środa, 21 września 2011

Będzie wojna!

Przyznam szczerze, że nawet ja się tego nie spodziewałem. Zostało nam 18 dni do wyborów, a miasto pozostaje uśpione dokładnie tak jak uśpione było, kiedy pierwszy raz na ten bezruch zwróciłem uwagę. Oczywiście, pokazało się trochę więcej billboardów, i jeszcze parę tablic ze zdjęciami kandydatów, natomiast, jak idzie o całą resztę – panuje, jak mówię, czysty bezruch. Nieskromnie muszę podkreślić, że ja już od pewnego czasu wiem, że ten rok jest rokiem szczególnym w tym sensie, że ludzie, którzy żyją wśród nas, i wśród których żyjemy i my, są w nastroju jak najdalszym od emocjonowania się już nie tylko polityką, ale w ogóle światem zewnętrznym. Mam wrażenie, że to co kiedyś, jeszcze za czarnego Peerelu, nazwaliśmy „emigracją wewnętrzną” zrealizowało się tak naprawdę dopiero za III RP. A tak już do końca – własnie dziś. W tych dniach. Nazywaliśmy to kiedyś „emigracją wewnętrzną”, a ostatnio mój syn określił ten stan słowami – też już tu przywoływanymi – „Popatrz, tatusiu. Oni wszyscy są tak samo zmartwieni, jak ty”.
Dość dużo chodzę ostatnio po ulicach Katowic i okolic, i wszędzie widzę dokładnie to samo. Na każdym niemal rogu, na każdej niemal latarni, czy drzewie, wisi wciąż ten sam od miesiąca plakat z twarzą pewnej Ewy z PO, i podpis, że ona jest gryfna dziołcha ze Śląska, czy coś w tym kierunku, no a obok niej, od czasu do czasu, jeszcze jakieś inne twarze, czy to z Platformy, czy z PiS-u, z – jeśli w jakikolwiek sposób bardziej przemyślną adnotacją – to tą, że gospodarka ma być prężna, a wysiłek wspólny. No i , naturalnie, jak zawsze od 20 lat, na kamienicy, której właścicielem jest poseł Rzymełka, lub ktoś z jego rodziny – wisi ta sama stara biała szmata z jego nazwiskiem. A poza tym – nic. Popatrz, tatusiu. Oni wszyscy są tak samo zmartwieni, jak ty.
Mogę się oczywiście mylić, bo ostatnio zdarza mi się to częściej, niż do tej pory, jednak mam wrażenie, że to akurat jest coś nowego. Wydaje mi się, że przy okazji wcześniejszych wyborów, na trzy tygodnie przed głosowaniem, przynajmniej czuło się jakieś napięcie. Dziś „Gazeta Wyborcza” na głównej stronie daje tytuł., że były minister Kaczmarek, twierdzi, że Kaczyńscy chcieli zniszczyć Wałęsę, a ludzie – którzy jakimś cudem w ogóle podniosą oczy na tę informację oczy – zwyczajnie rzygają. Na szczęście działa Internet. Strona zatytułowana http://slask.naszemiasto.pl, o której wcześniej nie słyszałem, ale na którą uwagę moją zwrócił nasz kolega Kazef, urządziła jakieś swoje prawybory, gdzie zainteresowani ich wynikiem mają glosować na poszczególnych kandydatów. I oto, zupełnie dla mnie nieoczekiwanie, kandydat Krzysztof Osiejuk, a więc Wasz wierny dostarczyciel codziennej porcji świeżych dreszczy, wysunął się tam na drugie miejsce, przegrywając wyłącznie z człowiekiem o nazwisku Gosiewski. No dobra. Niech będzie, że to zasługa tego bloga. Jednak to, co mnie w tym najbardziej uderzyło, to fakt, że niemal sto procent zamieszczonych pod informacją o konkursie komentarzy, to jednoznacznie brzmiące ataki na kandydata Osiejuka. Wygląda na to, że – przynajmniej z punktu widzenia osób najbardziej zainteresowanych wyborami w Katowicach – nie ma większego problemu, niż start w wyborach człowieka nazwiskiem Krzysztof Osiejuk.
Doszło wręcz do tego, że odezwał się tam dziś już starszy pan, ale kiedyś – w końcu kiedyś wszyscy byliśmy piękni i młodzi – pewien niegdysiejszy młodzieniaszek i lokalny intelektualista, który swego czasu czynił nieskuteczne awanse pod adresem pani Toyahowej, i, jak widać, wciąż cierpi. A to już jest coś, czyż nie?
Mało tego. Jakiś inny wyborca, zorganizował tam konkurs w konkursie, pod tytułem „Czy w sondażu sląsk.naszemiasto.pl, Krzysztof Osiejuk uzyska ponad 100 głosów ”. Ale jak mówię – poza tym mizeria.
Oczywiście, to co się wyprawia na stronie z owymi prawyborami, jest dla mnie interesujące. Z tego choćby powodu, że wszystko, co tam mam okazję obserwować, pozwala mi tez wierzyć i mieć nadzieję, że poziom anty-toyahowych emocji urośnie w pewnym momencie do fazy, w której również redaktorzy „Gazety Wyborczej”, czy choćby lokalnego „Metra”, nie będą mieli innego wyjścia, jak zająć się sprawą i pozwolić mi zaoszczędzić te 150 zł, jakie wcześniej postanowiłem wydać na kampanię, a dziś czuję, że to byłby występek wobec bieżących interesów rodziny. No ale tu akurat pewności mieć żadnej nie możemy, więc pozostaje robić swoje. A owo swoje związane jest z tym, co zostało zaplanowane już jakiś czas temu.
Chodzi o to, że kampania ma być. A w ramach tej kampanii, udało się dotychczas uzyskać dwie ważne rzeczy: pomysł na akcję plakatową i poparcie Przemysława Gintrowskiego. Jak pewnie niektórzy zauważyli, zostało zmienione motto naszego bloga, a sam Gintrowski zgodził się, by na czas kampanii jego nazwisko było wykorzystywane tu do woli. No więc to my z Gintrowski jesteśmy zdecydowanie dalej, niż oni z tym swoim Bono i – wciąż bardzo sowim – muzycznym gustem, który za tymi ich marzeniami stoi. Problem natomiast polega na tym, że – jak już zauważyliśmy – do wyborów pozostały niecałe 3 tygodnie, a, jak wszystko na to wskazuje, ludzie są naszą kampanią kompletnie niezainteresowani. A to mogłoby świadczyć o dwóch rzeczach: albo decyzje zostały już podjęte, i całe to gadanie o tym, kto, po co i dlaczego, nie ma najmniejszego sensu, albo cały wysiłek należy skierować na ostanie dwa tygodnie. A kto wie, czy wręcz nie na ostatni tydzień. Mam bowiem bardzo silne przekonanie, że wszystko co na poziomie akcji kampanijnej odbywa się dzisiaj – być może z wyjątkiem pięknych pisowskich billboardów z zapewnieniem, że Polacy zasługują na więcej – to czysta strata energii.
A zatem, pragnę uspokoić wszystkich tych, którzy bardzo od początku kibicują mojej kandydaturze i bardzo nalegają na to, by działać na wszystkich możliwych frontach. Na wszystko przyjdzie czas. Wedle mojego wyczucia sytuacji, uważam, że dziś jest jeszcze za wcześnie. Ale dzień, w którym pokażemy, kim jesteśmy i o co walczymy, w końcu nadejdzie, i mam nadzieję, że będzie to moment najbardziej odpowiedni. Proszę jednak nie zapominać. Na liście kandydatów Prawa i Sprawiedliwości do Sejmu w okręgu nr. 31 są 24 nazwiska. Krzysztof Osiejuk zajmuje miejsce 21., a każdy obok niego, równie bardzo liczy na wygraną. A, jak należy się domyślać, każda z pozostałych osób ma w swoim otoczeniu znacznie więcej znajomych, przyjaciół, współpracowników, którzy są gotowi na nich oddać swój głos. Nam zostaje Internet i ten blog. Może się uda, może nie. Tak czy inaczej, najważniejsze jest, by wygrał PiS. Nawet jeśli żaden z przyszłych posłów nie będzie tak porządny, tak uczciwy, tak zdeterminowany, jak kandydat Osiejuk, I to co w tym wszystkim jest naprawdę wiadomością radosną, to fakt, że wszystko zmierza naprawdę w dobrym kierunku. Prawo i Sprawiedliwość wygra te wybory i utworzy rząd. A wtedy… niech ci co bać się mają – bać się zaczną.

Ja zdaję sobie sprawę z tego, że nasi nowi liberałowie, na widok kogoś, kto prosi o solidarność, dostają torsji. Doświadczam tego zjawiska zwłaszcza ostatnio. Niemniej jednak, wciąż i niezmiennie, proszę o kupowanie mojej książki i wspomaganie tego bloga pod podanym obok numerem konta. Dziękuję.

48 komentarzy:

  1. Gołym okiem widać, że większość z tych tam komentarzy, to robota jakiegoś pojedynczego zawistnika, albo ludzi, którzy czytują Twój blog z zupełnie innych pobudek niż cokolwiek pozytywnego. Najprawdopodobniej jakieś stare salonowe urażone mendy, toytoye czy ochujuki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Toyahu,
    majac Pana Przemyslawa Gintrowskiego po swojej stronie jestem pewien,ze kazdy wahajacy sie wyborca z Twojego okregu po wejsciu na Twoj blog zostanie przekonany do Twojej kandydatury.

    Na Twoim miejscu wykonalbym w ostatnim tygodniu kampanii jakis bardzo spektakularny ruch aby zwrocic uwage na Twoja osobe i Twoj blog.Pomysl.
    Jeszcze raz zycze Ci powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Toyahu,
    witam cię bardzo skruszona,długo mnie tu nie było, ale nie dlatego, że nie chciałam, tylko byłam zajęta remontem tego domu,o którym Ci kiedyś wspomniałam.
    Zabieram się za nadrabianie zaległości ,czyli zaczynam czytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Toyah

    Strasznie to ponure co piszesz.
    Ja ciągle jestem daleko więc nie wiem nic o nastrojach.
    Chociaż sam też jestem strasznie ponury, choć z zupełnie innych przyczyn.
    Ja w ciebie wierzę i wiem, że ci się to zamierzenie uda. Bo jak nie ty yo kto?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mnie cieszy Twój optymistyczny ton. Bałam się, że pod wpływem tych pomyj, płynących z tego- jakiegoś tam- Naszego Miasta- pieprzniesz to wszystko i powiesz: "mam to gdzieś!". Wiedz, że wiele osób Ci kibicuje.
    A to, że wchodząc do czegoś, co szumnie nazywa się polityką, należy mieć mocny zadek, już od dawna wiemy....

    OdpowiedzUsuń
  6. @Leszek M. z Krakowa
    Bardzo proszę o kontakt na toyah@toyah.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam,
    Niezła aktywność reżimowych trolli na tych prawyborach :))
    Język na odpowiednim poziomie;)
    Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Koncert z Gintrowskim! -najlepiej centrum handlowe (w katowicach zdaje się nie ma rynku, chociaż pamiętam ul. Stawową)
    ps
    gdyby Gintrowski był nie w formie to może zagrałby chociaż dwie piosenki, poprowadziłbyś koncert razem z nim + paru innych fajnych grajków-patriotów (za darmo)

    psps
    przekaż Gintrowskiemu, że stronę redagują mu lewusy z kaczmarski.art.pl - i oczywiście jest do bani

    OdpowiedzUsuń
  9. @Ulver
    Myślisz że to wszystko pisze ten nieborak? Szkoda by było, no ale, jak wiemy, choroba nie wybiera.

    OdpowiedzUsuń
  10. @tobiasz11
    Powiem Ci szczerze, że ostatnio siła mi siada, ale się postaram.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Agnieszka Moitrot
    Jak to ładnie zauważył Dostojewski, wszystko co prawdziwe i piękne zasługuje na całkowite wybaczenie.

    OdpowiedzUsuń
  12. @jazgdyni
    Bez przesady. Jak nie ja, to kto inny.

    OdpowiedzUsuń
  13. @Eliza
    Spokojna głowa. Bywało gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  14. @ifa
    Też bym tak chciał. Ale wygląda na to, że to jeden pajac.

    OdpowiedzUsuń
  15. @xe
    Dziękuję za dobre serce, ale niestety mało wiesz.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Toyah
    Ogólnie rzecz biorąc to tak jakby do wyborów było nie wiadomo jak wiele czasu.
    Ale pomalutku obrońcy obecnego "porządku" zaczynają puszczać "wałęsające się" bąki, testując mikro-wybuchami stan przygotowań do odpalenia tego zasadniczego ładunku mającego zniechęcić do głosowania na PiS.
    Nawet na wszelki wypadek gdzieś ukrył się Stefan N. aby swym jazgotem nie zmącić atmosfery miłości szerzącej się z coraz to lepszych ust:
    Sikorski, Kluzik, Marcinkiewicz. Jutro zapewne dołączą się następni obrotowi pyskacze.
    Obserwuję te miotania Tuska i jego wspólników i widzę jak po Kaczyńskim to wszystko spływa - jak po kaczce właśnie. Aż miło popatrzeć na niego.
    Czym, że wobec tego wszystkiego jest Twoja szczególna "popularność" na wiadomych prawyborach?
    Wstąpiłeś na ścieżkę z której nie ma odwrotu, do pomyj jesteś już przecież przyzwyczajony. Tu też odwiedzają Cię różni "sympatycy".
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Toyahu, uśpienie, o którym wspominasz jest przenikającym doświadczeniem w tej kampanii wyborczej. W każdych poprzednich wyborach system rozgrzewał w społeczeństwie do daleko wyższego poziomu emocji, nawet przy lokalnych czy "europejskich" wyborach. Można powiedzieć, że ta sytuacja robi upiorne wrażenie, a szczególnie uświadomiłem sobie to dziś rano, gdy rzuciłem okiem na serwisy informacyjne. Gdzieś wśród trzeciorzędnych newsów redaktor informuje, że zmiany kursów zagrażają tym, że budżet Polski przekroczy wszystkie progi ostrzegawcze jeszcze przed końcem tego roku (!!!). Przełączam kanał - indeksy giełdowe są tuż przy progu, który finansiści określają jako próg paniki (!!!). Przełączam dalej - premier Tusk w jakiejś wiosce wdzięczy się tak głupawo jak tylko on potrafi do pań z Koła Gospodyń Wiejskich i chłopaków z lokalnej Ochotniczej Straży Pożarnej... Za chwilę zje "rodzinne śniadanie" na świeżym powietrzu. "Na słodko czy może z wędlinką, panie premierze?" pada pytanie i idzie w świat na falach zaprzyjaźnionej stacji tv. Przecież to jest nastrój groteski, jakiemu nie dorównuje żadna fikcja literacka, gdyż fikcja ma nam dostarczać rozrywki, a to jest rzeczywistość. Czysty matriks - a ludzie jak zahipnotyzowani, jak w chocholim tańcu. Czy ktoś coś z tego rozumie?

    OdpowiedzUsuń
  18. @filozof grecki
    Faktycznie, ni stąd ni zowąd, jedyne prawdziwie zaangażowane obywatelsko środowisko to kibole. Widziałem ich wczoraj na tvn24.pl i robili wrażenie naprawdę zdeterminowanych.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dalibóg, mi to wygląda tylko na to, że te łobuzy tych wyborów wygrać nie chcą! Jak widzę codzienne relacje z gospodarskich wizyt Rudego w tym jego dyliżansie, tą jego bezradność i amatorszczyznę w kontaktach z ludem, to marsowe lico i wytrzeszcz oczu, to żałość po prostu. U mnie na wsi sołtys, bez żadnych szkoleń i wsparcia wiarygodniej występuje przed nami. Wczoraj Rudy wreszcie zagotował się z uciechy, bo z ust Kaczora padło słowo na "S"! No i TVN się podniecił, uznajac, że się zaczęło.Nareszcie. Jak reżim chce to wygrać , kiedy ich media pokazują taka bryndzę???

    OdpowiedzUsuń
  20. @zawiślak
    Nie ma mowy, żeby oni chcieli przegrać. Dla nich przegrana - jakakolwiek - to ogromne ryzyko. Oczywiście, diabli ich wiedzą. Może i mają jakiś plan, a ja jestem naiwny. Ale w to, by oni specjalnie sobie to szykowali - nie wierzę.
    Pozostaje pytanie: czemu oni są tak słabi? Pisałem już o tym. Przede wszystkim, oni zawsze byli słabi. Natomiast dziś jest jeszcze gorzej. Nie wytrzymali tego napięcia.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ta ciekawa rozmowa toczy się jakby we mgle. Używamy pojęć słabo zdefiniowanych, rozumianych raczej intuicyjnie, a być może rozumianych różnie. System, Układ, "oni" - chodzi o rząd Tuska, a może trochę wyżej? Wygrać/przegrać - chodzi o większość względną czy bezwzględną? Itd. Zupełnie pomijamy strategię; ograniczamy się do "wygrać i ukarać Tuska i jego ludzi" (może trzeba tak upraszczać). A przeciwnik jest zapewne przygotowany na różne warianty rozwoju sytuacji. Jedyną naszą siłą są Polacy i nadzieja na to, że nasz wspaniały naród o niezwykłej, inspirującej historii, przypomni sobie swoje korzenie i obudzi się.

    Przechodząc do konkretów - zgadzam się z Toyahem, że dla systemu optymalna jest dziś wygrana PO. Zgadzam się, że zapowiada się na ostateczną walkę w samej końcówce. Pewnie "oni" mają niejednego asa. Sądzę jednak, że ich taktyka jest bardziej wyrafinowana. Otóż gwóźdź programu szykowany na koniec kampanii jest wcale nie po to, by zmienić poglądy wyborców - taka taktyka dla systemu byłaby zbyt ryzykowna i nieprzewidywalna. Te swoje asy szykują po to, by uzasadnić szokujący spadek sondażowych notowań PiS tuż przed wyborami (scenariusz tych spadków jest już rozpisany na głosy!) oraz taki a nie inny wynik wyborów (który już jest napisany!). Cały szum w 2007 z przegraną debatą był nie po to, by społeczeństwo zagłosowało na PO, tylko po to, by społeczeństwo uwierzyło, że PiS przegrał wybory przez tę debatę. Teraz mogą powtórzyć sprawdzony numer.

    Być może nasza strona dziś jest lepiej przygotowana na wykrycie fałszerstw wyborczych, ale i tu system szykuje sobie zręczną odpowiedź. Nagłaśniane dziś protesty wyborcze jakichś planktonów może nie są po to, by uzasadnić anulowanie wyborów na wypadek wygranej PiS, jak sądzą niektórzy. Protesty te są po to, by po sfałszowanych wyborach uzasadniony protest PiS rozmyć wśród innych protestów i obniżyć rangę PiS, zrównać go właśnie z tymi małymi partiami. Wtedy Sikorski powie coś takiego, że "psy szczekają, karawana jedzie dalej", a Tusk pokaże, jakim to on jest twardym "mężem stanu" i rozpędzi protestujących.

    Myślę, że jeśli podany wynik wyborów będzie rzędu kilku procent na korzyść PiS to będzie oznaczało, że w rzeczywistości PiS wygrał o 10% lub więcej. W najgorszym scenariuszu dla Tuska, on i tak nie musi się bać. Przez te 4 lata jego ekipa ogoliła Polskę na taką kasę, że oni wierzą, że za te pieniądze mogą wszystko. Zwróćcie uwagę na bohatera afery hazardowej, który w momencie teoretycznie najgorszym dla siebie grał w golfa na Florydzie i opluwał stamtąd Polskę. System jest dziś w Polsce tak zakorzeniony, że rządowi PiS będzie bardzo ciężko. Sytuację może uratować dobra komunikacja i społeczeństwo zmobilizowane i zaangażowane po stronie prawdziwie swojego rządu.

    Podkreślam, że wygrać trzeba wbrew wszystkiemu. Trzeba walczyć o większość bezwzględną, ale potem... "krew, pot i łzy". Dla pełnej jasności trzeba koniecznie zaznaczyć, że mocna wygrana systemu w tych wyborach będzie oznaczała wiele nieszczęść dla zwykłych ludzi i brak jakiejkolwiek nadziei na przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
  22. @filozof grecki

    Wszyscy mamy świadomość, że jak PiS nie wygra tych wyborów, to ludzi ogarnie taki marazm i beznadzieja, że ONI będą mogli zrobić wszystko, a opozycja będzie jeszcze bardziej zmarginalizowana niż teraz.
    Niestety, w ostatnich latach IM udało się uśpić społeczeństwo i dlatego ja osobiście się boję, czy uda się dostatecznie zmobilizować ludzi do głosowania na PiS.
    Stare chwyty już tak mocno nie działają, ale ciągle gdzieś tam słyszę, że ktoś woli uśmiechniętego Tuska niż skwaszonego Kaczyńskiego, który popchnie nas do wojny z Rosją.

    @toyah

    Oni są i zawsze byli słabi, ale media jakoś ich tam korzystnie przedstawiały, szczególnie w konfrontacji z obciachowym, strasznym PiSem.
    Z tego obecnego badziewia (szczególnie z objazdówki po kraju) nie są w stanie nic wykroić nawet w TVN24, bo każda agitka dziennikarska kończy się kompromitacją.

    OdpowiedzUsuń
  23. @filozof grecki
    Wszystko to co mówisz mogłoby być słuszne, gdyby nie jedna rzecz, której chyba nie zauważasz. Oni są bardzo słabi. Te cztery lata zdemoralizowały ich pod każdym względem. To już jest wrak tego, co było cztery lata temu.
    Moim zdaniem, to już jest koniec.
    Oczywiście, System sobie poradzi. Jak zawsze. Ale oni są już skończeni.

    OdpowiedzUsuń
  24. @Marion
    No właśnie. Już dziś każdy ich ruch przynosi nową kompromitację. Wyobraź sobie, co będzie, kiedy oni jakimś cudem zachowają władzę. Po roku nie będzie już nawet co zbierać.

    OdpowiedzUsuń
  25. Uprzejmie proszę nie sugerować czytającym, że to, co aktualnie dzieje się w sferze publicznej, czy na scenie politycznej jest lub będzie uczciwą grą, pojedynkiem, czy walką. Przecież to ma być bezpardonowa, bezwzględna i zwycięska batalia, konfrontacja ludzi szczególnie doświadczanych, a nawet upokarzanych, lecz również mądrych, roztropnych, odważnych, prawych i sprawiedliwych z ekipą PO&PSL i pozostałymi wszelkiej maści lewakami, czy libertynami.
    Dostrzegany stan zobojętnienia, zdegustowania wielu obywateli RP tj. obserwatorów, kibiców, czy "uśpienia" znacznej części społeczeństwa - jest wg. mnie przede wszystkim konsekwencją rozpowszechnianej nie tylko w mediach wersji, jakoby toczy się debata, gra, czy walka, pojedynek dwóch godnych siebie rywali. A to jest wierutne kłamstwo, choć stale powtarzane staje się faktem medialnym.

    OdpowiedzUsuń
  26. @Zibik
    Dobra. To teraz odważnie powiedz, kto to taki z nas, Twoim zdaniem, "wierutnie kłamie"? Bez wykrętów. Po imieniu.

    OdpowiedzUsuń
  27. @All

    "oni są bardzo słabi" pisze Toyah. Ale też pisze dalej, że są bardzo zdemoralizowani.

    Może oni już mają wszystko tak poukładane, że nie muszą walczyć, bo przede wszystkim - im si9ę nie chce.

    A sprawę mają tak dostrojoną, że i tak wygrają.
    Sorry narodzie, znowu nas wybrano.
    A pisowscy zawsze wrzeszczą i wymyślają teorie spiskowe.

    OdpowiedzUsuń
  28. @jazgdyni
    Ja słowa 'zdemoralizowany' użyłem w sensie, którego Ty nie zrozumiałeś.

    OdpowiedzUsuń
  29. Toyahu zamiast ulegać emocjom proszę przeczytaj uważnie jeszcze raz to, co uprzednio napisałem. Ponadto zbyt szanuję i dość dobrze poznałem grono Twoich wiernych adoratorek(ów), aby podejrzewać kogokolwiek z nich o "wierutne kłamstwo". Natomiast odpowiedź na retoryczne pytanie - kto jest obecnie w RP największym m.in. draniem, oszustem i kłamcom?.... chyba jest znana coraz większej ilości rodaków. I to jest w chwili obecnej bardzo istotna, także znacząca, budująca i optymistyczna wiadomość. No nie?....

    OdpowiedzUsuń
  30. @Toyah

    Zrozumiałem, zrozumiałem...
    Ale jako argument potrzebna mi była moja interpretacja.

    A tak naprawdę wolałbym, żebyśmy to my ich czymś zaskoczyli na koniec, a nie odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
  31. @Zibik
    Zacząłeś tak:
    "Uprzejmie proszę nie sugerować czytającym, że to, co aktualnie dzieje się w sferze publicznej, czy na scenie politycznej jest lub będzie uczciwą grą, pojedynkiem, czy walką".
    Skończyłeś natomiast tak:
    "A to jest wierutne kłamstwo, choć stale powtarzane staje się faktem medialnym".
    Ponieważ nie zaadresowałeś swojego komentarza, zapytałem o to, kogo dotyczyła Twoja "uprzejma prośba" o niekłamanie. Wierutne.

    OdpowiedzUsuń
  32. Czy Ty naprawdę nie dostrzegasz zasadniczej różnicy między "sugestią", a "wierutnym kłamstwem"?...
    Co sugerujemy innym używając zamiast wojna, batalia, konfrontacja, zwycięstwo sformułowania: wygrać/przegrać, przeciwnik, ostateczna walka, taktyka etc.?.....
    J.Kaczyński i PiS, także Krzysztof Osiejuk, oraz ich elektorat nie ma pokonać rywali, przeciwników, lecz wrogów i zwyciężyć w wyborach, a nie "wygrać".
    Świadomie nie adresowałem, lecz tylko uprzejmie prosiłem, aby dać szansę poprawy i zbyt wybrane osoby nie dotknąć, urazić. Słowa człowieka prawego szczególnie artykułowane publicznie muszą być rozważne, jednoznaczne, prawdziwe i wiarygodne. No nie?...

    OdpowiedzUsuń
  33. @Zibik
    Ja myślę, że może jak jeszcze z rok tu pobędziesz, nauczysz się precyzyjniej wyrażać myśli i wtedy będzie nam zdecydowanie wygodniej rozmawiać, bo na razie za bardzo się skupiasz na formie i treść Ci ucieka.

    OdpowiedzUsuń
  34. Toyahu b. dobrze, że myślisz nim coś napiszesz. A mając takiego wybitnego nauczyciela zapewne zdecydowanie wcześniej opanuję umiejętność artykułowania nie tylko myśli, a może nawet zdolność wywyższania się, czy dowartościowywania siebie, poprzez publiczne ocenianie i pouczanie innych. Uważasz waść, że mnie "ucieka treść", a nie dostrzegasz, że Tobie możliwość zjednywania coraz więcej prawych ludzi i jednocześnie szansa pokonania nie rywali, przeciwników, ani adwersarzy w necie, lecz wrogów obecnie stanowiących struktury władzy w RP i wielce pożądane wspólne zwycięstwo.

    OdpowiedzUsuń
  35. @Zibik
    Spokojna głowa. Skoro udało mi się zjednać kogoś tak prawego, mądrego i roztropnego jak Ty, to mi to starczy za dziesięciu straconych.

    OdpowiedzUsuń
  36. Toyah, tak z ciekawości, jaki był temat Twojej pracy magisterskiej?

    OdpowiedzUsuń
  37. @zawiślak
    John Berryman's Later Writing - Against The Background Of Confessional Poetry.

    OdpowiedzUsuń
  38. Aaaaaa.
    A miałem podejrzenie, że coś w kierunku językoznawstwa. Nazwisko twojego bohatera nic mi nie mówi. Ale ja nie czytam poezji...

    OdpowiedzUsuń
  39. @zawiślak
    To było dawno. Teraz bym pewnie pisał z języka.

    OdpowiedzUsuń
  40. Czyli troszkę "nosa" miałem!
    A co sądzisz o prozie R.Carvera? Ja emabluję...:)

    OdpowiedzUsuń
  41. @zawiślak
    Oczywiście, jest mi miło, że tak mnie wyróżniasz. Smutny fakt jest jednak taki, że ja, wbrew pozorom, jestem bardzo mało oczytany. Ale potwierdzam. Amerykańscy autorzy są bezwzględnie najwybitniejsi. Tak jak choćby amerykańskie filmy.

    OdpowiedzUsuń
  42. Oj, w salonie warszawskim pewno byś się z tym poglądem nie przebił(USA):)
    Ja za to przebijam Ciebie jeszcze muzyką rozrywkową. A co!

    OdpowiedzUsuń
  43. @zawiślak
    Wiem. Jak najbardziej. W każdym salonie królują filmy bez scenariuszy, na których w dodatku nic nie widać, bo wszystko się dzieje po ciemku, powieści, których bohaterowie siedzą w zasyfionym pokoju i albo się dupcą, albo nudzą, no i oczywiście piosenki bez melodii.

    OdpowiedzUsuń
  44. @zawiślak
    Coś czuję, że dobrze by było się spotkać. Syndrom bratniej duszy. Mieszkasz gdzieś niedaleko?

    OdpowiedzUsuń
  45. Mieszkam niedaleko. Ale ja tracę przy bliższym poznaniu;)

    OdpowiedzUsuń
  46. @zawiślak
    To szkoda, bo ja zyskuję. Swoją drogą, to mogłaby być ciekawa mieszanka wybuchowa.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.