niedziela, 16 grudnia 2012

Ta jedna dusza, to jedno zło

Mijają kolejne dni od owego fatalnego piątkowego poranka, kiedy to w małym miasteczku w stanie Connecticut młody, ledwo dwudziestoletni człowiek imieniem Adam zmasakrował te biedne, Bogu ducha winne dzieci i ich, tak samo jak one niewinnych, nauczycieli, by w końcu też pozbawić życia i siebie, a my stopniowo zaczynamy skupiać się na sprawach bieżących. Jest to, z jednej strony, reakcja w pełni zrozumiała – w końcu już sam sposób relacjonowania przez media tego, co się stało, ale też i sposób, w jaki my sami postanowiliśmy to komentować, nie pozostawiły wiele miejsca na nowe emocje – a z drugiej, zrobiło się jakoś niezręcznie. W końcu cały piątek wypełniały tylko i wyłącznie plotki, które wszyscy chłonęliśmy z jak najbardziej otwartymi umysłami i sercami. W końcu, nawet informacja o tym, kto był prawdziwym zabójcą została zweryfikowana dopiero w sobotę. Obawiam się, że już tego, kim on był, i czemu zrobił to co zrobił, nie będzie chciał słuchać nikt. I słusznie. Po co komu to wiedzieć? Jeszcze się dowie czegoś, czego wiedzieć nie powinien, i będzie klops.
A zatem zostaniemy już tylko z wiadomością, że oto kolejny szaleniec dokonał szaleńczego czynu, natomiast jak już idzie o to, w jaki sposób ten rodzaj szaleństwa się rodzi, swoją wiedzą nas obsłużą najróżniejsi psycholodzy, czy specjaliści od zachowań przestępczych, czyli tak zwani kryminolodzy. A zatem usłyszymy, że to wszystko przez matkę, która była zafascynowana bronią i ciągała swoich synów po strzelnicach, że ów Adam w dzieciństwie za dużo czasu spędzał przed komputerem, że rzuciła go dziewczyna, a on był nadmiernie wrażliwy i zareagował w tak szczególny sposób, że nie lubili go koledzy i on przez to znienawidził cały świat, że może sam chodził do tej szkoły i miał związane z nią złe wspomnienia… można wyliczać.
Dziś pani Toyahowa znalazła gdzieś relację amerykańskiego patomorfologa, który badał ciała tych wszystkich dzieci. Otóż on zwrócił uwagę na coś, z czym nigdy wcześniej nie miał do czynienia. Chodzi mianowicie o to, że w tego typu sytuacjach morderca strzela w znacznym stopniu na oślep, to znaczy oczywiście najpierw wybiera ofiarę i do niej odpowiednio mierzy, ale przez to, że wszystko dzieje się bardzo szybko, a jemu zależy, żeby zanim skończy się mu czas i naboje, zdążyć zabić jak najwięcej osób, strzela i idzie dalej. Zabójca z Newtown najwidoczniej na pierwszym miejscu dbał o jakość, a nie o ilość. Mówi lekarz, którego wypowiedź czytała pani Toyahowa, że wśród dzieci, które on zbadał nie było żadnego z jedną tylko raną. Wprawdzie w tej rozmowie tego typu diagnoza nie pada, natomiast ja mam bardzo silne przekonanie, że z tego co on mówi, wynika jednoznacznie, że on bardzo nie chciał pozostawić rannych. Że jemu zależało, by każde dziecko, do którego strzeli, zostało z całą pewnością pozbawione życia.
I jeszcze raz. Ja wiem, że w tego typu przypadkach, ci wszyscy tak zwani „szaleńcy” strzelają by zabić, jednak mam wrażenie, że nawet ów słynny Breivik miał na celu przede wszystkim, żeby tych ofiar było jak najwięcej. No i coś wcale nie najmniej istotnego. On ich tam wszystkich w jakiś sposób nienawidził. Albo za to, że są socjalistami, albo że są głupi, albo że psują urodę jego pięknej Norwegii. Diabli go tam wiedzą, o co mu chodziło. Adam Lanza, zabójca z Connecticut, nie miał żadnego powodu, by tych małych dzieci nienawidzić aż tak, by zabijając je, poświęcić ilość na rzecz jakości. Widział jedno z nich, i strzelał raz, drugi trzeci… Żeby mieć pewność. A później następne. A ja już w tym momencie sobie myślę, że on by był bardzo z siebie zadowolony nawet gdyby zabił jedno tylko dziecko. Za to bez żadnej fuszerki. Każda kolejna śmierć, to już była tylko premia.
Przypominam sobie rozmowę, jaką na zaproszenie Józefa Orła jeszcze we wrześniu, przeprowadziliśmy wraz z Coryllusem i Kamiuszkiem na temat Szatana. W pewnym momencie pojawił się temat pewnej dziewczynki, którą swego czasu spotykałem dość często, jeżdżąc tramwajem do pracy do Chorzowa. Małej, drobnej, przerażająco samotnej blondynki, o straszliwie pokaleczonej czarnymi kolczykami twarzy. No i trochę podebatowaliśmy na temat tego, co ją w tym jej krótkim tak przecież – ona nawet nie miała tych dwudziestu lat, co ów Adam z Newtown – życiu doprowadziło do tego stanu. Czy to może muzyka? A jeśli muzyka, to czy to znaczy, że muzyka jest zła? Że lepiej muzyki nie słuchać. A jeśli to było coś innego? Na przykład jakieś Pokemony, lub gry komputerowe? Czy to znaczy, że tego się należy wystrzegać, bo za tym stoi Zły? No i wtedy nagle – zupełnie niespodziewanie – przyszło mi do głowy, że a co, jeśli ten nasz świat dokładnie w każdym swoim zakątku jest tak urządzony, że człowiek może z niego brać to co dobre i to co złe, i że wybór należy wyłącznie do nas, natomiast jak idzie o Szatana, to jemu zależy wyłącznie na jakości. Że jeśli jemu się uda wyrwać Bogu jedną jedyną duszę, to on to zaliczy jako swoje bardzo duże zwycięstwo. A jeśli na dodatek ta jedna jedyna dusza popełni jedno, jedyne zło, ale za to zło idealne, zło doskonałe, to wtedy już naprawdę będzie miał powód do świętowania.
A zatem, ja już dziś, kiedy pomału to, co się stało w Ameryce w miniony piątek staje się ledwo wspomnieniem, wiem, że każde kolejne słowo, które będzie nas próbowało wmanewrować w przekonanie, że znów któryś z nas oszalał, oddala nas od prawdy, o której nigdy, przenigdy nie powinniśmy zapominać. To my wybieramy. To my korzystamy z wolności, którą dał nam Pan i powinniśmy bardzo uważać, żeby nie stać się tą jedną jedyną ofiarą, z tym jednym, choćby i jedynym zadaniem. Bo on nie przepuszcza żadnej okazji.

No i na rozpoczęcie tego ostatniego tygodnia przed Świętami, proszę o wspieranie tego bloga tak jak dotychczas. Jestem za każdy gest wdzięczny i zapewniam, że robię co mogę, by to się wreszcie skończyło. Dziękuję.

7 komentarzy:

  1. Tacy ludzie mogą być po prostu opętani.
    Jest to cienka granica za którą miejsce Boga zajmuje ten który niesie światło.
    Gry, kolczyki, joga to efekty ale też wrota - to się nakręca.
    Potem, jeżeli nikt im nie pomoże, to jest z górki.
    ciekawe.onet.pl/fototematy/czlowiek-kot-popelnil-samobojstwo,5304826,0,galeria-maly.html

    OdpowiedzUsuń
  2. @Remo
    Ty wiesz, że on był też z występami w Polsce na zaproszenie TVN-u?

    OdpowiedzUsuń
  3. Przed chwilą rozmawiałem z moją mamą, która usłyszała w telewizji jakieś informacje o tej tragedii. Roztrzęsiona zapytała "co pchnęło tego człowieka do takiej zbrodni?". Odpowiedź nasuwa się tylko jedna - szatan.
    Niestety coraz mniej ludzi zauważa jego realne działanie. Jeśli człowiek zaczyna lekceważyć zagrożenie, to nie zabezpiecza się przed nim. O to chodzi szatanowi.
    Papież Paweł VI mówi: "Zło nie jest już tylko niedostatkiem, ale mocą, bytem żywym, duchowo zdegradowanym i deprawującym. To rzeczywistość przerażająca, tajemnicza i budząca grozę. Ten, kto nie uznaje jej istnienia albo wyjaśnia ją tylko jako pojęciowe, fantastyczne usposobienie nieznanych przyczyn czy to naszych chorób, czy stanów wewnętrznych, wychodzi poza ramy nauczania biblijnego i kościelnego."
    Tak jak mówi Toyah, to od nasz zależy jak blisko szatana podejdziemy, a św. Piotr ostrzega, że "Przeciwnik wasz, diabeł, krąży wokoło jako lew ryczący, szukając kogo by pożreć".

    OdpowiedzUsuń
  4. No gdzieś było że człowiek kot był w Polsce.
    Paweł VI miał racje. Za złem stoją osoby, duchy, warto brać taką opcję analizując takie zdarzenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Jacek Dydyński
    Kościół to potęga. Wystarczy takie jedno słowo Ojca Świętego, i tam jest już wszystko. Bardzo dobrze, żeś to przypomniał.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dodam przejmujący i zarazem przerażający fragment wiersza Williama B. Yeatsa pt. "Drugie Przyjście":

    "Zataczający coraz szersze kręgi
    Sokół przestaje słyszeć sokolnika;
    Nie ma już osi, wszystko się rozpada.
    Nad światem chaos; mętna, krwawa kipiel,
    Która zalewa falami i topi
    Wszelkie misteria dawnej niewinności(...)

    Czyż to nie znak jakiegoś objawienia?
    Czyż nie nadchodzi czas Drugiego Przyjścia? (...)

    Czyj czas nastaje w końcu? Jakież monstrum

    Brnie do Betlejem, by się tam narodzić?"

    OdpowiedzUsuń
  7. @Kazimierz Mrówka
    No tak. Trochę się zrobiło dreszczowato. No ale w końcu po coś ci poeci są, co nie?

    OdpowiedzUsuń