Nie wiem, ile tu osób wciąż czeka na kolejny wpis, ale domyślam się, że jest Was niewiele. Ja już jakiś czas temu zorientowałem się, że o ile parę lat temu moje kolejne teksty czytało niekiedy nawet 1500 osób, to w ostatnim roku liczba ta spadła do może 40, czasem przy dobrych powiewach 100. Żeby ten blog jakoś ratować, w pewnym momencie otworzyłem go dla wszystkich bliskich znajomych, żeby publikowali tu co im wpadnie do głowy i mimo, że wielu z Was poprosiło mnie, żebym Wam otworzył dostęp, to tylko jedna osoba, mój znajomy psychoterapeuta Gerard, się zdecydowała, a poza nim nikt nawet nie spróbował. Listę wszystkich zaproszonych możecie znaleźć na głównej stroni. I zapewniam, każdy z nich może tu sobie publikować co chce.
W tej sytuacji podjąłem decyzję, żeby kolejne teksty umieszczać na platformie X, a tu kierować wszystkich, którzy chcą sobie zajrzeć do starych moich tekstów z okresu niemal już 20 lat. I proszę sobie wyobrazić, że stał się ustny cud. Moje wpisy na ❎ czytają tysiące, a tu przy okazji statystyki wskazują, że codziennie zagląda tu nawet 4 czy 5 tysięcy osób. Tylko po to, żeby zibaczyc, co ja tu pisałem rok, pięć, czy 15 lat temu.
Bardzo więc proszę, jeśli ktoś ma możliwość, niech zagląda na moje konto na ❎. Ja tam występuje pod pełnym imieniem i nazwiskiem i niekiedy wrzucam nawet dwa czy trzy komentarze dziennie.
A tu, jak sami widzicie, też jest co czytać. Niemal 5 tys. tekstow. Zapraszam.