wtorek, 8 marca 2011

O burych sukach z miasta Działdowo

Ja bardzo dobrze wiem, że dla wielu z nas, nazwa Szkło Kontaktowe do tego stopnia funkcjonuje jako współczesna odpowiedź na coś co kiedyś określało się nazwą „konferencje prasowe Jerzego Urbana”, że konsekwentnie wymaga od nas postawy co najmniej bojkotującej. Stanowisko to rozumiem, niemniej moje przekonanie, że owo Szkło Kontaktowe jest bardzo jednoznacznym elementem naszej współczesnej kultury, każe mi wierzyć, że jeśli w przyszłości nasze czasy doczekają się poważnej i uczciwej monografii – a mam wielką nadzieję, że tak mimo wszystko się stanie – żaden szanujący się autor nie pozwoli sobie na to, by o tym czymś nie wspomnieć. Choćby jako o czynniku, który w sposób oczywisty doprowadził do moralnego upadku znacznej części polskiego społeczeństwa. Nie chciałbym, żeby mój wnuk kiedyś zapytał mnie, kto to był Andrzej z Działdowa, a ja bym mu musiał z wyższością odpowiedzieć, że nie wiem, bo się nie interesowałem.
Dla tych którzy mimo wszystko, nie orientują się, czym jest wspominane Szkło Kontaktowe, powiem w największym skrócie, że jest to sztandarowa propagandowa audycja Systemu, nadawana codziennie, przez 365 dni w roku – co już samo w sobie stanowi ewenement na skalę chyba tylko osławionego Dziennika Telewizyjnego – której jedynym celem jest systematyczne zohydzanie przeciętnemu Polakowi projektu o nazwie Prawo i Sprawiedliwość i osobiście Jarosława Kaczyńskiego. To jeśli idzie o treść. Co do formy, pomysł polega na tym, że dwóch prowadzących przez niemal pełną godzinę sobie żartuje, a w tym czasie do studia dzwonią lub ślą esemesy widzowie, którzy poziomem żartów starają się dorównać prowadzącym.
Ponieważ Szkło Kontaktowe ma swoją publiczność, dodzwonić się tam nie jest łatwo. Świadczy o tym choćby to, że wiele z osób, którym udało się wejść na antenę, ze łzami w głosie deklarują, że wreszcie po pięciu, czy czterech, czy choćby dwóch latach udało im się dodzwonić, i dopiero wtedy przechodzą do rzeczy, czyli do słów powiedzmy: „Chciałem tylko spytać, czy prezes Kaczyński jest wciąż na prochach, czy może bawi się z kotem?” Oczywiście, od czasu do czasu ktoś zadzwoni i powie, że jest mu szczególnie miło, bo już po raz drugi czy trzeci ma to szczęście porozmawiać na antenie, ale – jak mówię – najczęściej są to trafienia pojedyncze.
I oto w tym wszystkim jest jedna osoba, wspomniany przez mnie wcześniej Andrzej z Działdowa, który dzwoni do Szkła Kontaktowego właściwie codziennie. To znaczy, nie wiem na pewno, czy rzeczywiście codziennie, bo wbrew pozorom audycji o której mowa, codziennie nie oglądam, ale ile razy oglądam, to on tam jest. Ponieważ, jak wspomniałem, nie oglądam Szkła Kontaktowego – przez fanklubowiczów nazywanego Szkiełkiem – codziennie, nie wiem też, czy sprawa owego pana Andrzeja była dyskutowana tam wielokrotnie, natomiast sam miałem okazję usłyszeć na jego temat co nieco dwa razy. Za każdym razem, prowadzący program mnie informowali, że oni wiedzą, jak Andrzej z Działdowa to robi, że potrafi się tam dodzwonić, kiedy tylko zechce, ale nie mogą mi tego powiedzieć. Bo to jest tajemnica. Ciekawe w tym jest to, że oni nie mówią tego żartem, ani nawet z jakimś lekkim przymrużeniem oka, ale całkowicie poważnie, wręcz urzędowo. Pan Andrzej z Działdowa zna klucz, to i gada. Jak to robi? Tajemnica. I kropka.
Ktoś niezorientowany zapyta, co on takiego gada? Otóż, wbrew pozorom, nic specjalnego. Normalnie, jak większość z nich, dzwoni i pluje na Jarosława Kaczyńskiego. Zwykły codzienny standard, a więc to co zacytowałem wyżej, z lekkim odchyleniem w jedną, czy drugą stronę, tyle że może nieco bardziej niż inni elokwentnie. Ale dzwoni i rozmawia. A ponieważ robi to niemal codziennie, sam stał się częścią owej audycji. Jej stałym elementem i jej bohaterem. Co ciekawe, bohaterem najwidoczniej bez słowa sprzeciwu zaakceptowanym, bo z wyjątkiem paru głosów zastanowienia, nie zauważyłem, żeby ktoś szczególnie się dopytywał, cóż to za abonament ma ten pan. I jak go otrzymał. Być może też z tego powodu, że stali słuchacze „Szkiełka” świetnie wiedzą, że ich pan im i tak nic nie powie.
Przez minione kilkanaście lat, wielu z nas zdążyło się świetnie przyzwyczaić do najróżniejszych ekscesów współczesnej propagandy. Do najróżniejszych kłamstw, manipulacji, najbardziej bezczelnych oszustw. Właśnie bezczelnych. I o to mi dziś chyba chodzi najbardziej. O tę bezczelność. Przyzwyczailiśmy się do niej i najwidoczniej uznaliśmy, że ona nie wymaga nie dość że pytań, to w ogóle zwykłego zastanowienia. A ja uważam, że sprawa Andrzeja z Działdowa jest tu doskonałym tego, z czym mamy do czynienia, symbolem. Właśnie ta sprawa. Że on tam w jakiś niezbadany sposób dzwoni ile razy zechce, a sprawa z jakiegoś niezwykłego powodu, pozostaje tajemnicą.
No i teraz czas na najważniejsze. Syn mój znalazł w Sieci informację, ilustrowaną odpowiednim zdjęciem, że oto burmistrz Działdowa wręczył temu dziwnemu człowiekowi jakieś prezenty za to, że on swoją działalnością promuje swoje miasto. Nie żartuję. Tak było. Każdy może sobie to obejrzeć. Jest Internet, jest zdjęcie, jest do tego zdjęcia właściwy link. Jest nawet imię i nazwisko Andrzeja z Działdowa. Proszę bardzo. Gdyby jednak komuś nie chciało się skakać po Sieci, zacytuje kluczowy fragment:
„Pan Andrzej Przybyszewski znany z programu ‘Szkło kontaktowe’ emitowanego w TVN 24 jako ‘Andrzej z Działdowa’ spotkał się z Burmistrzem Miasta Bronisławem Mazurkiewiczem. Podczas spotkania Burmistrz Miasta podziękował Panu Andrzejowi za promocję Działdowa w mediach ogólnopolskich. Bardzo jest mi miło, że mogę Pana tutaj gościć. Z nieukrywaną radością chcę osobiście Panu podziękować, że o Działdowie dzięki Panu mogą również usłyszeć mieszkańcy całej Polski - mówił. Pan Andrzej powiedział, że jest to dla niego bardzo miłe zaskoczenie, że Burmistrz pamięta o każdym mieszkańcu Działdowa. Wyraził zadowolenie, że Działdowo w ciągu ostatnich kilku lat dynamicznie się rozwija. Panie Burmistrzu tylu inwestycji nie mieliśmy w Działdowie nigdy. Warto się tym pochwalić przed całą Polską, dlatego o naszym mieście wyrażam swoje zdanie na antenie TVN 24 – mówił. Burmistrz na pamiątkę spotkania wręczył Panu Andrzejowi upominki związane z Działdowem”.
Dla mnie, ta informacja jest autentycznie porażająca. W sposób tak oczywisty, że aż nie widzę powodu, żeby dalej to wyjaśniać. Mimo to zgaduję, że i tak ktoś się mnie zapyta, co mnie to wszystko obchodzi. Otóż obchodzi mnie to dokładnie w tym samym stopniu, co na przykład ostatnia medialna i polityczna agresja przeciwko rodzinie zamordowanego w Smoleńsku Lecha Kaczyńskiego z wykorzystaniem wszystkich służb Systemu. Tyle że ja tu, z kolei, mógłbym spytać, po co się w ogóle tym wszystkim przejmować. Przecież to za parę dni się skończy i znów wszyscy nabiorą wody w usta, czekając na nową okazję i nową ofiarę. Bo ja wiem, że tu akurat mamy do czynienia z czystą, żywą desperacją, która przybiera wymiar właściwie już komiczny. W przypadku owego Andrzeja z Działdowa, szczególnie gdy go widzimy na zdjęciu ze swoim burmistrzem, i czytamy ten niewiarygodny, towarzyszący zdjęciu, tekst, dzieje się coś znacznie większego. Wbrew pozorom znacznie większego. I to coś się nie zaczęło przedwczoraj. I też się nie skończy pojutrze.

25 komentarzy:

  1. @toyah
    bardzo Cię proszę aby takich typków nie nazywać sukami nawet burymi, oni są dokładnie tym co zwisa każdemu osobnikowi płci męskiej między jajami, tym i niczym wiecęj...

    przepraszam za hardcore'oew wyrażenie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Owszem dzieją się różne ciekawe rzeczy, lecz to, co wydaje się najbardziej istotne, znaczące, kluczowe, także jednocześnie kompromitujące, demaskujące, także gorszące i bulwersujące opinię publiczną jest nadal ukryte, bądź w znacznym stopniu kontrolowane, reglamentowane.
    Choćby dlatego, że wielu nie uczestniczy w wyborach, a władzę w państwie sprawują nadal ONI tj. tylko osoby protegowane, wybrane, zasłużone i zaufane.
    Kto obecnie dysponuje w RP najważniejszymi informacjami, materiałami (koniecznymi dowodami)?....., które mogą kompromitować nie tylko ludzi zajmujących najważniejsze stanowiska w państwie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Aleś zasadził, szefie, nie ma co.
    Oglądam sobie to zdjęcie z oficjalnej strony Działdowa z p. Andrzejem Przybyszewskim. No cóż, chwała nam i naszym kolegom, co nie?

    Jest taki program w telewizji, a jakże, polskiej, pt. Między niebem a ziemią. W nim jest konkurs papieski, którego laureatem już ... razy był pan Andrzej. 12 września, 14 października, 12 grudnia 2010 Roku Pańskiego. Nie wierzycie? No to macie linkie: http://www.tvp.pl/religia/programy-katolickie/miedzy-ziemia-a-niebem/regulamin-konkursu

    W rzeczy samej nie powodu zastanawiać się czy, opowiadając rysunek Krauzego z Ekranu, Platformą, z cudowną figurą Generała, do Rzymu? Wsjo jasna.

    Zajmijmy się, jak tego chce Szanowny Gospodarz, poważniejszymi sprawami, czyli panem Andrzejem z Działdowa, o twarzy i w ogóle o wyglądzie jak na zdjęciu zamieszczonym na oficjalnej stronie miasta Działdowa. Bo mnie informacja o jego udziale w konkurasch papieskich TVP, ani nawet ta o udziale, z pewnym sukcesem, w konkursie POLITYKI na Proroka roku 2008 (http://cms.polityka.pl/prorok-2008-konkurs-rozstrzygniety/Text03,1461,278613,16/) nawet nie wstrząsnęła. W końcu nie po to jestem wynalazcą modlitwy w brzmieniu: Chroń mnie, Panie Boże, przed katolikami (czasem dodaję jeszcze) w interesach/w polityce/przy wódeczce.

    Ale to jest numer: http://pup.dzialdowo.sisco.info/index.php?id=619&idr=2853&rejestr=1&print=1

    Czytajcie pozycję 92. Pan Andrzej Przybyszewski zajmuje się handlem materacami do masażu prowadzony przez Internet oraz poza siecią sklepową, straganami i targowiskami, na co otrzymał w 2008 roku od miejscowego Powiatowego Urzędu Pracy niebagatelną kwotę 14.500,- zł.

    Więc może on nie z tego szynela, skoro tak nędznie? A jeśli nie, to skąd, u k... nędzy?

    To jest pytanie.

    Nieustające zdrowie Pań w dniu dzisiejszym, tak radosnym, ze szególnym uwzględnieniem Wielmożnej Pani toyahowej, nie mniej uroczej toyahówny, dla której, jak wiemy, czas się zatrzymał (bo przecież, jak wiemy, każda pani ma skończyła 18 lat).

    Czapką do ziemi, zamiatam się piórami u stóp Szwanowengo Państwa.

    OdpowiedzUsuń
  4. @don esteban
    co to znaczy internet! prawie wszystko na widelcu,
    tak się zastanawiam Pan Andrzej to chyba należy do jakiegoś innego kościoła?
    A może to jakiś tajny pisowski prowokator - dzwoni do "szkiełka" aby pokazać jaki to niski poziom reprezentują jego widzowie?
    czasem słyszę takich dzwoniących do "Radio Maryja", a których to znakomicie opisał kiedyś (całkiem niedawno) nasz szanowny Gospodarz?
    taaaaaak - to pewnie "nasza" tajna broń!!!

    ps. Do życzeń się nie dołączam, ponieważ staram się by dzień kobiet był na co dzień a nie od święta - jeżeli kogoś to interesuje to proszę zapoznać się z życzeniami jakie zamieściłem na NowymEkranie - znaleźć łatwo - ten sam nick.

    OdpowiedzUsuń
  5. @latinitas
    No własnie nie wiem, czy akurat on. Sprawa chyba jest znacznie bardziej złożona.

    OdpowiedzUsuń
  6. @don esteban
    Toś mnie, kurwa (przepraszam piękne panie, urządził. teraz już naprawdę się boję.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Toyah
    I oto Polska !!! Groch z kapustą. Trudno to strawić, ... zrozumieć. Pomieszanie z poplątaniem.
    Ostatnio jadąc przez centrum W-wy pomyślałem o tej pajęczynie reklam, które dla większości stały się oczywistością. Koszmar estetyczny, bałagan, który nie przeszkadza. Wielu racjonalizuje ich obecność. Całkiem sporo z nich żyje.
    I wtedy pomyślałem, że ten chaos dokoła nas nie drażni wielu, gdyż całkiem możliwe, że w głowach i sercach panuje podobne pomieszanie, brak elementarnego ładu. Kicz estetyczny, moralny, duchowy.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Gracjan
    Przede wszystkim duchowy. Tam jest początek i koniec.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale co, ale jak???

    Skąd oni wiedzieli, że Andrzej z Działdowa to ten Andrzej? Burmistrz przeprowadził wywiadownię w WSI24?

    Jak to było, w jakich szczegółach tkwi diabeł?

    Wziął ten burmistrz za telefon, czy tam pani Krysia go połączyła a on wtedy rzecze: "Tu ja, działdowski władyka, dajcie mnie namiary tego Andrzeja z mojego miasta, bo on mnie fajnie promuje we waszej stacji" No to oni, proszę bardzo: "Taki a taki, zamieszkały, telefon itd..."

    Albo może nasza bura suka w ramach autolansu sama się do tego samorządowca (tfu!) zgłosiła:
    "Ogląda pan Szkło Kontaktowe? No to ten Andrzej z Działdowa to ja. To poproszę o jakiś fajny PR. Znam się na papieżu, jestem prorokiem roku 2008 i prowadzę fajną firmę"
    No i ten burmistrz, pewnie fan Szkiełka - dalej - kawa, album Działdowa i breloczek z herbem. No i PiaR,

    [Don Estebanowi serdecznie dziękuję za materiały do niniejszego komentarza]

    A Działdowo znam z autopsji, bywam dwa razy w miesiącu. I jeśli pan A. wyraża zadowolenie, "że Działdowo w ciągu ostatnich kilku lat dynamicznie się rozwija" to kłamie, wiem co mówię.
    Tylko też zdaję sobie sprawę, jak śmiesznie brzmi wytykanie kłamstwa tym burym sukom. To tak jakbym był muchą, która narzeka, że jej podali w muszej knajpie gówno zbyt mocno przyprawione czosnkiem.

    Ukłony Toyahowi i Wam, przezacni, ze szczególnym dzisiaj Pań naszych uwzględnieniem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nieważne jak byleby mówili ,ot dewiza
    Pomyśleć,że tylu godnych Rodaków zamordowano w KL Soldau i Łagrze NKWD
    Gdzie my żyjemy.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Kozik
    Widzisz, jakie to ciekawe?

    OdpowiedzUsuń
  12. Toyahu!

    Gdyby to nie było ciekawe, to po co ja tu miałbym być. Ale, umówmy się, bardziej przerażające niż ciekawe...

    Bo wszystko jest szyte tak grubymi nićmi, że , jak to powiedziała pracownica sex-shopu w filmie Amelia: "Tajemnicy tu żadnej nie znajdziesz".

    OdpowiedzUsuń
  13. "Amelia", w oryginale "Fabulous destin d'Amelie Poulain". Bardzo uroczy film. Jak wspomniałem wczoraj, lubię kino europejskie. Dziś dodam: ze szczególnym uwzględnieniem kina francuskiego, choć często muszę przymykać oczy na lewacką indoktrynację. Ale lubię, miła rozrywka i szlifowanie języka.

    Ale to już nie na temat ani trochę.

    Więc idę spać, do jutra!

    OdpowiedzUsuń
  14. @Kozik
    To tu się różnimy. Poważnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja nawet podejrzewałem, że tu się różnimy. Ale to temat na dłuższe posiedzenie a ja naprawdę muszę iść spać. Choć temat chętnie bym pociągnął - ale to może na mailu i już na pewno nie dzisiaj.

    Powiem tylko, że często mi wstyd za tą Francję, za tą hipokryzję i socjalistyczną awangardę. Ale czymś tam mnie kiedyś zahipnotyzowała (Victor Hugo?), że zacząłem się uczyć języka itd... I kiedy Ty pisałeś o Londynie to ja myślałem o Paryżu.

    Tak bywa, ukłony, Toyahu!

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam sprawy (tefałena u mnie w domu nie ma), ale zgodnie z obecnymi obyczajami wcale to mnie nie eliminuje z kompetentnej dyskusji.

    Vae, vae ...

    Czy zauważyliście jak często komentatorzy sięgają po zwroty, czy paremie łacińskie? Ani chybi, wzrasta tęsknota za kulturą i wykształceniem. Nie jest więc źle!

    A Don Esteban od dawna śmieje się w kułak.

    Ale, do meritumu:

    Biada, biada, po trzykroć biada temu Działdowu / Działdowemu / Dziadowemu miastu (niepotrzebne skreślić), że ma proroka tak przerastającego.

    Jak by nie patrzeć, musi burgmajster musiał zareagować. Bo to, panie, budżety, granty i inne takie ... same się nie skierują. Ullus POenis aquam turbat.

    POena expectat.

    OdpowiedzUsuń
  17. @raven59

    Już wiesz, jak się nazywa to zwisające?

    "POenis"

    OdpowiedzUsuń
  18. @orjan
    "POenis"- dzięki, przednie (dobrze, że teraz nie piłem, zaplułbym monitor)!

    OdpowiedzUsuń
  19. @raven59

    Chodzi o to, że:

    Poena, to po polsku kara.

    Język polski ma kilka określeń na osoby wymykające się należnej karze.

    To taki w łacinie będzie chyba POenis.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Kozik
    Jak idzie o mnie, to o Francji mogę porozmawiać tylko w kontekście tygodnia, jaki spędziłem kilka lat temu w miejscowości Valence. I na tym koniec. Co do francuskiego kina, to jest to temat niemal tak niebezpieczny, jak osobista kultura i klasa tomasza nałęcza.

    OdpowiedzUsuń
  21. @orjan
    E tam! Ja się wprawdzie domyślam, że łacina to piękna rzecz, ale to nie zmienia mojej tu sytuacji. Jedyne łacińskie słowo jakie znam, już padło wyżej. Jakoś głupio wciąż powtarzać.

    OdpowiedzUsuń
  22. @toyah,
    nie przejmuj się bez łaciny można sobie w życiu znakomicie poradzić, choć czasem różne takie niuansiki można wychwycić a i pewną kombinatoryką słowną pobawić się.

    Łacina to kultura romańska, a nam teraz bliżej do tej barbarzyńskiej - vide nasz bohater z Działdowa i jego promotorzy...

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.