piątek, 13 sierpnia 2010

Gdy Niebo zamilkło

Właśnie w telewizorze występuje tzw. "ojciec Zięba". Szkoda że Państwo tego nie widzą! Wygląda pięknie! Jak jakiś co najmniej Brad Pitt. Ta marynarka! Ta koszula zawadiacko rozpięta pod szyją! Te super okulary pięknie podniesione na czoło! A obok mistrz Wajda...
Tylko ten pot, cholera. Trochę za bardzo się o. Zięba poci. Ciekawe, skąd ten pot? Czyżby tam nie było klimatyzacji? Wajda jednak suchy.
Najmłodsza Toyahówna właśnie spytała: „A on ma żonę?” Głupie to moje dziecko. Skąd Dominikanin może mieć żonę? Następne pytanie już było sensowniejsze. „Ciekawe, jaki on ma samochód?”
Tak czy inaczej, ja bym temu biednemu księdzu majorowi, o którym nam troszeczkę wczoraj napisał nasz dobry ksiądz Don Paddington, jednak wybaczył. Ja bym mu wybaczył.
A skoro już wspominałem Księdza, to pozwolę sobie tu przytoczyć jego komentarz, jeszcze z Salonu. Jeden z wielkich komentarzy naszego Don Paddingtona:
Jest w Apokalipsie tekst, który mówi o otwieraniu przez Baranka siedmiu pieczęci. Obraz ten najczęściej jest interpretowany, jako ujawnienie sensu dziejów – sensu, który dopiero dzięki Chrystusowi staje się zrozumiały.
I przy siódmej pieczęci, czytamy co następuje:
’A gdy otworzył pieczęć siódmą, zapanowała w niebie cisza jakby na pół godziny’ (Ap 8,1.)
Cisza w niebie, by lepiej się wsłuchać w płynące z ziemi modlitwy. Cisza przed burzą. Pełne napięcia oczekiwanie na interwencję Bożą…”
I już ani słowa.

33 komentarze:

  1. Ani mnie on ziębi, a już na pewno nie grzeje.

    Na pewno nie pójdę u niego do spowiedzi. To kwestia zaufania.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Orjan
    Myslę, że nawet ja byś chciał, to byś nie poszedł. Bo gdzie? I kiedy? I jak?

    OdpowiedzUsuń
  3. Wypominanie kapłanom samochodów i dobrze skrojonych marynarek jest niewłaściwe.

    Ksiądz prałat Jankowski też lubił drogie samochody, luksusowe ubrania, drogocenne kamienie i wymyślne jedzenie.

    Podobnie jak ojciec Tadeusz Rydzyk.

    A przecież nikt nie ma wątpliwości, że to wspaniali patrioci i bogobojni kapłani.

    OdpowiedzUsuń
  4. @a
    Tyle z tego wpisu zrozumiałeś? Jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  5. @toyah
    Każdy tekst można analizować na różnych płaszczyznach.

    Ja po prostu zwracam uwagę na to, że zarzucasz ojcu Ziębie nie tylko niewłaściwe zaangażowanie polityczne, ale fakt że ma takie a nie inne koszulę, marynarkę i okulary (a w domyśle i samochód).

    Uważam, że to zupełnie niepotrzebne, bo w ten sposób stajesz w jednym szeregu z tymi, którzy Ś.P. księdzu prałatowi Jankowskiemu wyciągali wystawne kolacje, ordery i admiralskie mundury. To małostkowe i niskie.

    OdpowiedzUsuń
  6. @toyah

    "...gdzie? I kiedy? I jak?"

    To jest tylko problem organizacyjno techniczny. No, bo dlaczego mam przypuszczać, że on ze swojej posługi spowiadanie JUŻ wyłączył?

    Chyba każdy katolik ma prawo swobodnie poszukać spowiednika! Tak mi się wydaje. Ale ekspertem nie jestem.

    OdpowiedzUsuń
  7. @a
    Jak mówię, nie zrozumiałeś. Ja mu nie zarzucam ani zbyt eleganckich strojów ani drogich samochodów. Choćby dlatego, że uważam że dziś nie wyglądał elegancko, ale wieśniacko, w najgorszym znaczeniu tego słowa. A co do samochodu, to nawet nie wiem czy on w ogóle ma samochód. Swoją drogą akurat w jego sytuacji lepiej by było, gdyby nie miał. Ja zarzucam mu tylko to, że zdradził powołanie.

    OdpowiedzUsuń
  8. @a

    W polskiej świadomości jest takie powiedzenie: "Rasowy koń ma prawo wierzgać".

    Więc dla mnie O. Rydzyk może jeździć nawet i dwoma majbachami.

    A śp. Ks. Jankowski miał dobre prawo oczekiwać nawet i tego, żeby do jego karety zaprzągł się pieszo niejeden z Czerskiej (z odkrytą głową).

    Jakieś szczególne osiągnięcia naszego bohatera?

    OdpowiedzUsuń
  9. @Orjan
    Tak. Myślę że on już nie spowiada. W jego sytuacji nikt by nie wytrzymał tego napięcia.

    OdpowiedzUsuń
  10. @toyah

    Myślę, że u mnie napięcie przeważyłby smutek.

    OdpowiedzUsuń
  11. @toyah
    Może ja nie zrozumiałem, może ty niejasno swoją wypowiedź sformułowałeś. Dla mnie istotne, że ostatecznie stwierdzasz, że nie masz nic do sposóbu ubierania się ojca Zięby i taka deklaracja jest satysfakcjonująca. Bo wyszydzanie drugiego CZŁOWIEKA z powodu tego w co jest ubrany, to głupota. Na szczęście jak rozumiem wyrzekasz się takich praktyk.

    @orjan
    Nie wszystkie powiedzenia są mądre. Wiele z nich służy jako tłumaczenie praktyk niedobrych. Stosowanie odmiennych standardów w stosunku do różnych ludzi nie jest niczym dobrym. Ludzie są sobie równi i żaden sie jest bardziej "rasowy" od innego. Tego nas uczył Chrystus i tego się trzymajmy, zamiast przytaczać jakieś powiedzonka.

    OdpowiedzUsuń
  12. @a

    Ale konie, na razie, mogą być bardziej, lub mniej rasowe?

    Ja czasami z postępem nie nadążam.

    OdpowiedzUsuń
  13. @orjan

    Nie zrównujmy ludzi ze zwierzętami.

    A równość ludzi została nam objawiona jakieś 2000 lat temu, chyba ostro nie nadążasz z tym postępem:))

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. @a
    Teraz to już Ci nie wierzę.Uważam że kłamiesz.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Orjan
    Moim zdaniem to troll. Proponuje go zostawić. Jak zacznie na nas pluć, to go spuścimy.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Toyah i @Orjan

    Z tą spowiedzią coś jest na rzeczy pamiętam jak nasz Ksiądz coś wspomniał o byłym już księdzu, że odejście zaczyna się od niechęci wręcz wstrętu do spowiadania...

    Ja Ziębe kojarzę z konferencji Kwaśniewskiego i spółki jak besztali IPN - to wtedy dokonała się chyba jego nowa inicjacja.

    Ach Ci dominikanie z jednej strony tyle zasług tyle dobra...

    OdpowiedzUsuń
  17. @CmentarnyDech
    Też to pamiętam. Chodziło o to, że oni nie mogą znieść słuchania grzechów tak trywialnych i nicnieznaczących.
    Właśnie tę naukę miałem na myśli, pisząc o owym napięciu.

    OdpowiedzUsuń
  18. @toyah

    Właśnie na ten temat mnie zatkało. Ale cóż to za inteligiencja?

    OdpowiedzUsuń
  19. @Cmentarny Dech
    @toyah

    Dominikanie mieli swoją zaszczytną misję antyheretycką, dla której zwano ich "Psami Pana" (Domini Canis).

    Czy naprawdę wszystko musi teraz schodzić na psy? Zdaje się, że po dzisiejszych czasach (jak po III Rzeszy) zostaną tylko śmieci i tandeta. Umysłowa również.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Toyah
    A ja pamietam "o. Ziębę", a raczej jego strach, przerażenie kiedy wyszła sprawa "o. Hejmy".
    Wtedy nie rozumiałem, dlaczego? bo przecież powinno być mu wstyd, a on był tak bardzo przerażony. Ale od chwili kiedy poszedł na służbę do Bolka to zrozumiałem...
    W sumie zdrajca, nie pierwszy i nie ostatni, niestety.
    Ale to takie smutne, choć kolejne, doświadczenie.
    Pomodlę sie za łajdaka.

    OdpowiedzUsuń
  21. @Orjan
    Jak idzie o Dominikanów, moje źródła twierdzą, że oni zdecydowanie ostatnio 'odlecieli'.

    OdpowiedzUsuń
  22. @JJSZ
    Mówią mi że on chleje. To jest prawdziwa zaraza: albo wóda, albo kobiety. Najczęściej tylko to. Albo chlanie albo seks. Straszne!
    Po co o tym piszę? Wbrew pozorom, nie żeby go opluwać. Ja go już oplułem wyżej. Teraz chodzi mi o coś zupełnie odwrotnego. Chciałbym poprzeć Twoją modlitwę.
    Bo oni nie są źli.

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak się poci do diabeł. Na rożno z nim.

    "What do we do to witches?"

    OdpowiedzUsuń
  24. Toyahu.

    Potrafię uszanować Twój modlitewny spokój i pogodzenie się z wolą Najwyższego.

    Niech więc Cię Bóg prowadzi i da Ci ukojenie. Naszej Ojczyźnie też, bo złe czasy dla Ojczyzny nastały, widome znaki tragedię mogą zapowiadać.

    Czuwaj więc i módl się nasłuchując znaków. Tylko zrozum, nie wszyscy z Twoich sojuszników mają taką wiarę i determinację jak TY.

    Wiarę w to, że Bóg za nas wszystko załatwi.

    M.

    PS. Przepraszam, że wcinam się w pasjonującą dyskusję o ptakach.

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja tutaj lżejszy od fotografii i przeźroczysty jak szyba nad Słowo Boga słyszane pod katedrą miasta mojego rodzinnego,niedzieli pierwszej po Katastrofie, przypomnę:
    " I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową,
    bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły,
    i morza już nie ma. "(Ap 22,1)

    I otrze z ich oczu wszelką łzę,
    a śmierci już odtąd nie będzie.
    Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu
    już [odtąd] nie będzie,
    bo pierwsze rzeczy przeminęły". (Ap22,4)
    I myślę sobie, choć nie uważam abyśmy żyli w jakiś końca-wieków-czasach i abyśmy byli lepsi, albo gorsi od przodków naszych, że coś się ważnego i przełomowego dzieje.
    *a cynicznie mógłbym tylko powiedzieć, że na razie jest śmierć, a nie ma żałoby
    Wybaczcie wielomówstwo, ale temu chyba służą komentarze.

    OdpowiedzUsuń
  26. @Michael Dembinski
    We burn 'em!!!!
    Co do niego, to niestety nie diabeł. Zwykły upadły człowiek.

    OdpowiedzUsuń
  27. @Gemba
    To są tylko pozory. U mnie determnacja marna, a wiara jeszcze podlejsza.
    Natomiast podejrzenia, że moja podła wiara dotyczy akurat tego, że Bóg za nas WSZYSTKO załatwi, uważam za obraźliwe.

    OdpowiedzUsuń
  28. @Rotor81
    Jak najbardziej. Dokładnie temu.

    OdpowiedzUsuń
  29. Toyah.

    Nie uważam słów moich za "obraźliwe". Gotów jestem ich bronić.

    Wyślij sekundantów. Proponuję walkę na brzuchy.

    OdpowiedzUsuń
  30. @Gemba
    Walka na brzuchy jest w porządku. Już możesz się poddać.
    Natomiast to że Ty czegoś nie widzisz, akurat mnie nie dziwi.

    OdpowiedzUsuń
  31. @All
    Skoro była mowa o spowiadaniu i o o. Hejmie, podzielę się z Wami pewną dziwną historią. Parę lat temu - już po skandalu z Hejmą - byłam w Rzymie przez parę godzin przejazdem, w niedzielę. Postanowiłam pójść do pierwszego kościoła, w którym akurat będzie msza św. i w pierwszym, do którego weszłam, właśnie się rozpoczynała. I okazało się, że trafiłam akurat na polską mszę, kazanie było po polsku, jednak akustyka fatalna, więc nic z niego nie rozumiałam, a do tego stałam daleko od ołtarza. Błądząc wzrokiem po malowidłach i płaskorzeźbach nagle zobaczyłam coś niesamowitego: głowę szatana. Nie maszkarona, ale szatana w klasycznej postaci. We Włoszech niejedno może zadziwić, np. park Santa Venera w Accireale na Sycylii, ale diablej głowy ukrytej wśród arabesek, bez żadnego kontekstu, się nie spodziewałam. Do Komunii św. posuwałam się w długiej kolejce. Wreszcie stanęłam przed kapłanem... i zobaczyłam o. Hejmę. Nie wiem nawet, co pomyślałam, bezwiednie zrobiłam uskok i uciekłam do drugiego z księży. Miałam z tego powodu wielkie rozterki, a jednocześnie nie wiem, czy nie tak samo zareagowałabym dzisiaj. Nie chcę przez tę historię dowodzić, że diabeł i o. Hejmo w jednym kościele byli jakimiś znakami. W każdym razie diabeł nie był złudzeniem, mam fotografię zrobioną później.
    Teraz to ja z kolei przepraszam za długą epistołę, ale nie umiałam krócej tego opisać.

    OdpowiedzUsuń
  32. @Marylka
    Wielki komentarz! Dziękuję. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.