czwartek, 8 października 2020

Integrator: "Futerkowcy" vs "utylizatorzy" (18+)

Nie da ci ojciec, nie da ci matka, tego co da ci bliska sąsiadka - to refren piosenki "Sąsiadka" zespołu "Toples". W sumie to nie wiem dlaczego tak sprośnie zacząłem, najpewniej dlatego, że nic lepszego nie przyszło mi do głowy by pokazać klosz medialny w jakim żyjemy. Na szczęście nie da ci radio, nie da ci telewizja tego co da ci... Internet. A zatem w drogę. Nieletni - wyjść! Reszta - zapiąć pasy, będzie rzucać!

  

Nagranie zrobiono ukrytą kamerą a strona na której ją znalazłem należy do "króla norek". Piszę to dla tych co lubią bawić się w śledczych, a potem stawiać zarzut stronnictwa, pozwólcie wiec, że się od razu wylegitymuję: nie znam "króla", nie pracuję dla jego spółek, a film znalazłem przypadkiem w sieci, zgłębiając temat przez który, jak tak dalej pójdzie, rozpadnie się Polska jaką dziś znamy. Może nie od razu Polska, najpierw Zjednoczona Koalicja a w konsekwencji rząd zapewne tuż przed wyborami, a może i PiS jeśli po tych wyborach straci miejsca w sejmie. Na koniec dopiero to nowe co przyjdzie, weźmie się za rąbanie toporami co wspólne.

Tak w skrócie, to dla tych co chcą najpierw poczytać, pani ze słynnego dziś stowarzyszenia "Otwarte klatki" - Dobrosława Gogłoza - bez ogródek, w towarzystwie i przy piwie, opowiada rzeczy bynajmniej straszne. Ja tam się duchów nie boje, horrory oglądam na śniadanie, ale przyznam, że filmik robi na mnie właściwe wrażenie. A seans zaczyna się tak, że z nieskrywanym uśmiechem na twarzy oznajmia ta pani przy stole zgromadzonym, że na poczet stabilizacji budżetu, dla "płodnego rozwoju" i utrzymania członków trzeba robić większą liczbę akcji pomniejszych. Duże śledztwa trwają rok, dużo kosztują a potem i tak dupa, przepraszam, pani użyła słowa "cisza". Stąd pani Dobrosława, wraz z Pawłem (to chyba ten po lewicy, bo wypowiedziawszy to imię kładzie pani panu głowę na ramieniu), wspólnie wymyślili, że na poziomie medialnym "jedna ferma oznacza to samo co 50 ferm" a jeśli byłaby to ferma posła to medialność mamy do kwadratu. Uważacie? To jest nagranie z 2013 roku a mamy 2020 rok gdy wybucha sprawa norek z jednej hodowli, a w tle posłowie hodowcy. Wszystko jak w scenariuszy kreślonym w filmie. A to jeszcze nie koniec, dopiero teraz się zacznie....

W dalszej bowiem części nagrania pani od "Otwartych klatek", nie mogąc powstrzymać uśmiechu opowiada, że spotkała się z człowiekiem z grupy firm utylizacyjnych i zgadali się, że jest im po drodze. Po czym objaśnia pani Gogłoza swoim słuchaczom, a chcąc nie chcąc teraz także nam wszystkim, o co idzie (ale tak na prawdę) w awanturze z norkami. Przyznam szczerze, że bym na to nigdy nie wpadł, a tu proszę bardzo taki news, że od lat maleje pogłowie świń w Polsce, a przez to liczba odpadów z rzeźni o który to "surowiec" (tak, taka tam pada nazwa) rywalizują nazwijmy ich tu roboczo - "futerkowcy" z "utylizatorami". W efekcie mamy w Polsce taki stan, że: "...z punktu widzenia polskich korporacji utylizacyjnych fermy futerkowe zagrażają po prostu u ich interesom.". Jasna cholera, ja tu sobie spokojnie chodzę po ulicy, kupuje chleb, wysyłam listy a tam wojna trwa na całego. O byt, wszelako nie norek jak się okazuje. Wow! Nie, "Wow!" to będzie za chwilę. Bo nasza wylewna mówczyni rozwija dalekosiężny plan, że skoro futerkowcy zabierają pracę (jak rozumiem ludziom zatrudnionym w branży utylizacyjnej) a sami oferują pracę na kiepskich warunkach to stowarzyszenie opowie o tym na ucho politykom, bo przecież nikt lepiej od nich nie umie szafować słowem "bezrobocie". I tu właśnie wchodzi na scenę dopiero okrzyk "Wow!" - bo ta pani mówi wprost o budowaniu systemu lobbingowego w polskim parlamencie. Dobra, to słowo w słowo żeby nie było pomyłki: "... zrobiłam dla tego typa listę kontaktów takich jakby w parlamencie które mamy. On miał się z nimi zapoznać, zobaczyć czy tam się powtarzają jakieś nazwiska słynne, z którymi też ma kontakt. Bo to jest taki koleś... W ogóle ten związek branżowy działa przy Ministerstwie Rolnictwa. Oni są częścią tej Rady Gospodarki Żywnościowej... Bezpieczeństwa... Bezpieczeństwa Żywności tak, tak, tak. Także to jest bardzo poważna instytucja w Polsce. Nie jest to tylko taki związek na zasadzie prywatnego działania we własnym interesie, ale jakoś tam powiązany z Ministerstwem Rolnictwa. Koleś w Ministerstwie Rolnictwa jest codziennie...  I tak dalej... Także...". Wystarczy tego dobrego. Czy na sali jest może prokurator?? Pytam na poważnie bo w nagraniu pada lista posłów i nazwisko pana od "utylizatorów" o którego możliwościach rozprawiała przez dobrych parę minut pani Gaduła. 

Ok, dobra, żeby nie zamęczać bo wiem, że świerzbi Was palec by już nacisną przycisk "play". W filmie więc "pojawia się" jeszcze koleś z firmy Saria (Spółką dominującą grupy SARIA jest firma SARIA Bio-Industries AG & Co. KG z siedzibą w Selm (Niemcy)) z którym jak twierdzi pani Dobrosława, spotkała się już raz a zaraz ma się spotkać ponownie. Pojawia się też wymagające szczególnej uwagi zdanie, że "Czasami w Wyborczej ukazują się naprawdę wzorowe artykuły o tym, że hodowla przemysłowa jest zła i wtedy nawet warto odezwać się z pochwała i z propsami za to." ale i propozycja dotarcia do redakcji Pulsu Biznesu, która według kobiety nagrywającej tą całą hucpę, puściła tekst "Amerykanie biorą polskie odpady". Co to są proposy i co tam robią Amerykanie nie podano. Fiu, fiu... otwórzcie okna bo zrobiło się gorąco. 

No dobrze. Wiem, że to są skrawki z całego nagrania, że portal wSensie mógł wyrwać słowa z kontekstu, więc proszę klikać, klikać, i jeszcze raz klikać "play" a potem rozsyłać to dalej. I niech już sobie każdy sam zobaczy na własne oczy jak z tym było. Bo na mój gust niestety nie szło o norki, ale jak zwykle o to samo. O rozwój organizacji, o pensje dla jej członków, o "surowiec" dla firm utylizacyjnych i futrzarskich, które bez tego surowca pójdą w niepamięć jak swego czasu i z tego samego powodu fermy lisów - a więc o szmal chodziło.... przynajmniej wtedy, i przy tamtym stole. A w tle Niemcy, Amerykanie, no i oczywiście nasi politycy z parlamentarnego rozdania AD2013... A skoro tak to ja już podziękuję. Szczególnie, że pan z prokuratury też zdaje się opuścił salę, i od kwadransa pokrzykuje do telefonu, kręcąc się po korytarzu czerwony jak burak. To stare dzieje, ale może pana Ziobrę natchnie do właściwych działań "lista kontaktów takich jakby w parlamencie które mamy" autorstwa pani Dobrosławy?

Branża utylizacyjna (śmieci, woda, ale także produkcja porolnicza) wyceniana jest w skali globalnej na setki miliardów euro i wciąż rośnie. W wielu państwach Europy przemysł przejęły organizacje mafijne, które dostrzegły w nim potężny potencjał, bez konieczności ponoszenia ryzyka jak w przypadku handlu narkotykami. Bo to jest completely legaly, tylko mechanizmy jak widać zostały te same. Rzecz zatem wymaga błyskawicznych regulacji, inaczej skończy się i u nas podobnie - płonące wysypiska śmieci to była wszak jedynie zajawka, pokaz możliwości i determinacji. A norki? Norki to zgniłe jajo podrzucone przez poprzednią ekipę rządzącą, przyniesione obecnej władzy na tacy przez naiwne(?) dzieci z młodzieżówki, która je bezrefleksyjnie(?) przytuliła. Uścisk śmierci? Tym razem się udało. Ale fakt, że o mały włos nie rozniosło w pył Zjednoczonej Prawicy dobitnie świadczy o sile przeciwnika z którym przyjdzie się jej zmierzyć. Wszelako nie będą to rodzimi futerkowcy, to coś przyjdzie z Południa a prędzej z Zachodu.

Co z tym zrobi rząd? Zobaczymy. Póki co, choć nagranie jest z 2013 roku, to nie widziałem tego w telewizji. Którejkolwiek. Nie da ci ojciec, nie da ci matka.... tego co da ci Internet. 

Dobrego dnia. Ja go już raczej mieć nie będę. Bo już na długo zostanie mi w pamięci obraz kobiety walczącej o prawa norek, która wybucha gwałtownym śmiechem gdy na stole dyskusyjnym leżała maszynka do mielenia zdechły norek: "To jest taka... maszynka do mięsa, tylko że taka duża i tam w środku są norki (śmiech)". I  to mi jeszcze zostanie jak bawi ją własny żart, że mogliby puścić famę, że w McDonaldzie robią z tego hamburgery. O zgrozo, w jakich czasach my żyjemy? O zgrozo, że w sprawozdaniu finansowym stowarzyszenia "Otwarte klatki" za rok 2013 mamy marne tysiące a za rok 2019 widnieją już miliony. 

Mam cichą nadzieję, że to dlatego, że oni przeszli od tamtego czasu duchową przemianę. Wy też?

Autor: Integrator


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.