poniedziałek, 7 września 2020

Integrator: Katolik z KGB

Zanim przejdę do sedna sprawy, trzeba nam się wspólnie przenieść (spokojnie, tylko myślami i tylko na chwilę) do Warszawy. Otóż było raz tak, że uczestnicząc gościnne w niedzielnej mszy świętej w jednym z kościołów Ursusa, i mając w przedniej ławce dobry widok na sprawy, dostrzegłem zaskoczony, jak środkiem kościoła maszeruje Kidawa Błońska. Nie tyle zdziwiła mnie jej obecność w kościele, wszak to dla niektórych polityków zawodowa powinność i przywykłem ale bardziej to, że to był mały, cichy kościółek, a jeszcze bardziej, że ona jego środkiem sunęła jaka cała reszta... w kolejce do Komunii Świętej. Szła w pozycji lekko zgarbionej, jakgdyby tuliła coś do piersi, pewnie nie chcąc się nadto eksponować a być tak też może by skupić się w duchu i najlepiej jak umie przyjąć do serca Pana Jezusa. Nie wiem, niemniej mnie ten widok skulonej Kidawy autentycznie zaskoczył bo raz, że to był środek kampanii i byłem pewny, że ona pracuje nad wynikiem gdzieś na głębokiej prowincji, no a dwa, ja dobrze wiem jakie stanowisko w kwestii małżeństw LGBT i innych spraw ideowych ma Platforma Obywatelska, której ona w tym czasie była wizytówką. I mówiąc najoględniej to stanowisko jest  dalece odmienne od stanowiska Kościoła do którego Kidawa najwyraźniej przynależy. Gadałem o tym z kumplem, który w tej parafii urzęduje na codzień i on mi powiedział, że to nie jest sprawa incydentalna, że ona jak przystało na pobożnego katolika zasuwa środkiem kościoła dość często a ksiądz wbrew licznym sugestiom zgorszonego ludu nieprzerwanie udziela jej tej Komunii. Proboszcz mu wyjaśnił, że to dlatego iż zgodnie z wykładnią nawet jeśli ona publicznie deklarowałaby gotowość zrównania związków normalnych z homo (i nawet jeśli tylko poprzez udział w wysokich strukturach tej partii), albo otwarcie popierała aborcję tudzież w innej jeszcze sprawie zajmowała stanowisko sprzeczne z nauką Kościoła, to ksiądz i tak powinien jej Komunii Świętej udzielić. Chodzi o to, że zawsze jest nadzieja, że w chwili gdy ona podchodzi by przyjąć Ciało Chrystusa, być może w jej sercu nastąpiła przemiana, poprzedzona wcześniejszą spowiedzią o której my siedzący w ławach kościelnych z opadniętymi szczękami, ani ksiądz celebrujący Mszę Świętą wiedzieć nie musimy. No więc Kidawa, tak teoretycznie przynajmniej, to jest 100% katolik i basta. A jak tak to utartym ludowym zwyczajem, spływa na nią niewidoczna aura, która każe nam podświadomie przyjmować, że ona wcale nie musi być taka zła jak ją malują. No więc to jest trochę jak automat, i tak to właśnie działa w polskich sercach już od wieków.

No i teraz mając w tej kwestii wiedzę odświeżoną, możemy przejść do dania głównego. Oto w minionym tygodniu, wcale aż nadto nieeksponowana a jednak, przemknęła przez polskojęzyczne portale wiadomości, że szefem białoruskiego KGB został Polak, do tego katolik. Co prawda z treści tekstu nie wynikało, że on jest katolikiem, a jedynie, że jego mama chwaliła się, że cała ich rodzina to katolicy no ale takie przecież prawo wszystkich mam żeby o swych dzieciach myśleć jak najlepiej. Tyle, że gdy mama mówi o synku i to w co sama chce wierzyć to jedna bajka a już całkiem inna rzecz gdy za spisywanie tej historii biorą się polskojęzyczne media. Bo wtedy przychodzi do głowy od razu myśl niecna i podejrzliwa - po co i komu u licha taki news? Przecież to nie jest niczyja sprawa w co on wierzy, nie pisze się o tym w CV ani na oficjalnych stronach zarządzanej instytucji. Więc po co to tak i na co to tak zacząłem zaraz główkować i nagle jak grom z jasnego nieba spadła na mnie ta Kidawa i obraz utkwiony w pamięci, jak maszeruje pokornie środkiem tamtego kościółka a ja zaczynam czuć jak rośnie mi dla niej serce.

I wtedy, w tej jednej chwili doszło do mnie, że tak przecież unikatowa informacja o rzekomym katolicyzmie nowego szefa KGB nie może być przypadkowa, przeciwnie, jest celowa i spreparowana przy wsparciu speców od technik manipulacyjnych podesłanych nocnym pociągiem wprost z najgłębszych lochów Kremla. Oni sobie najwyraźniej to uknuli że jeśli w tak newralgicznym momencie dla Białorusi powołają na szefa Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego Polaka i katolika, to manifestanci na ulicach Mińska dostrzegą w tym fakcie otwarcie na Zachód i trochę spasują, my zaś tu po drugiej stronie granicy przyjmiemy z automatu, że to całe KGB zmieni się na dniach w urząd bogobojnych ludzi, którzy choć dotąd bardzo grzeszyli, to jednak są już na swej drodze do nawrócenia, a ich udział w ogólnonarodowych rekolekcjach to tylko kwestia złożenia podpisu przez nowego szefa. W końcu nie bez kozery Kościół Katolicki zwany powszechnym daje wszystkim jednakową szansę (uderzyć się w pierś, skruszonym zapłakać, a potem wstać i żyć już do końca po bożemu), by z tej furtki miłosierdzia w tak gorącym czasie nie skorzystać, prawda? Szczególnie, że tu podobnie jak w przypadku Kidawy, i jej kolegów programowo implementujących na polskiej ziemi idee sprzeczne z nauką Kościoła, tak i w przypadku nowego szefa KGB i katolika zarazem, zaczyna pracować automat, że on jest zapewne na drodze nawrócenia o której my zwyczajnie nie wiemy. A jak tak to chwała mu się należy a na pewno kapitał zaufania i przychylność, taka nasza, tradycyjnie polska.

Czas na deser. Automat automatem, i miłość dla syna marnotrawnego chcącego wrócić na łono Kościoła też jest jak najbardziej miła memu sercu, niemniej napisane jest, że po czynach ich poznacie i ja bym się tego mocno trzymał. Póki co nie wychodziłbym więc nazbyt pochopnie z okopów, wszak nasza historia nazbyt dużo takich działań notuje a większość kończyła się marnie, zwłaszcza, że taki jest plan tych co tę wiadomość tak sprytnie puścili w ruch. Bo coś mi podpowiada, że ta potulnie skulona Kidawa w kolejce do Komunii Świętej choć krętą to jednak idzie ścieżką ku Stwórcy, podczas gdy na ścieżce nawrócenia, którą rzekomo kroczy białoruskie KGB Boga raczej nie przewidziano.

I gdy już chciałem postawić kropkę, wzmogłem się na taki koncept, że ta nominacja to jest także sygnał dla naszych władz. Swoista oferta skierowana do Warszawy. Mam nadzieję, że ci co się po naszej stronie bawią w te klocki dostrzegli sygnał, i że będą wiedzieli co z tym fantem zrobić. A nade wszystko będą pamiętać, że jeśli Oko Saurona zaczyna do nas mrugać porozumiewawczo to znaczy, że tamta strona chce rozegrać tę partię z nami wspólnie lub tylko nami, a gdyby się dało to przy okazji i przeciwko nam. A mimo to trzeba gadać, szczególnie, że mamy ambicje przesunąć nad Wisłę środek ciężkości Europy, tylko trzeba przy tym stale pamiętać, że do tego pokera zapraszają nas najlepsi spece od blefu.

Autor: Integrator

1 komentarz:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.