poniedziałek, 21 czerwca 2010

Jak hartowała się śmierć



Przyznaję zupełnie uczciwie, że kiedy zapowiadałem, że Jarosław Kaczyński zostanie prezydentem już w pierwszej turze wyborów, za tymi słowami nie kryła się zwykła przedwyborcza ekscytacja, ale autentyczne przekonanie, że to jest zwyczajnie niemożliwe, żeby Bronisław Komorowski i to wszystko co on sobą przedstawia mogłoby stanowić atrakcję dla większych grup społeczeństwa niż tylko bezpośredni członkowie Platformy Obywatelskiej, jej młodzieżówka i ci już najbardziej zaczadzeni obsesjonaci anty-kaczyzmu, jednak na tyle przytomni, żeby wiedzieć, że tylko Komorowski ma szansę doprowadzić do unicestwienia „tego kartofla”. Nie udało mi się. Jak zwykle mój naturalny optymizm przegrał z realnym światem. Co jednak gorsze, okazało się, że przegrała też z tym światem najbardziej podstawowa logika, którą kazała mi wierzyć, że ten rachunek – a więc i osobiste walory Komorowskiego i cały tak pełen znaków kontekst – musi się ostatecznie zgodzić. Tymczasem – pudło.
Jak się okazało, wprawdzie ruch nazwany pięknie Solidarni 2010 pokazał swoją moc i skuteczność na tyle mocno, że możemy dziś wierzyć, że Pan Bóg jednak się może na nas ostatecznie nie obrazi, jednak wciąż jest wśród nas wystarczająco dużo osób z jednej strony pozbawionych podstawowej wrażliwości na poziomie czysto ludzkim, a z drugiej wypełnionych tą sączoną w ich uszy i mózgi propagandą do tego stopnia, że już nie potrafią podejmować jakichkolwiek decyzji o ile za nimi nie stoi hasło: „Niszcz Kaczyzm!” Jak się okazało, są emocje tak silne, tak okrutnie przyozdobione i opracowane, że choćby nagle słońce zgasło, na początku i na końcu naszego dnia i tak dźwięczałyby te trzy wysłużone, nędzne refreny: „Oni stoją tam gdzie ZOMO”, „Borubar” i „Zamordowali Blidę”, plus czwarty do wyboru, zależnie od osobistych upodobań. Jak się okazuje, to jest dobrych kilka milionów.
Osobiście jestem przekonany, że – wbrew popularnej opinii, lub może bardziej popularnej propagandzie – to z czym mamy tu do czynienia nie jest spowodowane ani polityką prowadzoną przez Prawo i Sprawiedliwość przez dwa lata rządów, ani przez niefortunne sojusze, które Jarosław Kaczyński zmuszony był zawierać, ani nawet przez paskudny charakter czołowych polityków reprezentujących projekt nazwany, jeszcze wtedy gdy głównym wrogiem był zaledwie Lew Rywin i jego promotorzy, przez Pawła Śpiewaka „Czwartą RP”. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że ta nienawiść, która została rozpętana w momencie gdy Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory, a Lech Kaczyński został wybrany prezydentem, był efektem wyłącznie jednego planu – doprowadzenia do kompletnej i bezwarunkowej likwidacji tego projektu. Ta nienawiść i ta karmiąca ją agresja były bardzo starannie zaplanowaną akcją socjotechniczną, na której końcu stał jeden cel – doprowadzenie do politycznej anihilacji obu braci Kaczyńskich. Ale nie można dziś też nie wspomnieć faktu dla mnie oczywistego, że jeśli ta operacja nie do końca się udała – lub nie udała się wręcz w ogóle – to tylko dlatego, że w jej wyniku jeden z obu publicznych wrogów został zamordowany. A tego w planach nie było.
Jak może niektórzy czytelnicy tego bloga zauważyli, prowadzę tu ostatnio bardzo elegancki pojedynek z pewnym Studentem SGH. Poprosił mnie niedawno ów student, człowiek w sposób oczywisty bardzo merytoryczny, uprzejmy i otwarty, naiwny, choć przy tym naiwny jak cholera, bym mu przedstawił, w jakiż to sposób tak zwana strona anty-kaczystowska jest chamska i agresywna. Bo on nie wie. Bo on myśli, że chamski i agresywny jestem ja i moi kumple pisowcy, ale System? W zyciu!
Jestem, zgodnie zresztą z moją obietnicą, gotów to zrobić, ale zanim przejdę do rzeczy muszę przypomnieć coś, co zdarzyło się już jakiś czas temu, a moim zdaniem ma ogromne znaczenie dla mojego dalszego wywodu. Otóż jakiś czas temu Rzeczpospolita zdecydowała się opublikować wyznania dziennikarza Jacka Żakowskiego na temat Donalda Tuska, Platformy Obywatelskiej i wielkiego rozczarowania, jakie Żakowski czuje po niemal już półtorarocznych rządach tej szczególnej ekipy http://www.rp.pl/artykul/288563.html. Nie przeczytałem tekstu Żakowskiego z dwóch względów. Raz, ze wiedziałem mniej więcej na tyle na ile mi to było potrzebne, co on napisze. Po drugie, zapoznałem się z pierwszym akapitem i – przynajmniej jeśli idzie o Żakowskiego – intensywność tego, co się tam znalazło wystarczyła mi na jakieś trzy lata. No i jeszcze jedno. W tych paru zdaniach, nagle ujrzałem wspólny podpis, wspólne logo dla tego wszystkiego, z czym musimy się męczyć dziś od pięciu już lat.
Żakowski zaczyna swój tekst tak:
„Wielką mobilizacją, ogólnonarodowym wysiłkiem, zbiorowym rzutem na taśmę półtora roku temu udało się odsunąć PiS od władzy. I bardzo dobrze. Bo niemal pod każdym względem były to najgorsze rządy w 20-letnich dziejach III RP.
Ulga była niemal natychmiastowa. Polityka szczucia znikła, a zaczęła się polityka miłości. W pierwszej chwili – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – atmosfera w Polsce zmieniła się diametralnie. Była to wielka zasługa Donalda Tuska i grupy osób z jego otoczenia. Bo dzięki nim znów żyć się w Polsce chciało. Więc chwała im za to.”
W ten sposób ten tekst się zaczął i równie dobrze na tych właśnie słowach mógł się skończyć. Właściwie mógł się skończyć jeszcze wcześniej. Na tym jednym zdaniu : „Wielką mobilizacją, ogólnonarodowym wysiłkiem, zbiorowym rzutem na taśmę półtora roku temu udało się odsunąć PiS od władzy.” To jedno zdanie ukazuje cały początek tego nieszczęścia, z którym musimy żyć od wspomnianych 5 lat. Jego przyczynę i jednocześnie jego skutek. W tym właśnie zdaniu zamyka się cała mentalność, która tak bardzo zatruła nasze życie przez te długie miesiące. W tym własnie zdaniu mieści się to całe kłamstwo, ta cała buta, ta nienawiść, która uniemożliwia Polsce i nam, którzy tu mieszkamy, normalne zwykłe życie.
Każdy kto wie, kim jest Jacek Żakowski i jako on pełni rolę w tym całym sporze, z jakim mamy do czynienia przez te wszystkie lata, powinien wiedzieć, że on nie rzuca słów na wiatr. Ze kiedy on mówi o tym, jak to „wielką mobilizacją, ogólnonarodowym wysiłkiem, zbiorowym rzutem na taśmę półtora roku temu udało się odsunąć PiS od władzy”, to on świetnie wie, że poszło o coś znacznie większego, niż zwykłe wybory. Że w roku 2007 nie było tak, że ludzie popatrzyli, pomyśleli, podjęli decyzję i tę decyzję zaznaczyli krzyżykiem, ale że po to by ratować Polskę przed niechybną śmiercią, zostali w odpowiedni sposób do swoich decyzji i do egzekucji tych decyzji zachęceni.
I teraz zastanówmy się, jak taka zachęta mogła wyglądać? Czy to było tak, że Jacek Żakowski i jego znajomi pojawili się publicznie i przedstawili społeczeństwu bilans strat i zysków w odniesieniu do dwuletnich rządów Prawa i Sprawiedliwości? A może było tak, że oni, przedstawiając ten rachunek, skorzystali z wszelkich dopuszczanych retorycznych sposobów, dzięki którym normalnie wygrywa się kampanię i tą retoryką zwyciężyli? Może oni, na okoliczność wyborów, ukuli hasło sugerujące, że Jarosław Kaczyński i jego brat to dwaj nieudacznicy i że wszystko to co oni zrobią, Platforma zrobi też, tyle że lepiej? I że to hasło było tak nośne, że dzięki niemu PiS został odsunięty od władzy? Może. Ale oprócz tego wszystkiego stało się coś jeszcze. Doszło mianowicie do tego, że w publicznej domenie pojawiło się coś, co bardzo starannie przekazuje poniższy wybór cytatów z Sieci. I to sieci nie byle jakiej, bo sygnowanej nazwą wyborcza.pl.
Zaczęło się od wizyty dziś już zmarłego prezydenta Kaczyńskiego w Bielsku-Białej i okolicach. Wszedłem w link: http://wyborcza.pl/1,76842,5793027,Prezydent_w_Beskidach__Ale_o_co_chodzi_.html, i znalazłem się na stronie wyborczej.pl duże kolorowe zdjęcie Prezydenta z głupkowatą, oczywiście, miną, a pod spodem podpis: „Prezydent objeżdża kraj, próbując ratować swoje sondaże i szanse na reelekcje". Niżej, artykuł pani Ewy Furtak z lokalnej Gazety, w którym czytam:
„Do Bielska-Białej prezydent ma przyjechać w sobotę. W połowie września do bielskiego ratusza przyszło pismo z jego kancelarii z podziękowaniem za zaproszenie do odwiedzenia miasta i informacją, że prezydent przyjmuje je z przyjemnością. Ale - jak powiedziano ‘Gazecie' w urzędzie miasta - akurat teraz nikt prezydenta oficjalnie nie zapraszał. Prezydent od ponad tygodnia objeżdża kraj i odwiedza średniej wielkości miasta. Oficjalnie w ramach obchodów 90-lecia odzyskania niepodległości."
Po tym sugestywnym początku, następuje dyskusja internatów. Proszę uprzejmie.
***
Może pomidorkiem albo jajkiem zgniłym dostanie? Należy się temu idiocie.
***
oj ciupagi w Beskidach tez są w użyciu! Może się kaczuszka zdziwić jak mu góral-protestant ciupaga "zaprotestuje"....
***
nie wiem czego tutaj będzie szukał ten mamlaty zakompleksiony karzeł. Nie cieszy się poważaniem na Podbeskidziu - niepotrzebnie się tu pcha - bo będzie to jego kolejna porażka i punkciory ujemne do przyszłych wyborów. Pewnie w Bielsku dostanie sraczki - no i bardzo dobrze - spieprzaj, dziadu do mamusi
***
Ten osobnik nie jest wolny, najchętniej zrzekłby się urzędu, ale jego pedalski braciszek mu na to nie pozwala - stąd taka deprecha, sraczki, wściekanie się na opozycję. Ale im bardziej się wścieka i sraczkuje - większa szansa, że na serce zejdzie albo mu jelito grube pi**dolnie. Cieszmy się!
***
Re: ..Zobaczcie.....kaczka leci, oooo..... i bęc!
***
droga Pani! na szacunek to trzeba sobie zapracować. A ten pokurcz akurat tego nie potrafi "Ale wtedy nie spotkał się z mieszkańcami, bo padał deszcz." hahahahahahah żałosne działania
***
Żałosne, nie dość, że wprasza się na szczyt UE, to teraz i tu, brak słów...
***
Co by ty k.rwa jeszcze spi.prz.ć panowie. Tak działają wielcy urzędnicy kancelarii pisdęta. I bardzo dobrze.
***
Na spotkanie z Panem Prezydentem ani ja, ani nikt inny z mojej rozlicznej rodziny się nie wybiera; nie lubię i nie poważam, mam go aż nadto dość na codzień w TVP, Szkle Kontaktowym itd! (to jest dobre, tak jakby sam sie pchal do szkla... - spiskowy)
***
Przecież go tam nikt nie chce - niech jedzie do drugiego kaczora. Jak tego człowieka szanować???? Totalne dno !!!Dlaczego Naród Polski musi cierpic przez tego pajaca??????????????
***
Nikt memłacza nie zaprasza a on wpie... się na krzywy ryj i wku...a ludzi.Takim samym wpie...niem jest próba zastąpienia premiera w Brukseli.
***
Dureń z wigorem wigoru to ma więcej od Tuska tak ale wtedy gdy go zażywa i trzyma jeszcze w ryju przed połknięciem.Czemu on tak wku...ająco wpływa na ludzi i czy on o tym wie.Ma teraz nowego podpowiadacza ofleja i brudasa w jednym jak delegacje innych państw mogą reagować na takiego śmierdzącego od papierosów kacyka ten nieogolony facet ma to co wszyscy menele wokół ust na zaroście nalot od dymu.Gdy się taki myje codzienne to tego nie widać a tu widać czyli kacyk się nie myje i z takimi tuzami my do europy.
***
Pokurcz wtedy nie wyszedł ale z powodu swoich słabych zwieraczy i upodobań do "czachojebów". Po co na deszczu jak można w ciepełku i blisko kibla.
Ktoś mi – wiem to świetnie – za chwilę przypomni po raz kolejny słowa Jarosława Kaczyńskiego o ZOMO i o tym gdzie ono stało kiedyś, a gdzie stoi dzisiaj, lub o pijących piwo internautach. Na to jednak nic nie poradzę. Nawet nie zamierzam dyskutować tego, czy powyższe cytaty odbiegają znacznie od tego, co słyszeliśmy z ust Stefana Niesiołowskiego, Janusza Palikota, Jacka Kurskiego, czy nawet tego, co się pojawia na tym blogu. Każdy ma swoje gusta i o nich lepiej nie dyskutować. Natomiast chciałbym zwrócić uwagę, że to nie jest tak, że te głosy wykwitły o tak sobie. Że one wyleciały z ust tych dziwnych ludzi, lub wystukane zostały ich paluszkami, tylko dlatego, że oni tak usiedli, przypomnieli sobie sprawę Barbary Blidy i doktora G, podumali, spojrzeli na fotografię Jarosława Kaczyńskiego i jego brata i pomyśleli sobie, że ich nienawidzą. Takie teksty nie powstają w ten sposób. One się tworzą całymi miesiącami, i wykuwane sa ciężką, żmudną pracą. One nie są ani początkiem, ani nawet drogą. One są wynikiem. One tak naprawdę są już bytem całkowicie samodzielnym i to one tworzą przyszłość, a nie są jej elementem.
Pyta mnie Pan o to, dlaczego ja jestem taki niedobry. Czemu ja rzucam kamieniami. Czy ja nie zdaję sobie sprawy, że moja agresja i moje chamstwo i szkodzi mnie samemu i szkodzi projektowi, który wspieram. Że jeśli ja się nie uspokoję, to spowoduję u Pana nie zrozumienie i nie uśmiech, lecz strach i złość. Trudno. Nie mam na to rady. Najwidoczniej Pana straszą i złoszczą inne rzeczy niż mnie. I tego już dalej nie jesteśmy w stanie rozstrzygać.

37 komentarzy:

  1. dziekuję toyah

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznaję zupełnie uczciwie, że kiedy zapowiadałem, że Bronisław Komorowski zostanie prezydentem już w pierwszej turze wyborów, za tymi słowami nie kryła się zwykła przedwyborcza ekscytacja, ale autentyczne przekonanie, że to jest zwyczajnie niemożliwe, żeby Jarosław Kaczyński i to wszystko co on sobą przedstawia mogłoby stanowić atrakcję dla większych grup społeczeństwa niż tylko bezpośredni członkowie Prawa i Sprawidliwości, moherki, narodowo-maryjny socjal i ci już najbardziej zaczadzeni obsesjonaci którzy wierzą że Żydzi i masoni rządzą świat, jednak na tyle przytomni, żeby wiedzieć, że tylko Kaczyński ma szansę doprowadzić do unicestwienia zgniłego liberalizmu. Nie udało mi się. Jak zwykle mój naturalny optymizm przegrał z realnym światem. Co jednak gorsze, okazało się, że przegrała też z tym światem najbardziej podstawowa logika, którą kazała mi wierzyć, że ten rachunek – a więc i osobiste walory Kaczyńskiego i cały tak pełen znaków kontekst – musi się ostatecznie zgodzić. Tymczasem – pudło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w Panu chamstwa i agresji nie dostrzegłem, już prędzej zacietrzewienie.

    Odnośnie Żakowskiego - z tego co pamiętam ludzie, przynajmniej ci na około mnie chcieli odsunąć PiS od władzy. Trzeba sobie zadać pytanie dlaczego...

    Cytaty z Wyborczej - zwykli sfrustrowani ludzie, którzy nie mają co robić i wylewają swoje negatywne emocje obrażając głowę państwa w internecie - to że piszą w mało kulturalny sposób o problemach żołądkowych prezydenta to pokazuje że nie mają merytorycznych argumentów przeciw prezydentowi.

    Doktor G. - ciekawa sprawa, zrobił co zrobił, ale wyrokiem prawomocnego sądu został uniewinniony, a w czasie gdy pan Mirosław Garlicki nie operował wielu ludzie nie miało szansy na operacje - ciekawe ile istnień ludzkich to kosztowało.

    @Michael - before you write the post you have mentioned, think who the people who vote for PiS are and why they do it. Mocking at what Toyah wrote is not the point. Whatever somebody writes or says you can replace a few words, change a meaning and pick up a fight.

    The problem in Poland is that people don't realise what liberalism is about. They associate it with lumpen-liberalizm (love the phrase coined by one of PiS deputies), that it fostering the groups of interests instead of focusing on freedom and responsibility. As long as disadvantaged Poles link liberalism with national enterprises sold for a song or obscure tie-ups between private businesses and state, not to mention absolutely legal shams like OFE, they will be prone to populist twaddle.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Anonimowy
    Również dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Michał
    Twoja analogia jest byle jaka. Przede wszystkim dlatego, że tego typu analogie są zwykle do bani. Po drugie, Komorowski jest kompletnie do dupy. On jest gorszy od Millera. Jak idzie o wdzięk, poczucie humoru i tak zwaną klasę intelektualną, on jest jak Lepper. A zatem między nim a Kaczyńskim jest kosmos.
    Wreszcie po trzecie, znaki były dla nas. To nam zamordowano prezydenta i niewyluczone, że akurat Komorowski ma tu coś do powiedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Student SGH
    Podejrzewam że Pańscy znajomi chcieli odsunąć PiS od władzy, bo uważali, że PiS źle rządzi. Jedyne co mnie interesuje, to dlaczego oni zaangażowali aż takie siły i przeprowadzili aż tak szeroką operację socjotechniczną, żeby odsunąć ich NATYCHMIAST. Już chwilę po wyborach.
    Tak czy inaczej, to nie Pańscy znajomi dali zwycięstwo Platformie. Tusk wygrał wyłącznie dzięki akcji 'Zmień Polskę - idź na wybory'. A to już był szwindel. O tym jutro.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oni chcieli odsunąć PiS od władzy, bo nagle młody, wykształcony, przedstawiciel handlowy, wsadzony w dobrą brykę nie mógł posmarować policji i łapał punkty. Doktorek nie czuł się bezkarny, biorąc 1000 zł za nogę od łóżka w szpitalu. Synek zananego adwokata musiał stanąć do egzaminu na aplikację w grupie innych dzieci nieprawniczych. Przestrzeganie prawa bywa trudne.
    Co do Garlickiego, to koledzy lekarze go nadali do CBA. Dziwne, nie? Byø to czas, kiedy w calej Europie spadla drastycznie liczba przeszczepow. Czy u nas sie mowilo o tym?
    I jeszcze sprawa komentarzy na "GW". Jakos przeciwne PO sa kasowane. Nie, to przeciez nie manipulacja.
    Ja bardzo prosze, niech ktos wymienie mi 4 argumenty za Komorowskim i niech zaden nie odnosi sié do Kaczynskiego.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Toyah
    Tobie utkwił w pamięci niesławny tekst Żakowskiego jako wezwanie do wojny (n.b. nie cierpię tego faceta i dlaczego nikt nie widzi jego miałkości intelektualnej. Autorytet ?!?!). Pierwsze symptomy zbliżającej się burzy zauważyłem w trakcie transmisji telewizyjnej obrad n.t. uformowania Po - PISu. Dało się wyczuć tą arogancję i następnie widziałem na prawdę te wilcze oczy Tuska. Wtedy już postanowiono (albo przyszedł rozkaz), że PIS trzeba zniszczyć.

    @Michael
    piszesz:
    "zaczadzeni obsesjonaci którzy wierzą że Żydzi i masoni rządzą świat"
    Ja nie jestem zaczadzonym obsesjonatem, ale obserwuję pewne grupy wpływowych ludzi, którzy spotykają się bądź w Nowym Jorku, bądź jak ostatnio w Barcelonie, oraz te różne Opus Dei i rycerzy takich czy owakich i dochodzę do wniosku, że jeśli nie rządzą światem ponad głowami i za plecami legalnych rządów, to bardzo tego chcą.


    ps.to "janusz" ale blog reklamuje, że URL zawiera złe znaki ??

    OdpowiedzUsuń
  10. http://blog.rp.pl/wildstein/2010/06/21/kto-gra-smiercia/

    OdpowiedzUsuń
  11. @Anonimowy

    To że są grupy interesów, które mają ambicję rządzić światem to nie tajemnica. Mało osób wie czym jest tzw. "rodzina dziesięciu", kiedyś "rodzina czternastu", bo było parę fuzji w sektorze bankowym i Lehman upadł. Spotykają się ze sobą szefowie tych instytucji i jak twierdzi inny autorytet, dr hab. Krzysztof Rybiński to przypatrując się ich działaniom możnaby poznać prawdę o ostatnim kryzysie finansowym.

    MFW, Bank Światowy - też możnaby się zastanowić w czyim interesie działają, różne są spiskowe teorie wokół sposobów w jaki te instytucje działały, nie tyle przeciw krajom gdzie wspomagały reformy, a ile w interesie swoich mocodawców.

    Na naszym podwórku też duzi wszystko trzymają. Sam gram na giełdzie i wiem, że trzeba grać z grubsami a nie przeciw nim jeśli chcę zarabiać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ataki Platformy Obywatelskiej na Prawo i Sprawiedliwość (17 stron)
    http://wyborcza.pl/1,76842,4648746.html

    Obietnice złożone przez Platformę Obywatelską http://wyborcza.pl/1,85998,4648580.html

    "Zobowiązania" Platformy Obywatelskiej
    http://wyborcza.pl/1,76842,4648639.html

    Obietnice Platformy Obywatelskiej
    http://wyborcza.pl/1,85998,4648719.html

    Miłego czytania życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie przeczytałam tekstu do końca, przy początkach o Żakowskim trochę się znudziłam, bo to, że ,,król jest nagi" jest tak oczywiste (później doczytam, choćby ze względu na fajną "formę" bo z treścią i poglądami jak napisałam się zupełnie zgadzam). Piszę, bo chcę powiedzieć o moim autorskim, oczywiście dla ,,Nich" oszołomskim, pomyśle na temat: dlaczego Oni tacy są? Dlaczego tak konsekwenntnie odwracają kota ogonem, dlaczego idą w zaparte i brną w tej agresji również biernej, zarzucając ją przy tym Nam - ,,mają oczy ale nie widzą"? Obserwowałam z bliska wyborców PO, jest nim również mój brat (niestety ,,pięcioro będzie rozdwojonych, dwoje stanie przeciw trojgu" itp.) i moja odpowiedź brzmi, że ludzi Ci mają coś na sumieniu w życiu prywatnym, że w którymś momencie popełnili coś nie fair a następnie zamietli to pod dywan (oczywiście czują się moralnie komfortowo i super w porządku; utrzymanie sumienia wrażliwego i prawego jest obecnie sporym, ale niezbyt popularnym osiągnięciem). A ponieważ serce i sumienie mamy jedno to dostrzeżenie prawdy o tych sprawach ogólnych (,,prawda nas wyzwoli") odsłoniłoby ,,brzydką" część prywatności, wymagając jej posprzątania, na co nie pozwala im wygodnictwo itp. Zaznaczam, że jestem osobą świecką, aczkolwiek głęboko wierzącą, po studiach, pracuję w służbie zdrowia (nie przeszkadza mi już, że dla ,,Nich" pozostanę ,,ciemnogrodem" - nie są w stanie mnie obrazić).

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. @student SGH

    no to dałeś swoją osobą zatrudnienie cynglom prześwietlającym prawomyślność obywateli. Moje gratulacje.

    Jeśli nie pracujesz w wywiadzie (tym właściwym) a sprawdzano cię w opisany sposób, a ty się na to zgodziłeś, to pięknie po(d)parłeś System. Jeszcze raz gratuluję ci eleganckiego dania ciała zawodowym manipulatorom, the thought police.

    Pozostaje jeszcze elegancko połączyć wskazane enuncjacje z twoim nickiem, abym zrozumiał co ma wspólnego student handlówki według ksywki, z komentującym pracownikiem korporacyjnym, prześwietlanym przez służby na własne życzenie.

    Na koniec prośba: twój angielski jest jakiś osobliwy. Pisz już lepiej po polsku.

    Michael pisze odrobinę niechlujnym stylem, ale poprawnie, a miejscami ciekawie. Twoja angielszczyzna jest bardziej natury zawodowej niż osobistej, co na blogu spory zgrzyt produkuje.

    Pisząc po polsku popraw interpunkcję, która obecnie rzuca o ścianę, i staraj się nie tłumaczyć z angielskiego. Makaronizmy świadczą źle o autorze, a na czytelnika działają tak, jak w poprzednim zdaniu napisałem.

    Powodzenia,

    OdpowiedzUsuń
  16. @ Yagotta B. Kidding - przyjmuję krytykę, zarówno co do mojego zachowania jak i poprawności językowej.

    Poza tym tak, usunąłem poprzedni wpis - Twój komentarz uzmysłowił mi, że czasem lepiej o paru rzeczach nie wspomnieć, dla własnego dobra.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Toyah

    "Po drugie, Komorowski jest kompletnie do dupy. On jest gorszy od Millera."

    No, tu mnie rozwaliłesz argument. Bo ja nie mogę powiedzić, w wszelkiej szczerości, że "Kaczyński jest kompletnie do dupy. On jest gorszy od Millera". Nie mogę tak powiedzieć. Kaczyńskiego nie lubię, i tyle. Miller, i jego skorumpowanych kolesiów, nienawidzę z pasją.

    Zachowujeś się jak ten facet w Life of Brian "Romans, wonderful people". Plujecie w twarz Komorowskiemu, a z kolesiami z Stalin-Lenin-Dno sobie urządzajcie media publiczne.

    "To nam zamordowano prezydenta i niewyluczone, że akurat Komorowski ma tu coś do powiedzenia."

    No to sorry, to już daleko za daleko. Kto wam zamordował prezydenta? Jaki autorytet tak mówi?

    Widać że politics staje się ważniejsze od prawdy; i to bardzo, bardzo smutne.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Michał

    Drogi Michale,

    Jestem zaskoczony. Katastrofa Smoleńska mogła mieć różnych przyczyn. Człowiek rozsądny, trzeźwo myślący, w chwili kiedy stało się coś tak strasznego, tzn. niewyjaśniona śmierć nie tylko Głowa Państwa ale również jego bliskiego otoczenia 'politycznego' (jak i 'przypadkiem' też ludzi nie z jego 'obozu') nie można wykluczyć żadnych z możliwych przyczyn. Więcej, wszystkie możliwie powody tej katastrofy są wiarygodne dopóty każden z nich nie został wyeliminowany przez dowody niepodważalne. Jest karygodną postawą stwierdzać, że nie było zamachu. Nie ma to żadnego dowodu. Z tego powodu jest on równie wiarygodny, nawet bardziej wiarygodny niż jakiekolwiek inne, bo śmierć Głowy Państwa jest komuś na rękę. Cui Bono?
    Mówią, 'that those who don't believe in God don't believe in nothing, they believe in anything.' A powód nie jest dlatego, że nagle tacy ludzie wiedzą jaka jest prawda i jak ją ocenić, tylko nie mają pojęcie prawdy bo nie wiedzą do jakiej granicy prawdy trzeba dojść aby podjąć postawę wiary w czymś co wydaje się na pozór poza racjonalną oceną a jednak jest wynikiem racjonalnej postawy. A to dotyczy tej sprawy w ten sposób, że nie jest to skrajnością choroby umysłowej wierzyć, że był zamach, tylko odwrotnie, wierzyć, że skoro nie ma dowodów, że nie był. Dlaczego? Bo przyjmując, że nie było zamachu stanu bez dowodów, to człowieka nie obchodzi dojście do prawdy, a przyjmując, że był zamach bez dowodów przeciwnych człowiek chce dojść do prawdy. I proszę to nie mylić z słynnym powiedzeniem, że ktoś tu musi udowodnić, że nie jest wielbłądem. Bo to, że Putin i jego szajka są wielbłądami to dobrze wiemy i na to dowody są.

    Pozdrawiam,
    A

    OdpowiedzUsuń
  19. @Michał & Adthelad

    Jeśli mówimy o morderstwie, nie musimy wskazywać sprawcy, bo tego często nigdy się nie da ustalić, ale niech Pan Toyah powie w jaki sposób (technicznie) zostali oni zamordowani, bo tutaj jest łatwiej o więcej szczegółów.

    kto wam zamordował prezydenta? Tego też nie lubię - "nie mój to był prezydent", "wasz prezydent", "ja nie byłem w 54% idiotów którzy na niego głosowali", itp, itd. To był prezydent Polski, wybrany w demokratycznych wyborach i szacunek mu się należał i należy. Nie chciałbym żeby ktoś monopolizował sobie prawo do prezydenta...

    Wiem co wypominacie - że się śmieli, że go wyszydzali, że zaszczuli i założyli krawaty żałobne. Ja krawata nie założyłem, nie płakałem, a zamiast wyśmiewać, krytykowałem za to co mi się nie podobało....

    OdpowiedzUsuń
  20. @studentSGH

    Ojej, no przecież wszystko jest jasne. Czemu Anglicy toyah'a nie zapytali od razu jaka była przyczyna śmierci Liwinineko? Oni wpadli przez przepadek, że mordestwo wykonano w sposobem którym nikomu się nawet nie śniło, a wyastarczłoby zadzwonić do toyah'a a on by im wszystko szczegółowo opisał.

    Cieszę się, że nareszcie ktoś trzeźwo myślący wpadł na ten pomysł, bo w przyszłości zamiast wydawać Bóg wie ile pieniędzy na różne badania, będą mogli po prostu zadzwonić do toyah'a i będzie po sprawie. Czemu nikt na to wcześniej nie wpadł?

    OdpowiedzUsuń
  21. p.s. please excuse my spelling errors.

    OdpowiedzUsuń
  22. "Wiem co wypominacie - że się śmieli, że go wyszydzali, że zaszczuli i założyli krawaty żałobne. Ja krawata nie założyłem, nie płakałem, a zamiast wyśmiewać, krytykowałem za to co mi się nie podobało...."
    ------------------------------------------------------------------

    Pozwoli Pan, że skomentuję tylko to jedno Pańskie oświadczenie, które wyróżnia się spośród pozostałych wątków z dość szczególnego, moralnego powodu.

    Wyróżnia się tym, że wpisuje się w posmoleński koncert wyznań co słabszych umysłów i serc, którym wyrzuty sumienia kazały tego rodzaju deklaracje składać. Don esteban miał taką rozmówkę na S24 z autorem przezabawnych komentarzy rysunkowych, Cezarym Krysztopą, który na czyjeś uderzenie w stół zabrzęczał nożycami niemal identycznie jak Pan: "ja nie brałem udziału w lżeniu i szydzeniu z tego człowieka, ja tylko nie zgadzałem się z nim w wielu aspektach."

    Dlaczego takie tłumaczenia to stąpanie po cienkiej moralnej linii? Bo być może służą one wyłącznie skrywaniu czegoś znacznie bardziej paskudnego, niż tylko "krytyka tego, co się nie podobało...". Bo może być tak, że nie podobało się (nie sugeruję, że akurat Panu, bo nie wiem co Panu się u śp. Lecha Kaczyńskiego nie podobało) np. budowa ciała, źle zawiązane buciki, zniekształcona mowa, podejrzenia o brzydkie choroby. Może tak być, ale trzeba pamiętać, że nawet jeśli Pan "to, co się Panu nie podobało", to np. działania na arenie międzynarodowej Prezydenta Kaczyńskiego, lub obrany przez Jego Kancelarię kierunek polityki wewnętrznej, należy pamiętać (i uczciwie przyznać) w jakim chórze się śpiewało, by, pomimo czystych intencji, nie być policzonym pomiędzy tchórzy, kanalie a w końcu i zbrodniarzy.

    Musi Pan bowiem wiedzieć, że armie Mordoru mają rozmaite sługi. Są u nich Das Teufels Generals, których tych łatwo rozpoznać, są żołnierze i agenci, a niepoślednią rolę pełnią użyteczni idioci.

    Rzecz naturalnie nie w tym, by się nie dać złapać (nie upaść), rzecz w tym by zgrzeszywszy powstać z kolan, nazwać grzech po imieniu, odebrać mu moc, by żyć w prawdzie, i iść czyniąc dobrze.

    Sprowadzając rzecz "ad Hitlerum", a więc poniekąd do absurdu, można w drodze analogii przywołać znaną formułę: "to nie ja, ja tylko wykonywałem rozkazy".

    Dlatego trzeba się 77 razy zastanowić, zanim się powie, szczególnie w obliczu znaku, jakim niewątpliwie jest to smoleńskie całopalenie, że "to nie ja, to inni lżyli i szydzili, ja tylko krytykowałem za to, co na krytykę zasługiwało." Może bowiem, wbrew tym powodom, trzeba było wtedy wystąpić w obronie lżonego i wyszydzanego Przemysława Edgara albo Lecha Aleksandra. Tak byłoby po rycersku, nieprawdaż, i szlachetnie. Ale skoro się tego w tamtym czasie nie zrobiło, to w tym czasie lepiej się nie usprawiedliwiać, bo można taką zatwardziałością Kogoś Tam, na Górze, wkurwić nie na żarty. Lepiej (jak dla mnie, rzecz jasna, gdyż ja Pana do spowiedzi nie wysyłam, choć to najlepszy znany mi sposób) stuknąć się w pierś i żyć w prawdzie.


    Proszę mierzyć, iż nie ma w tym nic wobec Pana osobistego, a jedynie pogląd wynikający z doświadczenia osobistego don estebana.


    Chciałbym Panu jednocześnie powiedzieć, że - podobnie jak wiele innych tutaj osób - uważnie śledzę Pańską rozmowę z Szanownym Gospodarzem tego miejsca, choć powstrzymuję się od komentowania. Przede wszystkim dlatego, żeby nie zepsuć. Jeśli nie jest Pan agentem, jest dla Pana szansa. Tzn. ja wiem, jest że dla każdego, ale wielu z niej świadomie zrezygnowało. W końcu nie na wiatr powiedziane jest o Tej Krwi, iż została wylana "pro multis", a nie "pro omnibus".

    OdpowiedzUsuń
  23. @studentSGH

    Chciałbym dodać, że nie było moją intencją Cię wyśmiewać, ani atakować, natomiast twoje pytanie, przyznasz, było lekko prowokujące (i czemuż nie?) i w należyty sposób odpowiedziałem. Mam skłonności do sarkazmu, co może nie jest moja najlepsza cechą, ale mimo tego, że Anglicy opisują ten sposób dyskutowania jako 'the lowest form of wit', często jest on jednak skuteczny.
    Dodam, że również uważam że to co Putin na przykład wykonał z Rosją (od czasu objęcia władzy) jest na swój sposób skuteczne ale o ile jestem bardzo ostrożny w ocenie działań jego kraju, to z równą podejrzliwością oceniam zachowanie naszych zachodnich 'partnerów'. Za długo żyłem na zachodzie by pozwolić sobie wcisnąć kit, że na przykład Ameryka czy Wielka Brytania są szlachetnym wzorem do naśladowania i to, że nie posuwają się one do zachowań których z czystym sumieniem można nazwać mordowaniem, i to na ogromnej skali (jeżeli uznają, że to leży w ich interesie).

    Pozdrawiam,
    a

    OdpowiedzUsuń
  24. @studentSGH

    a co do modus operandi, no to inni się tym zajmują - http://www.bibula.com/?p=22539 Czy to wszystko wyssane z palca, czy manipulowane czy nie? Nie wiem, ale przeczytałem (i posłuchałem), również zawarte linki, i przyjąłem do wiadomości. Na ostateczną ocenę to dla mnie za wcześnie.

    Pozdrawiam,
    a

    OdpowiedzUsuń
  25. Czy jakiśkolwiek poważny serwis lotniczy na którym komentują lotnicy, znawcy techniki lotniczej, sugerował że to zamach?

    Jestem ciekaw jak to oni zrobili.

    Sikorski - zamordowany. Jestem przekonany, i rząd brytyjski będzie musiał przedstawić dowody, że to jakbyś 'wypadek'. Bo w taką wersję nie wieżę. Jedno, jedyne pytania - do jakie stopnia rząd Wlk. Brytanii był w to zmieszany.

    Ale Smoleńsk? Jak to zrobili? Po prostu (znając się troszkę na lotnictwie) nie słyszałem ze żadnego poważnego zagranicznego źródła o jakimś zamachu. Nikt tego nie postulawał, oprócz politycznie zmotywowani. Na przykład, nie ma głosów od ludzi którzy głosją na partie socjo-liberalne, że być może, być może, to nie był wypadek spowodowany przez przykry zbierg niefortunnych okoliczności.

    OdpowiedzUsuń
  26. @all

    'Wypadek' Smoleński na tle rozgrywek politycznych w Polsce jest rzeczywiście tragedią.

    Patrząc na to z punktu widzenia wszystkich wypadków z ostatnich paru lat, zaniedbań MON'u

    (Czytając list Petelickiego porostu ręce opadają), zachowań Klicha i wszystkich gier

    politycznych z Tuskiem na czele (umyślny podział obchodów w Katyniu), to naprawdę można
    dojść do wniosku, że PO ponosi dużą odpowiedzialność z względu na zwykłe zaniechanie za śmierć wszystkich w Smoleńsku.
    Rozumiem, że dla Tuska zręczniej było pozostawić w rękach Rosjan 'wyjaśnienie' tej tragedii, ale zaniedbania które się za tym ciągną są moim zdaniem karygodne.

    Internetowe fora lotnicze nie mają tu nic do rzeczy. Ich ciekawi 'wypadek' i to wszystko.

    Trudno sobie wyobrazić aby rząd Rosyjski lub Polski podali do wiadomości pełne informacje.

    Stwierdzenie, że wszystkie urządzenia działały poprawnie same w sobie daje do myślenia. Skąd oni wiedzą tak szybko?

    Nawet biorąc pod uwagę opóźnienie samolotu (ciekawe co spowodowało opóźnienie pary Prezydenckiej?), nie wyobrażam sobie, aby nie było możliwe sztuczne wywołanie mgły jeżeli tylko po to by samolot musiał odlecieć na inne lotnisko a okienko TVP do pokazanie obchodów było ominięte. Tutaj wątek ze stenogramu gdzie odzywa się nieznany nadawca z informacją 'rzut zakończony' mnie bardzo ciekawi. Połączony z informacja świadków, że przed lądowaniem Tupolewa nad lotniskiem przez dwie godziny krążył samolot http://www.youtube.com/watch?v=6840MizeWdw (il-76 z FSB?) daje do myślenie. A może to nie był jeden il-76 który krążył ale kilka, wykonując rzut zasiania chmur/ mgły). Wcześniej mgły nie było.

    Wygląda na to, że nigdy będziemy mieli pewności co naprawdę się stało. Podsumował to dla mnie poniższy wpis do blogu rp

    OdpowiedzUsuń
  27. Wojciech Edward Leszczyński napisał:
    07 maja 2010 at 22:29

    Szanowni Czytelnicy !

    Bajka

    Wyobraźmy sobie, że żyjemy w Utopolonii. Naszą najbliższą nam osobę (np. nasze dziecko)
    powierzamy, w związku z jego wyjazdem do innego kraju (podwyższonego ryzyka) organowi
    państwowemu tj. Biurze Ochrony Rodzin.
    Biuro jest po zęby uzbrojone; ma wspaniale wyszkolonych funkcjonariuszy; pomaga mu wywiad wojskowy, kontrwywiad, służby specjalne, itd. Nie martwimy się więc bezpieczeństwo naszego
    dziecka, tym bardziej, że jedzie na dzień, niedaleko od granicy Utopolonii.

    Niestety, dowiadujemy się, że nasze dziecko zginęło, bo samochód, którym jechało wpadło czołowo na drzewo. Zginęli wszyscy, zawodowy kierowca, dwóch ochroniarzy i nasze dziecko.
    Śledztwo prowadzi prokuratura obcego kraju ale już z góry wiadomo, że prawdopodobnie wina leży po stronie nieostrożnego kierowcy.

    Biuro Ochrony Rodzin w osobie swojego szefa – M.J. ubolewa ale nie poczuwa się do winy. Organ nadrzędny tj. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji w osobie Ministra J.M. ubolewa ale nie poczuwa się do winy. Nadzorujący pracę Ministra Premier D.T. ubolewa ale nie poczuwa się do winy. Apeluje, by poczekać na wyniki śledztwa. Kuriozalnie powołuje odpowiednią Komisję, której szefem jest Minister J.M. a on sam jej Przewodniczącym.

    Oczywiście obraża rozum, bo kto logicznie myślący powierza potencjalnym sprawcom, wyjaśnienie przyczyn wypadku do którego się przyczynili.

    Dziennikarze koncentrują się na meandrach śledztwa, kto winny kierowca, czy ktoś inny. Są ewidentnie na ślepym torze i biją pianę.

    Nikomu nie przychodzi do głowy, że istnieje w Utopolonii Ustawa o BOR, istnieje kodeks karny

    z:Art. 174.
    § 1. Kto sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
    § 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
    Art. 231.
    § 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

    Tu bajka się kończy, wchodzimy do realu.

    Powierzenie drugiemu człowiekowi opieki nad inną osobą rodzi określoną odpowiedzialność
    opiekuna. Przyczyna, tj. błąd kierowcy, mgła, zamach nie zwalnia go z odpowiedzialności za
    narażenie na utratę życia osoby oddanej pod opiekę. By się od tej odpowiedzialności uwolnić, należy dowieść, że zachowało się wszystkie wymogi bezpieczeństwa czyli, że samochód był bezpieczny, kierowca przeszkolony, ochroniarze pilnowali kierowcy, by jechał nie szybciej niż 80 km/godz., a dziecko miało zapięte pasy itd. Zadbano by wyjechać w dobrą pogodę, a każdy metr trasy został dzień wcześniej zabezpieczony i sprawdzony, włącznie ze studzienkami kanalizacyjnymi. Przed samochodem i za samochodem jechała kolumna ochrony z detektorami i innymi urządzeniami elektronicznymi, zakłócający potencjalny zamach z użyciem urządzeń elektronicznych itp.
    Tylko więc trzęsienie ziemi mogłoby usprawiedliwić BOR, Ministra MSWiA oraz Premiera przed odpowiedzialnością za nieumyślne narażenie naszego dziecka na śmierć. Podkreślam: NARAŻENIE.

    Każdy wypadek ma swoje przyczyny wynikające tak z działania jak zaniechania.

    OdpowiedzUsuń
  28. c.d.
    Sekwencja wypadku pod Smoleńskiem była m.więcej więcej następująca:

    Premier Rosji zaprasza Premiera Rzeczypospolitej.
    Premier Rzeczypospolitej mimo, że gesty uroczystości i symbole narodowe czyli ogólnie mówiąc

    reprezentacja to domena (gestia) Prezydenta a nie Premiera, nie odmawia. Rosjanie znają

    nasze zwyczaje i wiedzą, że D.T. nie odmówi, co poirytuje Prezydenta konstytucyjnie
    upoważnionego do reprezentacji Narodu w uroczystościach tego typu. Wiedziano, że Prezydent

    poleci samolotem, wiedziano, że zgromadzi polskich patriotów jako osoby towarzyszące,

    wiedziano, że D.T. potraktuje tę wizytę Prezydenta na zasadzie majówki dając mu do samolotu

    6 ochroniarzy, żadnego profesjonalnego przygotowania w postaci uprzedniej penetracji i

    przygotowania terenu, zapewnienia awaryjnego lotniska z odpowiednią ochroną, uruchomienia

    służb kontrwywiadowczych i wywiadowczych, itd. WIEDZIELI ŻE BĘDĄ ZANIECHANIA.

    Te zaniechania okazały się wyrokiem (nie ma znaczenia czy losowym czy umyślnym).

    Nauczmy się jako Polacy (i nie tylko), że większe nieszczęścia wywołuje zaniechanie niż
    działanie. Trudniej jest sprzeciwić się niż zgodzić. Jestem przekonany, że Szef BOR,

    Minister MSWiA oraz Premier nie dopełnili obowiązku. Odpowiedzialność karna tych osób jest

    nawet wówczas gdy było to zaniechanie nieumyślne. Zasadą rządzenia jest bowiem KOMPETENCJA.

    Osoba niekompetentna z zasady jest nieświadoma tego co uczyniła i właśnie tak zachowują się:

    Donald Tusk, Jerzy Miller i Marian Janicki.

    Jako Naród wydajemy na Rząd miliardy PLN, na BOR miliony PLN. Efekt jest taki, że ochraniany
    przez organ państwowy Prezydent RP ginie w wypadku a jakoś nikt nie czuje się winny, nikt

    nie podał się do dymisji. Jak zwykle w Polsce
    urzędniczej: operacja się udała – pacjent zmarł.

    Ponieważ Rząd albo nie rozumie albo udaje, że nie rozumie tego co zrobił (zaniechał) więc
    pokazuje palcem na mgłę, pilota, samolot…

    Nie dajmy się zwariować. Król jest naprawdę nagi.

    Pytanie: czy leci z nami pilot?
    Odpowiedź: tak, leci, ale… nie umie latać!

    Wojciech Edward Leszczyński


    Jak napisałem wcześniej, nie jestem przekonany co do morderstwa, ale niestety aby sprawdzić wiarygodność takiej przyczyny, czy nawet przyczynianie się do śmierci przez naszych najwyższych urzędników, należałoby wykonać odpowiednie badania/ śledztwa samemu. Widać, że wielu, w raz z Tuskiem na czele, ma to gdzieś. Co zagraniczne źródła, poważne lub nie, mieli by do tego to nie mam pojęcia.

    Naturalnie, gdyby pilot nie wykonał podejścia aby sprawdzić czy są warunki do lądowania, w ogóle wypadku mogło by nie być. Ale tego też nie możemy wiedzieć bo przecież nawet przy 'mniej' mgły mogło by dojść do 'wypadku'.

    OdpowiedzUsuń
  29. sorry....ale na zakończenie trzeba dodać, że trzeba zrozumieć, że gdyby Tusk, bez względu na to czy uważamy czy ponosi 'jakąś' odpowiedzialność czy nie, zgodził się na wspólne dochodzenie to jeszcze uciążliwiej by niósł całą sprawę Smoleńska, bo presja o wyniki, , stosunki Rosyjsko - Polskie, opozycja, prasa i opinia publiczna w Polsce by zniweczyli PO. Obecne rozwiązanie to po prostu trzeźwa obrona polityczna by zachować własnej skóry i szanse na 'stołek' Prezydenta. Co dalej? Zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
  30. @Yagotta
    Niestety nie wiem, co napisał Sydent, bo nie zaglądąłem pod ten wpis i nie wiedziałem, że tu się tyle dzieje. Natomiast wydaje mi się, że on pisze po angielsku bardzo dobrze. Wcale nie gorzej od Ciebie.
    Co do Michała, to w ogóle nie masz się co do niego dopieprzać, bo on polski jest jego drugim językiem, a nie pierwszym.
    Przynam, że trochę się dziwię, że ostatnio robisz się tak małostkowy. Może faktycznie za dużo pracy?

    OdpowiedzUsuń
  31. @Michał
    Ależ ja wcale się nie dziwię, że Ty uważasz, że Miller jest od Kaczyńskiego bardziej do dupy. To jest mopim zdaniem oczywiste. tak samo jak to, że Komorowski jest najgorszy. Najgorszy. Okolice Leppera. Albo jeszcze niżej.

    OdpowiedzUsuń
  32. @Michał
    Jeszcze jedno, naturalnie. Jaki autorytet? Moja inteligencja i doświadczenie.

    OdpowiedzUsuń
  33. @Student SGH
    Opinie są różne. Jedna z nich twierdzi, że zostali źle naprowadzeni przez wieżę.

    OdpowiedzUsuń
  34. @Adam
    Z tym Liwinienko mnie rozwaliłeś. Jestem bardzo poruszony!

    OdpowiedzUsuń
  35. @Don Esteban
    Co za radość. Witam i dziękuję za ten komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  36. @AtTheLad
    Ten blog żyje dzięki Tobie. Bardzo jestem wdzięczny.

    OdpowiedzUsuń
  37. tak dla potomności http://www.youtube.com/watch?v=c4zFVgvfZFQ

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.