wtorek, 4 lipca 2017

Skoro dziś wtorek, to krótko i w punkt

Jutro do Polski przyjeżdża prezydent Donald Trump, ale jeszcze zanim to nastąpi, w kioskach ukaże się kolejny numer tygodnika „Polska Niepodległa”, a w nim kolejna porcja moich krótkich kawałków do śmiechu. Tradycyjnie więc przedstawiam zestaw z poprzedniego numeru, z myślą o tych, którzy wcześniej nie mieli okazji. Polecam.


Możliwe, że coś przegapiłem, jednak mam wrażenie, że ostatnio gdzieś się nam zapodział wybitny komik Andrzej Mleczko. Jeśli jednak mam rację, i on rzeczywiście się nieco rozleniwił, należy stwierdzić, że jego brak to wielka strata z punktu widzenia morale pewnej szczególnej części polskiego społeczeństwa. W końcu wszyscy pamiętamy, jak przez całe lata ów ciekawy człowiek przygotowywał słynny już dziś lot do Smoleńska, choćby przez takie żarty jak ten, gdzie widzimy prezydencką limuzynę ciągnącą za sobą ubikację na kółkach, czy sklep z zabawkami, a w nim, obok zestawu „mały chemik”, „mały lekarz”, coś, co nosi nazwę „mały prezydent” i składa się z biało-czerwonej flagi i flaszki, czy wreszcie skarykaturowaną twarz Lecha Kaczyńskiego, jak siedzi przed lustrem i palcami próbuje rozciągnąć sobie usta w uśmiechu, podczas gdy podpis poniżej głosi, że chodzi o poprawianie wizerunku. No więc wreszcie wygląda na to, że Mleczko przybył swoim opuszczonym i psychicznie rozbitym fanom z pomocą, na razie wprawdzie udzielając tylko wywiadu dla radia RMF, ale za to jakiego!
*
Mówi Andrzej Mleczko: „Jestem trochę załamany brakiem poczucia humoru naszych rodaków, cały czas myślałem, że z poczuciem humoru jest u nas w porządku, ale ostatnie wydarzenia szczególnie polityczne spowodowały to, że zaczynam mieć wątpliwości. Gdyby nasi rodacy mieli poczucie humoru, to umieraliby ze śmiechu, patrząc na pana prezydenta, na rządzącą partię, panią premier, na to co się dzieje, chociaż niektóre rzeczy są rzeczywiście bardziej smutne niż wesołe”. A ja muszę się tu z Panem Artystą zgodzić. To prawda, Polacy nie mają poczucia humoru, a raczej mają poczucie humoru nie takie, jak powinni. Zamiast się śmiać z prezydenta Dudy, czy premier Szydło, śmieją się na przykład z politycznego kompana Mleczki, który przyczepił sobie do głowy helikopter, czy z Romana Giertycha, gdy ten zabawnie podskakuje z grupą jakichś starych ubeków. Jak żyć? Jak żyć?
*
Jednak, jak mówię, pomoc nadeszła i Andrzej Mleczko przynajmniej podejmuje próbę rozbawienia tych biednych, przerażonych ludzi. To prawda, że nie w pełni, to prawda, że nie do końca, ale z pewnością się stara: „A propos - mogę opowiedzieć ryzykowny żart? Przechwala się trzech chirurgów swoimi sukcesami. Jeden... Cholera, nie wiem, czy to opowiadać. Może nie będę ryzykował”. Wprawdzie przeprowadzający wywiad dziennikarz, sprytnie Mleczkę ucisza, zapewniając, że „spróbujemy może do tego wrócić”, bo humor, jak wiemy, humorem, a diabli wiedzą, co się w tym zaburzonym łbie ulęgło i nagle się okaże, że będzie trzeba płacić, i to słono, jednak, zwłaszcza starsi czytelnicy wiedzą, o co chodzi, a, jak wiemy, to o nich głównie chodzi.
*
Swoją drogą, to ciekawe patrzeć jak oni wszyscy się boją o swoją skórę. Wydaje się, że im by najlepiej jednak pasowało, żeby wszystko za nich zrobili zwykli Polacy, czy to łażąc w kółko po mrozie, czy upale i recytując jakieś wierszyki, czy też może, podejmując działania znacznie już poważniejsze. Jakie? Głos w tej sprawie zabrał w radio TOK FM Tomasz Lis, mówiąc co następuje: „W 39 Wojsko Polskie biło się na wszystkich frontach, podczas gdy my pospacerowaliśmy sobie w bardzo przemiłych demonstracjach, uśmiechaliśmy się od ucha do ucha, zachwycaliśmy się jaka była pogodna, życzliwa, otwarta, wspaniała, rodzinna atmosfera. Szliśmy na obiad, rozchodziliśmy się do domów. Każdy z góry wiedział, że żadna z tych demonstracji nic nie przyniesie. Poza poprawą humoru na trzy godziny. Jeżeli to jest ten opór stawiany temu, jak demontowane jest państwo polskie z tego, czego dokonało przez ostatnie 300 lat, to ja dziękuję za takie społeczeństwo obywatelskie”. Jednak i tu, podobnie jak to miało miejsce w przypadku Andrzeja Mleczki, nie doszło do, że tak to nieprzywoicie ujmę, „wytrysku”. Uczciwie powiem, że był czas, kiedy liczyłem na to, że któryś z nich nie wytrzyma, dokładnie opowie, co mu leży na sercu i zostanie w jednej chwili wyprowadzony w kajdankach. Wygląda na to, że ten pociąg już niestety odjechał i oni wszyscy już za chwilę się powoli ponawracają i zapanuje Nowy Wspaniały Świat.
*
Ja wiem, że w to trudno uwierzyć, ale jako pierwsza w kolejce ustawiła się sama prof. Magdalena Środa i komentując najnowszy sondaż, w którym PiS przekroczył magiczny pułap 40 procent powiedziała między innymi: „Dzisiejsze sondaże dla OKO press – porażające! Właściwie rozumiem dlaczego komunizm w Polsce tak dobrze się trzymał: ludzie lubią autorytaryzm, lubią jak władza nimi zarządza byleby tylko gotówkę dawała. W PRL-u gotówki co prawda było mało, ale polityka socjalna: wczasy, żłobki, przedszkola, a zwłaszcza system przywilejów dla posłusznych – imponujący! Wielu i z cenzurą nie było źle, bo po co komu wolność słowa? Na kolację się nie zje. A do tego to poczucie narodowej dumy. Po co komu Europa? Mamy swoich żołnierzy wyklętych i żadne inne ideały nie są nam potrzebne”. Najlepsze jednak dopiero przed nami: „Po co komu chrześcijaństwo? Mamy ojca Rydzyka. Poza tym nasz Kościół mówi jak jest i jak ma być a ma być po bożemu, z Kaczyńskim, Szydło i Szyszką w świetlaną przyszłość. Od tego kraju to się chyba i Bóg i rozum odwrócił”. Ten Bóg z rozumem na jednym oddechu brzmią w ustach kogoś takiego jak Środa jak czysta herezja, jednak zrozummy te biedną kobietę. Bo znów, jak tu żyć, kiedy przed oczyma ciemność?
*
To wszystko jest oczywiście tak zabawne, że słysząc nasz perlisty śmiech sam mistrz Mleczko musi czuć satysfakcję. Że temat nie ten? Hmmm. W tej sytuacji może przyda się zwrócić uwagę na ostatnie wystąpienie na antenie TVP Info jak najbardziej prawicowego duo „Cejrowski Rachoń”, gdzie ten pierwszy, kiedy już się przeżegnał i wypowiedział obowiązkowe „Szczęść Boże”, w pewnym momencie dowcipnie oświadczył, że „Donald Tusk kocha Polskę od tyłu”. Że znów zapanowała ta okropna ponura cisza? Ach, ci okropni Polacy! Może przynajmniej Andrzej Mleczko się zaśmiał? Przecież to było takie śmieszne. Dokładnie w stylu humoru z owych słynnych rysunków.
*
Żeby nam jednak nie zrobiło się już całkiem wesoło, posłuchajmy głosu ludzi poważnych, w poważnych tematach, w tym wypadku wybitnego poety Adama Zagajewskiego, który, udzielając wypowiedzi portalowi onet.pl, podzielił się jak najbardziej poważnymi refleksjami na temat zasad obchodzenia żałoby: „Nie rozumiem, dlaczego ten człowiek nie może pójść tam pieszo i normalnie się pomodlić, tak jak robią to inni ludzie. Nie mam nic przeciwko odwiedzaniu miejsc spoczynku naszych bliskich i modlitwie, ale te wizyty zmieniają się w demonstrację polityczną, myślę o czarnych limuzynach. Przecież to gest polityczny, a nie prywatny. Gdy odwiedzam grób moich rodziców na Śląsku, nie wjeżdżam samochodem na cmentarz”. A ja już tylko sobie myślę, że to naprawdę wielkie szczęście, że mamy wokół siebie tylu mądrych ludzi, którzy nam uświadomią rzeczy, których istnienia sami byśmy nawet nie przeczuwali. Weźmy mnie. Ja również, podobnie jak mistrz Zagajewski, odwiedzam grób swoich rodziców, i to też jak najbardziej na Śląsku, i podobnie jak on nigdy w tym celu nie wjeżdżam samochodem na cmentarz.
*
No i masz ci los! Chciałem przestać się śmiać i napisać coś poważnego, a tymczasem się okazuje, że pozostaje wyłącznie albo zdrowy śmiech, albo kontakt z ponurymi idiotami. Kiedy jednak nastroju do śmiechu nie ma, a idiotów w pobliżu jak na lekarstwo, pojawiają się prośći cwaniacy, a wraz z nimi kobieta nazwiskiem Miriam Shaded. Gdyby ktoś nie wiedział kto zacz, przypomnę, że to jest gwiazda wszelkich możliwych telewizji, która, występując jako urodzona w Polsce autentyczna Syryjka, publicznie ogłasza, że Mohamet to „pedofil i morderca”. Podczas gdy my tu zachodzimy w głowę, jak owa gadka może jej i propagującym ją telewizjom uchodzic na sucho, okazuje się, że oto brytyjskie służby celne nie wpuściły jej na Wyspy, gdzie wspólnie z byłym księdzem Międlarem planowała toczyć wojnę z Islamem. Swoją drogą, to bardzo ciekawe: Rushdiego wpuścili – Shaded nie. Czyżby w ramach walki z islamskim terroryzmem?

Zapraszam jak zawsze do księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl, gdzie czekają moje książki, a każda ciekawsza od drugiej.






15 komentarzy:

  1. W kontekscie pana Andrzeja Mleczki warto sobie sprawdzic pewnego francuskiego "rysownika" członka francuskiej partii komunistycznej o nazwisku Jean Effel.
    (wystarczy sobie wygoglowac Jean Effel po grafice)
    Andrzej Mleczko jest jego najłagodniej to ujmując ... imitatorem. (zgadza się nie tylko styl rysunków ich tematyka a także satyryczny wydźwięk) Wlaściwie kiedy umarł Effel w Polsce narodził się pan Andrzej Mleczko ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę, chyba dla młodych kobiet lepiej byłoby nie zaczynać (i nie kończyć) studiów socjologicznych tam, gdzie prof. Środa produkuje się. Gdyż to kierunek bardzo sfeminizowany - dlatego piszę o kobietach.
    I pomyśleć, że podobno ma typowy, normalny dom, z mężem, dziećmi itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ogradniczka
      Kto ma normalny dom?

      Usuń
    2. Środa ma dziki nadmiar ochotniczek do zajęć pod jej kierunkiem. Dostała miliony; to przekłada się na dowolne ich wykorzystanie "w toku procesu naukowego" — czytaj (naprawdę mogę ją wsypać?) imprezowanie. A to studenci lubią.
      Środa ma dwucyfrowe zgłoszenia na jedno miejsce na zajęcia z nią. W teorii pieniądze powinny pójść na pomoce naukowe. W praktyce idą też na "pomoce". Stąd popularność, jaką ma. Kupiona popularność. Nie da się tego inaczej zwalczyć, jak relokując budżet.

      Usuń
    3. @toyah
      Środa - tak słyszałam. Podobno.

      Usuń
    4. @Ogrodniczka
      Daj spokój. To jakaś plotka.

      Usuń
  3. @autor
    dzięki za zmianę tytułu/straszny był/!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @komentator
      A mnie się tamten podoba bardziej. Chyba do niego wrócę.

      Usuń
  4. @autor
    No tak. Taki bloger jak Pan, i wielu wielu innych pisze, nazywa wszystko co wie. A nie sztuką jest pisać co się wie, sztuką jest wiedzieć co się pisze, prawda?
    Daj Pan te "kruciaki"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @komentator
      Ma Pan rację. Sztuką jest wiedzieć, co się pisze: "Taki bloger jak Pan, i wielu wielu innych pisze, nazywa wszystko co wie". Zazdroszczę tej umiejętności.

      Usuń
    2. Nie cierpię Cię. Taki Maciejewski to przywali prosto między oczy, a Ty - szpilę wbijesz z zimną krwią, spod żebra - w samo serce, i naawet Ci powieka nie drgnie.

      A Środzina? "rozum i Bóg opuścił" - każdy sądzi według siebie.

      Usuń
    3. @Krzysztof
      Też zawsze powtarzam, że Maciejewski to dobry chłopak.

      Usuń
  5. Tak jest.
    Pani Miriam nie wiadomo dlaczego jest na fali, pani Środa udaje, że zapomniała jak się robi zakupy w sklepie za żółtymi firankami, ale uwielbia wypominać innym ich tęsknotę za PRL-em, i ten system przywilejów dla posłusznych - przecież ona o sobie i swojej rodzinie gaworzy - strasznie krótką pamięć ma ta biedna kobieta. Ale za to bardzo martwi się o morale polskich chrześcijan. Lis pochyla się nad dokonaniami państwa polskiego, a Mleczko stracił poczucie humoru. Czyli będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Pani Jola
    Miód na moje serce. Ten blog zasługuje na takie komentarze.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałem teraz po paru dniach i przyznam, że mi nie do śmiechu jakoś tym razem. Na takie cytowane wystąpienia naszych elit III RP ciągle mi się nóż w kieszeni otwiera. Smuci też ta żelazna konsekwencja, że oni wszyscy, ale to wszyscy którzy byli znani ze sfery publicznej śpiewają tę samą piosenkę.

    OdpowiedzUsuń