piątek, 19 lipca 2019

Co wyborcy Magdaleny Adamowicz sądzą o wieczności?


      Myślę, że stałych czytelników tego bloga nie muszę przekonywać, że wśród wielu rzeczy które mnie w jakimkolwiek stopniu interesują, być może na ostatnim miejscu znajduje się to, kto jaki posiada majątek, a tu również myślę o politykach, co do których mam niezmienne przekonanie, że nie po to oni szli w tę branżę, żeby dziadować. I oczywiście, nie zmienia faktu to, że jest coś naprawdę szczególnego w tym, że milionerami stają się ludzie, którzy poza zadawaniem szyku w tym czy innym towarzystwie, nie zhańbili się jakimikolwiek talentami, ani nawet jakąkolwiek pracą. Mam już swoje lata i wiem, że wolny rynek to pojęcie naprawdę szerokie, a mi nic do tego.
      Nie wiem więc za bardzo dlaczego, kiedy dziś zostały ujawnione majątki świeżo-wybranych europejskich parlamentarzystów, zainteresowało mnie bardzo oświadczenie majątkowe złożone przez Magdalenę Adamowicz, wdowę po zamordowanym prezydencie Gdańska. Oczywiście, ona nie jest, i, jak się zdaje, nigdy nie była politykiem, więc dobrze by było wiedzieć, skąd ona to wszystko ma. Ktoś powie, że odziedziczyła po zmarłym mężu, który w polityce robił przez długie lata. I ja to rozumiem. Adamowicz robił co robił, żył jak żył, więc dziś trudno by jego żona i dzieci nie miały z tego korzystać. Nie trzeba w końcu daleko sięgać, by przyjrzeć się finansowej sytuacji prominentnej posłanki Prawa i Sprawiedliwości, Doroty Arciszewskiej-Milewczyk, która po śmierci swojego męża-biznesmena – i to biznesmena na skalę światową – zdecydowała się żyć z odziedziczonym po nim majątkiem równym zadłużeniu i, jak widzimy, radzi sobie z tym – w odróżnieniu od wielu swoich współobywateli – znakomicie i to znów nie jest nasza sprawa.
        No więc, przyjmujemy z dobrodziejstwem inwentarza wiadomość, że Magdalena ze swoimi córkami – to jest wbrew pozorom element nadzwyczaj istotny – podobnie jak posłanka Milewczyk, wszystko zawdzięcza talentom męża. I że to jest sytuacja normalna. Spójrzmy jednak przez chwilę na oświadczenie majątkowe Adamowicz:
- środki pieniężne zgromadzone w walucie polskiej: 176,185,91 zł;
- środki niepełnoletniej córki zgodnie z załącznikiem;
- papiery wartościowe: 157,529,75 zł, 35,328,47, 41,858,39;
- mieszkanie z połączonych technicznie dwóch lokali (2KW) oraz miejsce w hali garażowej: 499 tys. zł oraz 410 tys. zł. (pozostałe mieszkania w załączniku);
- Działka niezabudowana: 180,000 zł, 150,000 zł, 45,000 zł;
- 30400 akcji w PZU oraz 1500 w KGHM;
- członkostwo w radzie nadzorczej TRANSREM sp. Zoo, Gdańsk: wynagrodzenie netto 22,487,32 zł.;
- umowa o pracę Uniwersytet Gdański, AWF FiS, członkostwo w radzie nadzorczej: 118,789 zł. netto;
- dochody z najmu: 110,992 zł.
      No i czas na zobowiązania:
- własny kąt hipoteczny w PKO BP, do spłaty 505,754,00 zł.;
- kredyt hipoteczny MAL BAZA 365 [??? – moje], do spłaty 314,260 zł.;
- kredyt hipoteczny MAL BAZA 365 [????? - moje]: 98,418 zł.
      W czym rzecz? Otóż wbrew pozorom, nie w tym że ta straszna kobieta aż tak nieroztropnie zdecydowała się żyć na krawędzi. Jej los, szczerze powiedziawszy, jest mi obojętny. Mnie interesują tylko dwie rzeczy. Pierwsza to taka, co to za cholera ta MAL BAZA i dlaczego nikt nie uznał za stosowne mi tego wytłumaczyć. A druga, kiedy już się dowiem, co to ta takiego, może ktoś mi odpowie na pytanie, co się porobiło w głowach aż tylu mieszkańców Gdańska i okolic, że my się dziś musimy zajmować czymś tak małym?




13 komentarzy:

  1. Zwierzeta nie mysla o wiecznosci. Zwierzeta mysla o "tu i teraz".

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam trochę znajomych w w Gdańsku i okolicach, tak za Wejherowo z Sopotem i Gdynią włącznie. Moja rodzina zamieszkująca tamte tereny od ponad 40-tu lat zwariowała na punkcie 1 miliona, który koniecznie trzeba ukraść. Nie zauważyli w tym haśle nic zdrożnego. Pisiory kraść źle, Pisiorom ukraść - dobrze. Mam nadzieję, że wiadomo, co ja o tym myślę. Ale do rzeczy. Chodzi mi po głowie ostatni akapit. Rodzina znajomych z Gdańska, którą bardzo szanuję za wszystko, w ogóle nie chodzi na wybory. Bo ich zdaniem nie ma żadnych szans, by coś zmienić na lepsze. Kiedyś tak, ale już nie. Pozostałych znajomych też lubię, ale inaczej. W dużych miastach w Polsce uczciwy człowiek nie ma szans wygrać wyborów. Tam żądzą dynastie, delikatnie rzecz ujmując. Może kiedyś, ale jeszcze nie dziś będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Jola Plucińska
      Moim zdaniem jesienią na Śląsku wygra Morawiecki. Człowiek moim zdaniem, uczciwy.

      Usuń
    2. > nie ma żadnych szans, by coś zmienić na lepsze

      Bo Gdańszczanie są zadowoleni z ekipy rządzacej miastem, nie przeszkadzają im nawet takie "wałki" jak ten:

      http://wybrzeze24.pl/aktualnosci/kulisy-prywatyzacji-gpec-10-lat-neokomunalizacji

      Jest to bastion Platformersów et consortes, wybacza im wszystko, nie wiem co by musiało się stać aby nastąpiła zmiana układu.

      Usuń
    3. @zkr
      Z tego co wiem, w wyborach w Gdańsku udział bierze mniej niż połowa uprawnionych. Ciekawy jestem co oni sobie o tym wszystkim myślą? Czy to możliwe, że im ta władza nie przeszkadza? Czy możliwe, że oni uważają, że i tak nie ma szans, by było lepiej? To bym chciał wiedzieć.

      Usuń
    4. @toyah
      Dobre pytania.
      Nie wiem jakie jest podejscie nieglosujacych ale ci co glosuja za obecnym ukladem chyba nie uwazaja, ze jest zle.
      Mysle, ze niektorzy po prostu maja blade, naiwne pojecie o polityce ("jest to miasto Solidarnosci, miasto wolnosci" etc).
      PiS to dla nich oszolomy, nieszczescie. Wiedze o swiecie czerpia z GW, popularnych portali i TVNu. Ci bardziej zwiazani z Kosciolem zagladaja do Tygodnika Powszechnego. Na ludzi o innych pogladach patrza z poblazliwoscia, jesli nie pogarda.
      Pisze to na podstawie obserwacji moich znajomych. Mam wrazenie, ze czesc z nich sie odsunela ode mnie, ja tez w sumie nie tesknie. Bo o czym tu rozmawiac gdy tak naprawde sie roznimy w ocenie spraw fundamentalnych ?

      Ale z drugiej strony musze przyznac, ze w Gdansku sie bardzo wygodnie mieszka. Ktos kto nie zastanawia sie nad polityka, nie jest "na kursie kolizyjnym" z urzednikami czy ludzmi z roznych ukladow w ogole nie widzi problemu. Moj wczesniejszy komentarz bylby odebrany jako "mowa nienawisci" ;) Tak samo uzycie pojecia "uklad".

      Usuń
    5. P.S. Pytanie techniczne - czy komentarze da sie skorygowac/poprawic ? Czy mozna tylko usunac i na nowo napisac ?

      Usuń
    6. @zkr
      Niestety, edycji tu nie ma.

      Usuń
    7. @zkr
      To też był powód, dla którego nie mogłem poprawić swojego wcześniejszego komentarza. Zastanawiałem się nad motywacjami tych co nie głosują, a tymczasem wyszło na to, że chodziło mi o głosującą mniejszość.

      Usuń
    8. @zkr
      Co do Gdańska jako stolicy wolności i solidarności, to ja się w sumie zgadzam, tyle że dla mnie jego symbolami są Gwiazdowie, Anna Walentynowicz i wielu mniej znanych bohaterów, jak choćby moi drodzy kumple Marek i Magda Czachorowie. To jest dla mnie Gdańsk.

      Usuń
    9. Toyah, wielu Gdańszczanom przeszkadza obecna władza. Ich zaangażowanie okazało się zbyt małe, co oznacza, że niewielu próbowało, a garstce tych, którym zależy, się nie udało. Nie są zorganizowani. No to sobie siedzą w domu, bo się nie da. Ja to rozumiem i nie mam zamiaru oceniać ich wyborów. W sierpniu tam jadę, to pogadam. Na 10 dni. Przed godziną synek zadzwonił, że przyjeżdża razem z dziewczyną i znajomymi. Muszę działać.Na pierwszy ogień idzie obiad, a potem się zobaczy. Zakupy zrobione. Pozdrawiam wszystkich.

      Usuń
    10. @Jola Plucińska
      Wiem że przeszkadza. Podobnie jak wielu warszawianom.

      Usuń
  3. Niech tak się stanie. Spokojnie będę czekać na zwrot sytuacji. Dwie kadencje PO nauczyło mnie cierpliwości. Tylko w polityce, ale i to cieszy.

    OdpowiedzUsuń