piątek, 28 lipca 2017

Charlie Gard, czyli Nowy Holocaust

Dotychczas o sprawie Charliego Garda ani nie pisałem, ani choćby jednym słowem nie wspominałem, bo zwyczajnie nie miałem odwagi, bojąc się, że jedno moje słowo sprawi, że wszystko runie. Gdyby ktoś nie wiedział – co zresztą jest w tych mocno wypełnionych emocjami czasach nadzwyczaj prawdopodobne – o co chodzi, spieszę wyjaśnić. Otóż Charlie Gard to niespełna roczny chłopczyk, który wczoraj właśnie biał być i zapewne już został w majestacie prawa zamordowany, bo był chory, a dzisiejsza służba zdrowia nie była w stanie znaleźć dla niego lekarstwa.
Ktoś powie, że to nic nowego. W końcu każdy z nas wie, co to takiego eutanazja, a poza tym to nie pierwszy przecież raz, jak się dowiadujemy, że gdzieś ktoś umarł, bo był chory, a lekarze nie potrafili na jego chorobę znaleźć sposobu. To prawda, tego typu przypadków mieliśmy przez ostatnie lata wystarczająco dużo, by się z nerwów spocić. Tym razem jednak stoimy wobec jakości całkowicie nowej: oto po raz pierwszy to nie człowiek mający już dość tego życia, czy choćby i jego rodzina, wołają o śmierć, ale owej śmierci rząda System. Wbrew choremu, wbrew rodzinie, wbrew tym wszystkim, którzy twierdzą, że to życie jest święte, a nie śmierć. Przypadek Charliego Garda to sytuacja całkowicie nowa, gdzie rodzice tego biednego dziecka błagają, by to dziecko im zostawić, uruchamiają ogólnoświatową akcję w obronie prawa ich dziecka do życia, a System decyduje: „Ma umrzeć”.
Powtarzam, dotychczas było tak, że kiedy – zachowajmy już może to imię, jak symbol – Charlie był zbyt mały, zbyt niedołężny, ewentualnie zwyczajnie zbyt chory, by artykułować swoje oczekiwania od świata, który go zdecydował się przyjąć, ów świat uznawał, że ostateczna decyzja należy do rodziny. To rodzice, rodzeństwo, dzieci, dziadkowie, krótko mówiąc, osoby najbliższe, mają prawo decydować, co jest dobre dla tego, kogo kochają najbardziej. I przyznaję, że za tym stała jakaś – owszem, nie do konca ludzka – ale jednak logika. Dziś nagle się okazuje, że to było tylko takie gadanie, na które można było sobie pozwolić do czasu, gdy sprzyjała temu sytuacja. Dziś nagle okazuje się, że kiedy zabrakło argumentów, zostało owo słynne pragnienie śmierci i wspierająca je naga siła. Dziś nagle okazuje się, że to co nam zostało, to nie prawo do życia, lecz prawo do śmierci.
O zabójstwie Charliego Garda dowiedziałem się z portalu tvn24.pl, a więc od ludzi reprezentujących wspomniane życzenie śmierci. Proszę posłuchać:
Brytyjski sędzia, po rozpatrzeniu racji wszystkich stron, musiał postawić ultimatum: albo rodzice ustalą ze szpitalem do czwartkowego popołudnia, gdzie ich niespełna roczny syn dożyje swoich dni, albo zostanie przewieziony do dziecięcego hospicjum, gdzie zostanie odłączony od aparatury podtrzymującej życie”.
Proszę zwrócić uwagę, z czym my tu mamy do czynienia. Oto sędzia „rozpatrzył” rację wszystkich stron i „musiał” postawić ultimatum: albo rodzice Charliego sami wskażą miejsce egzekucji, albo owo miejsce wskaże System.
Ale oto dalszy ciąg tej niezwyklej relacji: „We wtorek rodzice zgodzili się na przerwanie uporczywej terapii”. A ja w tej sytuacji już tylko się dziwię, że oni nie napisali, że, przekonani argumentami sędziego, który „rozpatrzył racje wszystkich stron”, nie tyle się zgodzili, co wręcz zwrócili się z łaskawą prośbą o przerwanie terapii.
Ale jest coś jeszcze. Otóż, jak nas informuje ten sam portal, rodzice Charliego, pragnąc go ochronic przed karzącą ręką Nowego Wspaniałego Świata, z prośbą, by nie zbijać ich dziecka zwrócili się do instytucji, wydawałoby się w tego typu sprawach najwyższej, a więc Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, no i proszę sobie wyobrazić, że ów trybunał również ogłosił, że prawem człowieka nie jest żyć, lecz umrzeć.
To nie wszystko. Kiedy już wszystkie próby uniknięcia tej masakry okazały się bezskuteczne, rodzice Charliego, który tymczasem leżał sobie gdzieś w brytyjskim szpitalu, czekając na egzekucję, zwrócili się do Systemu, by ten pozwolił im zabrać swojego synka do domu, by on umarł tam, u siebie, w swoim łóżeczku. No i również tym razem okazało się, ze to nie te czasy. Okazało się, że „względy proceduralne” nie pozwalają na tego typu ekstrawagancje, a Charlie ma umrzeć na łonie Systemu. Tego, że przede wszystkim liczą się znaki, już naturalnie nikomu się wspomnieć nie chciało.
Ponieważ zrobiło się tak upiornie, że jeszcze chwila, a ja zwyczajnie eksploduję, proponuję byśmy wrócili na powierzchnię i przyjrzeli się temu, co tam, panie, w polityce. Jak wiemy, rząd Prawa i Sprawiedliwości, wbrew bardzo stanowczym protestom pewnej części społeczeństwa, a przede wszystkim europejskich instytucji, chciał przeprowadzić reformę sądownictwa, niestety ową reformę zawetował Prezydent, swój ruch tłumacząc tym, że on wprawdzie uważa, że reforma jest pilna i niezbędna, niemniej, wprowadzając ją, należy postępować rozważnie. Otóż nie. Przypadek chłopczyka, zamordowanego wczoraj gdzieś w którymś z brytyjskich – jakaż to ironia – hospicjów, pokazuje nam bardzo jednoznacznie, że tu nie ma czasu na dąsy. Toczy się wojna dwóch kompletnie różnych światów i stawką jest życie, albo śmierć. A kiedy już dojdzie do tego, że przegramy, to oni nas jako swoich jeńców zwyczajnie dobiją. Też nowość.

Zapraszam wszystkich do księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl, gdzie są do kupienia moje książki. Zawsze najlepsze.

55 komentarzy:

  1. Ta sprawa jest dużo bardziej skomplikowana, niż to przedstawiają media. Niezbyt dobrze nadaja się na przykład nowego Holokaustu, który, oczywiście kwitnie sobie w najlepsze. Myślę, zresztą, że właśnie dlatego lewackie media tak o tym trąbią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Jarosław Zolopa
      Tak? To uświadom mnie, proszę, co tu jest takiego skomplikowanego.

      Usuń
    2. Ja przepraszam, ale zawsze jak słyszę że coś jest bardziej skomplikowane, to od razu myślę, że właśnie jest prostsze, tylko ktoś to chce sprytnie ukryć. Wg mnie to proste, jest albo cywilizacja życia albo śmierci. Ale Pan Jarosław zawsze mądrze pisze, więc może faktycznie czegoś nie wiemy.

      Usuń
    3. Fakty są takie, że dziecko jest śmiertelnie i nieuleczalnie chore. Rodzice walczyli przez wiele miesięcy o zgodę na terapię eksperymentalną, co z powodów zarówno finansowych, jak i prawnych się nie udało (mniejsza o szczegóły). Teraz chłopczyk umiera, nie ma już nadziei na wyleczenie, co przyznają sami rodzice. Mogliby zabrać go do domu i tam kontynuować opiekę, ale za własne pieniądze, a to dosyć droga sprawa. NHS ma zaś podkladkę wyroku sądowego i różnych strasznie ważnych gremiów, że terapia chłopca jest uporczywa, więc sie nie zgadza i płacić nie chce. Co jest prawdą, ale przecież zadnej terapii nikt tu nie zamierza prowadzić, chodzi tylko o opiekę paliatywną. I tu się znów pojawia kasa, bo w UK respirator zasadniczo nie wchodzi wtedy w grę (w większości krajów UE jednak tak). Ale z kolei transport medyczny takiego pacjenta do np.Włoch to też horrendalne koszty.
      Finalnie na ludzkim nieszczęściu zostaną przewalone nieliche budżety - przewalą je oni, realizując budżety propagandowe na zrobienie z umierającego dziecka ikony "godnej śmierci" (przez uduszenie...). Być może przewali się je także na jakąś horrendalną akcję "ratowania dzidziusia" za grube miliony i bez szansy powodzenia. Mam jednak nadzieję, że rozum zwycięży i znajdą sie fundusze na opiekę domową nad chłopcem. Tylko trzeba by najpierw pogonić wszystkich dziennikarzy...

      Usuń
    4. No właśnie, zwykła opieka domowa zapewniająca dziecku godne życie z bliskimi i jeśli jest taka wola Boże godną śmierć. Ale do tego świat by musiał stanąć znowu na nogach. A na to nie póki co szans.

      Usuń
    5. Sęk w tym, że to najzwyczajniej w świecie kosztuje, ale nie da się na tym zbytnio zarobić. A na zrobieniu z nieszczęścia afery już tak.

      Usuń
    6. @Jarosław Zolopa
      Jasna sprawa, tyle że to są wciąż te same argumenty i ja nie widzę, w jaki sposób ma to zmieniać sens mojej oceny. Dotychczas oni się tłumaczyli wolą rodziny. Dziś okazuje się, że to była tylko wymówka. Gdy chodzi natomiast o to, że temu dziecku nie pozwolono umrzeć w domu, to o kosztach nie było ani słowa. Poszło wyłącznie o przepisy. Podtrzymuje wszystko co napisałem, włącznie z tytułem.

      Usuń
    7. @Jarosław Zolopa
      Otóż moim zdaniem to jest afera jak sto pięćdziesiąt. I będę to powtarzał choćby i za darmo.

      Usuń
    8. To jest jedna z wielu takich afer. Ta akurat jest eksploatowana medialnie. Ja zmierzam do tego, że w sensie etycznym sytuacja jest tu dosyć jasna. Natomiast w sensie organizacyjno-prawnym więcej niż złożona. Tyle, że tu się mało kto przejmuje losem dziecka, gra idzie o to, czy bardziej się opłaca żeby to dziecko umarło przez uduszenie, czy z powodu powikłań intensywnej opieki medycznej.

      Usuń
    9. @Jarosław Zolopa
      Względy organizacyjno-prawne są zawsze takie same. A dopóki jego losem przejmują się jego rodzice i ja, nie widzę powodu, by się tu szczególnie wymądrzać.
      Swoją drogą, ciekawy jestem czy zauważyłeś, że sposób Twojej argumentacji można dopasować do każdej z poprzedniej sytuacji tego typu.

      Usuń
    10. Może nie wyrażam sie jasno: nie krytykuję tytułu, ani ogólnego sensu tekstu. Ale ta sprawa jest mocno niejednoznaczna. W sensie realiów obecnych jest to kwestia czy dziecko ma umrzeć już, czy za kilka tygodni i w jakim rodzaju cierpień. Ale to co się działo wcześniej jest nieźle od czapy. Większość pozostałych afer stawiała wybór między natychmiastowym pozbawieniem życia a niewiadomojakdługim życiem "o niskiej jakości". Ten przypadek został przez media wybrany zapewne nie bez powodu - pole do manipulacji pojeciami cierpienia i godnej śmierci jest tu wyjątkowo duże. Fakt, że chłopczyk do dziś nie ma zapewnionej paliatywnej opieki w domu jest co najmniej dziwny. To nie są aż tak wielkie koszty, żeby w tak głośnej sprawie przez tyle miesięcy nie znalazł się sponsor. Tu jest na ludzkim nieszczęściu rozgrywany jakiś deal. Ok, praktycznie we wszystkich sprawach tego typu był, ale tu smród jest wyjątkowy. Mówiąc krótko: wietrzę spisek. Wkrecają nas w coś.

      Usuń
    11. @Jarosław Zolopa
      Z tego co wiem, to przede wszystkim to dziecko już nie żyje, więc nie bardzo rozumiem, o czym my rozmawiamy.
      Po drugie natomiast wyrażasz się zdecydowanie mało jasno. Ciekawe, czy przypadkiem nie przez to, że boisz się coś powiedzieć. Tak zupełnie szczerze.

      Usuń
    12. Po prostu uważam, że to fake.

      Usuń
    13. @Jarosław Zolopa
      No wreszcie.

      Usuń
    14. @Jarosław Zolopa
      Właśnie podali, że ten chłopczyk został zamordowany. A więc nie żyje. Nie ma go. I nigdy nie było. Masz rację, to był fejk.

      Usuń
    15. Zacytuje książkę Gospodarza, którą akurat teraz czytam "Gdyby ona w ramach protestu wobec opresji swojego przemysłu faktycznie popełniła samobójstwo, to fani, branża i wreszcie media zaczęliby krzyczeć Bis!!! i to wcale nie dlatego, że fajnie patrzeć jak człowiek umiera, ale dlatego, że już nikt nie wierzy, że ludzie umierają naprawdę."

      Usuń
    16. @marcin d.
      Tak napisałem? Nie pamiętam. Skąd to jest? Ale dobre to. Naprawdę udało mi się trafić w punkt.

      Usuń
    17. Sam Charlie istniał naprawdę, ale przebieg wydarzeń, który nam sprzedano nie jest prawdziwy. Zobaczymy w jaki sposób nas teraz (a zwłaszcza papieża) będą tym walić po głowie.
      Nowy Holocaust dzieje się od dziesiątek lat. Miliony, jeśli nie miliardy dzieci zamordowanych w łonie matki albo już po urodzeniu wołają o pomstę do nieba. Przypadek Charliego bynajmniej nie był najbardziej brutalny.

      Usuń
    18. @marcin d.
      Oczywista rzecz - tylko głupi, bezwartościowi ludzie umierają naprawdę.

      Usuń
    19. @toyah
      W książce o muzyce, rozdział o Lady Gaga. Ja takie celne sformułowania zapamiętuje na długo.

      @Jaroslaw
      Pan ma sporo racji. Tylko tutaj autorowi chyba chodziło głównie o uderzenie w dzwon moralności i zwykłych ludzkich odruchów, żebyśmy nie zdurnieli do końca. Przynajmniej ja to tak odbieram.

      Usuń
    20. Tutaj chodzi o to, że tego małego nie chciał zabić żaden człowiek, wszyscy którzy przyczynili się do jego śmierci kierowali się przepisami prawa ludzkiego i jedynie wykonywali swoje, nudne jak cholera, urzędnicze obowiązki.

      Usuń
    21. @Jarosław Zolopa
      Oczywiście, że nie najbardziej brutalne. Podobno Ukraińcy od Bandery potrafili być bardziej brutalni. No i tamto to nie był fejk, tylko żywa historia.

      Usuń
    22. @marcin d.
      Co za paradoks! W rozdziale o Lady Gaga, w książce o muzyce. A jak mówię, że to nie jest książka o muzyce, to nikt mi nie chce wierzyć.

      Usuń
    23. @Jarosław Zolopa
      No i jeszcze jedno. W jaki sposób oni tą śmiercią mają walić po głowie Papieża?

      Usuń
    24. @toyah
      jeszcze się przekonamy. Ale założę się, że walną. Nie ironizuj z Ukraińcami. Tu w sensie etyczno-medyczno-pranym sytuacja była dosyć oczywista, dziecku powinna być zapewniona tzw. best supportive care (i pewnie ją miało, sadząc po długości przeżycia). Myślę, że medialna hucpa jest robiona po to, żebyśmy myśleli: "sukinsyny, zabili dziecko, które mogło wyzdrowieć i żyć". A nie mogło. I nawet nie ma pewności, czy je zabili, może po prostu zmarło (sąd nakazał utajnienie dalszych losów Charliego). Zaangażowanie takiej armady medialnej musi być po coś. Tu nie ma za dużo analogii do Thierry, czy Eluany - tam zresztą to "nasi" rozdmuchali sprawę, tutaj bodajże "The Sun". BTW: rodzice zebrali kasę, która wystarczyłaby na transport dokądkolwiek i opiekę paliatywną przez długie lata. Nie ma, także w UK, takiego prawa, które zabraniałoby rodzicom zrobienia tego na własną odpowiedzialność. To się wszystko kupy nie trzyma i nie widzę innego, niż prowokacja, powodu nagłaśniania tego przypadku w ten sposób.

      Usuń
    25. @tpraw
      To przypomina linię obrony wykonawców Holocaustu czyli Niemców.
      Ono przecież wykonywali tylko swoje obowiązki - zgodne z rozkazem zwierzchnika

      Usuń
    26. @toyah
      I jest i nie jest :) I bardzo dobrze. To chyba najciekawsza książka o muzyce jaką czytałem. A przeczytałem ich trochę, nie mówiąc o tych jakże teraz popularnych biografiach.

      Usuń
    27. @Jarosław Zolopa
      Ty wiesz, co ja sobie myślę? że Ty tak naprawdę uważasz, że jeśli nie ma szans na wyleczenie, to eutanazja jest dopuszczalna. Czemu nie chcesz tego powiedzieć głośno?

      Usuń
    28. Nie jest dopuszczalna nigdy. Ale terapia uporczywa jest tak samo zła jak eutanazja. w obu wypadkach uzurpujemy sobie prawo do decyzji boskich.

      Usuń
    29. @Jarosław Zolopa
      Poki co, prawo do decyzji boskich zauzurpował sobie brytyjski sąd, a Ty tę decyzję poparłeś. Powinieneś się iść wyspowiadać.

      Usuń
    30. A niby w którym momencie ją poparłem?
      Poruszamy się tu w bardzo trudnej materii. Zaniechanie bezsensownej i przysparzającej choremu cierpień terapii nie jest eutanazją, niemniej jednak respirator w sytuacji takiej, jak opisywana uporczywą terapią nie jest i nie wolno go było odłączać. Dlaczego jednak nie pozwolono Charliemu na opiekę domową, albo transport do jakiegoś ośrodka hospicyjnego poza UK (Włosi wyrażali gotowość), tego się nie dowiemy, bo nie wszystkie akta sprawy są dostępne.
      Poza tym podtrzymuję swoją opinię, że cały ten case posłuży jakimś niecnym celom, wspomnisz moje słowa.

      Usuń
    31. @Jarosław Zolopa
      Wiesz co, to nie ma sensu. Popatrz na swój pierwszy komentarz, a zobacz co piszesz teraz. W międzyczasie, przyjrzyj się, jakie zakretu robiłeś w międzyczasie. My tak mozemy gadać do usranej śmierci. Ma być tak - tak, nie - nie.

      Usuń
    32. Napisałem dokładnie to samo, co rozwinąłem później. Śmierć przez uduszenie nie wymaga w UK żadnej zgody sądu. W tym przypadku spór toczył się o to czy należy dziecko eksperymentalnie zaleczyć na śmierć, czy jednak udusić. Obie opcje są niegodziwe i niezgodne z etyką chrześcijańską. Wersji godziwej, czyli opieki terminalnej nad nieuleczalnie chorym w zasadzie nie brano pod uwagę.

      Usuń
    33. @Jarosław Zolopa
      Otóż to: "opieki terminalnej nad nieuleczalnie chorym w zasadzie nie brano pod uwagę". I tak jest zawsze. Tym razem różnica była taka, że rodzicom nie pozostawiono prawa głosu. I o tym był mój tekst, a Ty zrobiłeś wszystko, żeby sprawę zracjonalizować, lub, co gorsza, zrelatywizować.

      Usuń
  2. Do czego to zmierza...Ale podobny przypadek, tyle że osoby dorosłej też już był - Terry Schiavo nie pamiętam czy dokładnie tak sie nazywała), gdzie System zdecydował, że powinna umrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ewa
      Terri Schiavo. Ale nie tylko ona. Pisałem tu i Włoszech Eluanie Englaro: http://toyah1.blogspot.com/2009/02/i-znow-mamy-sie-zamknac.html?m=1

      Usuń
  3. @Toyha
    Panie Krzysztofie, czy to znaczy, że zmienił Pan swoją ocenę weta prezydenta? Bo ja właśnie w tym duchu pisałem wcześniej, że choćby niedoskonałe, ale dobrze byłoby klepnąć jednak te wszystkie reformy, żeby coś naprawdę dla odmiany zmienić. Jak to się kiedyś mówiło w środowisku hip-hopowym "ku...a zrób to po prostu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @marcin d.
      Ja od początku chciałem, żeby on to podpisał, tyle że moim zdaniem brak tego podpisu to co najmniej w równym stopniu wina jego co PiS-u. Dlatego uważam, że im się przyda to, że dostali po uszach. Mam nadzieje ze to ich nauczy skromności.

      Usuń
    2. @toyah
      I ta wiadomość raczej do nich dotarła. Oby to jeszcze się dobrze skończyło i tej reformy nie rozmyło poniżej progu faktycznej zmiany.

      Usuń
    3. @toyah
      Oglądał Pan rozmowę w Radiu Maryja? To jest oczywiście od razu na początku i w sumie jeśli to nie wybieg, to dość jasno pokazuje, że nastąpił zgrzyt. Ale jak napisałem wyżej, myślę, że wiadomość dotarła.
      https://www.youtube.com/watch?v=oc06A2CGSAo

      Usuń
  4. Przypomniał mi się jeszcze jeden dobry przykład cywilizacji życia w opozycji to pokazanej tu cywilizacji śmierci. Jest taka historia sprzed 10 lat, kiedy w Brazylii 6-latek wypadł z okna z 7 metrów i doznał takiego uszkodzenia głowy, że lekarze nie brali się nawet za leczenie. Po badaniach stwierdzono, że jeśli w ogóle przeżyje to w stanie wegetatywnym lub w najlepszym razie jako niepełnosprawny umysłowo. Tymczasem po kilku dniach (!!!) chłopiec wyszedł ze szpitala całkiem zdrowy, co lekarze uznali za medycznie niewytłumaczalne. Okazało się, że przez te kilka dni trwały w kilku miejscach modlitwy za chłopca za przyczyną Matki Bożej z Fatimy. Da się? Da się. I żyć się chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @marcin d.
      Dla każdego normalnie myślącego człowieka to wszystko jest tak oczywiste, że aż wstyd o tym dyskutować.

      Usuń
  5. Eksplodować, to raczej pan nie będzie/chyba raczej ja i inni, po przeczytaniu poniższego zakończenia/:
    "Ponieważ zrobiło się tak upiornie, że jeszcze chwila, a ja zwyczajnie eksploduję, proponuję byśmy wrócili na powierzchnię i przyjrzeli się temu, co tam, panie, w polityce. Jak wiemy, rząd Prawa i Sprawiedliwości, wbrew bardzo stanowczym protestom pewnej części społeczeństwa, a przede wszystkim europejskich instytucji, chciał przeprowadzić reformę sądownictwa, niestety ową reformę zawetował Prezydent, swój ruch tłumacząc tym, że on wprawdzie uważa, że reforma jest pilna i niezbędna, niemniej, wprowadzając ją, należy postępować rozważnie. Otóż nie. Przypadek chłopczyka, zamordowanego wczoraj gdzieś w którymś z brytyjskich – jakaż to ironia – hospicjów, pokazuje nam bardzo jednoznacznie, że tu nie ma czasu na dąsy. Toczy się wojna dwóch kompletnie różnych światów i stawką jest życie, albo śmierć. A kiedy już dojdzie do tego, że przegramy, to oni nas jako swoich jeńców zwyczajnie dobiją. Też nowość."
    Połączyć w całość:
    PIS, hospicjum, wojnę światów,walkę na śmierć i życie, reformę sądownictwa.
    Panie, to absolutne mistrzostwo świata-pan chyba odlatuje ciekawe tylko... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A tak swoją drogą, zamiast pisać o jakiś tam o jakichś tam jednostkowych i nagłaśnianych przypadkach, bys pan sie rozejrzał i napisał o przypadkach na swoim podwórku, których to nie mało, a z tego co czytam, są bardziej drastyczne od opisywanego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @zagubiony
      Zróbmy może tak, że Pan będzie pisał o tym, co Pana zajmuje, a ja pozostanę przy tym, co zajmuje mnie i na tym skończymy. A ja każdy kolejny Pański komentarz usunę. Może być, czy zacznie Pan drzeć mordę, że ja Pana cenzuruję?

      Usuń
  7. ...niestety ową reformę zawetował Prezydent, swój ruch tłumacząc tym, że on wprawdzie uważa, że reforma jest pilna i niezbędna, niemniej,...

    Rozmawiała z PAD telefonicznie Kanclerzyca - podobno 45 minut - musiała Go zdrowo nastraszyć. A PAD, chcąc może przy okazji uspokoić sytuację, zrobił to - co zrobił. Może chce przy okazji wytargować od obecnego SN pozytywną wykładnię swojej decyzji o ułaskawieniu M. Kamińskiego? Stąd ta zwłoka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ogrodniczka
      "Podobno rozmawiała" i "musiała go zdrowo nastraszyć". Bardzo Cię proszę, z pewnością stać Cię na więcej.

      Usuń
    2. @toyah
      Jednak rozmawiała. Po co miałaby się zbędnie fatygować. Być może bardzo niewiele wiem co się dzieje w większej polityce, ale decyzje tam podejmowane są pewnego rodzaju średnią różnych nacisków. Nie bardzo też chce mi się wierzyć aby Kanclerzyna odpuściła jakąkolwiek okazję aby skontrować obecny nasz rząd. No a PAD vs PiS - pojęcia nie mam - przecież mają telefony i mogli uzgodnić wcześniej, że będzie veto. Skoro te ustawy miały tyle błędów!...

      Usuń
    3. @Ogrodniczka
      Tak. I "podobno" nawet 45 minut. I "podobno" on się przestraszył. Niedługo sie tą naszą wiedzą udusimy.

      Usuń
    4. Rozmawiała, bo 24 września w Niemczech są wybory. I bardzo nie chcą, żeby wygrało je AfD.

      Usuń
    5. otóż to !

      Usuń
  8. Co tu jest tak skomplikowanego?Obrońcy praw człowieka,aż przebierali nogami,aby uśmiercić dzieciaka i przypadkiem nie zrobić kroku w tył.Kurs musi być utrzymany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sęk w tym, że dzieciak i tak by umarł, a w międzyczasie był jednym z najdłużej żyjących dzieci z tą chorobą (ergo, miał dobrą opiekę). A hospicja z respiratorami są i w UK.

      Usuń
  9. OK.
    ps
    verba volant, scripta manent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @zagubiony
      Eus, deus, kosmateus i morele baks. Też tak potrafię.

      Usuń