czwartek, 22 grudnia 2016

Czy te oczy mogą kłamać, czyli Szczerba napada

Nie wiem jak inni, ale ja osobiście, kiedy po raz pierwszy uświadomiłem sobie istnienie posła Michała Szczerby, niemal w jednym momencie zdałem sobie sprawę z tego, że oto mamy do czynienia ze społecznym zjawiskiem dotychczas nieznanym. Kto w miarę uważnie czytał mój wczorajszy tekst na temat ojca dominikanina Tomasza Dostatniego, zwrócił być może uwagę na fragment, gdzie absolutnie wykluczyłem taką możliwość, że o. Dostatni jest idiotą, ponieważ ja zwyczajnie nie wierzę w to, że poziom idiotyzmu, z którym mamy do czynienia w rzekomo jego wypowiedzi istnieje w znanym nam świecie. W tym samym jednak momencie założyłem sobie na moment taką ewentualność, że nam się tylko wydawało, że słuchamy o. Dostatniego, natomiast w rzeczywistości przemawia do nas poseł Szczerba. I tu, w tym właśnie fragmencie, kryje się to, jak ja widzę tego dziwnego posła. Otóż ja uważam, że Szczerba to alien, a więc ktoś taki, jak bohaterowie popularnego filmu „Marsjanie atakują”, z tą różnicą, że on jest bardziej od nich podobny do człowieka.
Jak mówię, od mojego pierwszego spotkania z posłem Szczerbą, pozostaję pod nieustannym wrażeniem, że to z czym mam do czynienia, to coś absolutnie wyjątkowego. Ale nie jest tylko moja opinia. Niemal każda osoba, z którą rozmawiałem na temat Szczerby, potwierdzała moje wrażenie. Wystarczy spojrzeć na jego oczy, by wiedzieć, że to nie jest człowiek taki, jak my. To jest, jak mówię, alien. W dodatku pewna moja uczennica, która dorabia sobie w sieci „Żabka”, kiedy po raz pierwszy zobaczyła w telewizji Szczerbę powiedziała, że gdyby on wszedł do sklepu – a trzeba nam wiedzieć, że pod tym względem ona jest naprawdę doświadczona – natychmiast by zwiała w obawie, że on zaraz wyciągnie w jej stronę palec, a z niego wytryśnie trująca ciecz.
Jak wiemy, w tych dniach poseł Szczerba jest bohaterem niemal wszystkich medialnych doniesień. Jako pierwsza przyczyna obecnej politycznej awantury, wystawiany jest przez partię, której jest członkiem, na pierwsza linię walki z rządem, niemal codziennie wygłasza opinie w telewizyjnych programach. Jakby tego było mało, wczoraj na portalu tvn24.pl trafiłem na poświęcony Szczerbie tekst, w którym przedstawiona jest jego pełna sejmowa kariera od jesieni zeszłego roku do dziś, ze szczególnym podkreśleniem jego najbardziej wstrząsających wystąpień, a ja się wciąż zastanawiam, jak to się stało, że ktoś taki się nam nagle objawił, skąd on się wziął i kto go tu zaprosił. I oto, proszę sobie wyobrazić, aby się przynajmniej dowiedzieć, ile on ma tak naprawdę lat, zajrzałem do Wikipedii i okazało się, że ja się co do niego fatalnie pomyliłem we wszystkich niemal miejscach. Przede wszystkim, okazuje się, że on wcale nie jest tak młody, jak mi się zdawało, bo jest już osobą niemal 40-letnią,to co następuje dalej jednak, jest już prawdziwie wstrząsające: otóż Szczerba jest nieprzerwanie posłem już trzecią kadencję. A gdyby ktoś był ciekawy, kto był tak zdesperowany, by na Szczerbę głosować, dowiadujemy się, że on w wyborach w roku 2007 pobił absolutny rekord uzyskując 2372 głosy, cztery lata później tych głosów zdobył 4137, natomiast w roku 2015 odniósł swój największy sukces zdobywając w Warszawie niemal 5 tys. głosów.
Ciekawa jest też polityczna kariera Szczerby. Otóż w roku 1997, kiedy w Polsce władzę zdobywała AWS, a on był studentem pierwszego roku socjologii na Uniwersytecie Warszawskim, wraz z kolegami założył organizację pod nazwą Młodzi Konserwatyści AWS i natychmiast został asystentem posłanki Franciszki Cegielskiej. Jego pierwszą poważną organizacją było pamiętne Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe. Z ramienia tej partii, w wieku 23 lat, został warszawskim radnym. W roku 2002 wstąpił do Platformy Obywatelskiej, natychmiast obejmując funkcję wiceprzewodniczącego zarządu krajowego Stowarzyszenia „Młodzi Demokraci”, i to właśnie w tym czasie, zdobywając wspomniane 2372 głosy, uzyskał swój pierwszy mandat posła.
Ktoś się zapyta, jak to jest w ogóle możliwe, że ktoś taki jak Michał Szczerba był w stanie zrobić tak szybką i tak spektakularną karierę. Czy ów znany nam, ludziom doświadczonym choćby przez lata PRL-u, szczególny rodzaj głupoty i bezwzględności, połączony z niewzruszoną bezczelnością, mógł mu to wszystko załatwić? Czy to możliwe, że kiedy Szczerba, jako 20-letni chłopak z Woli, zdecydował, że zostanie politykiem i to politykiem pełną gębą, był w stanie znaleźć w sobie tyle wewnętrznej siły, by aż tak gładko pokonać wszystkich wkoło? I jak to się stało, że on został asystentem posłanki Cegielskiej? Zaszedł tam do niej i urzekł ją swoim słynnym spojrzeniem?
Otóż i ta zagadka zostaje nam rozwiązana. Jak się okazuje, Michał Szczerba jest synem słynnego niegdyś boksera, dwukrotnego olimpijskiego medalisty, Kazimierza Szczerby, wieloletniego trenera sekcji bokserskiej klubu CWKS Legia Warszawa. I to jest dla nas, ludzi, jak już wspomniałem, doświadczonych, wiadomość wyjaśniająca naprawdę wiele.
A jeśli w dodatku jeszcze rzucimy okiem na zdjęcie taty posła Szczerby, powiedziałbym, że wyjaśniająca wszystko. Gdy chodzi o mnie, to przede wszystkim to, że Szczerba to nie alien. Przepraszam. Pomyliłem się. Szczerba to nie alien. To postać do bólu realna.


Zapraszam wszystkich do księgarni pod adresem www.coryllus.pl, gdzie są do kupienia moje książki. Polecam z czystym sumieniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz