefonu, to niewykluczone, że jeszcze się czegoś ciekawego dowiem, a ja nie omieszkam o tym poinformować czytelników tego bloga. W końcu, z kim mam o tym gadać? Z kolegami z katowickiego oddziału Prawa i Sprawiedliwości?

Jak zwykle, serdecznie proszę o wspieranie tego bloga pod podanym obok numerem konta, czy to przez kupowanie książek, których okładki są tu bardzo starannie zaprezentowane, czy przez pomoc pieniężną na podany obok numer konta. W tej chwili akurat jest tak, że poza tym, nie mamy niemal już nic. Dziękuję.

4 komentarze:

  1. W Czechach RWE rządzi.
    Nie wiem czy to dobrze czy źle. Na oko źle. Rachunki za prąd powinny płynąć do państwa polskiego które te elektrownie posiada (chyba że już nie), a nie niemieckiego, ale to może nacjonalizm czy inny faszyzm mną kieruje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem, że tylko na zużywaną energię dają niższą cenę? Bo zapewne tzw. opłaty przesyłowe pozostają bez zmian? Na moich fakturach za prąd opłaty za zużywaną energię stanowią 40% reszta jest niezależna od dostawcy energii tylko od właściciela sieci przesyłowych.
    A może się mylę i na prawdę warto rozglądać się za tymi panami z RWE ?
    Niemcy mają taniej bo te wiatraki muszą się u nich kręcić i jak jest nadmiar to podobno pozbywają się prądu za wszelką cenę, nawet za darmo :)

    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  3. @chlor
    Powiem Ci szczerze, że po doświadczeniach z Onetem, sam już nie wiem.
    A teraz jeszcze się okazuje, że na nowego prezesa Taurona szykują Aleksandra Grada.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Ifa
    Może. Co i tak nie zmienia tego, co - niestety - niezmienne.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.