środa, 16 września 2020

Integrator: PiS od władzy odsuną zwierzątka

Dawno nie pamiętam wzburzenia większego jak to, które właśnie mną wstrząsa. A wstrząsa, a telepie bo zajrzałem do projektu zmian ustawy o ochronie zwierząt. Tego właśnie co to go (jak wieść niesie) dzieciaki z młodzieżówki wymyśliły, a potem już potoczył się swym torem, że im tyle tylko z tego zostało, że przez chwilę zaistniały. Sukces niebywały zważywszy, że jakoby zmowa milczenia nad nimi wisiała przez ostatnie laty, a z iście konspiracyjnego stylu bycia nie potrafili ich nawet wyciągnąć rówieśnicy z bojówek LGBT, których pełno na każdym rogu, dla których aż prosiło się pokazać Polsce i światu młodą alternatywę prawicy. A jednak nie. Wytrwali w podziemiu przez cały ten czas, aż błysnęli w końcu i to od razu tak, że człowiek pożałował. 

Czytam więc projekt, fakt, że pobieżnie bo ni czasu nie mam na bzdury zbytnio, ani też nikt mi za to nie płaci, ale włos się na głowie jeży.

„Zabrania się trzymania zwierząt domowych na uwięzi w sposób stały dłużej niż 12 godzin w ciągu doby lub powodujący u nich uszkodzenie ciała lub cierpienie oraz niezapewniający możliwości niezbędnego ruchu. Długość uwięzi nie może być krótsza niż 3 m.”. Tak do tej pory było w ustawie a teraz będzie krócej: „Zabrania się trzymania zwierząt domowych na uwięzi w sposób stały.” Kropka. No i łańcuch będzie dłuższy: „Tymczasowe trzymanie zwierząt domowych na uwięzi jest dozwolone na uwięzi o długości minimalnej 6m”. To rozbierzmy na części tę pierwszą durnotę. Ja bym po pierwsze chciał wiedzieć, co to znaczy „w sposób stały” bo definicji tak w ustawie jak i w projekcie szukać próżno, a czas jest tu sprawą kluczową. Wszyscy wszak wiemy, albo nie wiemy, ale zapis o ramach czasowych jest w ustawie o emisji reklam, żeby nie trwały dużej niż sam film. A, że oględnie to napisano to zaraz te obostrzenia stacje tak ominęły, że po bloku reklam, puszczają autoreklamę, a potem kolejny blok - i wszystko zgodnie z prawem. Tyle, że ja przez to musiałem kupić Netflixa, coby móc sprawnie obejrzeć film do kolacji. Czy i rolnik ma szukać wytrychu? Tu też chłopy mają omijać ustawę a w tym celu raz czy dwa na dobę, w drodze za przysłowiową stodołę spuścić psa, a gdy obaj zrobią swoje na powrót czepiać burka? Wszak wówczas zakaz trzymania zwierzęcia na łańcuchu w sposób trwały będzie zachowany. W dodatku ta nieszczęsna długość łańcucha. Całe dzieciństwo spędziłem na wsi u dziadków, i pamięta jak dziś, że jako wrażliwe dziecko, z litości dla psiej doli, sam z siebie przedłużałem mu łańcuch. A potem musiałem skracać, bo on się bez przerwy plątał a to o budę, a to o pręty ogrodzenia, i wył wtedy mój mały przyjaciel na pół wsi unieruchomiony, albo musiał czekać aż kto wróci z pola i go rozsupła. Ludzie z miasta, do was wołam, przez ten zapis pies będzie musiał mieć budę na środku podwórka – życzę powodzenia.

„w art. 10a a) w ust. 1 - pkt 3 otrzymuje brzmienie: „3) wprowadzania do obrotu psów i kotów poza miejscami ich chowu lub hodowli, w tym za pośrednictwem sieci Internet;”" - ma się rozumieć to jest działanie zabronione. Wcześniej już był zakaz handlu tym "towarem" ale jak przystało na młodzież teraz dodano internet. I niby co zdaniem miejskiej młodzieży mają teraz ludzie robić z pomiotem? Otóż ja wam powiem, co się stanie z pieskami i kotkami, które można dziś wystawić w sieci gdy się komu powiększyła nagle psia czy kocia rodzina. Na wsi będą tacy co je starym a bezdusznym zwyczajem wywiozą do lasu albo będą topić w przysłowiowej studni, a mieszczuchy z gaciami pełnymi strachu pójdą je "zgubić" do podmiejskiego lasu lub zaczną masowo odwiedzać schroniska. Teraz dopiero, dzięki młodym durnojełopkom, zacznie się prawdziwa rzeź niewinnych zwierząt, których nikt przecież nie zapyta czy wolą być topione czy z głodu umierać w lesie? Że co, że jak, że niby w schroniskach to jednak będzie im lepiej? A było które dziecię tam kiedy z wizytą, to zapraszam, bo wszystkie które znam dawno by poszły z torbami gdy nie wolontariusze. Ale i one nie przetrwają twórczej tyrady młodych, wszak projekt wprowadza minimalną powierzchnię na zwierzaczka w odniesieniu do jego wielkości. Byłem ja raz w stołecznym schronisku po odbiór psa, i do dziś mam w pamięci smutne oczy spoglądające na mnie zza krat przepełnionych kojców. A skoro na prowadzenie ośrodka kasy nie ma, to tym bardziej na przebudowę klatek nie będzie. I co, pieski będą musiały zasnąć na zawsze? To kotki także bo ich nawet profesor Migalski w takiej ilości nie przygarnie. Ot i wylano wannę z dzieckiem.... ze zwierzątkiem, a przecież chciano tylko te futerka ratować. Lećmy dalej bo znów telepie. 

„w art. 6 w ust. 2 pkt 10 otrzymuje brzmienie: „10) utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania polegające w szczególności na utrzymywaniu ich: a) bez zapewnienia pomieszczenia chroniącego przed zimnem, upałami i opadami atmosferycznymi…”. Ha!, jednym słowem kto nie uchowa burka przed zimnem temu czapa. Nie, to nie żart. Ten zapis rozszerza definicję "znęcania się nad zwierzętami", a każdy "działacz dla dobra zwierząt" z obowiązkowym udziałem policji będzie mógł wejść na posesję rolnika i zrobić mu z du..szy, jak to się ładnie mówi, jesień średniowiecza. I od razu uprzedzę pytania - "pomieszczenie chroniące przed zimnem" zgodnie z innymi przepisami to już na pewno nie będzie teraz buda. Tak, tak gapusie. Ja wiem, że wy trzymacie swoje pieski w blokach, w pomieszczeniach mieszkalnych chronionych przed zimnem, ale na wsi chłop stawia budę, którą wy mu właśnie kasujecie. I tu taka oto dygresja. Ja w sumie nie wiem kto tworzył to legislacyjne badziewie, tak tylko dla draki wskazuję gromadę Moskala, lecz najwyraźniej nie o dobro zwierzątek szło jego autorom a celem jest ład społeczny, który ten projekt z założenia wywraca. To jest pełen ładnych frazesów przepis na wojnę wszystkich ze wszystkimi przez który nie tylko padną i tak już zapchane sądy, to w pył rozbiciu ulegnie z trudem budowana solidarność wciąż skłócanego narodu. A tak jeszcze na koniec byśmy wspólnie dostrzegli głębię problemu, przykład jeden podam. Miał mój znajomy (chciał traf, że w mojej obecności), interwencję Straży Miejskiej po tym jak "cynk dostała", że ponoć psa męczy bo ma budę... nieocieploną. Styropian pani strażnik rada była w tej konstrukcji widzieć, szczęściem jako inżynier, ruszyłem na ratunek koledze a władzy tłumacząc, że to docieplenie będzie tak skuteczne, jak gdyby kto u siebie w bloku okna na oścież rozwarł zimą, i cóż z tego wtedy, że blok ocieplony. Wszelako trudno psu w budzie drzwi instalować. A jeszcze na burka wskazałem, że mu matka natura takie futro dała, że gdy my tu w kurtkach i czapkach debatujem, pies z wywalonym jęzorem całą rozmowę leżał na śniegu a na grzbiecie. Obraz ten widać trafił gdzie powinien, choć idąc do siebie jeszcze mruczała. Zobaczy kto dożyje, jak ten projekt wyciągnie z nas wszystkich najgorsze instynkta. [cd. kliknij poniżej Następna]

„Zabrania się chowu lub hodowli zwierząt futerkowych, z wyjątkiem królika […] w celu produkcji surowca dla przemysłu futrzarskiego, mięsnego i włókienniczego;”. To hasło, szyld pod jakim ten projekt budowano. A w nim majstersztyk – „z wyjątkiem królika”. Bo co? Niby królik to już nie zwierzę, niby bólu nie czuje, futro mu nie tak bliskie ciału jak dla szynszyla? Tylu pyskaczy, obrońców "futerek" a żaden projektu ustawy nie czytał? Really? Ja sam tylko jeden na kraj cały staję w obronie królika? Owszem gdy czas przyjdzie rozerwę szaty lecz dobrze czuję, że nie o pasztet tu rzecz idzie a o grube miliardy ktoś usilnie zabiega. Drugim na świecie producentem zwierząt „na futra” jesteśmy, o tę więc schedę po Polsce pokusili się panowie lobbyści. I popłyyyyną te miliony do Dani, a pewniej do Chin bo tam o ludzi nikt nie dba, co dopiero o zwierzęta. No i może warto sprawdzić kto w sejmie króliki hoduje, że tam taki wyjątek wklepano.

O! A na koniec jeszcze o uboju rytualnym, bo i w tym względzie sporą sensację przemycono. Tu to się dopiero dzieje, niech więc "nieczytaci" wrażliwcy uszy dobrze postawią. Dziś prawo w tym względzie mówi tak: „Art. 34 ust 1. Zwierzę kręgowe w ubojni może zostać uśmiercone tylko po uprzednim pozbawieniu świadomości przez osoby posiadające odpowiednie kwalifikacje. […] ust 3. W uboju domowym zwierzęta kopytne mogą być uśmiercane tylko po uprzednim ich pozbawieniu świadomości przez przyuczonego ubojowca.”. Ale ale... ale dla potrzeb legalizacji uboju rytualnego projekt, co to ma niby ująć cierpienia naszym małym braciom, wprowadza nowe zapisy i teraz ma być tak: „3a. Wymogów określonych w ust. 1 i 3 nie stosuje się przy poddawaniu zwierząt szczególnym sposobom uboju przewidzianym przez obrządki religijne związków wyznaniowych o uregulowanej sytuacji prawnej funkcjonujących na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej na potrzeby wyłącznie ich członków, zwanego dalej „ubojem bez ogłuszania”. 3b. W przypadku, o którym mowa w ust. 3a, nie zezwala się na stosowanie systemów krępujących bydło przez umieszczenie w odwrotnym położeniu lub w dowolnym innym nienaturalnym położeniu.”. Bierzmy się więc za rozbieranie i tego zapisu. Po pierwsze ubój rytualny, a to są włączając eksport póki co setki ton mięsa miesięcznie, nie musi robić osoba "posiadająca odpowiednie kwalifikacje". Ot długi nóż wystarczy, silna dłoń i do dzieła! Co lepsze zapis ten idzie na starcie z Dyrektywą Rady 93/119/WE z dnia 22 grudnia 1993 r. w sprawie ochrony zwierząt podczas uboju lub zabijania gdzie opisano jak traktować zwierzęta podczas uboju, żeby rzeźnia nie stała się salą tortur. Mówi się tam o narzędziu którym można zabijać, żeby najmniej bolało (tylko wtedy gdy nie ma już ruchów mięśniowych ni żadnych innych życiowych), a nadto że nie wolno tych zwierząt kopać, wieszać, ciągać za ogon, naciskać oczu... Piękne to wszystko choć aż dziw bierze, że trzeba ludziom o tym pisać. Ubój rytualny jest niemniej spod tej dyrektywy mocą polskiego projektu wyłączony (what!?), bo choć dyrektywa nakazuje zawsze ogłuszyć zwierzę przed zadaniem ciosu, to my chcemy od teraz ten rodzaj śmierci nazywać "ubojem bez ogłuszania". I to by było na tyle jak idzie o definicję bo nie ma o tym więcej słowa tak w obecnej ustawie jak i procedowanym projekcie. Planuje się za to, by zwierząt przy tej okazji nie wolno było obracać w nienaturalne mu położenie. Tyle, że gdy oddamy się lekturze rytuału „szechita” (to akurat ubój w judaizmie) to tam jest "cuś" takiego: „Ubój rytualny zwierząt zakłada zabicie poprzez jedno podwójne cięcie, wykonane specjalistycznym nożem. Umożliwia to precyzyjne przecięcie tętnic tchawicy i splotów nerwowych. Przedtem zwierzęta umieszczane są w specjalnych klatkach, gdzie są unieruchamiane i przewracane kopytami do góry. Przecinany jest przełyk bez naruszenia kręgów i tętnic kręgowych, które podtrzymują ukrwienie mózgu. W rezultacie zwierzę jest przytomne, cierpi i szamoce się w długiej agonii. I tak owce tracą przytomność po 20 sekundach, bydło po 2 minutach a drób po 2,5 min. Tylko taka metoda jest koszerna.*. Nie wiem po prawdzie czy pisał to wrogi nacjonalista, więc będę rad jeśli mi kto z Gminy żydowskiej opisze to inaczej, póki co warto rozmawiać - jak u licha ma być ten ubój robiony jeśli ma być jak tradycja każe „do góry nogami’ a projekt tego zakazuje? No i jak on ma być bez ogłuszania, skoro na wstępie projekt odnosi się do dyrektywy gdzie jak wół stoi "ogłuszać"? Ni cholery z tego nie rozumiem. To ma być w końcu ten ubój w Polsce czy nie? A szlachtowane zwierzę ma cierpieć czy może lepiej nie? I gdzie u licha podziała się ta banda spod znaku  Greenpeace i WWO co swego czasu w takim amoku po Puszczy latała? 

Ale z tym ubojem rytualnym to jeszcze nie koniec, tam jest jeszcze inna checa. Będzie go teraz można odprawiać „na potrzeby wyłącznie ich członków" czyli związków wyznaniowych zarejestrowanych w RP. I ja tu od razu "duża geszefta" widzę, bo miliardy, które my z eksportu tego mięsa mamy, pójdą z rąk rolniczych wprost do wspólnot koszernych. Bo kto zabroni dajmy na to takim żydom by pod skrzydła „religijnych związków wyznaniowych o uregulowanej sytuacji prawnej funkcjonujących na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej”, tak organizacyjnie, nie podciągnąć żydowskich gmin z połowy świata? A wtedy niemal monopol mieć globalny na koszerną produkcję? No kto? Bo musiałby i członkom Kościoła Katolickiego, przecież powszechnego, zabronić odwiedzać kościoły rozrzucone po całym globie, prawda? Szkoda, że i w tym przypadku wzoru z II RP brać nie chcemy, gdzie ubój rytualny był ograniczony do ilości faktycznie spożywanych, w przeliczeniu na żydowską głowę. Wkrótce i z tego się wycofano, przez Sejm przeszedł pełny zakaz, który II Wojna Światowa w Senacie na dobre zatrzymała. Swoją drogą, przyznacie sami, że to nad wyraz ciekawa sprawa, że taki wrzask uczyniono nad futerkami (ale bez królika) a jednocześnie taka cisza nad krwawym obrzędem zapadła?

Moi Państwo. Ten projekt to majstersztyk cichej grabieży, i okazja do skłócenia wszystkich razem, i każdego z osobna. A przede wszystkim to sposób na odsunięcie PiSu od władzy. Nie udało się KODami, Unią i sądami, a uda się zgoła niepozornymi zwierzątkami? Już mi rolnik z małej wsi Podlaskiej (dobry człek acz prosty jako cep w swej budowie) tłumaczyć zechciał, że PiS to liberałowie. Wow! A więc to po to były te wszystkie zabiegi o chłopów, by ich teraz tym jednym, sprawnym kopniakiem do Konfederacji przekierować?

A przecież nie w ustawach ten problem jeno w egzekucji prawa. Zapiszcie, to mój projekt, odpowiedzialność karną dla weterynarza wraz z odebraniem uprawnień, który mając pod swą opieką gospodarstwo, nie zgłosił nadużyć. Już to bractwo samo w obawie przed skróceniem szyi, zadba by we wszystkich klatkach panował porządek, miłość i właściwa kultura.

No cóż, dodać tylko na koniec zostaje, że dziś głosowanie....

Autor: Integrator

Przypisy

* http://mowimyjak.se.pl/newsy/fakty/uboj-rytualny-zwierzat-na-czym-polega,22_50220.html

7 komentarzy:

  1. @Integrator
    Fantastyczny tekst. Tylko Ty mogłeś coś na tym poziomie napisać. Mam nadzieję, że to trafi do głów przynajmniej niektórych, zanim dojdzie do głosowania. To się naprawdę da jeszcze naprawić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczególnie, że dziś głosowanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Integrator
      Moim zdaniem jeszcze dziś, można by z tej ustawy wyłączyć małe wiejskie gospodarstwa z podwórkowym psem i objąć to osobnymi przepisami.

      Usuń
    2. @Integrator
      Inna sprawa, że moim zdaniem gdy chodzi o nie właśnie, te przepisy będą kompletnie martwe.

      Usuń
    3. @Integrator

      Do podstaw uprawiania praktycznej polityki należy, że chcąc załatwić wszystko nie załatwi się nic.

      Tak jak wspomniał Krzysztof, psy podwórkowe (i inne pracujące!) powinny być wyłączone, bo ich biotop jest całkowicie inny, niż ten dla psów domowych.

      Tutaj zachodzi pewne podobieństwo z kwestią futer. Te już nie są człowiekowi niezbędne. Można powiedzieć, że już od wtedy, kiedy pilśniowy kapelusz wyparł czapki bobrowe. Albo, gdy z nieogrzewanych karet rodzaj ludzki przesiadł się do ogrzewanych samochodów. Futra nosi się więc dla, nazwijmy, upodobania. Podobieństwo polega więc na tym, że psy kanapowe także trzyma się z - najogólniej biorąc - upodobania.

      Natomiast psy pracujące trzyma się przede wszystkim dla pracy. Podwórkowa buda jest miejscem pracy, której warunki powinny być dopasowane do RASOWYCH !!! właściwości "pracownika". Jeśli więc w naszym klimacie trzymałby ktoś meksykańca bezwłosego w podwórkowej budzie, to prawo powinno interweniować chyba, że buda jest ogrzewana i pani też tam sypia.

      PS. właśnie jednym okiem na TVPInfo zobaczyłem wynik sondy, że 65 % ankietowanych są przeciwni trzymaniu psa na łańcuchu. A ci ankietowani to skąd się wzięli? Z miasta, czy ze wsi? Bo co miastowy może wiedzieć o praktyce gospodarstwa rolnego, którego zorganizowanym składnikiem jest pies podwórkowy (art. 55/3 kodeksu cywilnego).

      Usuń
    4. Nie rozumiem tej potrzeby grzebania w przepisach. Weterynarz który opiekował się tą ferma norek przez którą jest cała sprawa powinien być złapany za dupę, za tym powinna iść masowe kontrole i reszta się otrząśnie. No ale ja niestety wiem jak pracują urzędnicy i tu chyba jest problem systemowy.

      Usuń
    5. @Integrator

      Grzebaniem w przepisach można nazwać wszystko i to zarówno w zakresie tworzenia prawa, jak i stosowania prawa. Złapanie tego tam za dupę i masowe kontrole wymagałyby współdziałania sądownictwa w zakresie wykładni prawa. Na to nie można liczyć. Dlatego potrzebne jest prawo regulujące, ile oczek łańcucha może być przypięte do budy.
      Najlepiej w przepisach prawa budowlanego.

      Problem jest taki, że w regulacji zachowań i powinności ludzkich zrezygnowano z wymagań UTRWALONEJ kultury.
      Zwykle swoim dyskutantom opowiadam, że w czasie mojej młodości, w wyznaczonych kolejowych wagonach można było palić tytoń. Jednak nawet w tych wagonach palący, będąc przecież na prawie, najpierw pytał: czy państwu nie będzie przeszkadzać ... Gdy przeszkadzało, wychodził palić na korytarz.

      Schodząc zaś na psy, czyli do naszej dyskusji (:-), gdy byłem mały to, kto męczył zwierzęta otrzymywał przydomek: "męczydusza". Silniejsi byli nazywani za ich plecami. Było to dosyć skuteczne. W każdym razie bezkompromisowe.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.