piątek, 6 sierpnia 2010

O igrzyskach z nożem w zębach

Właśnie z wakacji wróciły moje dzieci i opowiedziały mi historię, która choć nie powinna zaskakiwać, a może nawet nie powinna być szczególnie interesująca, zrobiła na mnie pewne wrażenie. Otóż jechały one w przedziale z dwiema starszymi paniami, które przez całą drogę z Krakowa do Katowic rozmawiały o polityce, główny nacisk kładąc na jak najbardziej kompleksowe opluwanie czegoś, o czym miały śladowe pojęcie, a co nazywały PiS-em. Ktoś powie, zwłaszcza gdy dodam, że owa paplanina, jaką obie panie produkowały była bardzo typowa dla tego typu kolejowych paplanin, że to standard i że faktycznie nie ma się czym zajmować. W tym jednak wypadku, jak to wynika z relacji moich dzieci, ciekawe było to, że pojęcie, jakie obie podróżujące kobiety miały w temacie, który je tak pasjonował, było znacznie jeszcze niższe od przeciętnej, do której przyzwyczajono nas choćby w programie Szkło Kontaktowe. Wystarczy wspomnieć choćby to, że znaczna część rozmowy zeszła im na tym, by opluwać niejakiego Arabskiego, który jako „prezydencki minister” podobno organizował lot do Smoleńska”, ronić łzy nad „bohaterskim” księdzem Jankowskim, którego Kaczyńscy tak zaszczuli, że aż umarł, i zachwycać się panią Komorowską, że jak na kobietę która urodziła pięcioro dzieci, jest uderzająco piękna i wystawowa.
A więc to był pewien powód, dla którego zainteresowała mnie ta sprawa. W końcu zawsze to ciekawe spotkać ludzi, których nienawiść do Kaczyńskich jest tak wielka również z tego powodu, że to oni zatrudnili kogoś takiego jak Tomasz Arabski i zniszczyli życie księdzu Jankowskiemu. Jest to jednak powód dobry, ale nie jedyny. Powiem wręcz że nie główny. Otóż zanim mój syn i córka wrócili do domu i zdali mi relację z podróży, obejrzałem w telewizji rozmowę z dwoma wybitnymi dziennikarzami, jednym z Newsweeka i jednym – dla równowagi pewnie – z Rzeczpospolitej. Rozmowa była dość długa, związana z zakończeniem prac hazardowej komisji śledczej, i dotyczyła jednego tematu: jak to mianowicie jest, że Platforma Obywatelska, wydawałoby się, wielokrotnie już i ostatecznie skompromitowana, i to skompromitowana daleko poza standardowym obszarem zwykłej politycznej kompromitacji, wciąż zachowuje i bardzo dobrą publiczną pozycję i co ciekawsze, świetne samopoczucie. Diagnozę dotyczącą kompromitacji poparły wszystkie trzy strony, a więc też i prowadzący rozmowę przedstawiciel ITI, natomiast wyjaśnienia tej sytuacji były tak mętne i pełne niekonsekwencji, że trudno by mi było wskazać na jakikolwiek konkret. Może poza jednym – również autoryzowany przez wszystkie strony – że to Donald Tusk, jako głowa i serce Platformy, tak świetnie prowadzi politykę, że ludzie zwyczajnie nie mają wyjścia i muszą Platformę popierać. No i, naturalnie, jeszcze tym, że PiS jest do bani.
Słuchałem więc rewelacji wypowiadanych przez tych dwóch mądrali, zachodziłem w głowę, jak to mogło się stać, że w sytuacji tak klarownej i tak nie wymagającej ani szczególnych kompetencji, ani większego intelektualnego wysiłku, można być tak tępym, żeby nie rozumieć dokładnie nic? Jak to możliwe, że dwóch dziennikarzy – a z ich wypowiedzi wynikało, że oni akurat nie są głównymi przedstawicielami frontu ideologicznego III RP – przecież jakoś tam znających się na rzeczy, nie potrafi zdiagnozować najprostszej społecznej prowokacji? Jak to wreszcie możliwe, że doszło do sytuacji, gdzie – i tu wraca problem pań z pociągu – dwóch wykształconych branżowych specjalistów, jest tak głupich, jak dwie rozprawiające na temat polityki biedne, otumanione propagandą kobiety z jakiegoś pociągu? Ktoś kto zechce naszych dziennikarzy wziąć w obronę, powie mi, że oni na pewno wiedzą o co chodzi, tylko albo nie chcą, albo nie mogą tego powiedzieć, bo to telewizja i takie tam. Otóż nie. Odpowiedź na pytanie, dlaczego nie istnieją granice publicznej kompromitacji projektu o nazwie Platforma Obywatelska nie jest w najmniejszym stopniu niecenzuralna. Ona nie jest ani niecenzuralna, ani też w jakimkolwiek stopniu rewelacyjna. Znają ją wszyscy normalni ludzie, obserwujący politykę w miarę z bliska, i to bez względu na polityczne afiliacje. Wiedzą to ciemni ludzie ze wsi, wykształceni ludzie z wielkich miast, i ciemni i wykształceni ludzie z małych miasteczek, a tą odpowiedzią jest nienawiść. Właśnie nienawiść. Nienawiść jako od początku do końca polityczny projekt.
Pięć lat temu, ktoś – pisałem już o tym tu, że nie mam pojęcia kto – wpadł na iście szatański, a jednocześnie prosty jak cep, pomysł, że Prawo i Sprawiedliwość będzie można zniszczyć w jeden tylko sposób. Otworzyć mu dwa fronty walki i, samemu prowadząc wojnę tylko na jednym froncie, wypowiedzieć wojnę na wyniszczenie. Dokładnie rzecz biorąc, plan był taki, że Platforma nie będzie robiła nic, jak tylko przy pomocy wszystkich dostępnych środków, i bez jakichkolwiek ograniczeń prowadziła przeciwko PiS-owi bezprzykładną kampanię nienawiści, przez co PiS będzie zmuszony do, z jednej strony, nieustannej obrony przed atakami, a z drugiej – do zwykłej działalności opozycyjnej, polegającej na wskazywaniu błędów rządu i proponowaniu konkretnych, merytorycznych rozwiązań. Efekt tego jest taki, że PO – oczywiście przy wykorzystaniu mediów i całej kultury popularnej – obrzuca PiS gradem najcięższych, choćby najbardziej absurdalnych oskarżeń, spod których politycy PiS-u próbują się od rana do wieczora wygrzebywać, jednocześnie odpierając nowe ataki, a opinia publiczna jest tak zaabsorbowana tą szarpaniną, że nie ma ani siły, ani ochoty, żeby zwrócić uwagę na to, co się dzieje na tym drugim froncie, gdzie PiS oczywiście może sobie jako skuteczna i mądra opozycja nawet i wygrywać, choćby dlatego, że tam akurat już od dawna nikogo i tak poza nimi nie ma.
Kilka dni temu, idealnie, choć nie wiem, na ile świadomie – w jego sytuacji to już może być instynkt – opisał tę politykę i wykazał jej doskonałą skuteczność Tadeusz Mazowiecki, mówiąc, że Platforma Obywatelska powinna dziś całkowicie zarzucić bieżąca pracę administracyjną i skupić się wyłącznie na niszczeniu PiS-u. Sugestia, jak się zdaje, była taka, że państwo sobie tak czy inaczej jakoś poradzi, natomiast dopóki gdziekolwiek na horyzoncie będzie widać sylwetkę nie niepokojonego niczym Jarosława Kaczyńskiego, System nie zazna pełnego spokoju. I tak to się właśnie toczy. Gdyby całą sytuację strywializować, można by sobie ją przedstawić tak, że System mówi na przykład – znów te panie z pociągu – że swoją kampanią nienawiści w stosunku do śp. Henryka Jankowskiego, Prawo i Sprawiedliwość doprowadziło biednego księdza do śmierci, PiS broni się przed tym absurdem, krztusząc się ze złości i oburzenia i zarzuca Platformie bezczelne kłamstwo, na co Platforma wpada w histerię, że PiS, wbrew obietnicom przedwyborczym Jarosława Kaczyńskiego, w dalszym ciągu prowadzi kampanię nienawiści, a najlepszym tego dowodem jest podły język jakiego używa… a społeczeństwo z tego rozumie tylko tyle, że faktycznie trzeba coś z tym PiS-em zrobić, bo tak dłużej się nie da żyć. A co dopiero skutecznie rządzić? I jakie w tej sytuacji wrażenie na kimkolwiek może robić to, że rząd właśnie zaczął prowadzić politykę systematycznego podwyższania VAT-u, czy że przewodniczący Sekuła na zlecenie władz swojej partii zdemolował pracę komisji śledczej? Zwłaszcza, że już zaczynają się na głowę polityków PiS-u walić kolejne oskarżenia. Najlepiej jakieś takie bardziej odpowiednie do pogody, a więc, że na przykład to Jarosław Kaczyński zabił swojego brata, żeby wraz ze swoją bratanicą wyłudzić odszkodowanie.
Ktoś kiedyś bardzo mądrze zwrócił uwagę na fakt, że Platforma będzie tak długo bezpiecznie rządzić, jak długo PiS będzie funkcjonował jako w miarę silna opozycja. Że w momencie jak PiS przestanie istnieć, w jednej sekundzie przestanie istnieć też Platforma. Bo jeśli już nie będzie nie tylko chleba, ale zabraknie też igrzysk, to ludzie tego nie zniosą. I to właśnie spostrzeżenie potwierdza moją tezę. Cała siła Platformy Obywatelskiej bierze się stąd, że przez nienawiść którą rozpętała w stosunku do braci Kaczyńskich – dowody wskazują na to, że to wciąż muszą być obaj bracia – oni skutecznie odwracają uwagę od swojej nędzy. Bardzo mądra, jak mówię ta diagnoza, natomiast niezwykle głupia jest jej już dalsza część, gdzie tłumaczy się nam, że w ogólnym rozrachunku to PiS jest winien całej sprawie, bo trzeba było… i tu pada cały szereg najróżniejszych porad, które PiS powinien wykorzystać, ale jakoś nie chce. I przez to przegrywa. Co w tej opinii takiego głupiego? To mianowicie, że ona jest tak samo sensowna jak rada udzielona komuś kto, przy aplauzie przechodniów, jest brutalnie lżony, bity i wdeptywany w ziemię, żeby przestał bez sensu machać rękami, tylko spokojnie siadł i się zastanowił, jak tu ten pojedynek po prostu i zwyczajnie wygrać. No i przed wszystkim, żeby, kiedy się pyta „O co chodzi?”, nie dodawał „kurwa”, bo to jest język, którego tolerować nie można.
Tak więc wygląda sytuacja. Z jednej strony mamy najbardziej oczywisty terror, podczas którego ci którzy biją, niszczą i podpalają wiedzą, że w momencie jak przestaną, to przegrają, z drugiej bandę przyjezdnych gapiów, którzy z tego podniecenia nie potrzebują już nawet wiedzieć, kto jest kto, a z trzeciej inną grupę, tym razem lokalnych już ekspertów, którzy są równie głupi jak tamci, i równie jak tamci nie wiedzą, kto co i jak, tyle że muszą się wciąż mądrzyć, że oni by to rozegrali inaczej i lepiej, niż ci ludzie pochowani w domach i starający się już tylko chronić życie i dobytek. A oczywiście – co należy tu koniecznie podkreślić – jedyny we wsi kościół już dawno został zamknięty na cztery spusty, proboszcz siedzi w gościnie u biskupa, gdzie oto podano królika w potrwawce, a nad tym wszystkim czuwa jakiś Władimir, który to wszystko zaczął, i wyraźnie ostrzega, że jak tylko ktoś spróbuje zakończyć ten rytuał, to on naprawdę się, job twoju mać, zdenerwuje. W końcu chamstwa nie tolerujemy, prawda?

41 komentarzy:

  1. Obecna sytuacja PiS zaczyna mi powoli przypominać sytuację mikołajczykowskiego PSL w latach tuż powojennych. To by znaczyło, że cofamy się już nie tylko do PRL, ale wręcz do lat stalinizmu.

    Z drugiej strony gwałtowność ofensywy Rosji na wielu frontach świadczy o tym, że jej włodarze liczą się z tym, że bajeczna dla nich koniunktura światowa nie będzie trwała wiecznie i że nie mają czasu do stracenia.

    Sądzę, że dopiero odpowiednia zmiana w Białym Domu będzie mogła położyć kres breweriom wyprawianym dzisiaj w Polsce i nie tylko przez ludzi Kremla. Musimy przetrwać do tego czasu.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. @Wąż Wystygły
    Ciekawa sprawą z tym Obamą. Wygląda na to, że on rzeczywiście wszystko zablokował.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi się, że facetem, który wymyślił tą makiaweliczną taktykę dla PO był Jan Rokita. A później się przestraszył i uciekł.

    Też sądzę, że polityka tego fircyka z Białego Domu bardzo źle nam służy. Zresztą nigdy mu nie zapomnę turnieju golfa w dzień pogrzebu.

    ps. odnalazłeś na s24 te listy z pogróżkami do ŁŁ, bo nie chce mi się opisywać całej sprawy (jestem na morzu, a to byłoby długie tłumaczenie)

    OdpowiedzUsuń
  4. @jazgdyni
    Nie. Trafiłem tylko na tekst, w którym Janke wyjaśnia, że Palikot się wszytskiego wyparł.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tu jest teraz ta korespondencja:

    http://smolensk-2010.pl/2010-08-05-palikot-pozywa-lazacego-lazarza.html

    Pozdrawiam.
    (Fajnie, że pojawił się licznik z lewej.)

    OdpowiedzUsuń
  6. @jazgdyni
    Cały czas myślę o tym Rokicie. To bardzo prawdopodobne, choć okropnie ironiczne.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Bahama Rum
    Z tymi licznikami jest kłopot. Na przykład sitemeter podaje, że jest znacznie więcej osób.

    OdpowiedzUsuń
  8. Podobno tę "politykę" wymyślił nie kto inny jak Palikot.
    To by się zgadało, bo wydaje się być nie do ruszenia w PO.
    Oni nawet będą musieli spłacać jego długi i umarzać przekręty...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ano właśnie. Już słyszę zbliżającą się kolej SLD. To wszystko było do przewidzenia przy takim wydaniu demokracji. Świadomość ludzi jest tragikomiczna. Przegrani wracają jak bumerang, aby wygrać, wypuścić ze społeczeństwa parę niezadowolenia, a następnie przegrać, by demokratycznie zrobić miejsce opozycji. Taka demokracja, w przypadku historycznie i systemowo uwikłanego kraju takiego jak Polska, leżąca w danym geopolitycznym miejscu, gdzie w dodatku nie dokonano radykalnego zerwania "więzi", i gdzie mainstreemowe media te więzi utrzymują, to wyjątkowy fatal dla Polski. Nic się nie zmieni - nawet, gdyby wygrał PiS, gdyż w takiej sytuacji i tak PiS znalazł by się w kleszczach opozycji. Po prostu PAT :/ Bierne czekanie na zmiany, które miałyby dokonać się samoistnie, to zmarnowany czas.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć,

    Jaka jest jednak podstawa trwania tej nienawiści, gdy już się kogoś skopało, a nawet i pot z czoła otarło?
    Wróg jest już w zasadzie bezsilny, a ile tylko razy ochota przyjdzie, skujem mu mordę jeszcze raz; choćby "dla ułybki"!

    Tyle, że to nudne się staje jak każda robota, która jest w istocie zbędna, a w duchu wiadomo, że brudna. W dodatku wyróżnić się w niej trudno, bo tylu na raz się stara (nawet te dwie baby), że konkurencja straszna.

    No, to może trwa ta nienawiść z poczucia krzywdy? Lecz, gdyby tylko jakąś krzywdę dało się „temu pisu” wykazać, to dopiero dalibyśwa mu w mordę.

    Mi się wydaje, że tu jest mniej więcej tak, jak z nienawiścią Ruskich do Polaków. Nie chodzi mi o jakiegoś tam Waniuszę, ale o nienawiść u elementów ruskich o poziomie np. Dostojewskiego. Ich nienawiść do Polaków bierze się bowiem z poczucia straty i niespełnienia podobnych jak przy samogwałcie. Tak, jakby się skarżyli:

    „Tak się napociliśmy! Tyle narżnęliśmy! Na takie zadowolenie zasłużyliśmy, a tu wszystko na nic! Nawet nie można zasłużenie odpocząć, bo "one" od razu łeb podniosą. Trzeba bez końca rżnąć i rżnąć.”

    Rżnąć ich i siebie na zmianę. Total onaniza! Bez nienawiści tego nie strzyma.

    OdpowiedzUsuń
  11. Toyahu, słowo jest ogromnie ważne, bo to ono właśnie przyciągnęło mnie i zatrzymało na Twoim blogu. Może by tak jednak podzielić role? Ty masz dar do niepowtarzalnej analizy i syntezy, i rolę masz z głowy. Gdy jednak wszyscy będziemy tylko pisać... Ja dopiero szukam roli. Nie lubię czekać bezczynnie, a naprawdę nie widzę pola do innego działania niż tylko pisanie. Czyżbyśmy dali się zapędzić? Chyba wyłączę kompa i pójdę na spacer pomyśleć.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Cmentarny Dech
    On jest nie do ruszenia z różnych przyczyn. Ale może i z tej.

    OdpowiedzUsuń
  13. @Warsovnik
    Wyobraź sobie, że myslę o tym caly dzień. Że nawet gdyby wygrał Kaczyński, to sytuacja byłaby pewnie równie nie do wytrzymania, albo nawet i gorsza. Dziś przynajmniej, pomijając ten krzyż, są w dobrym nastroju.
    A więc, tak czy inaczej, nie jest wesoło.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Orjan
    Dziś z acałą pewnością chodzi im o krzyża. Generalnie jednak, tak jak napisałem w tekście wyżej, im nie chodzi o siebie, ale o ludzi. Oni to wszystko robią dla ludzi. Żeby ludzie mieli zajęcie.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Warsovnik
    Pewnie że każdy robi co może i co potrafi. Ale też każdy musi to coś dla siebie odnaleźć. No a później jeszcze wierzyć, że to jest własnie to. A to też nie jest łatwe.
    Myslę, że pomysł ze spacerem jest bardzo dobry. Też skorzystam.

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja się tylko zastanawiam kiedy znów jakieś małe dziecko, pragnące np fajnego telefonu komórkowego wykrzyczy z nienawiścią do ojca "dlaczego nie zapiszesz się do PO?" Ale czy znajdzie się matka, która spokojnie odpowie "syny czy ty wiesz o co prosisz tatę?".

    OdpowiedzUsuń
  17. @Toyah
    Zaczęło padać, ale wróciłem z nadzieją. Widziałem już zupełny bezsens w perspektywie, i stąd mój przedostatni wpis. Z tą rolą jest tak jak piszesz. Ta wiara to całe sedno w morzu różnych względności. Ważna jest jej podstawa. Przynajmniej w tej kwestii mam pewność, że ta nasza podstawa to jest właśnie to - dążenie do prawdy na wierzchu, i cierpliwe czekanie na efekt. Pomyślałem sobie w związku z tym, że może jednak te nasze pisanie nie będzie na próżno. W końcu świadomość ludzi buduje się na tych wszystkich poruszanych szczegółach, i w końcu musi dokonać się w umysłach ich kumulacja i konfrontacja. Nie wiem jaki będzie jej efekt ostateczny, ale ona chyba jednak nastąpi, bo muszą być jakieś granice ignorancji. Taką dzisiaj znalazłem nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Toyah,

    "Oni to wszystko robią dla ludzi. Żeby ludzie mieli zajęcie."

    Pewnie znasz taki stary film S.Lumeta "Wzgórze" (The Hill) z S.Connery'm. Tam, w trosce o ludzi zmuszano ich do wbiegania na taką górkę. Tu zaś, w trosce o ludzi, zmusza się ich do wbiegania do dołka.
    W sumie, w kategoriach biegania, to na jedno wychodzi. Jednak w dołkach częściej (niż na górkach) utrzymuje się gówno i smród. Jakie to musi być podniecające. Chyba zapiszę się do partii rządzącej :D

    PS. Tak! Krzyż muszą odsunąć z drogi. Bo uczłowiecza, a przecież nie o to chodzi, czyż nie.

    OdpowiedzUsuń
  19. @Warsovnik,

    Poddawani jesteśmy pewnemu rodzajowi opresji, która żąda poddania się także całą duszą. Ruskim pragnieniem nie było panować, ale zrusyfikować Polaków. Obrócić ich w swoje podobieństwo. Niechby własna podłość przyglądała się sama w sobie. Tego też pragnie Platforma. Po drodze trzeba m.in. usunąć krzyż, itd.

    Dopóki więc nie zaświta szansa odparcia tego menelstwa, trzeba się od niego odciąć w trosce o własne zdrowie. Zachować autonomię. W żadnym zaś przypadku nie przejmować ichnich kategorii ocen, bo to widać, że odwracają się od prawdy, dobra, itd. Nie jest więc możliwe ani zrozumienie, ani porozumienie polegające na stoczeniu się do ich poziomu.

    Przeżyliśmy już Ruska, przeżyjemy i Tuska. Ale to MY mamy przeżyć, a nie nasze mutanty zatrute tuskizmem.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Toyah and all
    a Ławrow weżmie udział w naradzie polskich ambasadorów pod koniec sierpnia:
    http://mypis.pl/aktualnosci/301-sikorski-i-miller-chca-umowy-z-rosja-wbrew-prawu-ue

    nie no, k..., stalinizm ante portas!

    OdpowiedzUsuń
  21. @Toyah
    Co do paplaniny tych Pań z pociągu, to faktycznie jest identyczna z tysiącami innych takich rozmów. Ja mam na ten temat własne zdanie i najlepiej zilustruje je taki przykład: W pewnym reportażu powyborczym w pewnej gazecie była podana wypowiedz pewnego emerytowanego górnika który jako jedyny w swojej wsi popierał Komorrę chociaż inni górnicy jak jeden mąż głosowali na Jarka który zdobył w tej wsi najlepszy rezultat w województwie. Argumentacja górnika była troszkę bardziej sensowna, bo zapewne redaktor nie zacytował jej w oryginale. Ale nie ten tekst dał odpowiedz na zagadkę tylko zdjęcie: emeryt na tle wielkiej typowo PRLowskiej willi z ogrodem, nie domu tylko willi.

    Moja teoria jest więc taka że te wszystkie paplaniny o złym PiSie wcale nie są bezsensu i głupie, tylko to jest KOD!!!
    Ci ludzie porozumiewają się kodem i nie chodzi tu o to co mówią tylko o to co druga strona rozumie, czyli mniej więcej tyle: "tak ja też nie jestem za zwalczaniem korupcji przecież kto smaruje ten jedzie a ten Kaczyński to głupi że walczy z korupcją przecież trzeba ludziom dać żyć.
    Oczywiście te wytłumaczenie dotyczy tylko części wyborców PO bo są też lemingi.

    Jeszcze dodam trzy grosze do kluczowej kwestii z kąd w Polsce się biorą te najnowsze i najperfidniejsze sztuczki socjotechniczne. Przecież PO zastosowała dwa lata nawet przed Obamą trick: "mobilizacja młodych wyborców". Odpowiedz jaka mi przychodzi do głowy jest taka że są to sztuczki wymyślone na najlepszych uniwersytetach europy u naszego zachodniego sąsiada. Te pomysły potem są podrzucane do Polski n.p. przez pewnego ciecia co sprząta u niemca albo przez liczne fundacje adenauera itp. (jest nawet dowód w necie że niemiecka fundacja organizowała akcję "zabierz babci dowód")
    Nie ma innego wytłumaczenia dla faktu iż w Polsce, kraju na innych obszarach zacofanym, są stosowane jedne z najbardziej zaawansowanych technik manipulacji społeczeństwem na świecie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Mnie dziwi, jak to jest możliwe, że ci ludzie, z których mało który wierzył choćby jednemu słowu z peerelowskich gazet i telewizora, teraz dali się tak ogłupić, uśpić. W dzień wyborów 4 czerwca ’89 świętowaliśmy hucznie osiemnastkę kolegi z liceum w skromnym letnisku jego rodziców pod Wwą.

    Rano, na srogim, bo często i pierwszym w życiu kacu, wszyscy, którzy już mieli te 18 lat i prawo głosu, a było nas w tej chacie coś ze 30 osób, powlekli się na wybory, a że autobus jeździł tamtędy trzy razy na dzień, to ledwo ciepli łapaliśmy stopa, przesiadaliśmy się kolejno w autobusy, tramwaje, byle zagłosować. Nikt nie pomyślał nawet, żeby rozwalić się w trawie i wszystko olać. Teraz sytuacja jest dużo bardziej dramatyczna, a ci sami ludzie – szkoda gadać. Jak się odezwą, to mniej więcej jak te baby z pociągu. Jak zahipnotyzowani.

    OdpowiedzUsuń
  23. @orjan
    "Przeżyliśmy już Ruska, przeżyjemy i Tuska. Ale to MY mamy przeżyć, a nie nasze mutanty zatrute tuskizmem."

    I tak w ostatecznosci będzie, orjan, a może i wcześniej. Oni wyglądają tak, jakby w swojej ewolucji wyodrębniali się z ludzkości w jakiś nieludzki gatunek, lub osiągnęli apogeum swojej ewolucji, i teraz powracają do morza. Stąd ich zezwierzęcenie, i tym samym ucieczka w kierunku zła. Te objawy jednak to moim zdaniem po prostu wynik dokonywania się z wolnej woli naturalnej selekcji społeczeństwa na dobro i zło, która to selekcja dokonywanej w każdym pokoleniu. Ich wola - ich wybór i wszystkie jego konsekwencje.

    OdpowiedzUsuń
  24. @PLK
    Zastanawiałem się wcześniej nad tym o czym napisałeś, ale nie potrafiłem tych swoich spostrzeżeń wyrazić tak precyzyjnie jak Ty. Faktycznie, oni myślą jakby podświadomością - tą zawartością pamięci, którą chcą ukryć. W pamięci roboczej pojawia się sygnał: zagrożenie - i natychmiast następuje obrona w postaci trollowania - tak nazywam ich kłamliwe wypowiedzi. I stąd właśnie - tak jak powyżej napisał orjan - nie ma możliwości porozumienia z nimi. Ten ich poziom wydaje się dla nas jakby futurystyczny, nierealny, i jest tak z powodu eksrpesji kłamstwa. Ono wprost tryska z nich, i oni mają z tego świadomość. To swoją drogą bardzo ciekawy temat dla psychologów.

    OdpowiedzUsuń
  25. @all
    Przyjaciele, jade na - ho ho ho - tydzien zasluzonych wakacji. Nad polskim morzem, aby metoda obserwacji uczestniczacej zapoznac sie z przekrojem elektoratu PO i Pana Bronka (przepraszam, Pana Pre... Ooops, nie wiem jak to nazwac, mielismy juz Prezydęta i Prezia, a teraz? moze wlasnie Pana Pre). Jade z ciezkim sercem - wydarzenia biegna tak szybko, i to wszysto eskaluje sie tak mocno, ze co zastane za dziesiec dni?

    Serdecznie Cie, toyahu, pozdrawiam. Wytrwajmy.

    OdpowiedzUsuń
  26. @Cmentarny Dech
    Nie wierzę. Tak długo nie pociągną.

    OdpowiedzUsuń
  27. @Warsovnik
    Ładnie piszesz. Dobrze Cię tu mieć.

    OdpowiedzUsuń
  28. @Orjan
    Akurat - wyobraź sobie! - tego nie pamiętam. Ale czuję bluesa.
    Co do reszty, a więc krzyża - nie wiem, co im chodzi po głowie, ale niewątpliwie szlag ich trafia.

    OdpowiedzUsuń
  29. @JJSZ
    Naprawdę? Czy sobie robisz jaja?

    OdpowiedzUsuń
  30. @PLK
    Przed Obamą był jeszcze Clinton.
    Jednak problem, moim zdaniem, jest znacznie szerszy.

    OdpowiedzUsuń
  31. @Bahama Rum
    Wtedy - nawet wtedy - ponad 30 procent do wyborów nie poszła. Wcale nie tak mała część głosowała jednak na komunę.
    Mnie bar5dziej zastanawia, jak to się stało, że w 90 roku Mazowiecki przegrał nawet z Tymińskim. Propaganda była bowiem jeszcze ostrzejsza i bardziej bezczelna niż teraz, a mimo to ludzie nie ulegli. Dziś gdyby Mazowiecki wystartował, wygrałby z wszystkimi w pierwszej turze. Oczywiście, o ile by w międzyczasie nie zemdlał

    OdpowiedzUsuń
  32. @LEMMING
    Pan Pre? Biorę. Może być. Ładnej pogody Wam życzę.

    OdpowiedzUsuń
  33. No i mamy. Mamy zgodę która postawiła ścianę pomiędzy naszymi, a tamtymi, czyli tymi nie z PO. Obawiam się, że czekają nas czasy, gdy na pytanie zadane przez młodych ludzi na ulicy: kogo popierasz, będzie należało szybko odpowiedzieć - ależ was towarzysze, oczywiście was. Coś na wzór kibolskiego zapytania: za kim jesteś: za Wisłą czy za Cracovią. I gdy delikwent nie był na tyle sprytny aby szybko zorientować się z przedstawicielem którego klubu ma do czynienia, udzielając niewłaściwej odpowiedzi
    może (na pewno) narażał się na łomot. Po dawce publikacji z którymi zapoznałem sie na łamach "pisowskiej" Rzeczypospolitej, czyli
    "przemyśleń" jakiegoś wampira płci żeńskiej podpisującego się Flis-Kuczyńska, czy agitce na temat zaprzysiężenia Komorowskiego, poczułem się toyahu obco we własnym kraju. Doszedłem do wniosku, że jeśli ONI nie cierpią mnie tak jak ja ICH, to obecnego stanu na drodze porozumienia, rozwiązać się nie da.
    Powiem więcej. Gdy rządziła komuna, była nadzieja, że wreszcie szlag ją trafi, bo na świecie - na tzw. zachodzie - są inne standardy moralne. Teraz te "inne standardy" mamy na wyciągnięcie ręki. Można je wręcz po tej mordzie zła pogłaskać.
    Z tym, że dawniej były cztery strony świata. Dzisiaj mamy już tylko wschód. I jeszcze to straszne wrażenie, gdy ogląda się, otwierane przy współudziale dawnej opozycji, trumny z wyłażącymi z nich truposzami -
    bohaterami, tak fatalnie kojarzącymi się z minionymi (?) czasami.
    Mamy odrobinę szczęścia, że już nie żyje tow. Tomasz, bo i on byłby zapewne zaproszony na te wczorajsze uroczystości. Obcy mi świat.

    OdpowiedzUsuń
  34. @PLK
    Nie podniecałabym się tak owymi najnowszymi technikami. To są stare techniki. Zachodni specjaliści nic nie wymyślają,tylko żywcem biorą z Sowietów. A nasi nie muszą brać z zachodu, bo mają pod ręką.

    OdpowiedzUsuń
  35. @Toyah
    nie robię sobie jaj,
    przeczytaj linka,
    każdy dzień potwierdza kim naprawdę jest Sikorski.....

    OdpowiedzUsuń
  36. @Tadeusz
    Te czasy już są. Tyle że na pytanie "kogo lubisz?" możesz odpowiedzieć na dwa sposoby, czyli albo prsoto - "pewnie że Platformę", albo na okrągło - "nienawidzę Kaczorów". Chociaż myslę sobie, że w bardziej wykształconych sferach społeczeństwa, można jeszcze odpowiadać żartem. Na przykład: "zimnego Lecha".
    Co do nienawiści, zapewniam Cię - oni nas nienawidzą bez porównania bardziej. Ich nienawiść to kosmos.

    OdpowiedzUsuń
  37. @JJSZ
    Czy myslisz, że jest możliwe, że od czasu katastrofy Rosjanie mają ich zwyczajnie w garści?

    OdpowiedzUsuń
  38. @Toyah

    "Czy myslisz, że jest możliwe, że od czasu katastrofy Rosjanie mają ich zwyczajnie w garści?"

    Niektórych z nich Rosjanie, a może nie tylko oni, mogli mieć w garści na długo przed katastrofą. Proste pytanie: Mogli? Co innego dyplomatyczne sprzyjanie prewencyjne choremu siłaczowi, aby nie zrobił czasem jakiejść głupoty, a co innego wyskakiwanie przed jego orkiestrę. Te wyskoki w różnych sprawach wyglądają na dowód zależności. Tak to odbieram patrząc na scenę, na której widać wyraźnie chęć zachowania pozorów niezależności, i całkowity brak skutków które by o niej świadczyły. To wystrarczy abym patrząc wprost, i oceniając wprost, nie ulegał złudzeniom składającym się z tworzony pozorów. Oczywiście to są tylko moje subiektywne spotrzeżnia. Ale patrząc na Twoje pytanie Toyah, oraz na nierobienie sobie jaj przez JJSZ, mogę domniemać, że nie są one tylko subiektywne.

    PS. Byłem tu zawieszony przez kilnaście dni zanim zdecydowałem się dołączyć. Pomyślałem że warto. Że trzeba. Wiesz jak to jest - czujesz magnes, opierasz się, ale w końcu on cię przyciąga :)

    OdpowiedzUsuń
  39. jak zrozumialem, jestes czlowiekiem czynu, spolecznosc blogerska to raczej obserwatorzy, komentatorzy, jak odnosze wrazenie ludzie czujacy sie pewnie przy swoim biurku i kompie. osobiscie probowalem tu i tam cos napomknac, zaproponowac, ale chyba nie tedy droga. szwaby maja takie powiedzenie; dobrze ze o tym, zesmy sobie pogadali. wnioski?..
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  40. wpis moj kieruje oczywiscie do warsovnika:)

    OdpowiedzUsuń
  41. @Toyah
    Tak. Uważam, że mają ich już teraz w garści.
    Zaskoczeni, że poszło im tak gładko idą na chama.
    Jaruzel i Kiszczak pękają z dumy!!! Pięknie to rozprowadzili.
    Projekt "Solidarność" poszedł się p...

    OdpowiedzUsuń