sobota, 29 listopada 2025

O Arcykapłanach Jedynej Wiary

 

Gdy wydawało się, że skutkiem niezwykle przemyślnej strategii Donalda Tuska, głównym tematem rozważań adwentowych w Polsce będzie próba aresztowania Zbigniewa Ziobry, niespodziewanie głos zabrał papież Leon IV i ustanawiając kardynała Grzegorza Rysia nowym metropolitą krakowskim, sprawił, że nawet jeśli „policje tajne, widne i dwupłciowe” uprowadzą pana ministra z Budapesztu, wsadzą go do ciemnicy i poddadzą go torturom przećwiczonym jeszcze wiosną na pamiętnych urzędniczkach, to do świątecznych stołów zasiądziemy debatując, czy bramy piekielne wreszcie przemogły Kościół Boży, czy może odwrotnie, to Kościół Boży przetrzymał faszystowską nawałnicę i przynajmniej miasto Kraków zostało ocalone.

W czym rzecz? Otóż chodzi o to, o co chodzi mniej więcej od 35 lat przy okazji kolejnych powołań w naszym Kościele, a mianowicie o to, że z jednej strony kompletnie zaczadziali nienawiścią do współczesnego Kościoła tzw. tradycyjni katolicy, a z drugiej zaczadziali podobną nienawiścią, tyle że do Kościoła tradycyjnego katolicy liberalni, wzięli się za łby i zaczęli głosić, że nic to wojna na Ukrainie, rosyjskie prowokacje, niemiecka agresja, prawa LGBT, skorumpowana Unia Europejska, kryzys polskich finansów publicznych, służby zdrowia oraz terror służb Donalda Tuska, kiedy nowym metropolitą krakowskim został kard. Ryś i od tego momentu nic już nie będzie takie samo, a już na pewno nie będzie taki sam Kościół Powszechny.

Przeczytałem właśnie facebookowy wpis Janiny Ochojskiej, która na wiadomość o tym, że nowym metropolitą w Krakowie będzie kard. Ryś, eksploduje wręcz delirycznym szczęściem, zupełnie jakby pod jej dach zawitała sama Matka Boża i po latach cierpień udzieliła jej łaski uzdrowienia. Próbowałem znaleźć w jej dość obszernym nawet komentarzu informację, w jaki sposób obecność tego akurat kardynała w Krakowie sprawi, że Kościół wreszcie podniesie się ze swojego upadku, ale jedyne co widzę, to radość z tego, że zatriumfują wszyscy ci, co nie potrafili już dłużej znosić widoku i głosu arcybiskupa Jędraszewskiego. Nie Kościół, nie ludzie wierzący i pobożni, ale ci właśnie ogarnięci nienawiścią do dotychczasowego metropolity. Ktoś powie, że jestem niesprawiedliwy, bo gdy Ochojska pisze o „krakowskim kościele”, to ma jak najbardziej na myśli ludzi wierzących i pobożnych. Możliwe, problem jednak w tym, że przede wszystkim ja doskonale znam ludzi reprezentujących środowiska Znaku, Tygodnika Powszechnego i innych rzekomo katolickich projektów i nie mam najmniejszych wątpliwości, że znaczna większość z tego towarzystwa jeśli w ogóle bywa w kościele to najwyżej na Pasterce, albo podczas święcenia jajek.

Gdy myślę o owym kościele krakowskim to od razu przypomina się pewien stary już numer magazynu Znak, gdzie pierwszy, okładkowy tekst traktował o rzekomym dzieciństwie i młodości Jezusa z sugestią, że wedle jakichś dokumentów miał on żonę i dzieci, drugi stanowił wywiad z jakimś rabinem, który twierdził, że Jezus wcale nie zrewolucjonizował niczego, a Jego nauki były w pełni zgodne z ówczesną religią żydowską, natomiast kolejny tekst to kolejna rozmowa, tym razem z byłym księdzem Tomaszem Węcławskim, po którego niegdysiejszej wierze nie pozostało nawet nazwisko. I to i oczywiście przypomina mi Tygodnik Powszechny i inny wywiad z tym samym byłym księdzem, a dziś już profesorem Tomaszem Polakiem, który zupełnie otwarcie i jednoznacznie deklaruje się jako ktoś, dla kogo chrześcijaństwo jest od samego początku oszustwem, a Jezus uzurpatorem. I to jest dla mnie ten tak zwany przez Janinę Ochojską „kościół krakowski”.

No ale mamy też tych drugich, zajmujących przeciwną stronę boiska, którzy wyrywają sobie włosy z brody, że oto papież Leon XIV, wyznaczając kardynała Rysia na stanowisko metropolity Krakowa, okazał się takim samym zdrajcą jak Franciszek i że ów szatański gest stał się kamieniem, który ostatecznie przygwoździ do ziemi Kościół w Polsce. I tu tak samo jak w przypadku owych krakowskich liberałów, głosiciele tych rewelacji są bardzo głęboko przekonani, że to oni właśnie reprezentują prawdziwy Kościół Boży i że to oni są jedynymi uprawnionymi depozytariuszami Ewangelii Chrystusowej. Ktoś zapyta, czy ja może o nich wiem tyle samo, co o politycznych i duchowych przewodnikach Janiny Ochojskiej, a ja już odpowiadam: jak najbardziej, a może nawet jeszcze bardziej, bo jeśli chodzi o to rozmodlone towarzystwo, to ja nie dość że znam reprezentowane przez nich media, to pamiętam nawet ich nazwiska. I pamiętam znakomicie jak oni wszyscy aż przebierali nogami na myśl, że papież Franciszek lada chwila musi przecież umrzeć i z jaką radością powitali oni ostatecznie samą tę wiadomość. Nigdy nie zapomnę jak w czasie gdy papież Franciszek jeszcze się mocno trzymał każdy z nich i każdy w swoim czasie publicznie wzywał do modlitw, do postu, do jałmużny w intencji nawrócenia opętanego przez złego ducha Papieża. Polonia Christiana, Fronda, Do Rzeczy, Chmielewski, Lisicki, Górny, Kratiuk, Szlachtowicz, Pospieszalski… można wymieniać. Oni wszyscy się dziś ustawiają z ostrzegawczym transparentem „Szatan w Kościele”, tyle że już nie tylko chodzi im o wspomniany „kościół krakowski”, ale o cały Boży Kościół od Warszawy przez Berlin i Paryż po Watykan. Dlaczego? Bo od odejścia Benedykta jest już z każdym rokiem tylko gorzej i gorzej, a na koniec jeszcze dostaliśmy w łeb antychrystem Rysiem.

A tymczasem ludzie, jak to ludzie, będą dalej po wstaniu z łóżka, przed jedzeniem, po jedzeniu i przed zaśnięciem robić znak krzyża, w niedzielę pójdą do kościoła, w międzyczasie się wyspowiadają, przyjmą komunię, w Adwencie odstawią alkohol, w czasie Świąt Bożego Narodzenia pośpiewają kolędy, w Wielki Piątek pójdą na Drogę Krzyżową, a w Sobotę poproszą księdza, by im poświęcił wielkanocne potrawy. A gdy się dowiedzą, kto został nowym biskupem, kardynałem, czy nowym papieżem i kto przestał być ich proboszczem, a kogo biskup ogłosił nowym proboszczem, to za każdego się z nich pomodlą i będą mieli kompletnie w nosie co o tym wszystkim myślą samozwańczy Arcykapłani Jedynej Wiary, z każdej możliwej strony tego zidiociałego boiska.

No i ewentualnie w wigilię Adwentu zajdą do swojego kościoła posłuchać sobie pobożnej muzyki.

Amen.




O Arcykapłanach Jedynej Wiary

  Gdy wydawało się, że skutkiem niezwykle przemyślnej strategii Donalda Tuska, głównym tematem rozważań adwentowych w Polsce będzie p...